Dodaj do ulubionych

wychodzę :)

11.10.10, 10:01
dlaczego teraz kiedy jem normalnie i nawet wiecej niż normalnie w ogóle prawie nie tyje..? mój brzuszek nawet nie zaaokrągla się a jeste po 3 latach intensywnej bulimi.. czy to możliwe że zachowałam taką dobrą przemiane materi i trawienie jest nawet lepsze niż było? z góry wielkie dzieki za odpowiedz :*
Obserwuj wątek
    • bill-cia Re: wychodzę :) 08.01.11, 10:48
      Ja po dwóch latach życia z bulimią, ciągłej walki z własnym ciałem i myśleniem o jedzeniu postanowiłam, że muszę raz na zawsze z tym skończyć. Byłam tak zdesperowana i załamana, że byłam w stanie zrobić wszystko aby w końcu wyjść z tego bagna. No i jak na razie jestem na dobrej drodze. Dokładnie miesiąc temu przyrzekłam sobie, że już nigdy więcej tego nie zrobię i faktycznie udało się. Od miesiąca nie zwracam, nie objadam się i nawet nie muszę za bardzo z tym walczyć. Jem normalnie i tak samo jak ty nie przytyłam ani grama. nie wiem dlaczego tak się dzieje, może dlatego, że nasze organizmy były tak wykończone, że po prostu wszystkie składniki odżywcze od razu są pobierane przez komórki na ich odbudowę. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i mama nadzieję, że tak samo jak ja w końcu odzyskasz całkowitą kontrolę nad swoim życiem;)
      • tomek.83 Re: wychodzę :) 08.01.11, 13:07
        Waga wraca ostatnia, nie ma powodu, aby skupiać na tym za dużo uwagi.

        W zaburzeniach odżywiania nie są ważne objawy, tylko ich przyczyny, a o tych nie napisałaś ani jednego słowa. Przyrzekanie sobie, że nigdy więcej objawy nie wrócą, jest bez sensu, ponieważ, po pierwsze, to jest jak mówienie nie na temat, a po drugie, stwarza presję, która powoduje większą koncentrację uwagi na objawach (obsesji), czyli w efekcie nadal myśli się ciągle o tym samym.

        Podobny efekt ma Twój nick - utożsamia Ciebie się z chorobą, więc raczej nie ułatwia odejścia od niej i skierowania uwagi ku realnemu życiu i rzeczywistym problemom. A to chyba jednak trochę bez sensu, nie sądzisz?
        • bill-cia Re: wychodzę :) 08.01.11, 15:02
          Byłeś kiedyś bulimikiem? Jeżeli tak to z pewnością wiesz jak ta choroba działa... Przez ponad pół roku chodziłam na terapię, co prawda za dużo mi ona nie pomogła, ale nauczyłam się jednego: żeby z tego wyjść trzeba mieć na prawdę silną wolę, wiedzieć dlaczego chce się to pokonać. Nieraz mówiłam sobie: dobra kończę z tym. Ale to były słowa rzucane na wiatr. Nie czułam się do nich zobowiązana. Kiedy sobie przyrzekłam, poczułam się tak, jakbym przysięgała przed kimś strasznie ważnym. Wiem, że to głupio brzmi ale w moim przypadku to pomogło. A poza tym rozumiałam dlaczego się objadałam, że nie chodziło o same jedzenie tylko o moje problemy osobiste. Założyłam zeszyt w którym opisuję moje emocje i problemy i już nie potrzebuję uciekać przed nimi do jedzenia. A mój nick nie ma zupełnie nic wspólnego z tą chorobą
          • tomek.83 Re: wychodzę :) 08.01.11, 20:27
            Sorry za ten nick, czcionka za mała lub wzrok za słaby ;)

            Nie byłem bulimikiem, jestem i byłem po prostu człowiekiem. Nie trzeba utożsamiać się z chorobą. Mogłem być co najwyżej chory na bulimię. Ale też nie byłem, problem uzależnień dotyczył tylko bliskich mi osób.

            Przyrzeczenia i zeszyt nie wystarczają do leczenia uzależnień. Nie pisz takich bzdur, bo szkodzisz chorym. Tak naprawdę do leczenie potrzebne są przede wszystkim dwie rzeczy - terapia i ciężki zapierdol.

            --
            Pozdrawiam. Tomek
            forum.glodne.pl
            • bill-cia Re: wychodzę :) 08.01.11, 20:40
              Uważasz, że piszę bzdury?! Budziłeś się kiedyś z myślą, że nie chcesz żyć, że jesteś beznadziejny i masz ochotę się zabić? Każdy sposób na wyjście z choroby jest dobry kiedy jest skuteczny. A mi akurat to pomaga, ważne, że widzę efekty i wychodzę z tego bagna więc jakim prawem mnie krytykujesz? Kurde, normalnie się popłakałm!!!!
              • tomek.83 Re: wychodzę :) 09.01.11, 14:38
                Słuchaj, jeśli Tobie te rzeczy wystarczają, to bardzo dobrze i nic nikomu do tego. Nie w tym rzecz. Ja nigdy nie słyszałem, aby wyjście z nałogu i odzyskanie władzy nad swoim życiem, nie było okupione ciężką pracą. Zeszyt może być czymś dobrym ale raczej jako element terapii, nie coś zamiast. Przyrzeczenia natomiast, jeśli nie uda się ich dotrzymać (a dotyczą one tylko objawów, tak jak, nie przymierzając, kaszel przy zapaleniu płuc), mogą właśnie powodować kolejne załamanie. Zatem, jeśli ktoś pomyśli, że Tobie wystarczają rzeczy, które opisałaś, a jemu nie wystarczą, łatwo może to wywołać opisane przez Ciebie uczucia.

                Objawy są efektem głębszych problemów. Jeśli objawy znikną, a problemy pozostaną, to wcale nie będzie lepiej. Zdarza się, że ludzie wpadają z jednego nałogu w drugi, jak pracoholizm, hazard, czy setka innych. Ponieważ objawy coś człowiekowi dają, do czegoś służą, przed czymś ratują.

                Zwykle wygląda to tak, że do osiągnięcia zdrowia, potrzebna jest terapia, bardzo dużo pracy i nie mniej czasu. I w ten sposób powinno się do tego podchodzić, wtedy nie będzie nieporozumień i rozczarowania.

                Jeśli jednak Tobie to wystarcza i pomaga, nie przejmuj się żadnymi opiniami, tylko zajmij się sobą, swoimi sprawami i ciesz życiem. A gdyby coś Ci się kiedyś nie udało, pamiętaj, że w drodze przez życie nie chodzi o to, żeby się nigdy nie potknąć.

                Pozdrawiam ciepło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka