23.11.06, 09:25
Wczoraj weszlam na forum pierwszy raz i raczej ostatni.Dzieki tej "wizycie"
spojrzalam na wszystko z troche innej perspektywy.Gdy czytalam wasze
wypowiedzi czulam sie bardziej jak obserwator z zewnatz, a nie jak jedna z
was, a przeciez tez jestem chora...Dopadla mnie mysl, ze to zalosne i ze nie
chce byc taka, nie chce ciagle biadolic nad swym losem, obwiniac calego
swiata, moich rodzicow...bo choc popelnili bledy to przeciez sa tylko
ludzmi,na pewno nie chcieli dla mnie takiej krzywdy.Nie czas na
zale,pretensje,szukanie winnych,bo tak naprawde ich nie ma...Czuje sie
tak,jakby spadly mi klapki z oczu, dostrzeglam,co tak naprawde uczynilam ze
swojego zycia.Nie zastanawiam sie nad walka, nie boje sie jej, bo wiem, ze
mam dosc sily by wygrac!Potrafie, bo szczerze chce, chce walczyc o moje
zycie.Wlasciwie to nie zaluje tych 3 lat, bo wiele mnie nauczyly o sobie
samej, ale juz wystarczy, koniec uciekania, chowania sie za lodowka...Swiat
jest piekny :-) Chcialabym kiedys jako staruszka usmiechac sie do swoich
wspomnien, a nie plakac nad zmarnownymi szansami i to przez cos tak banalnego
jak waga, czy kalorie...W moim zyciu jet tyle pieknych rzeczy,ktorych chce w
koncu w pelni doswiadczyc i cudownych ludzi,do ktorych chce sie szczerze
usmiechac :-))))
Obserwuj wątek
    • julka06.07 Re: zalosne 23.11.06, 14:00
      Nie zupełnie się z obą zgadzam.Po mniej więcej trzech latach bulimii,byłam
      dokładnie na tym samym etapie co Ty,nawet udało mi się przestać prowokować
      wymioty,przytyłam jakieś 10 kg.ale byłam trochę szczęśliwsza.Zmieniłam swój tok
      rozumowania,spojrzałam na to w końcu nie jak na chorobę,ale jak na swoją własną
      głupotę.Wchodząc na to forum ,czytając posty tych biednych istot,ja sama będąc
      już "ponad tym",też je krytykowałam za użalanie się nad sobą,ale teraz gdy
      znowu w to wpadłam i nie mogę się wydostać,czego zupełnie nie
      pojmuję,przypomniało mi się jak to jest.Wtedy parę lat temu,gdy jeszcze
      mieszkałam z rodzicami,bulimię udawało mi się ukrywać,ale mojego stanu
      psychicznego,depresji,nie,więc mama zaprowadziła mnie najpierw do
      psychologa,potem do psychiatry jednego,drugiego trzeciego,...,brałam leki,miałm
      wsparcie bliskich osób,które wiedziały,ale mi to nie pomagało,a wręcz
      przeciwnie męczyło jeszcze bardzej,wiedziałam,ze tak naprawde,to ja sama muszę
      sobie z tym poradzić.Do psychoterapii też się zraziłam,teraz muszę zmierzyć się
      z tym drugi raz,ale moi bliscy już się o tym nie dowiedzą,czuję się samotna,nie
      lubię czegoś w sobie dusić,dlatego pozostaje mi to Forum i myślę,ze wiele osób
      tutaj tak ma-nie koniecznie użala się nad sobą,szukając wspułczucia,a mówi-
      pisze,zeby to wszystko poprostu z siebie wyrzucić,taka juz jest ludzka
      natura,tak skonstruowany jest człowiek-nikt tak naprawde nie chce być sam.
    • authentica Pomocne! 23.11.06, 19:53
      Jest jeszcze jedna strona tego "uzalania". Wiele z nas nigdy sie nie leczylo,
      ukrywa swoja chorobe przed bliskimi, nigdy o chorobie z nikim nie rozmawia.
      Dopiero tu zaczyna mowic.
      Psychoterapia tez polega nam mowieniu. Mysle, ze forum dla wielu "uzalaczek" ;)
      pelni funkcje psychoterapii. Moze komus pomoze, moze zacheci do leczenia?
      Dobrz, ze mozna sie pouzalac, ze mozna mowic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka