lornetka_2
17.01.08, 22:05
Na wstępnie chciałabym powiedzieć, że podziwiam wszystkie osoby które dzielą się przeżyciami, które dzielą się swoim problemem z innymi. Może kiedyś też mi się to uda, na pewno bardzo bym chciała.
Nigdy nie przypuszczałam, że znajdę się w takiej sytuacji, a co najgorsze nadal nie dowierzam i wmawiam sobie, że to nic takiego.
Najgorsza jest dla mnie pustka i smutek, totalne przygnębienie, nie potrafię nikomu się zwierzyć, nie przeszło by mi to przez gardło. Nie wyobrażam sobie komukolwiek się uzewnętrznić - kojarzy mi się to ze słabością, którą starałam się zawsze wyeliminować. I tak sama walcze bezskutecznie. Jestem typową beznadziejną indywidualistką.