choraxyz
22.01.09, 19:36
4 lata temu zaczęły się moje zaburzenia odrzywiania. Mam bulimię,
chodzę na psychoterapię. Wymiotuję bardzo rzadko. Miałam taki okres,
że jadłam w miare normalnie, tzn. bez częstych napadów obżarstwa.
Owszem one się zdarzały, ale nie były tak wielkie jak wcześniej. A
teraz cóż wpadłam w ciąg. Jem wielgachne ilości, nie stosuje
mechanizmów kompensacyjnych, no pije na wieczór rumianek. Przytyłam,
w niektórych ciuchach wygłądam jak jakiś pączek. Mój brzuch jest
taki duży i boli mnie. Nie dziwie sie w końcu tyle zjadam, że jest
on ciągle obciążony, aż ruszyć się nie mogę. Nie mam energii, jestem
już taka zmęczona tym objadaniem się i postanowieniami że przestanę
co mi się nie udaje. Mam wrócić na studia w lutym po dziekance, ale
nie wiem jak ja sobie dam radę, skoro nie wodzę sensu w niczym co
robię. Poczucie wartości równe zeru, przygnębienie, samotność,
żadnych celów, tylko obżarstwo, smutek i zmęczenie...eh Pozdrawiamm
Was:)