Dodaj do ulubionych

Grrrr.. :(((

26.02.07, 20:16
Mam dość tych... dodatków w żywności! :(( Dość tych stabilizatorów i innych sufów w naszym jedzonku.. :(( Ale nikt mnie chyba nie zrozumie, bo jestem chora na tą pos... anoreksję. :((
Już myślałam, że jestem w stanie jeść normalnie, normalnie gotować, że każdy zacznie mnie traktować poważnie i weźmie co mówię pod uwagę, że wyjdę wreszcie z tej głupiej choroby i chorej głupoty.. :((

Powiedzcie mi coś, bo nie mam już nerwów do takich sytuacji.. Jak nie napychają różnych E do masełka, jogurtów a nawet chleba :(( to znowu orzechy w każdej czekoladzie, na które jestem uczulona. :((( Pomijam już, że słodycze bez śladowych ilości orzechów bardzo ciężko znaleźć..

Ale dobitnie zdenerwowała mnie sól, która po prostu śmierdzi mydłem toaletowym czy babskimi perfumami.. Jak to zjeść jak to tak dziabie? :(( Nie myłam rąk żadnym mydłem, ale z torebki tak wali, że szok. :(( To jest normalne?? Przecież sól nie ma zapachu...

Boję się nawet zjeść tej dwa dni moczonej wątróbki.. A tak bardzo chciałam się zdrowo odżywiać. Nie chodzi mi o kcal, ale o to, zebym mogła zdrowo jeść i wyjść z tego bagna. Z nerwów tracę kolejne kg i ten niezwykle ważny magnez.. :(((

Ale najgorsze jest to, że sama muszę o siebie dbać, sama muszę na siebie liczyć.. Bo nikt mi nie chce ugotować, nie chce podstawić pod nos...
JA MUSZE JEŚĆ! JA CHCE JEŚĆ! CHCE WYJŚĆ Z TEGO! CHCE BYĆ ZDROWA!! :(((
Obserwuj wątek
    • to_jaaa Re: Grrrr.. :((( 26.02.07, 20:41
      a konkretnie, to o co chodzi? i kto moczy wątróbke przez dwa dni?
      • zdrowykasiulek Re: Grrrr.. :((( 26.02.07, 20:51
        Między innymi o to, że nikt mnie nie pilnuje a ktoś chyba powinien...
        O to, że praktycznie nikt nie przygotowuje posiłków, tylko ja...
        O to, że nikt nie podstawia pod nos...
        O to, że sama muszę to robić i tracić na to 5 razy tyle energii, zamiast TYĆ!
        O to, że sól nie ma zapachu a śmierdzi, przez co nie mogę jeść, bo się boję... Skąd mam mieć pewność, że nie trafiłam akurat na śmierdzący towar?!
        O to, że wpychają w jedzonko jakieś dodatki...
        Myślałam, że ktoś mi tą wątróbkę zrobi dzień wcześniej, ale niestety...

        Może brzmi to trochę egoistycznie, ale WIEM, ŻE WYZDROWIEJĘ, tylko ten etap jest strasznie trudny. :(
        • to_jaaa Re: Grrrr.. :((( 26.02.07, 20:58
          to znaczy, ze wyobrażasz sobie, że będziesz siedzieć na kanapie, a ludzkość
          będzie się czołgać czołobitnie i donosić ci półmiski? chyba jesteś bardzo
          rozpieszczona 14-latką

          a jeśli masz zastrzeżenia do soli, to wstń, włóż szaliczek i pójdź do sklepu po
          inną torebeczke (sól jest tania) - zdrowienie to samodzielność
      • olla8031 Re: Grrrr.. :((( 26.02.07, 23:50
        A może to jaka ortoreksja?Bynajmniej się z Ciebie nie nabijam, ale sądzę,że
        powinnaś przemyśleć , zanalizować swoją "skłonność" do zdrowej żywności.Tylko,że
        takiej bez żadnych konserwantów i idealnie przyrządzonej po prostu nie ma.Może
        warto zastanowić się co jest przyczyna tej "małej obsesji"?
    • agatorka Re: Grrrr.. :((( 26.02.07, 22:49
      Oprócz wrazenia, ze jesteś po prostu egocentyczką, mam tez inne:
      to co piszesz o soli i o E wygląda na nerwicę natrectw (na punkcie hiperzrowego
      jedzeinia),
      może NN wspólistnieje u ciebie z zabużeniami jedzenia?
      • zdrowykasiulek Re: Grrrr.. :((( 27.02.07, 01:43
        Niestety sól faktycznie była niebardzo. Ale ile trzeba było nerwów i bólu.. :((

        Wiem jak to wszystko wygląda i zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem idealna. Wbrew pozorom mam 25 lat. I być może faktycznie jestem egocentryczką. Po tylu latach mam już dość pewnych rzeczy.. Gotowałam, sprzątałam, dbałam o całą rodzinę, codziennie od 14.roku życia. O mnie nie dbał nikt... Sama musiałam się troszczyć o siebie i swoje zdrowie. I nadal tak jest... Może Wy macie mame, ciocie, siostre, przyjaciółke czy inne osoby bliskie, które o Was dbają. Albo przynajmniej w jakimś niewielkim stopniu pomagają. Ja nie mogę liczyć na innych... I nie zawsze mam możliwość włożenia szaliczka i pójścia na zakupy...
        Nie mam już psychologa i nie mogę liczyć na pomoc psychiatry, bo wprost mi powiedzieli, że nie są w stanie mi pomóc. Nie stać mnie na innych, bo nie mam własnych dochodów.

        Znam większość mechanizmów, które we mnie działają i potrafię ocenić pewne sytuacje, ale nie zawsze. Zdaję sobie sprawę, że nie ma idealnej żywności, ale nie mogę zrozumieć po co jej tyle ładują i polepszają smaki.. Myślę, że gdybym napisała na innym forum, że drażni mnie ilość dodatków w naszym pożywieniu, odpowiedź byłaby inna a nawet wiele osób poparło by tę tezę...
        Nie wiem czy dobrze zozumiałyście o czym piszę. Nie jestem uprzedzona do jedzenia. Wręcz przeciwnie - bardzo chętnie chcę jeść. Tyle, że wolę jeść zdrowo niż bylejak byle przytyć (jak niektórzy radzą). Nie boję się tłustego boczku ani mleka. Po prostu irytuje mnie to, że musimy jeść coś, co po cichu nas truje. :(
        Musze gotować zdrowo, bo mój narzeczony jest chory na złośliwca :( i musi jeść zdrowo.
        Czasem naprawdę już nie daję sobie rady... :( Chociaż i tak WIERZĘ!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka