kasia0078
13.04.05, 20:31
Hej mam bulimię i codziennie wymiotuję kilka razy cokolwiek zjem,napady są
raz na tydzień.Ostatnio powiedziałam o wszystkim mojemu chłopakowi,bo już
zaczynam krzyczeć o pomoc,bo nie wytrzymuje:( On wszytsko dobrze zrozumiał i
dał mi 2 tygodnie na pójście do psychologa..a jeśli nie to on ma się tym
zająć..codziennie się pyta czy dobrze sie czuje,odlicza mi dni do
leczenia..jest taki problem,że mimo że mnie to meczy nie wiem czy chcę się
pozbyć mojej "przyjaciółki",zostanę wtedy sama i boję się tego..choć nie
wiemczy w ogóle kiedykolwiek się wyleczę.Nie wyobrażam sobie ze mogłabym
spojrzec na jedzenie i nie myślc o kaloriach etc. No i mam do Was pytanko-
głownie do tych co podejmowały próby leczenia.Czy jak podejmowałyście
leczenie to byłyście zdecydowane że chcecie już być zdrowe..walczyłyście z
tym,powstrzymywałyście sie od wymiotowania??Do kogo się zwrócilyscie po pomoc?
Poszłyscie do psychologa,możliwe że bulimiczkę umiezczą w szpitalu??Na
dodatek się tnę,popadam w doły,martwię się że to niedługo moze przerodzić się
w depresję. Jak wyglada leczenie??Proszę napiszcie jak to wszystko wygląda.
Przepraszam że tak notka jakas taka nieposkładana:) ale mam nadzieję że coś
zrouzumiecie i odpiszecie.Dziękuję z góry:*