Dodaj do ulubionych

Przykro mi

09.07.09, 18:24
Bo wszedzie czytam ze kazdy walczy, ma motywacje, szuka pomocy a ja...Nie
potrafie odpowiedziec mojej psycholog czy przyjde na kolejne spotkanie..Nie
moge opanowac mysli o tym jaka jestem ohydna...Nic mnie nie uczy..Wspomnienia
o majowym weekendzie nad morzem ktory przez ciagle myslenie o zarciu byl
koszmarem..Wiele cudownych chwil ktore przez zarcie nie dawaly mi tego co
powinny..przyjemnosci
Od lipca mialobyc inaczej..Normalnie..A tu jakby gorzej..Juz nawet nie mam
napadow..Nie chce mi sie jesc..Ciagle mowie potem nie teraz..W domu ciagle
pytania 'co dzis jadlas' i ironiczne powatpiewanie 'ciekawe'..
Czuje ze zamykam sie w sobie..najlepiej mi w domu..Boje sie siebie, tego ze w
przyszlym tygodniu nie bedzie mi sie chcialo wyjsc i nie pojde na terapie..
Obserwuj wątek
    • zlotowlosa01 Re: Przykro mi 09.07.09, 18:58
      Oj Only_bluszczowa...Czasami by nabrać motywacji trzeba niestety dotknąć
      dna.Zrób wszystko byś nie wiedziała jak ono wygląda-ja osiadłam na nim na
      długo.I dało mi to kopa co prawda.Ale teraz pluję sobie w twarz że w ogóle
      zobaczyłam jak ono wygląda.Aby było lepiej musisz przede wszystkim tego mocno
      chcieć-sama terapia nic nie zdziała jeśli Ty nie będziesz się starać.Pamiętaj że
      droga do zdrowia jest długa i trudna,ale warto ją przejść,jak najszybciej zacząć
      działać.Bo potem będzie coraz gorzej.Trzymaj się.A w przyszłym tygodniu na
      terapię galopem goń ;-).Warto.Trzymam kciuki za Ciebie.
      • beatrishe Re: Przykro mi 09.07.09, 22:35
        ...a jak zrobić żeby się chciało chcieć kiedy się nie chce...
        • katha_ko Re: Przykro mi 09.07.09, 22:48
          beatrishe napisała:

          > ...a jak zrobić żeby się chciało chcieć kiedy się nie chce...

          Polecam proste zadanie.

          Potraficie je wykonać skoro - mimo ogólnej "niechcicy" - macie jeszcze trochę
          siły umysłowej i fizycznej, aby włączyć kompa i czytać posty.

          Zadanie na "niechcicę" i brak motywacji:

          Pytać siebie wielokrotnie w ciągu dnia, dzień za dniem:

          DLACZEGO MI SIĘ NIE CHCE?

          CO mnie powstrzymuje przed zdrowieniem?

          Co rozumiem przez zdrowienie - czy tylko samo pozbycie się objawów?

          Jak wygląda bilans zysków i strat?

          Co mnie demobilizuje przed chodzeniem na terapię i zdrowieniem?

          Dlaczego akurat teraz przeraża mnie jedzenie w środku mnie, skoro przez
          wcześniejsze lata nie było to dla mnie problemem i jadłam normalnie?

          Co mnie trzyma w obecnej sytuacji i objawach?

          Co mi się nie podoba w wizji zdrowienia i dlaczego?

          Dlaczego wolę być przeraźliwie chuda i słaba i być dumna z tej wagi ZAMIAST mieć
          wagę w normie (określaną przez mądrzejszych ode mnie ludzi), być silna i dumna
          ze swoich osiągnięć, talentów i mieć satysfakcję z bliskości z ludźmi?

          To bardzo proste ćwiczenie przy braku motywacji.
          Nawet dupy z łózka nie trzeba ruszać, aby je wykonać we własnej głowie lub na
          kartce papieru.
          Wymyśliłam sama - często odpowiedzi mnie zaskakują, a te pytania zadaję sobie
          wielokrotnie od kilku miesięcy, zwłaszcza, jak mi się się chce.
    • katha_ko Re: Przykro mi 09.07.09, 22:36
      W terapii zab. jedzenia i nerwicowych, i innych, chyba każdy ma problem z
      motywacją, w każdym razie nie tylko Ty. Dlaczego? Bo działa tzw. OPÓR przed
      zmianą. Dotyczy WSZYSTKICH podczas terapii.

      Ja mam duży problem, aby się zwlec z łóżka, i jeszcze dojechać te 60km na
      terapię do innego miasta. Kilka razy opuściłam, bo opór był za silny. Ale
      wracałam. Nie myśl sobie, że każdemu to tak łatwo przychodzi. Ja co parę dni
      przeżywam okresy bezsilności i chęci rzucenia wszystkiego w cholerę, i nie raz
      mam kryzys "s".

      Co mnie motywuje?

      Świadomość, że jak się nie zwlekę na terapię i nie będę pracować nad sobą to
      bardzo prawdopodobnie doprowadzę się do samobójstwa i reakcja ludzi na pewno nie
      będzie: ooo jaka biedna (albo: jaka ładna, szczupła, umiera młodo!) - nie -
      tylko: pusta kretynka, egoistka, żałosna lalunia, słabeusz.
      Albo olewka.

      Świadomość, że nawet jak się nie odważę na samobójstwo, to spie... sobie bez
      terapii i pracy nad sobą moje życie, które można przeżyć inaczej niż leżąc w
      wyrze lub trzymając głowę w kiblu (wpisz cokolwiek). A można inaczej, można np.
      podróżować w piękne zakątki świata, tylko trzeba znaleźć motywację. Jeśli nie
      możesz - prawdopodobnie nie cierpisz jeszcze wystarczająco aby poczuć kopa. Może
      przydałoby się małe dno = sytuacja, w której wybierasz (dosłownie nie w
      przenośni) albo pętlę na szyję lub podcięcie żył, albo jeszcze raz próba
      terapii. A tak to Ci wygodnie i tyle - mimo tych objawów - inaczej coś byś z tym
      zrobiła, prawda?

      Świadomość, że moja choroba to TO JAKA JESTEM, a nie coś silniejszego ode mnie.
      Bo we mnie nie ma niczego silniejszego ode mnie!!! Jak we MNIE może być coś
      silniejszego ode MNIE?? Nie może! - to jest chyba logiczne!! To JA sama staję
      sobie w drodze do zdrowia. Pytaj siebie - dlaczego? - i staraj się sobie na to
      odpowiedzieć. Jeśli Ci się nie chce, tzn, że potrzebujesz większego dna, aby
      mieć motywację. Bo Ci wygodnie mimo uciążliwych objawów.

      Jak jej nie zdobędziesz, to gwarantuję Ci, że nikt nie będzie miał Cię w pamięci
      jako szczupłej chudej ładnej (ukryte marzenie anorektyczek "Zapamiętajcie mnie
      chudą") - ale jako słabą i żałosną idiotkę, która dała się pokonać debilnemu
      wymysłowi szczupłego ideału sylwetki itp. Chcesz z siebie zrobić coś takiego?

      Tylko Ty podejmujesz decyzję, a nie "anoreksja" czy "bulimia" - anoreksja i
      bulimia to twoje SPOSOBY MYśLENIA I ODCZUWANIA, a nie jakieś zewnętrzne choroby.
      Trochę odpowiedzialności.

      only_bluszczowa napisała:

      > Boje sie siebie, tego ze w
      > przyszlym tygodniu nie bedzie mi sie chcialo wyjsc i nie pojde na terapie..

      Ale co w tym strasznego? Dlaczego się tego boisz?
      • only_bluszczowa Re: Przykro mi 10.07.09, 14:20
        Czego sie boje i co w tym strasznego? Hmm..Po prostu znam siebie i wiem ze jak
        raz nie pojde to nie zjawie sie tam nigdy wiecej..A mimo chwilowej niecheci i
        zwatpienia to szkoda byloby mi tej relacji ktora zdazylam zbudowac z swoja
        psycholog ktora jest naprawde wspanialym czlowiekiem..I nie chodzi mi nawet o to
        wszystko zwiazane z moim jedzeniem ale tez o depresyjne nastroje i lęki na ktore
        cierpie..Choc pewnie jedno z drugim jest powiazane..
        Kiedy przerwe terapie wytworzy sie we mnie wrazenie (ktore juz chyba jest)wiec
        raczej 'dojdzie do glosu' ze jestem taka glupia, zalosna, nieodpowiedzialna,
        egoistyczna, niemadra itd. ze nie moge doprowadzic sprawy do konca, chodzic jak
        wszyscy, uczyc sie i zdrowiec.A wtedy zupelnie zatrace sie w swoim smutku i
        cierpieniu co gorsza ktore sama sobie zgotowalam ..a mam tyle planow...
        I tak wlasnie kloca sie we mnie moje 'dwa ja'...Coraz czesciej w glowie slysze
        tekst pewnej piosenki '..a rozsadek juz dawno spi'
      • lola.b Re: Przykro mi 10.07.09, 14:23
        Ja przypominam sobie, jak było przed chorobą, jaka byłam szczęśliwa i beztroska,
        jaką cudowną lekkość czułam żyjąc bez obsesji niejedzenia. I tłumaczę sobie, że
        kiedy umrę czy to przez samobójstwo, czy z wycieńczenia to najbliżsi posmucą się
        przez kilka dni a świat będzie funkcjonował dalej, nic się nie stanie, jak mnie
        zabraknie a tyle chcę jeszcze zrobić, nie chcę być tylko wspomnieniem tej, która
        beznadziejnie żyła i żałośnie zmarła.
    • mala_mi_5 Re: Przykro mi 16.07.09, 01:27
      Nie wiem czy słyszałaś o takiej stronce jak abcAnoreksja.pl? Maja
      tam specjalistów, którzy udzielaja bezpłatnych porad na każde
      pytanie! może spróbuj się tam poradzić? w końcu lekarz czy psycholog
      poradzi najlepiej. Spróbuj: abcanoreksja.pl/pytania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka