only_bluszczowa
09.07.09, 18:24
Bo wszedzie czytam ze kazdy walczy, ma motywacje, szuka pomocy a ja...Nie
potrafie odpowiedziec mojej psycholog czy przyjde na kolejne spotkanie..Nie
moge opanowac mysli o tym jaka jestem ohydna...Nic mnie nie uczy..Wspomnienia
o majowym weekendzie nad morzem ktory przez ciagle myslenie o zarciu byl
koszmarem..Wiele cudownych chwil ktore przez zarcie nie dawaly mi tego co
powinny..przyjemnosci
Od lipca mialobyc inaczej..Normalnie..A tu jakby gorzej..Juz nawet nie mam
napadow..Nie chce mi sie jesc..Ciagle mowie potem nie teraz..W domu ciagle
pytania 'co dzis jadlas' i ironiczne powatpiewanie 'ciekawe'..
Czuje ze zamykam sie w sobie..najlepiej mi w domu..Boje sie siebie, tego ze w
przyszlym tygodniu nie bedzie mi sie chcialo wyjsc i nie pojde na terapie..