madame.bozydara
29.06.12, 10:37
Problem zapomniany nie należy do rozwiązanych. Tak jest z moim kompulsywnym obżarstwem łączonym z bulimią. Sęk tkwi jednak w czymś innym: objadałam się, gdy się denerwowałam, Ameryki pewnie nie odkryłam. Natomiast od kilku miesięcy sprawa wygląda inaczej: mam okropne stresy, bardzo dużo zmian, nowości w moim życiu, wiele granic do przekroczenia, napięcia, po prostu raj dla bulimii. A co robię ja? Odkładam "ten" moment na kolejne dni. A to nie mogę, bo praca, a to nie teraz, bo spotkanie, a to nie mogę bo studia etc. etc. W końcu nie objadłam się do kilku tygodni. I to nie jest dla mnie sukces... Bo napięcie we mnie rośnie. Jestem kłębkiem nerwów. Biorę full leków bez recepty, obgryzam paznokcie do krwi, przygryzam wargi, drżą mi ręce, denerwuje mnie całe otoczenie, wku...am innych i siebie... Ratunku!