22.12.04, 22:54
od dłuższego czasu zaglądam na toforum. Choruje na bulimie już 4 lata.
Strasznie się posypałam przez ten czas. Z pogodnej dziewczyny stałam się
smutną, zagubioną sierotą. Tyle razy próbowałam walczyć (raczej walczyłam) i
zawsze kończyło się na mojej porażce, poczuciu bezsilności. Ale nie o tym
chciałam bo to pewnie doskonale znacie z autopsji. Właśnie skończył się mój 2
letni związek z chłopakiem- moją pierwszą miłością. Wiecie co czuje? Wielką
pustkę... a to tak przeraża. Przez bulimię straciłam już chyba wszystko co
miałam najcenniejszego, nawet siebie. Bo tak naprawdę nie wiem kim jestem tak
naprawdę. Jaka bym nie była to i tak komuś jest żle. Jak nie moim rodzicom to
chłopakowi albo mojej siostrze albo... Zawsze jest jakieś ale, zawsze ktoś
widzi we mnie coś złego, wytyka mi to!!! Zresztą jak ja mogę wymagać
akceptacji od innych skoro sama się nie akceptuje. ale jak mam się akceptować
jak nie wiem kim ja jestem tak naprawdę, jaka jestem... Błędne koło.... Chce
zniknąć, ale tak naprawdę. Zanurzyć się w twj pustce i już z niej niewracać.
Przestać istnieć by nie czuć, nie myśleć, nie walczyć z samą sobąi całym
światem. Mam dość tego bólu... Ktoś pomyśli "glupia idiotka,ktoś walczy o
życie w tej chwili a ona myśli o śmierci"- ma racje ale to już ponad moje
siły. Nawet nie zasługuje by żyć. zresztą co to za życie... Przepraszam, że
zawracam wam głowę ale musiałam to z siebie wyrzucić. Nicość...
Obserwuj wątek
    • mirca Re: nicość 23.12.04, 12:35
      Czrarno i depresyjnie :)
      Pamiętaj jednak że nie jesteś sama. Wiekszość ludzi ma tym forum ma ten sam
      okropny problem. Ja zaczęłam od anoreksji w wieku lat 15, potem bulimia przez
      10 lat!!!!!! NAjwspanilasze lata mojego życia to albo odchudzanie, albo
      zwisanie na kiblu. Jednak nie podałam się i ani na chwilę nie przestałąm
      walczyć. Dziś jest już dobrze. NIe wiem czy mogę powiedzieć że mam to za sobą,
      ie wymiotuję od dłuższego czasu i jestem baaardzo szczęsliwa. Przze te
      wszystkie lata straciłam mnóstwo pieniędzy, zdrwoie, czas, wiele
      znajomośći,bulimia zniszczała moje dwa związki. Przewaliłam masę czasu, zamiast
      skupiać się na karierze, potrafiłąm całymi dniami jeść i wymiotować na zmianę.
      Ale wzięłam się za siebie. Zaczęłam oszczęzać, reperować zdrowie, poznałam
      nowaego faceta, przestała się odchudzać i wymiotować. Na razie jest suuuper.
      Wieć też weż się za siebie, za którymś razem się uda. Mi udało się chyba za 100
      000- nowym :) Uszy do góry.
      • bianka19 Re: nicość 28.12.04, 09:37
        Dziękuję Wam za słowa wsparcia i małe popchnięcie do przodu:) Wiem, że macie
        racje, wiem też doskonale, że wszystkie tu mamy podobny problem- Jedzenie które
        uniemożliwia normalne bytowanie! Są tylko chwile kiedy dosłownie wszystko sypie
        się na głowe, dostajesz kopniaki z każdej strony i zamiast cieszyć się życiem
        zaczyna Ci ono ciążyć. Znacie to? Najgorsza jest ta sprzeczność uczuć od
        euforii do totalnego dołka, w którym żądzą tylko czarne scenarjusze. Macie
        racje trzeba walczyć, robię to od bardzo długiego czasu, ale bardzo ciężko jest
        walczyć z czymś co tkwi w człowieku bardzo głęboko! Ale nie trace nadzieji-
        musi być dobrze!! W końcu po coś nas powołano na ten świat:) Może życie każdą
        jednoą chwilą, skupianie się na małych pociesznych drobiazgach jest jakimś
        sposobem na wyjście z tego, na szczęśliwe życie?? Może właśnie o to chodzi żeby
        czerpać energię z pozoru błachych ale jak że przyjemnych rzeczy? Bo czyż nie
        cudowny jest blask słońca o poranku, kubek ulubionej gorącej kawy czy
        czekolady, albo ukochana komedia oglądana w miłym towarzystwie:) pozdrawiam Was
        gorąco! ps. Damy radę!! ? :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka