Dodaj do ulubionych

Synek mamusi

17.02.09, 09:19
Jest sporo kobiet, ktore faworyzuja swoich synkow, wyrózniając ich, pozwalając
na wiele rzeczy, w przeciwieństwie do wlasnych córek. Wychowuja na takich,
ktorzy to potem traktuja swoja dziewczyne jak sluzaca, ktora najlepiej by byla
ich druga mamusia. Przeciez im sie to nalezy!
Co gorsza niektore matki czesto uwazaja, ze zadna dziewczyna nie zasluguje na
ich idealnego synka.
Wydaje mi sie, ze ojcowie czesto traktuja oschle swoje corki. Nie zapewniaja
ich tak bardzo o swojej milosci jak to robia matki wobec synow.
U kogo my mamy znalezc taka bezwgledna milosc? Czy patrzac na taki schemat
rodziny (oczywiscie nie zawsze tak jest) dziewczyna nie moze wpasc w kompleksy?
Zastanawiam sie tez czemu kobiety(matki) traktuja swoje potencjalne synowe
jako wrogow? Czy miedzy kobietami nie bedzie nigdy prawdziwej solidarnosci,
tylko tak czesto bedziemy webec siebie wrogami? Kobieta - kobiecie wrogiem??
Czy to walka o samca, milosc rodzicow, albo cos innego?

Co o tym sadzicie dziewczyny?
Obserwuj wątek
    • claratrueba Re: Synek mamusi 17.02.09, 10:14
      Bardzo to gorzkie, co piszesz i bardzo prawdziwe. Mimo XXI wieku taka różnica w
      wychowaniu jest b. częsta i to nie tylko w rodzinach "prostych ludzi". Córka ma
      sprzątać, synkowi mama posprząta. Śniadanko synkowi pod nos, córce wskazuje się
      lodówkę (albo i każe bratu zrobić). Świetne oceny córki bez komentarza, synka-
      wychwalane jakby to był Nobel. Nie jestem osobą młodą i od lat obserwuję ze
      smutkiem, że to się nie zmienia. Stąd pogarda i krytycyzm demonstrowany kobietom
      przez kobiety (i jakże często autopogarda) przyczyniający sie do takich zachowań
      mężczyzn (coś w tym jest, że nie szanują nas skoro nie szanujemy sie same).Nie
      przypadkiem na 1 ano/buli płci męskiej przypada 10 ano/bulimiczek. Czy kiedyś to
      się zmieni- tak. Jest inaczej, lepiej w społeczeństwach, które dawno pożegnały
      się z kulturą wiejską, od dawna jej nie gloryfikują jako "naturalną", gdzie
      religia katolicka ze swoim patriarchatem, kapłaństwem wyłącznie mężczyzn nie ma
      takiej pozycji jak u nas, gdzie dłuższą historie ma kształcenie kobiet i ich
      obecność w polityce i biznesie (ile miałyśmy w Polsce kobiet- władców? Ile
      Anglia?).
      Bezwzględna miłość da nam suka.
      I na koniec coś bardzo osobistego i gorzkiego. Chciałabym mieć córkę. Babę-
      "kwintesencję człowieczeństwa" (bo typowo męskie cechy są zwierzęce)Cieszę się,
      że mam syna. Nie musi znosić tych durnych stereotypów, faworyzowany przez różne
      ciotki-idiotki i wujów (to rozumiem- męska solidarność), tych wypada-nie wypada,
      tych "kobieta powinna". I sprząta, i w kuchni pomaga mimo tych
      babciowo-ciotkowych "no co ty- przecież to chłopak". A jego dziewczyny lubię-
      przynajmniej jakieś baby w domu. I fajne są. Świata nie zmienię ale może chociaż
      jeden dom.
      • algebraaa Re: Synek mamusi 17.02.09, 10:56
        Ciesze sie, ze Claratrueba, wychowujesz syna na ''normalnego'' faceta. Wiem, ze
        gdybym miala corke nie powtarzalabym jej nieustannie jaka jest ladna, piekna,
        zgrabna itp. tylko madra, zaradna, bystra itp. tak by poznala swoja wartosc
        poprzez cechy charakteru, a nie tylko wyglad.

        Czytalam o przedszkolach i to u nas w Polsce, gdzie chlopcow uczy sie, ze moga
        tak samo gotowac, sprzatac, a dziewczynki w tym czasie bawia sie np. klockami
        itp. lub zajmuja dzieckiem (lalkami) i na odwrot. I mam nadzieje, ze ten trend
        utrzyma sie...
        • asik.4 Re: Synek mamusi 17.02.09, 11:57
          ehhh mam chlopaka, ktora tak wlasnie zostal wychowany:-(i bardzo
          opornie wchodzi mu do glowki ze nie tylko ja mam prac,sprzatc i
          gotowac.mieszkamy razem wiec obowiazki chce dzielic pol na
          pol,jednak nie jets to takie proste bowiem w wielu sprawach on
          wymiguje sie tandetna wymowka ze nie potrafi tego zrobic-ale dobrze
          wiem ze jest inaczej chocby dlatego ze podczas mojej nieobecności
          jakoś to robił.to bardzo trwale utarty stereotyp w jego rodzinie ale
          mnie az nosi.za pierwszym razem gdy bylam u niego tzn nocowalam to
          rano ja mialam robic sniadanie itd choc bylam gosciem-ostro sie
          sprzeciwilam co zrodzilo pewna nie chec jego mamy do mnie.teraz
          staram sie go zagonic do wspolnego robienia posilkow.rowniez
          popieram system wychowania Twojego syna Claratrueba.mam nadzieje ze
          coraz wiecej kobiet zacznie cos z tym robic i w koncu ten glupi i
          nie kiedy ponizajacy nas kobiety stereotyp zniknie:-)
          • algebraaa Re: Synek mamusi 17.02.09, 12:16
            " za pierwszym razem gdy bylam u niego tzn nocowalam to
            rano ja mialam robic sniadanie itd choc bylam gosciem-ostro sie
            sprzeciwilam co zrodzilo pewna nie chec jego mamy do mnie" - niechec jego mamy,
            ze skazywalas jej synka na głód? Z szacunkiem dla mam (bo licze, ze i ja kiedys
            nia zostane), ale jest to robienie z synow pewnego rodzaju inwalidow
            sprawnosciowych (ta wspomniana przez ciebie rzekoma nieumiejetnosc wyprania
            itp.) a takze i emocjonalnych - bo za bardzo sa przywiazani do matek, by
            stworzyc normalny zwiazek z kobieta.

            Podziwiam Asik.4 ze masz odwage sprzeciwiac sie i walczyc o inne traktowanie
            /zachowanie. Mam nadzieje, ze Twoj chlopak zrozumie pewne sprawy i bedzie
            sklonny do kompromisow..
          • claratrueba Re: Synek mamusi 17.02.09, 12:16
            Dzięki za uznanie, dziewczyny i nie dajcie się! Mój mąż był wychowany w bardzo
            "tradycyjnej" rodzinie i niejednokrotnie podkreślał, że został wychowany "na
            mężczyznę". Polecam Wam moja replikę "ktoś, kto nie potrafi chleba ukroić/pralki
            włączyć/zakupów zrobić to mężczyzna? Raczej oferma i niedojda."
            • algebraaa Re: Synek mamusi 17.02.09, 12:33
              "ktoś, kto nie potrafi chleba ukroić/pralki
              włączyć/zakupów zrobić to mężczyzna? Raczej oferma i niedojda."

              Do zapamietania dla dziewczyn ku przestrodze i chlopakow ku nauce...
              :)
    • nienill Re: Synek mamusi 17.02.09, 14:38
      algebraaa napisała:

      > Jest sporo kobiet, ktore faworyzuja swoich synkow, wyrózniając ich, pozwalając
      > na wiele rzeczy, w przeciwieństwie do wlasnych córek. Wychowuja na takich,
      > ktorzy to potem traktuja swoja dziewczyne jak sluzaca, ktora najlepiej by byla
      > ich druga mamusia. Przeciez im sie to nalezy!
      > Co gorsza niektore matki czesto uwazaja, ze zadna dziewczyna nie zasluguje na
      > ich idealnego synka.
      > Wydaje mi sie, ze ojcowie czesto traktuja oschle swoje corki. Nie zapewniaja
      > ich tak bardzo o swojej milosci jak to robia matki wobec synow.
      > U kogo my mamy znalezc taka bezwgledna milosc? Czy patrzac na taki schemat
      > rodziny (oczywiscie nie zawsze tak jest) dziewczyna nie moze wpasc w kompleksy?

      sadze, ze ci synowie mają przerąbane i nawet nie zdają sobie z tego sprawy


      bo to o czym piszesz to nie jest "bezwarunkowa milosc", tylko przemoc w czystej
      postaci

      zachorowałas?
      w pewnym sensie mozesz sie cieszyc
      przynajmniej masz bodziec do tego, zeby sie zmieniac
      i namacalny dowod na to, ze pewne rzeczy w Tobie naprawde tej zmiany wymagają

      ci cudowni synkowie w najlepszym przypadku zaczna pic do lustra
      i nawet do glowy im nie przyjdzie, ze mogliby popracowac nad tym, aby ich zycie
      byłó lepsze
      • claratrueba Re: Synek mamusi 18.02.09, 06:55
        nienill ma trochę racji, dyskryminacja od pieluch daje siłę do walki, której
        faworyzowanym brakuje. Ale cena tej siły- dla mnie ciut wysoka. Na przykład
        wpisy na tym forum są często dowodem kompletnego braku współczucia, empatii,
        elementarnego poczucia solidarności płci. Tak wyglądają babskie fora w Polsce.
        Wejdźcie na męskie- zdziwicie się. Wejdźcie na angielskie (nie wiem jak jest w
        innych krajach-zbyt słabo z językami)więc w kraju, gdzie takie faworyzowanie
        chłopców w wychowaniu- w rodzinach polskich i muzułmańskich, wzbudza
        jednoznaczne skojarzenia- prostak. Zdziwi was życzliwość, solidarność. Zalezność
        jest prosta- wychowany w pogardzie i poczuciu niższości nie czuje życzliwości
        dla swojej grupy, a właśnie pogardę. Dawno psychologowie udowdnili, że
        "solidarność uciskanych" to mit. Wzajemna wrogość wynikająca z niezdrowej
        rywalizacji o względy to, niestety, fakt.
        A kobiety też piją. Jeszcze bardziej "do lustra" bo trudniej znaleźć kompankę do
        wyżalenia się przy wódce.
        • algebraaa Re: Synek mamusi 18.02.09, 09:20
          Odnosnie picia, to na 10 par, gdzie piją sami męzowie - 9 wspoluzalżnionych
          kobiet zostaje przy swoim mężu. W odwrotnym przypadku - tylko 1 mężczyzna na 10
          par (gdzie piją tylko żony) zostanie przy pijącej kobiecie...

          Zaś co do solidarności kobiecej - czy sądzicie, że są jednak szczere prawdziwe
          przyjaźnie między dziewczynami? I nawet gdy jedna z nich wyjdzie za mąż za
          niemal idealnego faceta, znajdzie wyjatkowo dobrą pracę, itp. itd. tej drugiej
          nie dopadnie zawiść, zazdrość, nie zerwie kontaktu, nie zacznie obgadywać i inne
          tego typu pomysły (nie twierdzę, że i wśród facetów nie może się tak zdarzyć) ???
          • claratrueba Re: Synek mamusi 18.02.09, 09:45
            Algebro, nie wierzę w przyjaźń między kobietami. W Polsce i w obecnych czasach.
            Bo w ogóle to może i jest. Moje wielkie młodzieńcze przyjaźnie "na śmierć i
            życie" skończyły się. Nie wtedy, kiedy ja wyszłam za mąż i moje życie ułożyło
            się może nie idealnie ale bardzo dobrze. Kiedy one wyszły. Bo cieszę się opinią
            osoby atrakcyjnej (choć jej nie podzielam) i kogoś takiego trzeba trzymać z dala
            od mężusia. Nie dlatego, że zdradzi- tu jeszcze wola tej drugiej osoby jest
            potrzebna a u mnie jej brak- tylko z zasady (żeby nie widział różnicy na
            niekorzyść żony- często różnicy urojonej). Bo mężowi trzeba poświęcić
            zainteresowanie, czas itd. bez reszty czyniąc go całym swoim światem. Stare
            przyjaciółki wracaja do mnie regularnie- kiedy się rozwiodą, żeby się wyżalić. I
            na krótko- dopóki nie znajdą nowego faceta. Przyjaciele mojego męża nie odeszli,
            większość to znajomości 25 letnie.
    • sabinac-0 Re: Synek mamusi 18.02.09, 14:43
      Kiedy przed laty urodzilam mojego synka, odwiedzila mnie kolezanka i zastala
      mnie chlipiaca z malenstwem przy piersi. Zapytala czemu placze a ja na to "bo
      jak pomysle ze kiedys przyjdzie jakies pryszczate potyrcze i zabierze jak
      swojego...yyyyy".
      A na powaznie - jak jestem zmeczona po pracy moj synek, choc jeszcze jest w
      podstawowce, umie podgrzac sobie obiad, pozmywac i zrobic mamie herbaty. Moj maz
      wychowywal sie w wielodzietnej rodzinie (ma 8 rodzenstwa) gdzie wszyscy musieli
      przykladac sie do prac domowych. To on nauczyl syna ze grubsze sprzatanie robi
      sie razem, gdy mama idzie na dyzur.
      Poza tym syn wszystkim mowi ze mama najlepiej na swiecie prowadzi samochod.
      Co do przyszlych dziewczyn mam nadzieje ze zdolam przezwyciezyc ta idiotyczna
      zazdrosc o syneczka - w koncu chce kiedys miec wnuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka