19.05.09, 23:23
W końcu to nadeszło. Ludzie mają mnie już dość. Facet stwierdził, że nie może
już ze mną wytrzymać i musimy się rozstać na jakiś czas, że wrócimy do siebie,
jak będę już zdrowa. Inne, bliskie osoby nie chcą już nawet ze mną gadać. Mama
płacze, jak pyta czy jadłam i czy rzygałam. Więc kłamię, żeby nie było jej
przykro. Kiedy nie jem, ludzie, na których mi zależy, mówią:a jak nie chce, to
niech nie je-znaczy, że jednak jestem gruba. Zaczęłam tyć, ale teraz znów
głodówki, ocet i rzyganie nawet małymi porcyjkami. Nawet nie mam komu się
pożalić, najbliżsi się ode mnie odwrócili. Jestem sama, potwornie samotna,
nawet szanse powrotu do chłopaka maleją(nie umiem odpuścić odchudzania a jak
nie będę zdrowa, to on mnie nie będzie chciał). Nie mam już siły na to
wszystko, najbardziej boli to, że teraz jestem z tym wszystkim zupełnie sama.
Obserwuj wątek
    • mykolina88 Re: Ściana 20.05.09, 13:35
      Najgorsze, ze ta ściana jest przezroczysta i widać przez nia innych ludzi, ich
      normalne funkcjonowanie i ignorancje twojej osoby...
      Skąd ja to znam?
      Ostatnio jak pod wplywem glupiego impulsu i niepotrzebnej dumy wyprowadzilam sie
      z domu, samotnosc doporowadzila mnie do proby samobojczej. mialam tylko jedno
      marzenie ( teraz tez czesto sie pojawia, zbyt czesto...) aby sie porzadnie
      nazrec, a nastepnie skonczyc ze soba, aby nikt nigdy mnie nie ogladam, jak
      zgrubieje pod wplywem urzadzonej uczty. Choruje 1.5 roku, teraz zaczelam mam
      nadzieje sensowana terapie, ale jest ciezko. Kazdego dnia rania mnie ludzie.
      Na dodatek mam borderline, co nie ulatwia...

      Nie jestes sama, tylko tak sie czujesz :)

      Pozdrawiam :)
    • ankaaa Re: Ściana 20.05.09, 17:48
      I bardzo dobrze, że zostawili Ciebie ludzie.
      Bardzo dobrze.
      • zlotowlosa01 Re: Ściana 20.05.09, 20:07
        taaa,wspaniale.Samotność tylko ją w ED pogrąża...
        • lola.b Re: Ściana 20.05.09, 23:31
          Ankaaa, to nie Ty byłaś tą laską, która mi radziła pozwolić sobie chorować do
          woli? Nie kminie Twojego podejścia. Chodzi Ci o to, że tak jak od ciężkiego
          alkoholika, należy się ode mnie odwrócić? I co to ma zrobić? Wstrząsnąć mną? Jak
          na razie, to czuję się sama i nie czuję żadnej motywacji do zdrowienia. Nie
          dość, że mnie nie rozumieją, to nawet nie mam już z kim pogadać, nie mam się z
          kim podzielić tym, co czuję, nie mogę już liczyć na żadne wsparcie, na nic,
          nawet na życzliwość od tych, od których najbardziej jej potrzebuję. Czuję zimno
          i dotkliwy chłód. "chcesz rozbić taflę szkła a ona się ugina"....
          • ankaaa Re: Ściana 21.05.09, 07:26
            A dlaczego OBCIĄŻASZ innych swoją chorobą ?
            Dlaczego inni mają rozumieć twoją chorobę ?
            Inni mają też swoje problemy ... i życie.
            Wiesz - pomaga się ludziom, którzy coś z tą pomocą robią a nie
            egoistów, którzy żerują na innych.
            A nade wszystko - INNI nie są do wyleczenia Ciebie !!! Od tego jest
            specjalista, który się tym pała zawodowo i któy bierze za to kasę !
            Nie powiedziałam, że masz poczuć motywacje do leczenia. To tylko od
            Ciebie zależy ... równie dobrze twoje życie może tak wyglądać do
            końca. To jest twoje życie, a nie innych. Jak ty je przeżyjesz jest
            twoją sprawą a nie otoczenia !

            A co Ty dla innych zrobiłaś ? Czy tak samo jesteś skora słuchać i
            pomagać INNYM - jak ty tego oczekujesz ?

            Czemu świat ma się dostosować do Ciebie, a nie na odwrót ?

            Każdy ma prawo chronić siebie i to za pewne robi twoje otoczenie.
            Żeby samemu nie potrzebować pomocy od ... specjalisty.
            • mykolina88 Re: Ściana 21.05.09, 09:29
              Ej mozesz przestac po niej jechac! W ten sposob tylko pogarszasz sytuajce , bo
              wmawiajac osobie, ktora czuje sie juz wystarczajaco samotna, ze baedzie i wrecz
              powinna czuc sie jeszcze bardziej, raczej nie pomagasz... Kazdy jest egoista i
              taka jest prawda. Cierpienie i choroba jeszcze to eksponuja i uwidaczniaja. Taki
              schemat myslenia siedzi gleboko zakorzeniony w glowie, a wiec nielatwo nagle
              wydobyc z siebie jakiekolwiek resztki empatii do swiata, podczas, gdy czuje sie
              zupelnie bezwartosciowym czlowiekiem.

              Warto, aby osoba chora nie czula presji otoczenia, ze musi wyzdrowiec, bo co? Bo
              tak chca inni, ktorzy sa tak naprawde nieobecni. Naprawde kiepski argument.

              Pomysl ze specjalista nie jest zly, ponieważ w gabinecie dopiero poznasz smak
              zrozumienia, mimo, ze nie bedzie ona bezwarunkowa ( mam na mysli zaplate po
              sesji, ktora burzy nasze wyobrazenie o pieknych, dobrych ludziach...).

              jednak warto, trzeba jedynie wylaczyc odpowiednie przegrodki w umysle i bedzie
              dobrze :)
              tzrymaj sie :*
              • lola.b Re: Ściana 21.05.09, 11:13
                Ankaaa, tak byłam skora do pomocy innym, zmieniałam nieraz całe swoje tygodniowe
                plany, żeby tylko pobyć przy przyjacielu chorym na depresję. To zresztą tylko
                przykład, jeden z wielu. Ale przecież ja nie oczekuję zapłaty, za to, że gdzieś
                tam komuś kiedyś pomogłam. Tylko to boli, jak najpierw słyszysz:"będę z Tobą,
                nie opuszczę Cię" a potem "jak nie chcesz, to nie jedz". Do nowego terapeuty
                wybieram się za tydzień przeszło na pierwszą wizytę. Podobno to skuteczny
                człowiek. Jak na razie zmagam się ze sobą-jeść, czy oszukać? A może potem
                wyrzygać? Kupić ten ocet, czy odpuścić?
                • kama687 Re: Ściana 21.05.09, 14:20
                  Czytajac takie odpowiedzi jak anki poprostu krew mnie zalewa. Dziewczyno czy ty
                  na pewno wiesz czego poszukują na takich forachludzie chorzy na ed bo wnioskuje
                  ze nie . Wiesz jak wazne w walce z choroba jest wsparcie innych bliskich osob
                  ale nie tylko nieraz potrzeba jest sie wygadac innym majacym podobne problemy i
                  odczucia po to chyba sa fora takie jak te
                  • zlotowlosa01 Re: Ściana 21.05.09, 15:45
                    lola.b,nie przejmuj się takimi komentarzami,wiem jak coś takiego potrafi
                    człowieka dobić,uwierz mi,ludzie w żadnym wypadku nie powinni się od Ciebie
                    odwracać,nie powinni zostawiać Cię z tym samym,wyobrażam sobie co czujesz,bo
                    mnie też zostawili,nie chciałabym co prawda by wszyscy się nade mną użalali,bo
                    to nie o to chodzi.Ale przykro robi się po prostu,gdy bliscy od nas
                    odchodzą,wtedy gdy pojawiają się problemy,lub ignorują nasze a sami są
                    zaabsorbowani sobą do reszty i wymuszają na nas wsparcie.Niektórzy traktują nas
                    ostro by nami potrząsnąć,byśmy wzięły się w garść,ale z własnego doświadczenia
                    wiem,że daje to zupełnie odwrotny skutek.Trzymaj się :)
                    • littlebutterfly Re: Ściana 21.05.09, 18:11
                      Hmmm...o naiwne stworzenia,świat niestety jest trochę inaczej skonstruowany i
                      działa na innych zasadach, których nie rozumieją chore umysły. Gdybym ja miała
                      czekać na pomoc to już dawno by mnie tu nie było. Zresztą nawet nie wiem jakiej
                      pomocy oczekiwałam. Rozmowa, obecność kogoś bliskiego, specjalista??
                      Zainteresowanie mną doprowadzało mnie do szło, brak zainteresowania też. Więc
                      zastanawiam się jaką w ogóle pomoc chcesz uzyskać i czy serio tego chcesz. To
                      prawda, nikt nie będzie nad Tobą skakał i to nieważne jak dobrą osoba jesteś,
                      life is brutal, tylko dla odważnych. Jak umrzesz świat nie przestanie się
                      kręcić, co więcej ludzie szybko zapomną i po czasie nie będą pamiętać, ze w
                      ogóle na tym świecie egzystowałaś. Możesz się zabić, zarzygać, zagłodzic,
                      zachlać itd kogo to obchodzi?? Ja sama sobie dałam radę, nie potrzebne mi było
                      wsparcie bo i tak nie pomagało. Ankaa ma rację moim zdaniem, jedna z
                      sensowniejszych osób na tym forum. Jedyne co widze to tylko próby tworzenia
                      wstrząsających historii. Zróbcie ranking kto ma gorzej. Szacki może w końcu coś
                      wygra.
                • ankaaa Re: Ściana 21.05.09, 20:06
                  Lola - a kogo to ku... obchodzi czy pójdziesz się nażreć czy też
                  nie ???
                  Kogo tak na prawdę ?


                  BTW, akurat najciekawsze wątki sobie wybrałaś z mojej odpowiedzi,
                  nie wiedzieć czemu ;) ? I piszesz nie na temat <lol>.

                  Szczerze to akurat Tobie się dziwię - masa na prawdę głupich panien
                  tu pisze - ale ty masz świadomość i wiedzę o co tu idzie, stąd
                  dziwią mnie TAKIE TWOJE POSTY.

                  Verte.
                  • mykolina88 Re: Ściana 21.05.09, 20:40
                    Moim zdaniem wazne, choc ze wzgledu na dowolny stosunek do wiary, nie dla
                    wszystkich moze byc przekonujace :)

                    Jesli bowiem ja was zasmucam, to ktoz moze mnie rozweselic, jak nie ten, ktory
                    przeze mnie jest zasmucany.
                    a to wlasnie napisalem, aby po przybyciu do was nie doznac smutku od tych,
                    ktorzy mi radosc sprawic winni, bo jestem tego pewien co do was wszystikich, ze
                    radosc moja jest zarazem radoscia dla was.

                    II Kor. 2,1

                    Nie zgadzam sie, ze nikogo cudzy smutek nie obchodzi. Wspolczuje, ze musisz zyc
                    w takim swiecie...
                    • zlotowlosa01 Re: Ściana 21.05.09, 20:55
                      cóż,ja akurat jestem bardzo wierząca.Bardzo ładny cytat :)
          • edetan Re: Ściana 21.05.09, 23:06
            To przykre, że jak piszesz najbliżsi się od Ciebie odwrócili. W końcu łatwiej
            się odwrócić niż patrzeć jak ktoś choruje. Ludzie nie wiedzą jak się zachować,
            boją się. Na szczęście nie wszyscy tacy są. W końcu "prawdziwych przyjaciół
            poznaje się w biedzie".
            Pozdrawiam ciepło
      • mycha823 Re: Ściana 21.05.09, 22:09
        ankaaa napisała:

        > I bardzo dobrze, że zostawili Ciebie ludzie.
        > Bardzo dobrze.


        Dziewczyno co Ty wypisujesz?????? Wsparcie najbliższych osób jest jedną z
        najważniejszych rzeczy w walce z tą chorobą... Często dla nas jest ważne to, że
        ktoś obok nas jest o nic nie pyta nic nie mówi, ale po prostu jest przy nas
        rozumie nas, albo przynajmniej stara się zrozumieć!!!!!!!
        • lola.b Re: Ściana 22.05.09, 00:05
          Normalnie, ankaaa, postarałam się i w odpowiedzi, że odpowiadam tylko na
          najciekawsze wątki postanowiłam się zebrać i odpowiedzieć, na resztę.
          "A dlaczego OBCIĄŻASZ innych swoją chorobą ?
          Dlaczego inni mają rozumieć twoją chorobę ?
          Inni mają też swoje problemy ... i życie."
          Hmmm, może dlatego, że żyję wśród ludzi, z którymi jestem blisko(inni nie wiedza
          o chorobie, najwyżej się domyślają). Tak, jak oni zawsze mogą do mnie zadzwonić
          i liczyć na wysłuchanie, pomoc i wsparcie, tak ja tez potrzebuję chociaż z kimś
          móc pogadać, wyrzucić to z siebie. Wiedzą tez, że jeśli tylko nie będą już
          chcieli słuchać, to też mogą o tym powiedzieć.
          "Wiesz - pomaga się ludziom, którzy coś z tą pomocą robią a nie
          egoistów, którzy żerują na innych."
          A skąd wiesz, że nic nie robię z tą pomocą? Nie uważam się też za egoistkę i nie
          uważam, że żeruję na innych. Moi przyjaciele wiedza, że mogą na mnie liczyć.
          "A nade wszystko - INNI nie są do wyleczenia Ciebie !!! Od tego jest
          specjalista, który się tym pała zawodowo i któy bierze za to kasę !"
          A gdzie ja napisałam, że mają mnie wyleczyć? Przecież to nie terapeuci.Po prostu
          dzięki ich dobrym(choć nie zawsze miłym) słowom, wracam choc na chwilę do życia.
          "Nie powiedziałam, że masz poczuć motywacje do leczenia. To tylko od
          Ciebie zależy ... równie dobrze twoje życie może tak wyglądać do
          końca. To jest twoje życie, a nie innych. Jak ty je przeżyjesz jest
          twoją sprawą a nie otoczenia !"
          Zgadzam się w całej rozciągłości.
          "A co Ty dla innych zrobiłaś ? Czy tak samo jesteś skora słuchać i
          pomagać INNYM - jak ty tego oczekujesz ?"
          Na to już odpowiedziałam.
          "Czemu świat ma się dostosować do Ciebie, a nie na odwrót ?"
          Wcale tego nie chcę. To, że chciałabym wsparcia od ludzi, nie znaczy, że chcę
          ich zmieniać. I bardzo dobrze wiem, że to ja muszę się przystosować do świata,
          bo inaczej zginę.
          "Każdy ma prawo chronić siebie i to za pewne robi twoje otoczenie.
          Żeby samemu nie potrzebować pomocy od ... specjalisty."
          Mam nadzieję, że jednak tak nie jest. Ale tez zgadzam się z tym, co napisałaś.
          "Lola - a kogo to ku... obchodzi czy pójdziesz się nażreć czy też
          nie ???
          Kogo tak na prawdę ?"
          Mnie tak naprawdę obchodziło, czy przyjaciel podetnie sobie żyły, jak czuje się
          koleżanka po śmierci mamy...I moich bliskich też obchodził mój stan. Dzięki temu
          było jakoś łatwiej.Choć przecież wiem, że jak co do czego, to "bliższa koszula
          ciału"-to normalny i zdrowy odruch.
          "BTW, akurat najciekawsze wątki sobie wybrałaś z mojej odpowiedzi,
          nie wiedzieć czemu ;) ? I piszesz nie na temat <lol>."
          Wybrałam te, które najbardziej rzuciły mi się w oczy.Nie wiedzieć czemu.
          "Szczerze to akurat Tobie się dziwię - masa na prawdę głupich panien
          tu pisze - ale ty masz świadomość i wiedzę o co tu idzie, stąd
          dziwią mnie TAKIE TWOJE POSTY."
          Nigdy nie miałaś chwil, kiedy czujesz, jak wszystko wali Ci się na głowę? Tak
          bezdennej rozpaczy, że wyłącza się myslenie i zostają już tylko uczucia?
          "Verte."
          Że co??

          Całej reszcie dziękuję za zrozumienie, dobrze, że choć tu mogę na nie
          liczyć,jesteście kochane.Mimo, że nie jestem wierząca, to cytat przypadł mi do
          gustu, coś w nim jest.


          • ankaaa Re: Ściana 22.05.09, 17:41
            Jest róznica w pomocy dziewczynie z samobójczą matką a osobie
            chorej na zaburzenia jedzenia.
            I wymagania od innych żeby Ciebie mieli pilnować jest conajmniej nie
            na miejscu !
            Ty masz SAMA kontrolować siebie a nie żeby inni to robili.
            I REWELACYJNIE ktoś Ci odpowiedział - nie chcesz to nie jedz.
            Jesteś przeogromną egoistką - tak ja to widzę ;)

            Rozpacz, problemy, niemoc, samotność - to czują również zdrowi <sic!>


            Dziwne - ale jedynie Littlebutterfly i Mindtriper zgodziły się ze
            mną. I tak - również dziwnie - się składa, że są najbliżej
            zdrowia /bądź zdrowe ;)/.
        • mindtriper Re: Ściana 22.05.09, 00:07
          > Wsparcie najbliższych osób jest jedną z
          > najważniejszych rzeczy w walce z tą chorobą...

          Nie zgadzam się ani troszeczkę!!!
          Powiedziałabym, wręcz przeciwnie. Na własnym przykładzie, prawie
          zdrowej (tfu, tfu, tfu) osoby mogę powiedzieć, że im bardziej
          polegam na SOBIE, a nie wsparciu czy tez odrzuceniu przez INNYCH tym
          lepiej dla mnie.
          No i ja tam nie walczę z chorobą, ale się po prostu sobą zajmuję:)
          • mykolina88 Re: Ściana 22.05.09, 22:22
            chwiloeczke, a gdzie uwzglednieni w zdrowieniu osobowosci, indywidualnych,
            nabytych nawykow, wychowania...

            Moim zdaniem kazdy inaczej dochodzi do zdrowia... jednego owszem mozna porzucic
            na ulicy i sie podniesie, drugi moze skonczyc mniej wesolo. Zasada wrzucenia na
            gleboka wode moze i jest sluszna, ale w przypadku silnych jednostek. Tutaj
            przewaznie jestesmy slabe i wpierw musimy zrozumiec, ze jest w nas jakakolwiek
            sila, aby mowic o samodzielnym powstaniu!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka