Dodaj do ulubionych

Kto we mnie wierzy???

09.03.09, 15:33
Choruję już 4 lata na bulimię, a mam 20 lat. Do tej pory odżywiałam
się bezwęglowodanowo, co trzy godziny, oczywiscie tylko wtedy kiedy
nie obzeralam sie i nie wymiotowałam. Chcę wkoońcu wygrać z tym
koszmarem bo niszczy mnie i moje całe życie. Zapisałam się do
psychiatry ide w czwartek. I postanowilam, że zrobię eksperyment.
Przez miesiac będe jadła tak jak do tej pory małe posiłki co trzy
godziny, ale nie bezwęglowodanowo tylko wszystko, wszystko na co mam
ochotę jak mam ochotę na ciasto jem ciastko, jak na schabowego jem
schabowego, jak mam ochotę na chlebek z serem żółtym to jem chlebek
itp. Myślicie, że po takiej zmianie będzie lepiej? I wogole co
myslicie. Ja mam takie mieszane uczucia. Z jednej strony boje sie ze
przytyje z drugiej mysle sobie ze jezeli bede jadla nadal co trzy
godz w malych ilosciach to o przytycie nie musze sie martwic. A
jeszcze z trzeciej strony mysle sobie ze co z tego jak przytyje. Sa
dziewczyny ktore sa pulchne np kim kardashian, pare moich kolezanek
czy ta nicol z pussycat dools też ma niezły tyłek i potężne nogi, a
i tak sa wszystkie atrakcyjny. Wystarczy ładnie sie ubrac, zadbać o
twarz itp. Tylko, że ja mysle ze jak bym przytyla to nawet nie miala
bym motywacji do makijazu nic nie mowiac w skoczenie w obcisle
jeansy. Wesprzyjcie pomozcie chociaz miłym słowem:-)
Obserwuj wątek
    • lidzia2009 Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 15:38
      Tak w ramach uzupełnienia chciałam dodać, że mam 162cm i 52kg, czyli
      jestem w miarę normalna, ale za to czuje sie strasznie
      bezwartosciowa, pusta, wypalona, smutna...
      • ankaaa Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 15:43
        A jak alkoholik zamieni czystą na gin to problemy znikną ?

        • lidzia2009 Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 16:46
          Ale to nie o to chodzi. Ja nigdy nie jadam innych żeczy typu
          słodkie, smażone itp. a zawsze mam na to ochotę. Więc jeżeli teraz
          będę sobie pozwalala na wszystko w małych ilosciach to moze będzie
          lepiej:-(
          • ankaaa Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 16:53
            Nie rozumiesz ...

            Za twoim jedzeniem kryją sie inne problemy i zmieniejąc jakoś tam
            sferę objawową wcale sobie nie pomagasz, a wręcz przeciwnie.

            • lidzia2009 Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 17:56
              To co niby twoim zdaniem powinnam zrobic? Może jakaś rada? Skoro w
              jakiś sposob znasz sie na rzeczy to cos podpowiesz
              • ankaaa Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 18:11
                Idź na PSYCHOterapię.
                Innej drogi nie znam.
    • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 18:01
      robicie sobie duża krzywde ale nie jest to wasza wina do konca ale
      chorego świata..

      a co do żywienia radże zaczac jadac naturalne produkty !!
      • lidzia2009 Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 18:10
        No za dużo to mi nie podpowiedziałaś.
        • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 18:32
          hm.. bo to moja mała tajemnica i zdradzam tylko nielicznym !

          naturalnie czyli zdrowo! czyli głównie owoce i warzywa( surowe
          jedzenie nie odkłada sie w postaci nadmiaru na biodrach!!), niewiele
          nabiału kasze.

          + suplementacja!
          • loiseau Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 00:43
            Jesteś mało wiarygodna z takim podejściem.
            Jeżeli zdradzasz tylko nielicznym, to ja podziękuję. Wolę sprawdzone metody.
            Stawiam na to, że jesteś dystrybutorem HerbaLife czy innych świństw (wspomniana
            przez Ciebie "suplementacja").
            Tylko jak Ci nie wstyd dziewczyny z ED werbować? W sumie to żerowanie na cudzej
            chorobie jest.
            • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 15:09
              hm... gdybym rozprowadzała herbalife to bym je wam tu wciskała.
              czytałaś gdzieś,że je rozprowadzam?

              To zywienie które uważam za zdrowoe jest na wyciagniecie waszych
              dłoni... ale trzeba umieć wybierać!

              suplementacja dotyczy takich preparatów jak pokrzywa skrzyp itd...
              • loiseau Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 18:23
                Chętnie zapoznam się z Twoją propozycją żywienia:) Kieruje mną wrodzona
                ciekawość. To co? Zamieścisz ją tu? A może prześlesz mi na priva?
            • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 15:14
              ta metoda ktorej nazwy nie podałam jest sprawdzona ale nie w Polsce.
              ale raczej przez wegan!

              jest rewelacyjna...


              ======================================
              ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
              * www.wegetarianie.pl *
              ^ www.miau.pl ^
              • mycha823 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 15:58
                ollaboga77 napisała:

                > ta metoda ktorej nazwy nie podałam jest sprawdzona ale nie w Polsce.
                > ale raczej przez wegan!
                >
                > jest rewelacyjna...


                A skąd wiesz, że to dobry sposób jedzenia dla osób z problemami ED????
                Sprawdziłaś to sama na sobie??????
              • loiseau Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 18:21
                Świetnie, że to nie Herba Life. Nie zmienię jednak swojej opinii. Pokrzywa i
                konspiracja pachnie mi sekciarstwem.
                Jeżeli metoda jest rewelacyjna, to proszę podaj ją na forum. Możemy wspólnie się
                jej przyjrzeć. Poproszę również o linki do wiarygodnych informacji na temat jej
                działania, szczególnie u osób borykających się z ED.

                • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 18:50
                  nie byłoby zadnej anoreksji, bulimi ani innych chorób które
                  człowiekowi wyrzadzają krzywdę. nie byłoby twego, gdyby nie medialna
                  informacja i propagowanie bycia IDEAŁEM! to utopia !

                  Już to napisałam, zdrowa żywność, nieprzetworzona ... chyba wiadomo
                  o czym pisze, prawda?

                  A suplementacja ma tylko wspomóc tak gdzie jest potrzeba(lamliwe
                  paznokcie, brzydka cera).
                  • loiseau Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 19:11
                    Otóż zdziwię Cię. Przyczyny zaburzeń odżywiania są dużo bardziej skomplikowane
                    niż jedynie propaganda cielesnego ideału.
                    • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 19.03.09, 17:05
                      ja napisałam nie atrykuł tylko mozna powiedziec wycinek tego co
                      wpywa na pojawienie się anoreksji. Poza tym nie zdziwiłaś mnie i nie
                      musisz być taką wyniosłą forumowiczką.

                      nie wiem czy jestes psycholożką, ale one czesto w ten sposób sobie
                      podwyższają samoocene!
                • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 18:51
                  pokrzywa to zioło a nie konspiracja!

                  jak Ty masz takie podejscie do życia to powodzenia !!!!

                  ======================================
                  ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
                  * www.wegetarianie.pl *
                  ^ www.miau.pl ^
                  • loiseau Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 19:09
                    Spróbuj czytać ze zrozumieniem i odrobiną wyobraźni:)
                    Odbieram Twoje wypowiedzi jako nasycone konspiracją - sprawdzona zagranicą (ale
                    nieznana w Polsce) metoda, nikomu nie chcesz publicznie o niej mówić itp.
                    Słowo konspiracja znalazło się w jednej linijce z pokrzywą by dodać kolorytu
                    mojej wypowiedzi:)
                • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 18:56
                  nie ma potrzeby by jje się przyjrzeć, ponieważ każdy we własnym
                  zakresie może ją zastosować a jest bardzooooooo prosta....

                  "to co proste jest zawsze genialne!" 1 zasady Olli :-D
                  • mycha823 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 19:19
                    Olla a może podasz tą swoją cud metodę jedzenia na forum... Ja chętnie poczytam
                    jaka ona jest... Poza tym wydaje mi się, że chyba nigdy nie borykałaś się z
                    problemami ED. Prawda??????
                    • amela Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 21:28
                      hm..także jestem ciekawa tej diety..
                      choc nam nie diety są potrzebne a terapia.
                      ale skoro ktos do nas biednych wyciaga litosciwą rękę, sięgnijmy po nią..
                      loiseau, chyba się powtarzam, ale jestem pod Twoim wrażeniem:))
                      • loiseau Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 22:17
                        Dokładnie, Amela. Sięgnijmy po tę litościwą rękę, o my biedne żyjące w ciemnocie
                        istotki:) Nick Ollaboga77 może sugerować ponadto jakieś jej religijne
                        inklinacje. Kto wie? Może (nie obrażając niczyich uczuć) to posłaniec jakiejś
                        większej siły, która nas wyzwoli?:)

                        Dziękuję Ci Amela serdecznie za miłe słowa. I wcale nie przez grzeczność
                        napiszę, że bardzo lubię czytać Twoje posty. Wyobrażam sobie Ciebie jako mądrą i
                        silną babkę:)
                        • amela Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 23:14
                          haha, nie smiem nawet podejrzewać Cię o grzeczność:))
                          z Twoją ironią i typem humoru, który uwielbiam???!
                          dodam jeszcze, że to ja Tobie zazdroszczę inteligencji,spostrzegawczości i
                          przenikliwości. zwykle nie mam powodów aby sie dopisywać w wątkach, bo wyrażasz
                          moją opinię, ale robisz to często w taki sposób, w jaki ja bym nie potrafiła,a
                          który mnie powala i często...wybacz...rozbawia..
                          no, koniec smarowania:)
                          a poważnie - wchodzę jeszcze na inne fora i zauważam wraz z innycmi ich
                          uczestnikami regularne pojawianie się wszelkiej masci "misjonarzy", których
                          celem często wcale nie jest pomóc maluczkim pokrzywdzonym tego świata. moim
                          zdaniem, jest to o tyle niebezpieczne w naszym przypadku, że osoby chorujace na
                          ED maja bardzo delikatną psychikę, są często bardzo zdesperowane i zagubione i
                          łatwo mogą się nabrać na pewne niecne praktyki...
                          w oczekiwaniu na cudowne wyzwolenie (ten nick je zwiastujący faktycznie nie z
                          tej ziemi hehe) gorąco Cię pozdrawiam
                        • ollaboga77 Re: Kto we mnie wierzy??? 19.03.09, 17:13
                          Gdybyscie żyły w blasku własnego światła, wiedziałybyście co jest
                          dobra a co złe. NIck ollaboga jest przewrotny, cóż lubię takie
                          niedokońca wyjaśnione historie!

                          Co do jedzenia... jeśli osoba wpada w anoreksje bo zaczeło sie od
                          odchudzania to wiedza o tym co jadać by nie tyć jest niezbędna!

                          No i tutaj pytanie co jadać: nieprzetworzoną żywność. nie ma
                          potrzeby bym pisała dalej co i jak, bo same jako roztropne - jak
                          mniemam babki- będziecie wiedziały ;-)

                          W koncu anorektyczki to podobno bardzo intel dziewczynki ;)
    • nienill Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 21:04
      mam nadzieje, ze do tego psychiatry idziesz po jakies informacje lub/i
      skierowanie do psychologa/terapeuty
      bo prochy to chyba nie jest dla Ciebie towar pierwszej potrzeby

      a jesli chodzi o jedzenie:
      cokolwiek bys nie robiła
      problem nie jest w tym, ze jesz co 10minut/godzine/10 godzin/raz na tydzien

      obajwem chorobowym juz jest to, ze caly czas o tym jedzeniu myslisz

      modyfikacje w menu raczej nie zmienią. co za roznic: do przodu, do tylu, na
      boki... problem w tym, ze sie szarpiesz - niewazne w ktorą stronę
    • nienill Re: Kto we mnie wierzy??? 09.03.09, 21:07
      lidzia2009 napisała:

      > Ja mam takie mieszane uczucia.

      jesli mialabym wybrac cos z tego co napisalas, co mogloby byc powodem, aby "w
      Ciebie wierzyc", to wybralabym to zdanie

      dobrze, ze masz chec i motywacje do zmian
      ze w ogole czujesz, ze cos zmienic by sie przydalo
      od tego sie zawsze zaczyna

      a do czego dojdziesz... czas pokaze


      zycze powodzenia
      • lidzia2009 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 19:50
        Nie wiem czemu ma służyć wasza beznadziejna dyskusja. Założyłam ten
        wątek ponieważ postanowiłam wkońcu wziac sie za siebie. Po czterech
        latach walki z choroba mam kompletnie dosc. Jak na razie idzie ok
        jem tak jak napisalam tzn mam nad tym kontrole. W czwartek ide do
        psychiatry rozpoczac terapie. Dzis dla poprawy chumory kupilam sobie
        fajna bluzke, zakiecik, poszlam do fryziera. Od was oczekiwalam
        wsparcia, slowa otuchy, moze jakis sensownych rad jak wytrwac, jak
        dalej postepowac itd, a z mojego watku zrobila sie jakas
        beznadziejna dyskusja nie sluzaca niczemu. Bez sensu:-(
        • lidzia2009 Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 19:52
          przepraszam na bledy zwrocilam na to uwage dopiero teraz jak czytam
          co napisalam. sory pisalam pod wplywem emocji
        • loiseau Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 22:37
          Lidziu,
          Wiesz co, ja sobie myślę, że możesz wziąć się za siebie i bez zakładania wątku.
          Widzę właśnie, że oczekiwałaś wsparcia, otuchy i dobrych rad. Tylko w życiu
          czasem ludzie nie działają na Twoje zawołanie. A w tym wątku jest troszkę tak,
          że jak Ci się nie zrobiło nagle dziesięć miłych postów pt. wspaniale, że się
          bierzesz za siebie, na pewno wytrwasz, już będziesz miała z górki itp., to Ty
          się na nas fochujesz i piszesz niemiłe rzeczy. Czy Ty przypadkiem nas
          instrumentalnie nie potraktowałaś?
          Chciałam coś wspierającego Ci napisać, ale jak przeczytałam ten post, to czuję
          się obrażona Twoim stwierdzeniem "beznadziejna dyskusja nie służąca niczemu".
          Akurat uważam, że moje wypowiedzi służą dowiedzeniu się, o co chodzi Ollaboga.
          Podejrzewam, że chce nam kit wciskać, ale wolałam sprawdzić:)

          Jeszcze wrócę do meritum, czyli Twojego posta. Fajnie, że bierzesz się za siebie
          i zapisałaś się do psychiatry. Myślę, że Nienill dobrze Ci napisała, żeby uważać
          na prochy. Z dużym prawdopodobieństwem najlepiej posłużyłaby Ci porządna
          psychoterapia. Mogłabyś pracować tam nad głębszymi przyczynami Twojej choroby.
          Plus nauczyłabyś się być może rozpoznawać jak odnosisz się do siebie i innych
          ludzi. To, a nie jedzenie bez czy z węglowodanami co 3 godziny jest w moim
          odczuciu sednem wyzdrowienia.

          Wobec tego wcale nie napiszę Ci, że wytrwasz w swoim postanowieniu. Właściwie to
          uważam, że nie wytrwasz. Bo klucz do wyzdrowienia leży gdzie indziej, niż w
          kontroli jedzenia. Jak wyzdrowiejesz w środku, to jedzenie będzie się samo z
          siebie regulować, bez Twoich olbrzymich starań.

          Życzę Ci więc dobrej terapii i powodzenia! I żebyś przede wszystkim za jakiś
          czas (i pewnie sporo pracy) sama w siebie uwierzyła:)
        • amela Re: Kto we mnie wierzy??? 10.03.09, 23:29
          ach my niedobre...takie chore, zapatrzone w siebie i pozbawione empatii.
          Lidzia - biegaj do psychiatry na wizyte w nowej bluzeczce i wracaj szybko by
          zdać na forum relacje!
          wiesz najgorszym rozwiązaniem byłobby, gdyysmy zapłakały razem z Tobą. nic y z
          tego zbiorowego umartwiania sie nie wyszło. A jest tu kilka lasek, które i
          "przytulą", gdy potrzeba, a innym razem trzeźwym, rzeczowym okiem ocenią
          sytuację, podpowiedzą. Co nie znaczy, że ich wypowiedzi zawsze będą miłe i po
          "twojej mysli". i nie wszystkie rady będą dobre dla Ciebie. każda nas pisze na
          podstawie swoich doswiadczeń,Ty musisz z nich wyrać to, co najlepsze dla Ciebie.
          Ale na pewno punkt widzenia innej osoby pozwoli dostrzeć Ci inne aspekty Twojej
          sytuacji.
          Chorując wiele lat nauczyłam się bardzo dużo o ED, jestem wręcz przesiąknięta
          wiedzą psychologiczną, wszelkimi terapiami i technikami terapeutycznymi, a
          niejednokrotnie wypowiedzi dziewczyn (wcale nie na mój temat!)dają mi do
          myslenia nad samą sobą, zaskakują, uczą pokory - bo często boleśnie
          uswiadamiają, że choć jestem już dużo silniejsza niż kiedyś, nie mogę lekceważyć
          "wroga" bo nadal stanowi on zagrożenie dla osiągniętej przeze mnie jakże kruchej
          równowagi.
          czekam w czw. na relacje z wizyty!
          ps. - ja na poprawe humoru ide na manicure:)
          • loiseau Re: Kto we mnie wierzy??? 11.03.09, 00:05
            Ba, w nowej bluzeczce, ale ja myślę, że dopiero fryzurą psychiatra będzie
            oczarowany (nie wiem czemu wizualizuję specjalistę płci męskiej:).

            A na poważnie, to odzywaj się Lidziu!

            Amelo, dało mi do myślenia to, co tutaj napisałaś. Wydaje mi się, że podobnie
            jak Ty widzę zdrowienie i też bym chciała w przyszłości jak Ty:). Czasem
            pojawiają się na forum dziewczyny z triumfalnymi okrzykami "wygrałam z bulimią",
            "wyzdrowiałam i wy też możecie, jeżeli będziecie bardzo chciały", a ja
            podskórnie czuję, że brak wymiotów od kilku lat to w sumie sukces powierzchowny,
            jeżeli nabrały złudnego przekonania o mocy i niezniszczalności. To w sumie chyba
            nic innego, jak drugi biegun bezradności odczuwanej przy ED. I co? Najdzie ich
            jakiś większy kryzys życiowy, wypadek, strata pracy, umrze ktoś bliski i
            poczucie mocy znów może wrócić na stare tory.

            Więc gratuluję Ci pokory i nieustannego (nie żeby tak codziennie bez przerwy:)
            myślenia o sobie i nad sobą.

            Mam jeszcze jedną refleksję - praca nad sobą i wyleczenie się z zaburzeń
            odżywiania, to może być wstęp do przygody w odkrywaniu siebie, innych i w ogóle
            w samorozwoju:) Tak sobie czasem pełna nadziei myślę. Co Wy na to?
            • lidzia2009 Re: Kto we mnie wierzy??? 11.03.09, 01:00
              Dzięki dziewczyny za dobre słowa, ale i za te mniej dobre też. Macie
              racje przydałoby mi się więcej pokory. Wydaje mi się, że czesto
              oczekuje ze ktos zrobi cos lub powie po mojej mysli a jak tak nie
              jest strzelam jak to kolezanka wyzej powiedziała "fochy". A
              psychiatrą będzie niestety kobieta:-) Na razie sie trzymam ok nawet
              niezle chociaz dzis mialam bez szczegolnego powodu takiego nerwa ze
              moglabym pobic swojego faceta nie wiem dlaczego?! Myślałam już o
              tabletce uspokajajacej hihi ale nie wzielam wyszlam po prostu
              godzine wczesniej do pracy. W pracy przeszlo.
              A co do zapytania loiseau to myśle że masz rację. Szczegolnie taka
              terapia z psychiatrą może być przygodą w odkrywaniu samej siebie. No
              jeszcze zalezy na kogo sie trafi. W czwartek napisze jak bylo
    • mamakoliber Re: Kto we mnie wierzy??? 11.03.09, 12:34
      Lidziu!Nie znam się na bulimii,wiem napewno jest Ci bardzo ciężko z
      tego co piszesz rozumiem,iż wybrałaś leczenie.Życze Ci wytrwałości i
      powrotu do zdrowia;)
      • nienill zartujesz sobie? 11.03.09, 16:23
        mamakoliber napisała:

        > Lidziu!Nie znam się na bulimii,

        a kto na forum napisal, ze bral antydepresanty na bulimie?
        • amela Re: zartujesz sobie? 11.03.09, 23:22
          haha, dobre, nienill:))
        • mamakoliber Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 19:49
          wiesz tak mnie rozbawiłaś swoją tendencją do czepiania się;))) że Ci
          odpisze,prosze naucz się czytać ze zrozumieniem( program w
          podstawówce...miałaś wagary?)Zyprexa wywołała u mnie początki
          bulimii,ale dziękuje,że śledzisz moje posty,masz przynajmiej
          zajęcie;)))dziękuje za chwile rozrywki,zauważyłm ,że "zabawiasz"tu
          swoimi złośliwymi postami więcej ludzi,szczerze podziwiam,ktoś
          mądrzejszy znudziłby się. powodzenia
          • loiseau Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 22:06
            Ale to chyba kwestia nazewnictwa:) Moim zdaniem sedno Nienill złapała, czyli że
            jednak troszkę na bulimii się znasz, choćby z własnych doświadczeń.
            • nienill Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 22:31
              loiseau napisała:

              > Ale to chyba kwestia nazewnictwa:) Moim zdaniem sedno Nienill złapała, czyli że
              > jednak troszkę na bulimii się znasz, choćby z własnych doświadczeń.
              sedno jest w kłamaniu (chocby w wypisywaniu na forum, ze sie pani mama nie
              zdenerwowala moimi postami, a potem wyslaniu mi agresywnego maila)
              oraz namietnym kreowaniu sie na matke opiekunke ubogich dziewczynek
              a takze uporczywym wypieraniu faktu, ze samemu sie jest w glebokim bagnie

              ale w koncu problemy jej corki skads sie wziely



              ciesze sie, ze pani mama widzi moje posty
              bo ostanio takze oglaszala, ze sa one wylaczone w jej ustawieniach forum

              rozumiem, ze zlosc jej przeszla i znowu je wlaczyla, bo bala sie o moje zdrowie
              i nie chciala, abym kiedys napisala na forum prosbe o pomoc, a ona nie bylaby w
              stanie tego zauwazyc i mi pomoc dobrym slowem

              bo przeciez o sciemnianie jej posadzic nie mogę
              nie mam ku temu zadnych podstaw
              • loiseau Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 22:51
                Masz rację, Nienill.
                Wszelkiej maści misjonarzom czy służącym dobrym słowem pół-świętym istotom mówię
                moje stanowcze nie.

                Sugerujesz, że problemy jej córki są sprawką mamykoliber. Wczytywałam się
                mocniej w jej wątek. Dużo rzeczy mogło się na siebie nałożyć (zaburzenia
                odżywiania są przecież sprawą skomplikowaną) - relacja z matką, nieobecny
                ojciec, nadwaga i odrzucenie przez rówieśników. Myślę, że wszystko po trochu a
                pewnie jeszcze trochę innych predyspozycji. Tyle, że Ty akcentujesz tu dosadnie
                tylko jeden czynnik, co w moim odczuciu zaburza postrzeganie problemu i jest z
                grubsza niepotrzebne.
                • nienill Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 22:58
                  loiseau napisała:

                  > Tyle, że Ty akcentujesz tu dosadnie
                  > tylko jeden czynnik,
                  bo akurat ten czynnik chce byc misjonarzem na tym forum


                  co w moim odczuciu zaburza postrzeganie problemu i jest z
                  > grubsza niepotrzebne.
                  jakiego problemu?
                  bo chyba chodzi nam o kompletnie rozne rzeczy
                  • loiseau Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 23:02
                    Rzeczywiście, może nam chodzić o różne rzeczy.
                    Mój komentarz tyczy się Twojego zdania: "ale w koncu problemy jej corki skads
                    sie wziely".

                    • nienill Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 23:04

                      > Mój komentarz tyczy się Twojego zdania: "ale w koncu problemy jej corki skads
                      > sie wziely".
                      to było moje "na marginesie"
                • mamakoliber Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 12:47
                  Nie pozowałam na świętą,może od tego zacznijmy.Pisząc post
                  kierowałam się chęcią zdobycia wiedzy na temat anoreksji,jeśli
                  fakt,że kocham własne dziecko jest odbierany jako coś dziwnego i
                  przejaw sadyzmu z mojej str względem córki,to naprawde ktoś powinien
                  się leczyć...Temat POCZĄTKÓW bulimii już wielokrotnie
                  wyjaśniałam,ekspertem nie byłam w tym temacie..mam przepraszać,że
                  trwało to zbyt krótko,abym miała prawo powiedzieć "nie mam
                  doświadczenia w tym temacie..." Myślałam,że zakładając forum o
                  anoreksji i bulimii,ktoś kto przeszedł przez tą chorobe(lub
                  przechodzi) nie leczy kompleksów czyimś kosztem. pozdrawiam
                  • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 14:51
                    mamakoliber napisała:

                    >jeśli
                    > fakt,że kocham własne dziecko jest odbierany jako coś dziwnego i
                    > przejaw sadyzmu z mojej str względem córki,


                    chron nas dobry boze przed takimi mamusiami i ich miloscia!
                    • mamakoliber Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 21:53
                      I tu się zgadzam z Tobą,mnie też ochronił przed zakompleksioną
                      córką,która wyzywa się na innych.
                      • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 22:07
                        lol

                        dziewczyna pragnie zaglodzic sie na smierc, ale przynajmniej oficjalnie
                        kompleksów zadnych nie ma :D
          • nienill Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 22:35
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=88741071&a=91041465

            wielu osobom zwieksza sie apetyt
            wiele osob tyje w czasie brania leków


            pierwszy raz czytam (a na forum juz troche siedze), zeby ktos rozwiazywal ten
            problem wkladajac glowe w kibel i rzygając

            wiec odpusc sobie i nie pograzaj sie jeszcze bardziej
            • mindtriper Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 22:44
              Ale bulimia to nie zawsze wkładanie głowy w kibel, chciałam dodać na
              marginesie. Moim zdaniem koszmarnie się przyczepilaś do mamykoliber.
              Nie wiem po co.
              • nienill Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 22:48
                mindtriper napisała:

                > Ale bulimia to nie zawsze wkładanie głowy w kibel,
                a jak to sie ma do pisania, ze sie bulimie zaliczylo, a potem ze nic sie o niej
                nie wie?


                chyba, ze rzeczywiscie chodzilo Ci o dodanie tego _bardzo_ na marginesie
              • all-fredka Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 22:54
                Z tego co czytam, to nienill bezpodstawnie się nie czepia, ma powody. Natomiast mamakoliber jest złośliwa i pisze w sposób obraźliwy. Mnie bardziej rażą odpowiedzi mamykoliber niż nienill, która ma rację. No i może rzeczywiście wyraża ją w dosadny sposób. Ale to moje zdanie...
                • mamakoliber Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 12:52
                  wybacz jak czujesz się urażona.Niestety to ktoś inny się czepia i
                  nie tylko ja to widze
              • mamakoliber Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 12:59
                mini...bo ona się czepia,cóz innego ma do roboty,niech się
                dziewczyna rozerwie,jak zawsze czyimś kosztem;))
                • mycha823 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 13:29
                  mamakoliber napisała:

                  > mini...bo ona się czepia,cóz innego ma do roboty,niech się
                  > dziewczyna rozerwie,jak zawsze czyimś kosztem;))


                  Faktycznie Nieniil czasami się czepia na forum wiem to sama po sobie, jednak
                  często pisze coś w czym jest dużo racji...
                  A co do Ciebie i do tego, że napisałaś posta by dowiedzieć się czegoś na temat
                  anoreksji to to nie jest najlepsze miejsce... Może po prostu w pisz w gogle
                  słowo anoreksja, albo najlepiej będzie jak poprosisz lekarza prowadzącego swojej
                  córki o szczegółowe informacje na temat tej choroby, w zasadzie powinnaś to
                  zrobić na samym początku, a jeśli tego nie zrobiłaś to niestety Twój wielki
                  błąd, bo wszelka niewiedza na temat tej choroby może tylko pogorszyć Twoje
                  relacje z dzieckiem
                  • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 14:49
                    mycha823 napisała:

                    > wiem to sama po sobie,
                    w Twoim przypadku "uczepilam sie" gadki w stylu:
                    "nie chodzicie po ulicy, bo ja raz spacetowalam ulicą, potknelam sie, upadłam na
                    twarz i mam teraz blizne na nosie!! nie chodzice!! nieeee!!!"
                    ...czyli wyolbrzymiania wagi swoich wyjatkowo skromnych doswiadczen i
                    wyglaszania ich na forum jako regule obowiazujaca w calym swiecie

                    moze inni nie zwracaja na to uwagi,
                    ja zwracam i zdarza mi sie cos na do odpisac
                    a ze Ty to odpierasz jako czepianie sie, to juz nie moj problem
                    • mycha823 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 15:02
                      nienill napisała:


                      > w Twoim przypadku "uczepilam sie" gadki w stylu:
                      > "nie chodzicie po ulicy, bo ja raz spacetowalam ulicą, potknelam sie, upadłam n
                      > a
                      > twarz i mam teraz blizne na nosie!! nie chodzice!! nieeee!!!"
                      > ...czyli wyolbrzymiania wagi swoich wyjatkowo skromnych doswiadczen

                      Po pierwsze nie uważam bym kiedykolwiek coś w tym stylu pisała, a jeśli dawanie
                      komuś dobrych rad w stylu by poszedł na terapię bo z czasem niestety jest coraz
                      gorzej, uważasz za coś złego to już Twoja sprawa... Ja nie uważam by było w tym
                      coś złego, ale Ty z pewnością dajesz mądrzejsze rady i wypowiedzi...
                      > wyglaszania ich na forum jako regule obowiazujaca w calym swiecie

                      Co do wygłaszania czegoś na forum to każdy ma prawo się wypowiedzieć po to jest
                      forum chyba co nie?????

                      > moze inni nie zwracaja na to uwagi,
                      > ja zwracam i zdarza mi sie cos na do odpisac
                      > a ze Ty to odpierasz jako czepianie sie, to juz nie moj problem

                      Odbieram to troche jak czepianie się, ale chyba bardziej to odbieram za Twoje
                      głupie wypowiedzi bo jak można nazwać wypowiedz "Zamknij mordę"
                      • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 15:18

                        > Po pierwsze nie uważam bym kiedykolwiek coś w tym stylu pisała,
                        nie watpie :)

                        a jeśli dawanie
                        > komuś dobrych rad w stylu by poszedł na terapię bo z czasem niestety jest coraz
                        > gorzej, uważasz za coś złego to już Twoja sprawa...
                        ale nie to mialam na mysli, Myszko


                        > Co do wygłaszania czegoś na forum to każdy ma prawo się wypowiedzieć po to jest
                        > forum chyba co nie?????
                        przeciez nawet w tym watku to napisalam :)
                        • mycha823 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 15:26
                          nienill napisała:

                          >
                          > > Po pierwsze nie uważam bym kiedykolwiek coś w tym stylu pisała,
                          > nie watpie :)
                          >
                          > a jeśli dawanie
                          > > komuś dobrych rad w stylu by poszedł na terapię bo z czasem niestety jest
                          > coraz
                          > > gorzej, uważasz za coś złego to już Twoja sprawa...
                          > ale nie to mialam na mysli, Myszko
                          >
                          To nie wiem co miałaś na myśli, ale nie wiem po co dajesz tak bardzo rażące
                          wypowiedzi czasami na forum... Zresztą może i Ty sama tego nie wiesz
                  • mamakoliber Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 22:02
                    Do Mychy! Dziękuje za odp.Mój post był przejawem chwilowego uczucia
                    bezradności,czytałam na różnych forach o anoreksji,rozmawiałam z
                    psychologami,lekarzami...Faktycznie,widze teraz ,że pisząc o tym co
                    nas boli na forum narazamy się często na ludzi którzy posiłkują się
                    cudzym nieszczęściem. Zauważ matka,która pyta,pisze jest z założenia
                    despotą,skrajnym tyranem...wiesz,to już moje dziecko wie po pobycie
                    w szpitalu i grupowej psychoterapii,że najłatwiej przelać swój ból i
                    złość na matke(ale swoją nie cudzą;)))Czekaj mycha na cytaty z mojej
                    wypowiedzi i wredne odp. pozdrawiam
                    • mycha823 Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 22:54
                      Wiesz przy tej chorobie niestety tak jest, że nasza najbliższa rodzina jest
                      naszym największym wrogiem...Rodzice chcą dla nas jak najlepiej, a nam się
                      wydaje, że robią wszystko przeciwko nam. Na początku często ich wiedza jest
                      znikoma na ten temat, nie potrafią zrozumieć wesprzeć, a to jest bardzo
                      potrzebne...
                      Widzę, że Ty jednak bardzo zaangażowałaś się w to by zdobyć jak najwięcej wiedzy
                      na ten temat dołączając nawet do forum... A to bardzo dobrze o Tobie świadczy bo
                      im więcej wiesz im więcej masz wiedzy na ten temat tym bardziej jesteś wstanie
                      pomóż swojej córce i ją zrozumieć czego ona na pewno teraz bardzo potrzebuje to
                      Twojego zrozumienia i wsparcia...
                      • loiseau Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 23:04
                        Oj, Mycha. Żeby to było tak proste jak mówisz, to żylibyśmy w bajce:)
                        Rodzice chcą dla nas jak najlepiej a nam się wydaje, że robią wszystko przeciwko
                        nam? Naprawdę myślisz, że wszyscy rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej?
                        Jak to osądzisz? Albo inaczej - mogą mieć takie przekonanie i intencję, ale (jak
                        zresztą później stwierdzasz) brakuje im pewnych kompetencji, nie wiedzą jak
                        wspierać i okazywać zrozumienie. Może więc tych "naszych" odczuć nie ma co od
                        czci i wiary odsądzać, bo reaguje się pewnie na skutek rodzicielskich starań, a
                        nie na intencje. Ponadto dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane:)

                        Komentując Twoją pochwałę dla mamakoliber, to ja jestem innego zdania. To nie
                        wiedza, przeczytane książki, skonsultowani lekarze i fora do których się dołącza
                        warunkują dobre wsparcie i zrozumienie. To przede wszystkim dojrzałość rodzica!
                        Moim zdaniem własne poukładanie, samoświadomość i stabilność emocjonalna oraz
                        empatia czynią osobę (w tym rodzica) bardziej pomocną.
                        • mycha823 Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 23:28
                          Ale trzeba zauważyć jedną rzecz, że tutaj ta matka stara się zdobyć jakąś wiedzę
                          na ten temat, nie wszyscy rodzice to robią...
                          A czy wszyscy rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej???? To ja pisałam co
                          do tej choroby co do reszty już nie wnikam. Chyba każdy rodzic chce by jego
                          dziecko było zdrowe, a jeśli ma już jakąkolwiek wiedzę na ten temat wie co to za
                          choroba i na czym ta choroba polega to już jest coś, nie jest zielony... Wiesz
                          może nie często ta wiedza rodziców się ma do ich skutecznej pomocy, ale przecież
                          można to zauważyć, że się starają, że są gdzieś obok pomimo wszystko, a nie
                          bardzo daleko...
                          A ten kto nie ma zielonego pojęcia na ten temat nigdy nie zrozumie swojego
                          dziecka, nawet nie będzie się starał zrozumieć...
                          Dlaczego osoby borykające się z ED są spostrzegane w naszym społeczeństwie tak
                          jak są bo ludzie mają zerową wiedzę na ten temat i nawet nie próbują tego zmienić...
                          • nienill Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 23:40

                            > A ten kto nie ma zielonego pojęcia na ten temat nigdy nie zrozumie swojego
                            > dziecka,
                            zrozumie,
                            bo wystarczy, ze spojrzy temu dziecku w oczy i zobaczy w nich cierpienie

                            jak komus potrzeba do "zrozumienia" wiedzy i ksiazek, to najlepszy dowod, ze źle
                            z tą osobą
                            • mycha823 Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 23:51
                              nienill napisała:

                              >
                              > > A ten kto nie ma zielonego pojęcia na ten temat nigdy nie zrozumie swoje
                              > go
                              > > dziecka,
                              > zrozumie,
                              > bo wystarczy, ze spojrzy temu dziecku w oczy i zobaczy w nich cierpienie

                              Zrozumie?????? To dlaczego tak wiele rodziców, uważa swoje córki bulimiczki za
                              histeryczki i nienormalne osoby??????
                              przecież patrzą w oczy swoich córek i co tam widzą radość???? Chyba raczej pełno
                              smutku i łez... jak mają je zrozumieć skoro bardzo często nie uważają tego za
                              chorobę większość z nich nawet nie wie,że taka choroba istnieje...


                              • nienill Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 23:56
                                eh Mycha
                                jeszcze napisz, ze dzieci nie mozna nie kochac i bedziemy mialy sliczny obrazek
                                naiwnej, biednej dziewczynki
                                • mycha823 Re:Do mamakoliber!!!!!!! 14.03.09, 00:09
                                  nienill napisała:

                                  > eh Mycha
                                  > jeszcze napisz, ze dzieci nie mozna nie kochac i bedziemy mialy sliczny obrazek
                                  > naiwnej, biednej dziewczynki


                                  Nie wiem w stronę kogo kierujesz ten obraz biednej naiwnej osoby... co do
                                  niekochania dzieci... To są rodzice którzy nie kochają swoich dzieci i czasami
                                  widać to gołym okiem... Ale są to bardzo nieliczne przypadki...
                              • nienill Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 23:57

                                > Zrozumie?????? To dlaczego tak wiele rodziców, uważa swoje córki bulimiczki za
                                > histeryczki i nienormalne osoby??????
                                bo sami sa chorzy
                                jeszcze tego nie wiesz?
                          • loiseau Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 23:40
                            Sama nie wiem...Stara się i nie stara. Moje wrażenie jest takie, że mamakoliber
                            stara się wybiórczo - tzn. jak coś jest po jej myśli to czyta, a jak nie po jej
                            myśli to strzela focha.
                            No i jeszcze mam nieodparte wrażenie (zaznaczam, może to tylko moje wrażenie),
                            że mamakoliber tak naprawdę tu pisze, by samej zdobyć wsparcie i pozytywne
                            doświadczenia. Tyle nam przecież napisała o tym, jak to się stara, ile to wie,
                            jak cierpi jej córka, że nic tylko współczuć i obwołać najlepszą mamą pod
                            słońcem. Myślę, że nie ma nic złego w potrzebie wsparcia od innych, usłyszenia
                            że się robi dobrze. Ale jak dla mnie to mamakoliber trochę to kamufluje, przez
                            co sprawa się nie przedstawia czysto.
                            Mam jeszcze inną refleksję...wyobrażam sobie, że rodzic dojrzały jest w stanie
                            przyjąć do wiadomości swoje słabości, swoją niemoc. A pisanie o tym do
                            mamakoliber działa na nią jak płachta na byka.
                            • mamakoliber Re:Do mamakoliber!!!!!!! 14.03.09, 19:50
                              Nie żartuj;)) nie staram się wybielić bo i nie musze,czytam
                              wybiórczo? zapewne tak,bo pewne idotyczne i złośliwe uwagi nie są na
                              miejscu...ale jeśli uważasz,że masz prawo oceniać mnie jako
                              rodzica,cóż...fakty są takie;rodzicem jestem dobrym i tego nie musze
                              udawadniać na forum(bo nie po to zaczęłam tu pierwszy wątek)moja
                              córka jest w trakcie leczenia i psychoterapii,więc wszystko się
                              układa pomyślnie.Podkreślma,że pisząc pierwszy post liczyłam na odp
                              od byłych anorektyczek które uporały się z chorobą,więc nie powielaj
                              bredni a la nienill
                              • loiseau Re:Do mamakoliber!!!!!!! 14.03.09, 23:53
                                Ok, proponuję w tym miejscu zakończyć dyskusję.
                                Fajnie czytać, że korzystasz z rad dziewczyn i Twojej córce to pomaga.
                                Obu Wam życzę dużo zdrowia i uporania się z anoreksją córki!
                              • nienill Re:Do mamakoliber!!!!!!! 15.03.09, 00:57
                                to się naprodukowałaś dla tej pani, Loiseau


                                ale sumienie pewnie masz czysciutenkie
                                a to dla niektórych wartość nie do przecenienia
                            • mamakoliber Re:Do mamakoliber!!!!!!! 14.03.09, 19:53
                              a w temacie "płachta na byga" wyobrz sobie,że matka też ma prawo być
                              zmęczona....masz dzieci,prace ,dom...?może troszke zrozumienia,bo to
                              jest życie.Spędzaj 5 godzin w szpitalu z chorymi dziecmi,jak zapewne
                              wiesz oddz.młodzieżowy jest połączony z "depresjamii"może dla kogoś
                              dziewczynka zapięta w pasy i krzycząca jest normą,dla mnie nie.
                          • loiseau Re:Do mamakoliber!!!!!!! 13.03.09, 23:44
                            Aha - starają to się dzieci w szkole ładnie narysować. A rodzice jak dla mnie to
                            dobrze by było, jakby byli dojrzali, opanowani i po prostu byli sobą.
                            Przewrotnie napiszę, że Ci się udała ta metafora ze staraniem się. Jak takie
                            dziecko bardzo się postara, ładnie narysuje, to pani nauczycielka wystawi mu
                            dobrą cenzurkę. To trochę tak, jak prezentuje się nam mamakoliber, co nie? To
                            jak? Wystawimy jej laurkę dla najlepszej mamy?
                            • mycha823 Re:Do mamakoliber!!!!!!! 14.03.09, 00:00
                              Ale przecież ja nie napisałam tego, że ona jest najlepszą matką na świecie,
                              napisałam tylko, że widać jej starania w tym ze zdobywa wiedzę na ten temat
                              pisałam już w jednym poście kierowanym do niej ze takie forum to jednak nie jest
                              najlepsze miejsce do tego by dowiedzieć się czegoś bardziej konkretnego na ten
                              temat. Chyba lepiej, że coś robi w tym kierunku niż to gdyby miała siedzieć w
                              koncie kompletnie zielona i uważać swoje dziecko za nienormalną histeryczkę
                              stwarzającą dla niej tylko nowe problemy...
                              • mamakoliber Re:Do mamakoliber!!!!!!! 14.03.09, 20:19
                                Mycha,dziękuje za twój rozsądek i kulture.
                                Nie wiem jakim cudem "ktoś" doczytał się że pragne współczucia
                                tylko dlatego ,że mam chore dziecko,zupełnie błędne przekonanie.
                                Mam rodzine i przyjaciól,więć gdybym miała ochote wypłakać się na
                                czyims ramieniu wiedziałabym gdzie się udać..nikt w moim otoczeniu
                                nie ma chorego dziecka na anoreksje,więc nie miałam osoby z którą
                                mogłabym o tej chorobie porozmawiać,tu poznałam pare miłych
                                dziewczyn z którymi pisze,niestety nie na forum bo mają takie samo
                                zdanie jak ja na temat złośliwości pewnych uzytkowniczek.Dzięki
                                nim,dowiedziałam się jakie są mechanizmy tej choroby i czego
                                oczekiwały od swych rodziców w czasie leczenia,rozmawiałam o tym z
                                córką i potwierdza,że właśnie tego oczekiwała.
                            • mamakoliber Re:Do mamakoliber!!!!!!! 14.03.09, 19:54
                              czepiasz się jak dzieciak,wystaw swojej mamie lub koleżance bo coś
                              ie chyba boli
          • loiseau Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 23:15
            Droga Mamokoliber,
            A może spróbujesz szanować swoich rozmówców, nawet gdy Cię krytykują? Twój ton
            jest obrażający, dyskredytujący i poniżej poziomu. Chyba Cię Nienill w czuły
            punkt dotyka, skoro bronisz się poniżając ją.


            > wiesz tak mnie rozbawiłaś swoją tendencją do czepiania się;))) że Ci
            > odpisze,prosze naucz się czytać ze zrozumieniem( program w
            > podstawówce...miałaś wagary?)Zyprexa wywołała u mnie początki
            > bulimii,ale dziękuje,że śledzisz moje posty,masz przynajmiej
            > zajęcie;)))dziękuje za chwile rozrywki,zauważyłm ,że "zabawiasz"tu
            > swoimi złośliwymi postami więcej ludzi,szczerze podziwiam,ktoś
            > mądrzejszy znudziłby się. powodzenia
            • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 23:48
              Byłam dziś u psychaitry. Przepisała mi seronil i jakieś tabletki na
              uspokojenie doraźnie. No i jest taki plan działania:
              - mam ustalone pory posiłków:
              6:00-7:00-8:00 - sniadanie
              11:00 - II sniadanie
              14:00 - obiad
              17:00 - podwieczorek
              20:00-20:30 - kolacja
              no i jak mam nocke w pracy to jeszcze
              23:30-24:00 - jakaś przegryzka
              03:00 - też jakaś marchewka np

              - drugi pinkt to zero słodyczy bo stwierdzila ze to u mnie jest taki
              rozrusznik
              - mam jeść bezwęglowodanowo jak dotychczas. Cały czas jem jak na
              diecie sauth beach, bo po tym mam dobry nastroj, mniej atakow i
              wogole lepsze samopoczucie, brak wyrzutow sumienia itp. Pani
              stwierdzila ze mam tego nie zmieniac.
              - no i mam zapisywac w notatniku co jadlam taki swoj dziennik
              prowadzic.
              No i tabletki brac. Zobaczymy co z tego bedzie. Ja jestem dobrej
              myśli. Od poniedziałku nie wymiotuję, Dzis juz zakupy na moje pycha
              jedzonko czyli sałatkę grecką, twarożki itp
              • nienill Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 23:57

                rozumiem, ze ma Ci to dac złudne poczucie bezpieczenstwa i kontroli nad swoim
                zyciem i swoimi czynami

                powodzenia

                daj jeszcze na msze w swojej intencji
                tez Ci sie przyda
              • nienill Re: zartujesz sobie? 12.03.09, 23:58
                znowu zobaczylam ten fragment

                lidzia2009 napisała:
                > Choruję już 4 lata na bulimię, a mam 20 lat.

                i nasuwa mi sie tylko jedno:
                pieknie, ku..., pieknie
              • loiseau Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 00:13
                Cholera, niedobrze to wygląda Lidziu.
                Ten plan mnie nawet trochę przeraził:( Tak de facto to Cię pani psychiatra
                zostawiła samą z problemem zalecając jeszcze więcej samokontroli. I to, że Ci
                nawet sama Dietę South Beach poleciła jest niepokojące.
                Twoje życie nadal ma szansę kręcić się wokół jedzenia i może odmieni Ci się i
                zaczniesz kompulsywnie jeść zdrowo. A wewnętrznie możesz cierpieć:(
                Wiesz, zanim się zdecydowałam na terapię to wielokrotnie próbowałam jedzenia wg
                Diety South Beach. Niezmiennie kończyło się to u mnie kryzysem po kilku udanych
                miesiącach i ciągiem jedzeniowym.
                Może Ci to da inny obraz sytuacji - moja terapeutka mi dość kategorycznie
                powiedziała, że diety nie są dla osób z ED. Od siebie dodam, że trzeba uważać z
                wszelkim planowaniem, wydziwianiem i kombinowaniem, żeby nie przerodziło się to
                w kolejną obsesję. Te godziny, które masz wyznaczone to mnie wręcz zmierziły!
                Ja się od jakiegoś czasu nie objadam i jem po prostu solidne posiłki 3 razy
                dziennie (przerwy co najmniej 5 godzin) i wreszcie mam poczucie, że nie myślę
                cały czas o jedzeniu.
                Życzę Ci więc od siebie jednak jakiejś porządnej psychoterapii:) Pewnie seronil
                pomoże Ci opanować objawy, ale warto się sobą dobrze w środku zająć.
                • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 00:28
                  Pani chodziło o to, żeby ustalić jakiś mój wewnętrzny tryb
                  odżywiania, żeby organizm się przyzwyczaił do takiego trybu i wkoncu
                  stanie sie to automatycznie ze jem o tych godz sniadanie obiad
                  kolacje itp. A dieta sauth beach hm ja nie traktuje tego jako diety
                  a raczej sposobu odzywiania. Nie jest ona zbyt restrykcyjna bo np
                  jem tak: sniadanie: jajecznica z 2 jaj z kielbaska krakowska i np
                  ogorek do tego
                  II sniadanie - twarożk wiejski z warzywami
                  obiad - pierś z kurczka panierowana w jajku i słoneczniku i sałatka
                  grecka
                  podwieczorek - jakaś zupka warzywna
                  kolacja- sałatka grecka
                  To chyba nie jest zbyt restrykcyjnie. Dostarczam organizmowi
                  wszystkiego co potrzebuje i mam dobre samopoczucie.
                  A do wypowiedzi poprezdniej kolezanki nie będę się nawet odnosiła bo
                  nie ma to sensu
                  kolacja -
                  • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 00:33
                    lidzia2009 napisała:

                    > Pani chodziło o to,
                    a moze o to, zeby sie nie uzerac z pacjentką i najmniejszym kosztem sprawic, aby
                    byla zadowolona (chocby przez dzien, dwa, moze miesiac)

                    bo tlumaczyc na czym polegaja zaburzenia odzywiania nie kazdemu sie przeciez
                    chce, mnie tez nie


                    ale w Twoim interesie jest, abys sie tego jednak dowiedziala

                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12051
                  • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 00:35
                    Chciałam jeszcze tylko dodać, że niestety mam tak że jak zjem
                    normalny obiad czyli np ziemniaki ze schabowym czy paczka czy cos
                    takiego to zaraz chce wiecej i wiecej a nawet jak nie to mam wyrzyty
                    sumienia zly nastroj itp wiec po co mi to
                • amela Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 00:41
                  lidzia, brawo! pierwsze koty za płoty!
                  a moim zdaniem - wyznaczone godziny posiłków są konieczne! i chocby się waliło,
                  powinnas ich przestrzegać!nawet spóźnic sie do pracy, byleby zjesc sniadanie!
                  miałam koleżankę która wyszła z ED bez szpitala - pod opieką psychiatry - gdy
                  sie umawiałysmy na spotkanie a nadchodziła godzina posiłku, wyjmowała z torby
                  np. jogurt, wkrajała do niego nektarynke i zjadała to.
                  trzeba jesc regularnie, niezależnie od tego, czy jest sie głodnym czy nie. kazde
                  þoł godziny zwłoki może spowodować podenerwowanie i atak. wiem to z doswiadcenia
                  szpitalnego - widziałam dziewczyny z bulimią które nerwowo krążyły przed porą
                  zbliżającego sie posiłku. wiem też, jak u mnie to wyglądało - gdy zaczęłam jesc,
                  czasami nie wiedziałam, kiedy skonczyć..
                  lidzia,koniecznie musisz jesc, nawet gdy nie jestes głodna.
                  druga sprawa to dzienniczek. sama kilkakrotnie takie prowadziłam i choc
                  buntowałam sie przeciwko temu - dopiero one mi dowiodły, jak źle sie odzywiam.
                  bardzo dorze, jesli p. doktor doradziłą Ci także notować, jakie uczucia
                  towarzyszą posiłkom. to bardzo ułatwia dalszą pracę.
                  jedyne co mi sie nie podoba - to sugerowanie diety i zakaz słodyczy. to zadanie
                  dietetyka, powinnas jesc wszystko, na co masz ochotę, ale w odpowiednich
                  ilosciach. każda potrawa ,której sobie zabronisz - znajdzie się w menu podczas
                  ataku (mogę sie o to założysz) - który niestety na pewno wystąpi mimo tabletek.
                  lidzia - czytając moje zdanie - pamiętaj, że nie jestem terapeutą, piszę tylko z
                  włąsnego doswiadcenia. może Twoja p. doktor po rozmowie z Tobą stwierdziła, że
                  własnie takie działania są adekwatne dla twojego przypadku. przykładowo - po
                  prostu diet generalnie nie zaleca się dla osób z ED, ale może niektórym one pomogą.
                  powodzenia i pisz, jak Ci idzie!
                  • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 00:49
                    amela napisała:

                    > lidzia, brawo! pierwsze koty za płoty!
                    > a moim zdaniem - wyznaczone godziny posiłków są konieczne!

                    sa calkowicie bezsensowne, gdyz ich funkcja jest inna, niz u zdrowego czlowieka

                    u osoby z ED maja (niby)chornic wlasnie przed tym, co wlasnie pani Lidzia nam tu
                    tak slicznie opisala

                    lidzia2009 napisała:
                    > Chciałam jeszcze tylko dodać, że niestety mam tak że jak zjem
                    > normalny obiad czyli np ziemniaki ze schabowym czy paczka czy cos
                    > takiego to zaraz chce wiecej i wiecej a nawet jak nie to mam wyrzyty
                    > sumienia zly nastroj itp wiec po co mi to

                    rozumiem, ze Lidzia ma zamiar tak tkwic jeszcze jakis czas

                    ale chcialam tylko napisac, ze tego rodzaju postanowienia w dluzszym okresie
                    czasu wyrzadzaja tylko szkody

                    jesli Lidzia powidziala psychiatrze to co wlasnie napisala nam, to oznacza jedno:
                    ze ten lekarz jest wyjatkowo niekompetentny i dziala na szkode swojej pacjentki
                    • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 00:54
                      Nie wiem co będzie dalej ja jestem naprawde dobrej mysli i dziekuję
                      ci Amelo za słowa otuchy. A tą Panią znalazłam z powodu pochlebnych
                      opini o niej, podobno wielu dziewczynom z bulimia pomogla, wiec
                      mysle, ze wie co robi. W każdym razie będę pisała co sie ze mna
                      dzieje jeżeli oczywiscie kogoś to obchodzi
                      • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 00:56
                        lidzia2009 napisała:

                        > A tą Panią znalazłam z powodu pochlebnych
                        > opini o niej, podobno wielu dziewczynom z bulimia pomogla, wiec
                        > mysle, ze wie co robi.

                        pewnie, ze wie co robi
                        w koncu wyszlas z gabinetu zadowolona :)

                        W każdym razie będę pisała co sie ze mna
                        > dzieje jeżeli oczywiscie kogoś to obchodzi
                        zapewne nie bardzo
                        ale pisz
                        po to forum
                        • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 01:04
                          Wiesz co nienill jesteś beznadziejna. Nie wiem jaki masz problem ze
                          sobą ale chyba poważny. Po co wogole się udzielasz skoro Cię to nie
                          interesuje, nie masz nic innego do roboty? Może poukładaj puzle,
                          albo zrób sobie pożądny makijaż dla poprawy nastroju!!!
                          • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 10:51
                            tez Cie lubie i przesylam serdeczne pozdrowienia :*
                            • mindtriper Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 11:07
                              Rany, lidzia...
                              Wiem, że bardzo byś chciała, żeby coś zaczęło się zmieniać na
                              lepsze, ale to co dostałaś od tej lekarki to inna wersja tego co i
                              tak od kilku lat robisz, niestety...

                              Sednem naszej choroby jest ciągła koncentracja na jedzeniu, a nie
                              jedzenie takie czy owakie.
                              Jeśli masz na kartce napisanie jak masz jeść, bo sama nie masz
                              takiego regulatora, to w zyciu z kartki się sama nie wyregulujesz,
                              tylko będziesz dalej o tym jedzeniu myśleć.

                              Od lat jestem ciągle "na diecie" (no, może od kilku miesięcy
                              wreszcie nie) i każda nowa wydawałam mi się niesamowitą szansą, a
                              każda kończyła się tak samo.
                              Lidzia, choroba jest w GŁOWIE nie na talerzu, arcydietą tego nie
                              zmienisz.
                              Nie lubię wydawać takich kategorycznych sądów, ale nie
                              każdy "superznany specjalista" faktycznie wie co robi...
                          • mamakoliber Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 12:50
                            Lidziu nad puzzlami musiałaby się skupić a tu papla co jej na język
                            przyjdzie.Kim ty się przejmujesz...
                    • amela Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 01:07
                      nienill napisała:

                      >
                      > sa calkowicie bezsensowne, gdyz ich funkcja jest inna, niz u zdrowego czlowieka

                      a bo i "funkcja" posiłków jest dla chorych na ED zupełnie inna niż u zwykłych
                      ludzi - w naszym przypadku jedzenie nie oznacza dostarczenie organizmowi energii
                      do życia, prawda?
                      >
                      > u osoby z ED maja (niby)chornic wlasnie przed tym, co wlasnie pani Lidzia nam t
                      > u
                      > tak slicznie opisala
                      >
                      nie chronic, ale spróbować okiełznac to, co sie wymknęło spod kontroli. takie są
                      standardy leczenia ED, a te zasady zostały opracowane przez jakichs tam
                      ekspertów (celowo używam przymiotnika "jakichs tam" bo same dobrze wiemy, jak są
                      one niedoskonałe, ED jest nadal tajemniczym zaburzeniem). jesli nie skutkuje
                      zasada stałych pór posiłków, szuka sie innych rozwiązań, w ostatecznosci -
                      kieruje sie na leczenie szpitalne..


                      > lidzia2009 napisała:
                      > > Chciałam jeszcze tylko dodać, że niestety mam tak że jak zjem
                      > > normalny obiad czyli np ziemniaki ze schabowym czy paczka czy cos
                      > > takiego to zaraz chce wiecej i wiecej a nawet jak nie to mam wyrzyty
                      > > sumienia zly nastroj itp wiec po co mi to
                      >
                      > rozumiem, ze Lidzia ma zamiar tak tkwic jeszcze jakis czas

                      a dlaczego w ten sposób interpretujesz wypowiedz Lidzi? ja w niej nie widzę
                      żadnych deklaracji- dla mnie to jedynie stwierdzenie faktu...
                      >
                      > ale chcialam tylko napisac, ze tego rodzaju postanowienia w dluzszym okresie
                      > czasu wyrzadzaja tylko szkody

                      nie zawsze, zależy od przypadku..
                      >
                      > jesli Lidzia powidziala psychiatrze to co wlasnie napisala nam, to oznacza jedn
                      > o:
                      > ze ten lekarz jest wyjatkowo niekompetentny i dziala na szkode swojej pacjentki

                      niekoniecznie, moim zdaniem zbyt pochopnie oceniasz sytuację, która jest
                      względna i subiektywna, przedstawiona nam przez osobą, która ma zaburzony osąd
                      rzeczywistości (wybacz Lidziu, jesli Cię uraziłam)i zapewne ze wszystkich sił
                      będzie sie początkowo, nawet nieswiadomie, bronic przed zmianą swoich chorych
                      zachowań, które przecież coś tam jej rekompensują w życiu..
                      • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 10:51

                        > nie chronic, ale spróbować okiełznac to, co sie wymknęło spod kontroli.
                        spod kontroli nie wymknelo sie odzywianie, tylko popedy wszelakie i psychika


                        takie s
                        > ą
                        > standardy leczenia ED,
                        standardy sa rozne w roznych stadiach choroby
                        jak anorektyczka jest bliska smierci, to sie ją tuczy i koncentruje na jedzeniu,
                        bo w tym momencie najwazneijsze jest, by po prostu przezyla

                        a te zasady zostały opracowane przez jakichs tam
                        > ekspertów
                        slowo klucz: jakichs tam


                        > ED jest nadal tajemniczym zaburzeniem).
                        czary mary hokus pokus.... to moze do wrozki pojdziesz?

                        jesli nie skutkuje
                        > zasada stałych pór posiłków,
                        oczywiscie, ze skutkowac nie bedzie
                        na pewno nie wyzdrowieniem

                        nie wiem jak sie ma rozwiazywac konflikty wewnetrzne regularnym zarciem
                        ale moze Ty wiesz
                        wiec napisz ksiazke. bedzie freud, horney i amela

                        szuka sie innych rozwiązań, w ostatecznosci -
                        > kieruje sie na leczenie szpitalne..
                        a co masz na mysli piszac o leczeniu szpitalnym?
                        bo w szpitalu moga Cie np. tuczyc lub tresowac jak psa,
                        albo mozesz isc na oddzial, zeby przejsc intensywna psychoterapie


                        nie bez powodu juz w pierwszym poscie napisalam, ze Lidce same prochy watpliwie
                        potrzebne
                        skoro tyle czasu wytrzymala w chorobie (czytaj: jeszcze zyje), tak mocno
                        zakorzenila nawyki, to samymi prochami sposobu myslenia sie nie zmnieni

                        no chyba, ze ma zamiar robic sobie regularne wycieczki do psychiatry przez
                        reszte jej zycia


                        >
                        >
                        > > lidzia2009 napisała:
                        > > > Chciałam jeszcze tylko dodać, że niestety mam tak że jak zjem
                        > > > normalny obiad czyli np ziemniaki ze schabowym czy paczka czy cos
                        > > > takiego to zaraz chce wiecej i wiecej a nawet jak nie to mam wyrzyt
                        > y
                        > > > sumienia zly nastroj itp wiec po co mi to
                        > >
                        > > rozumiem, ze Lidzia ma zamiar tak tkwic jeszcze jakis czas
                        >
                        > a dlaczego w ten sposób interpretujesz wypowiedz Lidzi? ja w niej nie widzę
                        > żadnych deklaracji- dla mnie to jedynie stwierdzenie faktu...

                        to nie moj problem, ze Ty tego nie widzisz

                        > >
                        > > ale chcialam tylko napisac, ze tego rodzaju postanowienia w dluzszym okre
                        > sie
                        > > czasu wyrzadzaja tylko szkody
                        >
                        > nie zawsze, zależy od przypadku..
                        masz rację
                        zawsze ktos moze wpasc pod ciezarowke, wiec nie doswiadczy tego, ze od bulimii
                        zeby mu wypadną


                        > >
                        > > jesli Lidzia powidziala psychiatrze to co wlasnie napisala nam, to oznacz
                        > a jedn
                        > > o:
                        > > ze ten lekarz jest wyjatkowo niekompetentny i dziala na szkode swojej pac
                        > jentki
                        >
                        > niekoniecznie, moim zdaniem zbyt pochopnie oceniasz sytuację, która jest
                        > względna i subiektywna, przedstawiona nam przez osobą, która ma zaburzony osąd
                        > rzeczywistości (wybacz Lidziu, jesli Cię uraziłam)i zapewne ze wszystkich sił
                        > będzie sie początkowo, nawet nieswiadomie, bronic przed zmianą swoich chorych
                        > zachowań, które przecież coś tam jej rekompensują w życiu..

                        to w koncu widzisz te deklaracje czy nie?
                        • mycha823 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 11:41
                          Lidziu, a ja uważam z własnego doświadczenia że takie wyznaczone pory posiłków
                          niestety nie są zbyt dobre na dłuższy czas... Twoje myśli nadal się będą skupiać
                          tylko na jedzeniu... Będziesz myślała o tym, że za godzinę musisz zjeść obiad,
                          za dwie będzie pora na kolację i tak się to będzie kręciło w kółko i jeszcze do
                          tego ta dieta i ten dzienniczek, nie jestem żadnym specjalistą, ale niestety z
                          własnego doświadczenia wiem, że takie działania nie są dobre, a już na pewno nie
                          jest to dobry sposób walki z bulimią...
                          Twój problem leży w głowie i tam masz go znalezć, a nie jak już ktoś tu napisał
                          na talerzu...
                          Myślę, że ten problem jednak pomoże Ci znależć, a z czasem rozwiązać
                          psychoterapia, a nie wizyty u psychiatry, a już na pewno nie wyznaczone godziny
                          posiłków i jakieś diety to tylko jeszcze bardziej pogorszy sprawę...
            • mamakoliber Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 13:00
              wiesz w moim odczuciu(i nie tylko ja to pisze,zwróć uwage) to ona
              obraża na forum
              • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 15:33
                To co moze najlepiej przestane chodzi do tej glupiej Pani dr tak? To
                co ja mam do cholery robic nie chce zostac sama z probleme dlatego
                do niej poszlam myslalam ze mi pomoze a z tego co piszecie to
                bezsens to co ja mam robic gdzie pojsc jak zaczac mam dosc masakra
                • mindtriper Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 15:47
                  Lidziu, dostałaś kilka podobnych dopowiedzi na temat "planu
                  jedzenia", to znaczy, że możesz, nie musisz pomyśleć czy warto
                  zrobić dla siebie coś innego. Leki w terapii są często pomocne,
                  dlatego jeśli jest taka potrzeba kontakt z psychiatrą jest ok.
                  Ale.
                  Zaburzeń odzywiania nie leczą lekarze (psychiatrzy, gastrolodzy czy
                  inni), ale przygotowani do tego terapeuci.
                  Terapeutą może być też psychiatra, ale często nie jest.
                  Dobrze, że wreszcie zaczęłaś robić COŚ dla siebie, ale
                  niekoniecznie to musiało byc to najlepsze rowiązanie, bywa.
                  Moim zdaniem - poszukaj PSYCHOTERAPEUTY (psychologa, psychiatry,
                  pedagoga czy kogo tam jeszcze, ale po odpowiednim szkoleniu), a
                  będzie dobrze.
                  Pozdr.:)
                • mycha823 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 16:01
                  Lidziu myślę, że najlepsza będzie psychoterapia, może poproś właśnie panią
                  doktor by Ci poleciła jakiegoś dobrego terapeutę, bo widzisz terapia pomoże Ci
                  odnalezć problem i przyczynę tej choroby, a z czasem pomoże Ci go rozwiązać, a
                  wyznaczone godziny posiłków na pewno tego nie zrobią... Jednak z wizyt u
                  psychiatry również nie rezygnuj bo zarówno te i te wizyty są bardzo ważne
                  podczas choroby... I co najważniejsze nie załamuj się pomimo tego, że czasami
                  może być bardzo ciężko, bo pamiętaj drugiej takiej samej osoby na świecie już
                  nie będzie. I z tym trzeba walczyć bo na pewno można wygrać... Gdybyś chciała
                  czasami pogadać to to moje gg 6728875
                • loiseau Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 16:03
                  Hej, Lidziu!
                  Aż tak jednoznacznie to tu się nikt chyba nie wypowiedział. Zrobiłaś pierwszy
                  krok, zdecydowałaś się gdzieś udać po pomoc i to jest bardzo dobre! Już zaczęłaś
                  leczenie.
                  Słuchaj - może nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś równolegle z braniem leków od
                  pani psychiatry spróbowała poszukać dla siebie psychoterapii? Chociaż nie wiem,
                  jak jesteś z psychiatrą umówiona - że Cię będzie leczyć objawowo, czy że później
                  na psychoterapię do niej też możesz chodzić?
                  Z jakiego jesteś miasta? - u góry forum są namiary na różnych terapuetów. Możesz
                  też wejść na forum www.glodne.pl.

                  • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 16:18
                    jestem z koszalina i nic na forum o koszaline specjalnego nie ma:-/
                    • anty_pro_ana Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 17:26
                      http://www.relacja.com.pl

                      Spróbuj ten adres. To prywatny gabinet, ale udzielają też porad on-line i raz na
                      jakiś czas oferują darmowe konsultacje. Może tego właśnie Ci potrzeba w tym
                      momencie, informacji co zrobić, gdzie szukać, i czy wierzyć w to, że dieta Ci
                      pomoże. Jeżeli nie masz kasy, to może też poradzą Ci gdzie się udać. Powodzenia!
                      • amela Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 20:07
                        Nienill, bardzo cenię sobie polemikę z Tobą, a jeszcze bardziej spodobał mi sie
                        pomysl napisania ksiązki autorstwa Amela&Freud:)czuje sie zaszczycona:)
                        ale własnie Loiseau napisała to, co ja bym chciała, więc nie będę jejpowtarzac,
                        Lidzia!
                        pod postem Loiseau podpisuje sie obiema rękami..
                        • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 20:17
                          amela napisała:

                          > Nienill, bardzo cenię sobie polemikę z Tobą, a jeszcze bardziej spodobał mi sie
                          > pomysl napisania ksiązki autorstwa Amela&Freud:)czuje sie zaszczycona:)

                          zadnego "&" w kontekscie autorstwa tam nie bylo
                          ale wiadomo, ze to forum dla ludzi z zaburzonym postrzeganiem
                          • amela Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 20:22
                            nienill napisała:


                            >
                            > zadnego "&" w kontekscie autorstwa tam nie bylo
                            > ale wiadomo, ze to forum dla ludzi z zaburzonym postrzeganiem

                            no własnie, więc mam nadzieję że mi wybaczysz tę nadinterpretację:)
                            • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 20:33
                              > no własnie, więc mam nadzieję że mi wybaczysz tę nadinterpretację:)

                              odkad zobaczylam TO, z zasady nie wybaczam nikomu, niczego
                              www.zlotabrama.pl/upload/13.pdf
                              • amela Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 20:37
                                o rety, po przejrzeniu tego poddaję się. skąd Ty wytrzasnęłas to "cudo"?tj.
                                widziałam źródło na koncu "ankiety", ale kto Ci to podsunął?!!

                                ps. poprzedni post był do mamakoliber, tylko jakos dziwnie mi sie usadowił w tym
                                wątku.
                                • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 20:42
                                  znajoma z sasiedniego forum jest entuzjastką tej metody

                                  ale sam arkusz jako ciekawostkę wkleiła panna Aurelia
                                  • amela Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 21:23
                                    Nienill, wczytałam sie dokładnie w ten arkusz..
                                    też przestaję wybaczać...:))co za ulga..:))
                                    • amela Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 21:27
                                      a propos ciekawostek - kiedys ci opisze te moje cudowne terapie u
                                      pseudoprofesjonalistów ("autorytetów") - padniesz trupem:))książka na ten temat
                                      byłaby bestsellerem - a to już zdanie terapeutów, którzy naprawdę mi pomogli:)
                                      • nienill Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 21:55
                                        psychiatryczna wersja "diabel ubiera sie u prady"?
                                        mysl, mysl
                                        z forum grosza nie dostaniesz
                                        wszystko wlasnoscia agory podobno
              • amela Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 20:19
                mówisz o Nienill? jesli tak to sie nie zgadzam..celnie i dowcipnie, choć także
                ironicznie ripostuje moje argumenty, ma prawo do swojego zdania. mnie to nie
                obraża, raczej rozsmiesza. nie bierz tego tak do siebie.
                każda z nas ma inne doswiadczenia i porównuje to ze swoim przypadkiem - ja piszę
                z pozycji ex-anorektyczki (a.restrykcyjna i bulimiczna), z b. długim stażem
                chorowania i leczenia - przeszłam takie terapie, że byscie sie za głowę złapały,
                gdybym to wszystko opisała - ale cóż, byłam bardzo zdesperowana i naiwna -
                ktokolwiek dawał mi szansę na choćy minimalną poprawę, szłam do niego, tak
                bardzo chciałam wyzdrowiec. z perspektywy czasu widzę, że sporo tych
                pseudoterapeutów wcale nie było przygotowanych do pracy z anorektyczką i często
                nie zdawali soie sprawy, jaką odpowiedzialność na siebie biorą - gdy już to
                sobie uswiadomili, wymiękali i zostawiali mnie samą w najgorszych z możliwych
                momentach - z rozgrzebaną przeszłoscią, słaniającą się na nogach, z myslami
                samobójczymi.
                może nawet nie powinnam sie odzywać w przypadku Lidzi, która ma problem z
                bulimią, ale po prostu chciałam ją wesprzeć, bo uważam że najważniejszy jest
                pierwszy krok - poszukanie pomocy,a ona to zrobiła. i mam nadzieję że pójdzie
                dalej, skorzysta z rad dziewczyn i znajdzie też terapeutę (bo zgadzam się, że
                same tabletki pomagają, ale nie leczą chorej duszy).
                • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 21:36
                  Może to głupie pytanie ale czym sie rozni psychiatra od terapeuty.
                  Ona nie tylko przepisuje tabletki ale i rozmawia podpowiedzcie cos
                  wiecej
                  • loiseau Re: zartujesz sobie? 13.03.09, 22:52
                    Psychiatra to lekarz medycyny po specjalizacji z psychiatrii. Może też być
                    terapeutą, ale do tego trzeba skończyć na przykład czteroletnią szkołę
                    psychoterapeutyczną.
                    Rozmowa to jeszcze nie psychoterapia.
                    Psychoterapia ma określone zasady - np. spotkania raz w tygodniu o określonej
                    porze. Zawiera się z terapeutą kontrakt, czyli uzgodnienie na temat warunków
                    prowadzenia terapii, jasno określa się cele.
                    A z tą panią psychiatrą to jak się umówiłyście? Za ile masz do niej przyjść, jak
                    długo przychodzić, na czym mają polegać Wasze spotkania?
                    • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 16.03.09, 20:46
                      Już czwarty dzień biorę ten seronil. Uważam, że pomaga. Fakt apetyt
                      mam, ale nie mam ochoty na obżeranie a już tym bardziej na wymioty.
                      Zauważyłam tylko, że jestem trochę otępiona, ale to chyba po nim
                      normalne.
                      • lidzia2009 Re: zartujesz sobie? 19.03.09, 09:10
                        Już 6 dzien seronilu. Super na mnie działa czuję się świetnie nie
                        jestem już otępiona, zero napadów, wymitow i wogole nastroj
                        dopisuje:-)
                        • mindtriper Re: zartujesz sobie? 19.03.09, 10:52
                          Wiesz, co u Ciebie działa? Efekt sugestii, placebo, zajęcia się
                          sobą, cokolwiek, ale NIE seronil.
                          Dziwne, że psychiatra Ci nie powiedziała, że efekt działania leków
                          p.depresyjnych jest NAJWCZEŚNIEJ po 2 tygodniach.
                          Powiem Ci tak jak mówi mi moja terap.
                          To znaczy, że sama potrafisz:)
                          • nienill Re: zartujesz sobie? 19.03.09, 17:30

                            > To znaczy, że sama potrafisz:)
                            guzik prawda
                            skoro zadzialalo placebo, to znaczy, ze Lidzia na siebie nie moze liczyc
                            albo jedynie w malym stopniu

                            moze nie rzygac, ale proteza z zewnatrz jest jej niezbedna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka