Dodaj do ulubionych

Huśtawki nastrojów...

23.09.06, 18:52
Huśtawki nastrojów...często się Wam zdarzają? Bo mi tak. Raz śmieję się jak
głupi do sera i dostaję głupawki,a zaraz potem mam doła i jestem złośliwa
(nawet bardzo)dla innych osób, przez cotracę w ich oczach-wtedy izoluję sie
od ludzi,co jeszcze bardziej utwierdza mnie w swojej bezmadziejności.
Zastanawieałyście się,ile rzeczy nas przez to omija? Lekarz powiedział, że
te zmiany nastrojów mają powieązanie z wahaniem cukru we krwi. To jeste
szok , jakwiele zależy od jedzenia.
Dzisiaj miałam wizytę u psuchologa i postanowiłam sobie,żejuż dosyć tego!!
Dzięki rozmowami z nią inaczej patrzę na pewne sprawy. Od kilku dni znowu
zaczęłam ćwiczyć(miałam kilkumiesięczną przerwę),a jedzenie...staram sie jeść
normalnie i nie prowokować wymiotów, cojest naprawde ciężkie. Dziewczyny,
przecież mamy prawo jeść!!! Śniadanie, obiad, kolację, oczywiście z umiarem.
Słodycze-cukier także są potrzebne, bo jeżeli odmawiamy ich sobie(choć mamy
na nie wielką ochotę) to po jakimś czasie to się skumuluje i objadamy się
nimi, a później...wc. Dlatego jedzmy normalnie,zdrowo i co 2-3 dzieńmożemy
sobie pozwolić na coś,co sprawi przyjemność podniebieniu. Ćwiczmy do tego-
godzinna gimnastyka w domu, basen, jakiś aerobik, taniec, rower, a na pewno
kalorie niebędą nam się odkładać, no i będziemy dużo zdrowsze. Każda
ma w sobie model wyglądu,do którego dąży ,ale jak już osiągnie cel to co
dalej? czy wtedy będzie już zadowolona?? chyba nie...i to wszystko będzie się
ciągnęło...tlko od Was zależy, czy bez końca. Można nieźle schudnąć w ciągu
tygodnia(wiadomo jakimi sposobami), tylko żeistnieje ryzyko efektu jojo(wiem
coś na ten temat).Możemy również schudnąć w zdrowy sposób, czego efekty będą
lepsze!! Początkizawsze są trudne, ale mam nadzieję, żeto przetrwam, bo
przecież jeżeli inni mogą. todlaczego ja nie mogę?! No bo jak długo można
tkwić w tym błędnym kole, pzrez co życie przelatuje nam przednosem, a
cogorsza prowadzimy do samodestrukcji...Pomyślcie o tym...Buziaki:* Jakby co
to służę pomocą.
Ps.Nie jestem dobra z wypracowań i napisałabym to troszkę inaczej ,ale chyba
sens jest zrozumiały?:)
Obserwuj wątek
    • martka_prv Re: Huśtawki nastrojów... 23.09.06, 21:40
      sens jest :-)
      wiesz....ja czasem patrze na swiat wokol siebie i mam wrazenie, ze cale zycie
      toczy sie gdzies daleko poza mna...Wokolo szczesliwi ludzie, NORMALNI, cieszacy
      sie ze zwyklych spraw..i ja, calkiem obok, blisko a jednoczesnie tak bardzo
      daleko. i to popadanie z euforii w depresje...najgorsze.
      heh...zabawne jest, ze kiedy zdarzaja mi sie np 2 dni czyste, to zaczynam lubic
      siebie, lubie swoje cialo, mam dobry humor...i potem sama z wlasnej woli to
      wszystko psuje ladujac w kiblu...
    • nin4 Re: Huśtawki nastrojów... 23.09.06, 21:58
      Doskonale was rozumiem. Raz po prostu szaleje ze szczęścia, kocham cały świat,
      ale dużo częściej nienawidzę, jestem złośliwa, uszczypliwa. W każdym wynajduję
      wady, słąbe strony, nikogo nie akceptuję i niestety to wszystko do mnie wraca.
      Kiedy ktoś ma okazję poznać mnie bliżej, nasz kontakt urywa się, albo staje się
      oschły, wręcz udawany. A potem, pewnie same wiecie, nawet jak mi sie poprawia
      nastrój, to już jest za późno, próbuję się zbliżyć, ale ta druga strona już nie
      ma na to ochoty. I tak trwam w swojej samotności i zaczynam się bać, że to sie
      juz nigdy nie zmieni.
      • martka_prv Re: Huśtawki nastrojów... 24.09.06, 13:18
        heh...ile ja juz bliskich osob stracilam w ten wlasnie cudowny spodob...szkoda
        gadac :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka