Dodaj do ulubionych

wynieść się.

09.08.06, 18:38
mam bulimię.
studiuję.
chodzi mi po głowie urlop dziekański. wyjechać z kraju na rok. mam wrażenie,
że to byłby jakiś przełom, że tam nauczyłabym się normalnie żyć.
dlaczego?
bulimia dotyczy mnie przede wszystkim w domu. to tu żygam codziennie po kilka
razy. przez ostatnie pół roku przed wakacjami mieszkałam sama. praktycznie nie
żygałam. oczywiście nadal byłam chora, ale czułam się o niebo lepiej.
dom, wakacje to dla mnie koszmar.
jak jestem gdzieś ze znajomymi- na jakimś wyjeżdzie- jest niesamowicie.wtedy
czuję, że żyję. nie obżeram się, jem normalnie, nie mam poczucia winy.
więc może powinnam ucieć na rok?
nauczyć się funkcjonować na nowo. w środowisku, gdzie nikt mnie nie zna i nie
ocenia?
co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • ankaaa Re: wynieść się. 09.08.06, 20:05
      Nie trafiony pomysł.
      Wrócisz a i tak będziesz miala te same objawy, a na dodatek stracisz rok
      studiów.
      Lepiej żebyś znalazła sobie stancję bądź akademik.
      A najlepiej poszła się leczyć ;)
      • rubin11 Re: wynieść się. 09.08.06, 20:41
        popieram ..wrócisz do tych samych problemow....musisz sie znimi uporac...teraz
        rodzice..w przyszlosci maz albo dziecko....ucieczka nie jest
        droga...skonfrontuj sie zproblemem
        • suelta Re: wynieść się. 09.08.06, 21:16
          i myślicie, że ten rok mnie niczego nie nauczy? że po roku normalnego życia,
          będzie mnie ciągnęło do tego gówna?
          bo ja już sama nie wiem...
          acha nie uznam roku za stracony. dziekankę i tak mam w planiach. ale zastanawiam
          się czy nie przyspieszyć.
          dziękuję za to, że się odzywacie :)
          • idamarcowa Re: wynieść się. 09.08.06, 22:39
            niestety, człowiek prędzej czy później przystosowuje się do nowych warunków i
            wszystko wraca. jak wyjechałam z domu na studia, to na początku było super, jak
            ręką odjął. ale z czasem wszystko wróciło do "normy".
            Myślę, ze wyprowadzenie się z domu samo w sobie może Ci pomóc, jeśli żyjesz w
            toksycznym środowisku, ale czy koniecznie trzeba aż zrywać ze wszystkim? zgadzam
            się z przedmówczynią: akademik, wynajęcie pokoju itp. to dobre rozwiązanie. na
            studiach to już taki wiek, że opuszczenie gniazdka dobrze służy, a przy tym nie
            szokuje nikogo ;) plus terapia.
            • ramka10 Re: wynieść się. 10.08.06, 12:25
              mam tak samo, jak gdzies wyjezdzam to wszystko znika, nie zwracam, jem
              wszystko, czesto ale w umiarkowanych ilosciach, po prostu jem normalnie z
              innymi ludzmi.. przyjezdzam do domu i jeszcze tego samego dnia potrafie wpas w
              szpony "B", :(
            • suelta Re: wynieść się. 11.08.06, 01:18
              mieszkam sama poza wakacjami. i wtedy jest o niebo lepiej. nie znika całkiem,
              ale jest różnica między żyganiem 4 razy dziennie a 4 razy w miesiącu....
              niestety nie mam możliwości mieszkania z kimś. myślę, że wtedy mogłabym się
              bardziej pilnować. przy obcym.
              o co mi dokładnie chodzi w tym wyjeździe:
              teraz coraz bardziej wstydzę się pokazywać znajomym. tyję w oczach :\
              niby nie czuję się strasznie źle z tym jak wyglądam,chociaż wyglądam źle. więc
              moze jak zmienię środowisko to zacznę jakby wszystko na nowo. nikt mnie tam nie
              zna, nie wie jak wyglądałam wcześniej [właśnie to mi najbardziej siedzi na
              psychice, że się tak spasłam i to przez bulimię! ]. zajmę się pracą.
              skoro i tak dziekankę planuję to może po prostu zrobić to teraz póki jeszcze żyję...
              • magiczna9 Re: wynieść się. 12.08.06, 19:47
                Witaj! Niestety dziekanka i wyjazd..czy ucieczka od problemu nie zdają
                zawodu.Ja wzięłam dziekanke po 3 roku studiów ,bo juz myslałam ze sie
                wykończe.Nie potrafiłam sie uczyc i skoncentrowac,a nawet nachodziły mnie mysli
                samobójcze.Postanowiłam więc wyjechac na rok za granicę do pracy.Tam dopiero
                miałam napady! Przychodziło do tego,ze wymiotowałam samymi pomidorami albo po
                kawie.Stres,samotnośc,bezradnosc i bulimia narastały.Zostałam wyrzucona z
                pracy,bo ciagle mdlałam.Na szczescie znalazłam nową i udało mi sie przezyc
                rok.Co prawda na studia wróciłam zregenerowana,z pewnym zasobem sił.Teraz
                jestem na 6tym roku,juz na ostatnim.Tymczasem bulimia mnie nie opuszcza...Tak
                sobie mysle ze nauczyłam sie z nia troche życ.Ale jakie to zycie???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka