01.03.05, 18:55
Nowy watkek, bo czuje sie jakbym rozpoczynala nowy etap.
Posumowanie: 5 lat bulimii, 130 dni bez. Przez pierwsze 3 mies najbardziej
zalezalo mi by nie rzygac, udalo sie. Potem sie troche odchudzalam, tez
wyszlo (choc mniej niz chcialam, ale jest ok). Przerwalam, gdy zaczelam
niebezpiecznie znow duzo myslec o przyjemnosciach bulimii, no i byly dwa
ataki.

Teraz nie odchudzam sie, i chce zyc bez bulimii, ale i bez tycia. Wiec
wyliczam sobie kalorie na caly dzien, podzielone na 5 posilkow.
Najtrudniejsze jest zadowolenie sie lekkim najedzeniem, bez nazarcia sie.
Prawie zawsze po jedzeniu mam ochote na wiecej, przyzwyczajenie sie do tego
uczucia, ktore zawsze potem mija, jest najtrudniejsze, bo (szczegolnie
wieczorem) przychodza mi do glowy wiadome pomysly na zaspokojenie tego
pragnienia nazarcia sie. Wieczory sa najtrudniejsze.

Pytanie do ewentualnych czytelniczek? Jak sobie z tym radzicie?
Moje metody, proby walki z tym, jak sobie tlumacze, ze tak jest ok:

* Uczucie nazarcia jest meczace, zawsze wtedy pojde do kibla, aby sie tego
pozbyc;
* To zawsze mija;
* Zajac sie szybko czyms innym, wstac od stolu i cos robic (ciagle planowanie
zajec);
* Dzieki temu bede nadal mogla chodzic w tych 'chudych' spodniach, miec
przyjemnosc z szczuplego ciala;
* Mam wiecej czasu i pieniedzy, jesli nie poddam sie tej checi zarcia (atakom)

Ale nie wiem, jak dlugo wytrzymam. Mimo dlugiego okresu abstynecji mam
wrazenie, ze jestem bardzo blisko bulimii, ciagle te same pomysly na wolny
czas, to okropne, pesymistyczne, przygnebiajace.
Obserwuj wątek
    • 30stka Re: C.D walki 01.03.05, 19:10
      Kasiu, a może jednak warto zasięgnąć rady psychologa?

      Będę z Tobą szczera. Jak dla mnie to bez sensu jest liczenie tych wszystkich
      kalorii i oraganizowanie sobie tych 5 posiłków. Cały czas krążysz koło tego
      cholernego tematu jedzenia. Nie możesz zapisać się na jakąś jogę, czy inną
      gimnastykę relaksacyjną? Kasiu, dopóki będziesz żyła w strachu przed jedzeniem
      (a wydaje mi się, że będziesz, gdy będziesz postępować tak jak napisałaś)
      doputy nie dasz sobie szansy. PRZERWIJ TO MYŚLENIE! Znalazłaś już jakąś książkę
      o pozytywnym postrzeganiu siebie? Naprawdę warto chwycić się wielu metod, a nie
      tylko liczyć i liczyć te kalorie. Ja nie mam pojęcia ile co ma kalorii i chyba
      by mnie to w jakiś obłęd wprawiło...
      Buziaki i trzymaj się dzielnie!
      • niezniszczalna87 Re: C.D walki 01.03.05, 20:45
        ...isc do psychologa...
        ...tez to slysze od przyjaciolek...ale w malym miescie jak moje to
        trudne...chyba wiaze sie tez z kosztami,a ja chodze do liceum i nie mam
        kasy...rodzice nic nie wiedza...na razie walcze sama...zaczelam od paru dni na
        powaznie i z mocnym postanowieniem...
        ...a nie ma jakiejs strony z poradami psychologa na ten temat??
        • 30stka Re: C.D walki 01.03.05, 22:27
          Psycholog dla osób niepełnoletnich, tudzież studentów jest wg mnie bezpłatny.
          Trzeba iść po prostu do przychodni rejonowej i mieć w d... co na to inni
          ludzie. Oni nie mają pojęcia o tym co przeżywasz, toteż nie musisz się przed
          nikim tłumaczyć. Stron z poradami psychologa to jeszcze nie spotkałam...
          Pozdrówki!
    • moszi_moszi Re: C.D walki 01.03.05, 19:39
      witaj,
      liczenie kalorii jest rzeczywiście bez sensu. ja osobiście planuję tylko
      godziny posiłków, tak, żeby wychodziło mi 4-5 dziennie, z przynajmniej 3-
      godzinnymi przerwami. poza tym mam fajne przepisy na całkiem zdrowe i nie
      bardzo kaloryczne dania, przy tym pyszne oczywiście :) między posiłkami ratuję
      równie pysznymi herbatkami owocowymi i sokiem pomidorowym tabasco. nie ukrywam,
      że mój świat kręci się wokół jedzenia, ale staram się, żeby jedzenie nie było
      najważniejsze. dopiero zaczynam swoją bitwę, wczoraj po 4 dniach poległam, ale
      będę bić się dalej.
      joga to też bardzo dobry pomysł. chodzę 2 razy w tygodniu wieczorem. bardzo
      dobre na oderwanie sie od myśli o pożeraniu, no i od samego aktu :)

      siły i wytrwałości życzę,
      moszi.
    • niobe5 Re: C.D walki 02.03.05, 00:02
      Ciesze sie Kasiu, ze przestalas sie odchudzac :). Wiesz jak bylam przeciwna tej
      Twojej diecie. Zgadzam sie z Magda, ze i to liczenie kalorii powinno sie
      skonczyc, ale powoli... i tak uczynilas juz duzy krok przerywajac ta diete.
      Pamietaj jednak do czego dazymy - to cieszenia sie zyciem, mozliwosciami jakie
      ono daje, traktowaniu jedzenia jako zwyklej czynnosci fizjologicznej, radzenia
      sobie z problemami w inny sposob jak liczenie kalorii... po prostu nie
      skupiania sie caly czas na jedzeniu, tyciu, chudnieciu itd.

      Mi tez jest czasem ciezko, tez nie potrafie odroznic czasem czy jestem
      najedzona czy glodna jeszcze, tez sa dla mnie najwazniejsze wieczory...

      Jak sobie radze? Staram sie jesc wtedy kiedy jestem glodna i racjonalnie myslac
      powinnam byc glodna (racjonalnie - bo czasami mnie moj ukochany mozg oszukuje),
      tak wiec jest to przewaznie co 3-4 godziny - jakies owoce, jogurcik, batonik
      zbozowy itd. Jem tez normalne posilki - 2 sniadania, obiad, kolacje, staram sie
      nie ograniczac zbytnio, ale kontrolowac to co jem, staram sie walczyc ze
      strachem przed jedzeniem.. Czym wiecej rzeczy zakazanych, czym bardziej rzecz
      zakazana - tym bardziej mam na nia ochote. Tak wiec staram sie eliminowac takie
      myslenie, ze cos jest zakazane. Jak mam ochote na batonik -jem go, czasami nie
      calego, czasami polowe (a polowe oddaje od razu chlopakowi) gdyz boje sie
      jeszcze zjesc calego, ale juz to zaspokaja moje pragnienie.

      Atak:
      - juz tyle wytrzymalam, nie moge sie teraz poddac
      - tyle rad daje na tym forum a sama nie moge sobie poradzic?
      - jutro bedzie lepiej
      - kazdy czlowiek ma prawo od czasu bardziej sie najesc
      - jak to zrobie to znowu pokaze jaka jestem slaba, bulimia znowu wygra
      - bede sie jutro czyla potwornie fizycznie i psychicznie
      - bez wymiotowania jestem szczesliwsza, lepsza, czesciej usmiechnieta -czy
      naprawde chce to zniszczyc?

      Pozdrawiam

    • yesstem Re: C.D walki 02.03.05, 13:22
      Trzymam kciuki! Jesteś silna, tyle wytrzymałaś, możesz dać radę. Wierzę w
      Ciebie i Ty też musisz wierzyć. CHCIEĆ TO MÓC!!!
      • katarzyna2005 Re: C.D walki 02.03.05, 17:46
        Bardzo dziekuje za lisciki

        Liczeni kalorii
        To nie jest takie obsesyjne, jak sie wydaje. Ja to robie pierwszy raz w zyciu,
        nigdy dotad tez nie wiedzialam, ile co ma kalorii. A zrobilam sobie te
        obliczenia, aby ulatwic sprawe, tzn miec jakas wizje, ile mniej-wiecej powinno
        mi wystarczyc, by sie najesc, i nie przytyc, bo wiadomo, nie ma cudow, tyje sie
        od nadmiaru kalorii, to oczywiste. Ale nie jest to jakas scisla liczba, tak
        raczej mniej-wiecej. I wchodza w gre przekaski, ale staram sie aby byly takie
        lekkie. Na sporty regularne nie mam czasu, chodze na zajecia raz w tygodniu,
        ale to raczej dla przyjemnosci, wiec dbanie o to by nie przybylo mi ciala, i
        bym nadal mogla chodzic w tych 'chudych' spodniach, to nie przesadzanie z
        jedzeniem.

        To ma byc ulatwienie, bo glownym moim problemem jest, ze ja nie bardzo znam to
        zwykle uczucie najedzenia, choc jest z tym coraz lepiej, wlasciwie z dnia na
        dzien. Bede sie uwazala za bardziej uwolniona od bulimii, gdy nie bedzie mnie
        dreczylo to pragnienie obzarcia sie tuz po posilku. Dlatego uwazam to za nowy
        etap. Najpierw, tuz po przerwaniu rzygania, ja wlasciwie tak samo sie
        obzeralam, tyle ze lekkimi rzeczami, od ktorych tyje sie (od wszystkiego mozna
        utyc, jesli je sie w nadmiarze), ale nie tak bardzo.

        Potem bylo to nieszczesne odchudzanie, glowne doswiadczenie z tego okresu - jak
        zle na samopoczucie wplywa bezwartosciowe jedzenie, bo te moje soki oprocz
        samych weglowodanow, wlasciwie nic nie zawieraly. Przestalam w siebie wierzyc w
        pewnym momencie, teraz czuje sie inaczej, silniej, bardziej dawna soba.

        To wyglada, jakbym miala obsesje jedzenia, ale to dlatego, ze to forum sluzy
        takim tematom, o tym tu sie pisze, o takich problemach. Ale to oczywiscie
        fragment mojego zycia. Takie ustalenie posilkow nawet ma mnie uwolnic od tego
        problemu - jem co 3 godz, tyle by sie najesc i nie utyc, nie miec znowu potem
        tego problemu na glowie z ponownym odchudzaniem (to w duzym stopniu strata
        czasu jesli chodzi o inne problemy zyciowe, bo czlowiek jest za bardzo
        oslabiony, by miec motywacje do zajmowania sie innymi sprawami).

        Np, rozpoczelam studia, i powinnam jakos okreslic swoja 'specjalizacje', a nie
        mam pomyslu, takie rozproszone zainteresowania, czyli zadne. Powinnam wiecej
        czasu spedzic na czytaniu, itd. Czas mnie goni, nie po to place za studia, i to
        niemalo, by nie wykorzystac tego czasu, ja jade wlasciwie 'na zaliczeniach'.

        Albo, tak troche (platonicznie) duze sie w pewnej osobie, troche mi to
        komplikuje zycie, powinnam zdecydowac sie, czy cos z tym zrobic w te czy w te.

        Wiec to jedzenie mysle, nie jest obsesja, problemem na pewno, ale gdyby nie
        bylo, nie byloby mnie tutaj, wlasnie tu rozmawiamy o tym.

        Psycholog
        Nie mam kasy. Jedno spotkanie to jakies 60zl, dwa w tyg to juz dla mnie bardzo
        duzo. A jedno to byloby raczej za malo. Poza tym ja mam zle wyobrazenie o
        takich spotkaniach, awersje do obcych osob, ktore grzebalyby w mojej duszy. I
        mnostwo negatywnych przykladow, od znajomych, no i tych publicznie wiadomych
        (Samson, Eichelberger...), czyli dyplomy nie gwarantuja, ze czlowiek pomoze,
        ale nie watpie, ze taka pomoc jest mozliwa.

        Bardzo dziekuje Magda, ze ciagle chce Ci sie nam pomagac.
        No jeszcze nie znalazlam jakies ksiazki o wzmacnianiu swojej wartosci, mam te
        dwa tytuly od Ciebie, poszukam, oczywiscie pamietam. Swietnie wyczulas, ze to
        pewnie jest jednym z moich glownych problemow.

        Yesstem, jestem prawie przerazona, gdy przeczytalam, ze jest u Ciebie, mowiac
        eufemistycznie 'nie najlepiej' (to liczbowe podsumowanie dni czystych i
        zarzyganych). Nie moge oczywiscie dawac rad, bo gdybym byla Toba, i ktos przy
        mnie normalnie jadl te wszystkie rzeczy ktore nas kusza, to obzeralabym sie na
        pewno, a gdybym jeszcze miala te wszystkie Twoje sprawy na glowie, to na pewno
        pocieszalabym sie w ten sposob (maz, dziecko, praca, chwile samotne,
        niemozliwosc odmawiania slodyczy, tamten facet, itd). Wiec moge jedynie
        podziwiac Cie, jesli udaje Ci sie wytrwac choc czasami.

        Pozdrawiam wszystkich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka