Dodaj do ulubionych

bulimia/anoreksja a miłość

IP: *.csk.pl 17.10.04, 21:45
czy jest jakaś zależność? czy to, że boje się bliskośći, okazywania uczuć to
przez bulimie? czy odwrotnie? czy to, że gdy byłam mała bardzo rzadko
potrafiłam przytulić sie do rodzica, dać im buziaka na dobranoc moze być
przyczyną moich lęków? albo czy to mogło być przyczyną bulimii?
tak bardzo chciałam bym napisać co czuję, ale brak mi słów...
co moze wyrosnąć z dziewczyny, która nie ma wystarczająco dużo ciepła od
bliskich, od pzyjaciółek, która sama nie potrafi innym dać tego? czemu ja
chowam uczucia w sobie? nie chcę ich okazywać? boję się, że nie założę
rodziny....będą z tym duże problemy...
Obserwuj wątek
    • iiifa Re: bulimia/anoreksja a miłość 18.10.04, 09:52
      Kochana uważam że to ma wielkie znaczenie. Patrząc z perspektywy czasu jak to
      wszystko wyglądało stwierdzam tylko jedno, także przez b. boje sie okazywać
      uczuć, zbliżyć do kogoś, chciałabym być wiecznie sama w domu aby "robić swoje"
      a jak to było jak byłam mała - myślę, że to też miało swój wpływ na moją
      psychikę. Nigdy nie rozmawiałam z rodzicami o miłości tzn. nie mówiliśmy sobie,
      że się kochamy itd. I to jest błąd. Jeśli będę miała swoją rodzinę (a mam
      nadzieje, że tak będzie) to będę mówiła jasno o tym co czuje i będę wymagała
      tego samego od dzieci i męża. Teraz pracuje na tym aby otworzyć się bardziej na
      świat, nie bać się związku z drugą osobą. Blokuje sie maxymalnie kiedy widzę,
      że druga osoba chce czegoś więcej niż koleżeństwa, dlaczego tak jest - nie
      wiem. Walcze z b. jakiś czas. Odniosłam mały sukces w postaci 15 spokojnych dni
      i wierzę że jak wylecze sie z tego kolejne i inne problemy przestaną istnieć.
      Pozdrawiam.
      • Gość: s. Re: bulimia/anoreksja a miłość IP: *.csk.pl 18.10.04, 18:04
        fajnie, że jest kotś kto ma podobnie....wczoraj pisząc ten post myslałam
        właśnie o tym,o czym napisałaś, że gdy będę miała rodzinę będę mówić moim
        dzieciom jak bardzo je kocham, będę przytulać, mimo wszyystko...bo ja nigdy nie
        usłyszałam od rodziców "kocham cię", ani sama tego nie powiedziałm, nie tylko
        rodzicom...nikomu...ale zanim zacznę mówić komuś "kocham cię", musze pokochac
        najpierw siebie...
        • iiifa Re: bulimia/anoreksja a miłość 19.10.04, 09:54
          Dokładnie, najważniejszą rzeczą w życiu to jest pokochać samego siebie. Mnie
          sie wydaje że ja siebie lubie - to i tak sukces. Do okoła otaczają mnie
          wspaniali ludzie, uśmiechnięci. Nie mówie że nie przeżyłam w życiu złych chwil,
          porażek.. - były i to wiele. Ale staram się cieszyć z tego co mam, bo wielu ma
          gorzej. Najważniejsze jest zdrowie, a chorując na bulimie sama siebie
          maltretowałam - po co? Jakim kosztem? - bez sensu... Mam nadzieję, że będę
          zdrowa...
          • Gość: honey88 ja mam tak samo:( IP: *.alfa / *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 18:58
            dużo nas łączy moi rodzice też nie okazują mi uczyć...i ja równie nie umie ich
            okazywać...:(też mam bulimie...i tez nie wiem przes co to...ten strach do
            bliskosci...:(
            • Gość: EmdE_15 Re: ja mam tak samo:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 21:04
              ja mam podobny problem, nie umiem się otworzyć, uczucia zamykam w sobie. Czasem
              jest tak że kolezanki nawzajem dają sobie buziaka, na powitanie, dla innych
              może być to czyms dziwnym i w ogole, ale ja po prostu nie czuje sie najlepiej
              gdy ktos tak robi. Ja sama nie umiem np przytulic kogoś gdy potrzebuje aby ktos
              podniosl go na duchu, to jest okropne, czasem może sie tej osobie wydać że ja
              po prostu go nie lubie. Mojej przyjaciolki nie umialam pocieszyc, nie umialam
              sie otworzyć, po prostu nie umialam ją np poklepac po plecach i w ogole. Czuje
              sie bardzo zamknieta w sobie, jak bylam mala nie lubilam calowac moich
              rodzicow. nawet w usta, nikogo z mojej rodziny, do tej pory ciotki zawsze
              pamietają przy witaniu sie ze mną że to ja, to ta co nie lubi sie calowac. to
              jest straszne... ja mam w sobie uczucia, jestem wrazliwa, wrazliwa na krzywde
              innych, wrazliwa w uczuciach, mam chlopaka ale czasem sama nie przytulam go
              czesto, on to zauwazyl i... z resztą pewnie nie interesuje was to co ja do was
              pisze... Przez neta jestem normalna, okazuje uczucia, gorzej jak dochodzi do
              kontaktu z bliską mi osobą (np chlopakiem) nie umiem mu okazywać uczuć, wiem bo
              sam mi to powiedział, a teraz ta choroba (bulimia) jestem do niczego, nikt nie
              zna mojego prawdziwego oblicza, nikt nie wie kim naprawde jestem, wszyscy myślą
              że jestem kimś bez uczuć. Ale halo, ja nie jestem niewidzialna :((
              • Gość: a Re: ja mam tak samo:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 16:34
                Rozumiem Cię doskonale, bo mam bardzo podobne odczucia. Wydaje mi się, że tego
                typu dystans i opory w okazywaniu uczuć jest spowodowne głównie negatywnym
                stosunkiem do samego siebie. Czujemy obrzydzenie do tego co robimy, jak
                wyglądmy itp. Ale głównym czynnikiem jest chyba wstyd, który nie pozwala nam na
                normalne relacje międzyludzkie. Świetnie zdajemy sobie sprawę z naszej choroby,
                która jest ciemną stroną naszej osobowości. Druga strona może być skrajnie
                różna i ludzie postronni nigdy nie pomyśleliby, że tak naprawdę prowadzimy
                podwójne życie. Ukrycie przed światem naszej ułomności stanowi to dla nas
                ogromny wysiłek zwłaszcza o podłożu psychicznym. To nas wykańcza i powoduje
                ciągły niepokój,co jest bezpośrednią przyczyną wszelkich lęków, które nas
                prześladują. Ludzie szczęśliwi nie mają tajemnic, żyją zgodnie z własnym
                sumieniem, a przede wszystkim akceptują siebie. Może się mylę, ale ja uważam,
                że coś w tym jest.
              • Gość: kasia moj sposob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 18:34
                mam anoreksje od 3 lat..ale od mniej wiecej 6 mcy chce mi sie naprawde z nia
                walczyc..wczesniej mi to pasowalo..obecnie jestem w klasie maturalnej i widze
                co spowodowalo ta chorobe..to ze czulam sie niewidzialna w domu,czulam sie
                osoba ktora jest zauwazana ttylko jak cos trzeba bylo zrobic(zauwazana bylam
                wtedy jak yego nie zrobilam:/..pomijana odtracana czulam ze nikogo nie obchodzi
                moaj osoba i to co chce powiedziec...i ti niesetty sie nie zmienilo,jest wrecz
                coraz gorzej..ale trafilam na naprawde fajnych ludzi,ktorzy uswiadomili mi ze
                nie jestem tak beznadziejna jak myslalam :D Nawiazujac znajomosci,stopniowo
                przyjaznie i powazniejsze zwiazki poczulam ze jest ktos kogo obchodze..wiec
                moja rada jest taka..nie czekajcie na milosc od rodziny,niestety te czasy juz
                minely :( uwierzcie w siebie choc troszke i zobaczycie ze ludzie beda bardziej
                do was lgnac!!
                ps i postarajcie sie prezestawic jedzenie na dalsze miejsce niz 1...ja sie
                starm i choc czesto mysle obsesyjnie o tym to krok po kroku zdazam do celu i za
                was trzymam kciuki...nawet milo popatrzec ze to forum ju znie jest tak
                zaludnione:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka