giga.m
26.06.06, 22:47
Czytając informacje o bulimii poczułam się naprawdę zaniepokojona.
Wielokrotnie w żartach wmawiałam sobie tę chorobę, całkowicie nie zdając
sobie sprawy, ze może mnie dotyczyć. Czy jednak to jest to??? Nie potrafię
jednoznacznie zweryfikować wszystkich objawów. A problem jednak jest.... Mam
napady głodu. Właściwe, gdy niczym nie jestem zajęta to myślę o jedzeniu. Mój
organizm potrzebuje raczej małe porcje jedzenia, ale często. Jedzenie w
stresie bardzo mnie uspokaja, może nie uszczęśliwia, ale poprawia na pewno na
chwilę nastrój. Potem oczywiście pojawiają się wyrzuty sumienia, bardzo
żałuję, że „pochłonęłam tonę” słodyczy lub jakiegokolwiek jedzenia. Do tych
mam szczególną słabość. Uzależnienie od słodyczy postrzegam jako swój
największy problem. Potrafię jednak wyrzec się słodyczy nawet na rok. Jest to
jedyny sposób „zerwania” ze słodyczami. To jest dokładnie tak: jak nie jem,
jest OK. Jednak nie potrafię zjeść jednej kostki czekolady. Cala tabliczka –
standard. Czasem mam ochotę na słodycze, chwile potem zajadam się chipsami
dla zmiany smaku. Czasem jem wcale nie dlatego, ze jestem głodna. Mam do tego
problemy z przemianą materii. Oczywiście stosowałam okresowo przeróżne środki
przeczyszczające. Chętnie uprawiam sport. Może dlatego, żeby uśpić swoje
wyrzuty sumienia? Z figurą nie mam większego problemu, większość znajomych
uważa, ze mam rewelacyjną sylwetkę (ja aż w tak wielki zachwyt nie wpadam,
ale jestem zadowolona). Ciągle jednak stosuję jakieś postanowienia, żeby
ograniczyć jedzenie - jeść mniej lub mniej kalorycznie. Od każdego
poniedziałku zaczynam odchudzanie. Czasem kończy się to wielkim obżarstwem. I
wszystko znów zaczyna się od początku. Najczęściej nie potrafię się
powstrzymać przed objadaniem w nocy.
Chciałabym mieć pewność, czy jestem chora, czy wyolbrzymiam problem. Pora coś
z tym zrobić. Pomóżcie!