Dodaj do ulubionych

Jestem zmęczona

22.01.09, 19:36
4 lata temu zaczęły się moje zaburzenia odrzywiania. Mam bulimię,
chodzę na psychoterapię. Wymiotuję bardzo rzadko. Miałam taki okres,
że jadłam w miare normalnie, tzn. bez częstych napadów obżarstwa.
Owszem one się zdarzały, ale nie były tak wielkie jak wcześniej. A
teraz cóż wpadłam w ciąg. Jem wielgachne ilości, nie stosuje
mechanizmów kompensacyjnych, no pije na wieczór rumianek. Przytyłam,
w niektórych ciuchach wygłądam jak jakiś pączek. Mój brzuch jest
taki duży i boli mnie. Nie dziwie sie w końcu tyle zjadam, że jest
on ciągle obciążony, aż ruszyć się nie mogę. Nie mam energii, jestem
już taka zmęczona tym objadaniem się i postanowieniami że przestanę
co mi się nie udaje. Mam wrócić na studia w lutym po dziekance, ale
nie wiem jak ja sobie dam radę, skoro nie wodzę sensu w niczym co
robię. Poczucie wartości równe zeru, przygnębienie, samotność,
żadnych celów, tylko obżarstwo, smutek i zmęczenie...eh Pozdrawiamm
Was:)
Obserwuj wątek
    • anula4043 Re: Jestem zmęczona 22.01.09, 19:58
      Witaj!
      Nawet nie wież jak bardzo dobrze Cię rozumiem. Jest mi przykro że musisz się z
      tym zmagać. Ja też mam wszystkiego dość. Też obiecuje sobie że z tym skończę ale
      nie potrafię. Moje myśli krążą wokół jednego tematu Jedzenie, nie mogę się na
      niczym skupić, boję się że zawale studia, bo przez to cholerstwo nie mam na nic
      ochoty.
      Trzymam kciuki za Ciebie, chodząc na psychoterapie jesteś na dobrej drodze, ja
      nawet się nie leczę, nikt nie podejrzewa że jest coś nie tak.
      Pozdrawiam
      • choraxyz Re: Jestem zmęczona 22.01.09, 20:26
        Dzięki Anula ja Też Ci życzę siły do walki A co do terapii to może
        jednak byś się nad nią zastanowiła, może warto...
    • zlotowlosa01 Re: Jestem zmęczona 23.01.09, 10:51
      Witaj
      Ja też bardzo dobrze Cię rozumiem i na prawdę Ci współczuję.Wiem jakie to
      okropne,też miałam taki okres kiedy nie wymiotowałam ani się nie
      przeczyszczałam,byłam ociężała i ciągle zmęczona,ból brzucha był czasem nie do
      wytrzymania.Też nie mam ani trochę poczucia własnej wartości,jestem po prostu
      śmieciem dla samej siebie.Nie możemy się załamywać,musisz mieć nadzieję że
      kiedyś będzie lepiej!skoro innym się udało wyjść z tego bagna,to czemu nam ma
      się nie udać?bądź dobrej myśli,zobaczysz jeszcze kiedyś będziesz szczęśliwa!
      Trzymaj się,pozdrawiam cieplutko:-)
    • borrasca80 Re: Jestem zmęczona 23.01.09, 20:49
      Hej. Mówisz ze zaczelas sie leczyc moglabys napisac gdzie sie
      leczysz?
      • choraxyz Re: Jestem zmęczona 24.01.09, 11:55
        Hej! Jeżdżę do Rzeszowa. Tam na ul. Hetmańskiej jest przychodnia,
        przyjmują tam psycholodzy i psychiatrzy. Chodzę do psycholożki na
        terapię indywidualną. Nic nie płacę, bo jest ona w ramach umowy z
        NFZ. Pozdrawiam:)
    • choraxyz Re: Jestem zmęczona 26.01.09, 14:55
      A ja ciągle jem, dołuję się, jem, dołuję się i jem. Diabelskie koło
      ciągle w ruchu:( Nie mam swojego życia, nie ma mnie, nienawidzę
      siebie, nie mogę na siebie patrzeć. Wszystko mnie wkurza. Nie wiem
      kiedy ten ciąg się skończy. Nie umiem żyć, nie wiem jak żyć, nic juz
      nie wiem i jestem zmęczona, bardzo zmęczona...
    • choraxyz Re: Jestem zmęczona 28.01.09, 15:01
      Zawsze jak zjadłam coś słodkiego, a wcześniej postanowiłam, że nie
      będę tego robić (bo przecież ja tak bardzo chcę schudnąć)to
      zaczynałam napychać się do upadłego. Nie potrafiłam poprzestać np na
      jednej czekoladzie, tylko zaczynała się lawina. Wczoraj zaś było
      inaczej. Zjadłam słodycze, ale nie taką ogromną ilość jak podczas
      napadu, bo potrafiłam powiedzieć sobie STOP od nie wiem jak długiego
      czasu hehe. Stwierdziłam, że nie będę czekać do jutra z
      postanowieniem przerwania ciągu obżarstwa, jak to zazwyczaj robiłam.
      Dzisiaj też jak do tej pory jest dobrze. Od razu mi lepiej, a mój
      brzuch to chyba naprawde jest mi wdzięczny. Nareszcie nie czuje tego
      okropnego przepełnienia i bólu z przejedzenia. Mam nadzieje, że
      jakoś będę umiała się opanowywać:)
      • agatorka Re: Jestem zmęczona 29.01.09, 12:04
        Świetnie! Napisz nam, czy udało Ci się utrzymać w postanowieniach :).
        Jeśli taki "raport" by Cię motywował, to może spróbuj znaleźć kogoś z podobnym
        problemem. Ja kiedyś utrzymywałam codzienny kontakt mailowy z dziewczyną, z
        którą miałyśmy podobny problem i myśl o tym, że jej zaraportuje czy utrzymałam
        się w naszych wspólnych postanowieniach bardzo mnie motywowała.
        Ale najważniejsze,to żebyś dobrze zapamiętała, to wczorajsze uczucie :)
    • mamakoliber Re: Jestem zmęczona 28.01.09, 19:38
      Droga Chorax! nie mam doświadczenia jeśli chodzi o tą okropną
      chorobe jaką jest bulimia,chce Ci dać troszke otuchy i przeklinać
      to "dziadostwo" wraz z Tobą. Straszne jest to,że na te wstrętne
      choróbska zapadają same wspaniałe dziewczyny,piękne,mądre i
      wartościowe...pozdrawiam Cie;)
    • choraxyz Re: Jestem zmęczona 29.01.09, 16:35
      Dzisiaj też jest dobrze. Bardzo bardzo bardzo dziękuję Wam za ciepłe
      słowa i za wsparcie:)
    • choraxyz Re: Jestem zmęczona 30.01.09, 14:54
      Cieszę się, że odnalazłam to forum. Wiele wypowiedzi może być
      przestrogą jakie spustoszenie czyni choroba, inne podtrzymuja na
      duchu i ma się poczucie, że nie jest się samemu ze swoimi
      problemami, że ktoś je rozumie. Postanowiłam, że będę tutaj sobie
      pisać taki niby pamiętnik.
      Wystarczy byle głupstwo abym zaczęła się przejmować. Wtedy jaka jest
      pierwsza rzecz o której myśle? - jedzenie, chcę się napchać, zajeść
      problemy. Dzisiaj było tak samo. Kupiłam słodycze, zaczęłam jeść eh.
      Pomyślałam, że w domu dowalę sobie wielkim obiadem, potem jeszcze
      czymś. Wracając do domu jadłam i została mi jeszcze następna
      czekolada na pożarcie. Jednak nie zjadłam jej, leży w mojej torebce
      hehe. Doszłam do wniosku, że jedząc i tak nie zaspokoję się. Brzuch
      bedzie pękał, ale psychicznie ciągle będę głodna i będę sie wkurzać,
      że nie mogę się najeść. Owszem zjadłam dzisiaj więcej niz
      potrzebowałam, brzuch mam pełny, ale cóż trudno. Teraz piję sobie
      malisę:)
    • choraxyz Re: Jestem zmęczona 31.01.09, 12:59
      Wszystko wzięło w łeb. A najśmieszniejsze, że ja wierzyłam że się
      uda, mimo tylu wcześniejszych niepowodzeń. Jestem nikim. Tylko
      bezsens i pustka, pustka, pusta wśród której straszy widmo żarcia,
      którego jestem niewolnicą...
      • agatorka Re: Jestem zmęczona 01.02.09, 11:28
        Widocznie jednak mało zgłębiłaś forum.

        Po pierwsze- porażka nie może oznaczać końca walki. Zrywanie z choroba przez
        odcięcie się jednego dnia jest chyba niemożliwe. To ma być codzienna walka, ale
        jeśli raz upadniesz to i tak masz już do czego wracać. Walcz, walcz, walcz.

        Po drugie- nie jesteś pusta. Jakbyś była pusta to nie miałabyś pewnie żadnej
        autorefleksji, która to przecież doprowadziła Cie do takiego sprzecznego
        wniosku. Poczytaj forum. Ta choroba Tobie wmawia, ze jesteś nikim, że jesteś
        pusta etc.. Niektóre dziewczyny boją się wyzdrowieć, bo myślą, ze w tej próżni
        mają tylko ją- chorobę, a po powrocie do zdrowia nie zostanie im zupełnie nic.
        Ale to jest wielkie oszustwo, błędne koło. Przed chorobą miały pasje,
        zainteresowania. Zacznij w sobie tych zainteresowań znowu szukać. Teraz to
        cholernie trudne, bo wszystkie Twoje myśli wypełnia jedzenie, ale jak
        wyzdrowiejesz to tą lukę wypełnisz znowu zainteresowaniami. Nienawidzisz tej
        pustki, którą teraz odczuwasz? To powinno Cię jeszcze bardziej motywować do
        walki, do dążenia do zdrowia.
        Poczytaj forum, zobacz, że ten bezsens i pustka dotyczy chyba wszystkich
        chorych (to nie jest zbieg okoliczności), poczytaj posty o powrotach do zdrowia.

        Będzie ciężko przez jakiś czas, postaw sobie jasny cel i nie poddawaj się, nawet
        jeśli upadniesz.
        • choraxyz Re: Jestem zmęczona 01.02.09, 14:29
          Dziękuję agatorko:) Ja zgłębiłam forum. Wiem, że trzeba walczyć itp.
          Każdej chorej poradziłabym to co Ty mi, wierząc głęboko w to co
          mówię i w to, że jeżeli ta osoba się nie będzie poddawać to w końcu
          zwycięży. Tylko że jeżeli nam samym coś nie wychodzi to wtedy o
          wiele trudniej wcielić słowa w życie i nie wystarcza nam
          cierpliwości. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem wyjątkowa z tym co
          przeżywam. Kurcze ta choroba tak strasznie dołuje. Cóż, kolejną
          bitwę przegrałam, ale wojna nadal trwa, a więc bagnet na broń hehe.
          Pozdrawiam Cie agatorko i Was wszystkie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka