PETRA

08.09.04, 21:41
Petra jest miejscem absolutnie niesamowitym... Od dawna marzyłam, żeby
zobaczyc to miasto z bliska, ale zupełnie nie planowałam, że uda sie to
zrealizowac. choćby pobieżnie w czasie ostatniego wyjazdu do Egiptu :))) Cóż,
w życiu zdarzaja się małe codzienne cuda!
W chwili obecnej w Sharm w wielu lokalnych biurach Petra jest w ofercie,
zarówno samolotem, jaki autobusem, przy czym zdarza się że takie autokarowe
wycieczki są droższe od lotniczych.
uwaga - jeśli ktoś wybierałby się teraz na własną rękę, to uprzedzam, że z
uwagi na jordańskie wakacje nie ma w zasadzie możliwości kupić biletów na
prom z Nuweiby. Pozostaje droga lądowa przez Tabę i Eilat.
Jadąc do kairu zgadało się z sąsiadami z hotelu, że w piątek leca do Petry,
na wycieczkę zakupioną za pośrednictwem Luna Rossa. Impreza taka kosztuje 245
USD plus 23 USD do łapki pilotowi grupy w samolocie - pokrywa to koszty wizy
i tax-u wyjazdowego.
Wyjazd z Sharmu jest w każdy piatek. Jak p. hania zaesemesowała, że odbiora
nas z hotelu o 4.30 to trochę mnie zmroziło, bo to barbarzyńska pora, no ale
cóż... Dla rzeczy pięknych i wznosłych warto pocierpieć:)
O 5.15 bylismy juz na lotnisku, karty pokładowe w łapki i na stronę
wolnocłową - wszyscy rzucili się na "doustna kroplówkę" w postaci małej
czarnej.
O 6.00 samolot wystartował - nieduży na 50 osób jakiegoś lokalnego
przedsiębiorstwa naftowego DASH 7. Na pokładzie soczek i ciasteczko a za
oknem zaczęły się cuda - wschód słonca nad zatoka Akaba.
Po 35 min. samolocik zaczął schodzic do lądowania i szybciutko znaleźliśmy
sie na lotnisku Króla Husseina. Z płyty lotniska jak na dłoni widac
izraelskiEilat, a przy drodze w szczerym polu stoi smieszna tabliczka "Izrael
400 m"...
Policjant zebrał od nas paszporty (zostały na cały dzień na lotnisku) a my
zostaliśmy zapakowani do autokarów i ruszyliśmy do Petry.
Od razu za miastem przepiekne wyzłocone porannym słońcem góry, potem
zostawiamy po prawej w oddali Wadi Rum i lecimy dalej trasa na Amman by
wreszcie (po którkim postoju na toaletę) skręcić na wąską drogę prowadzącą
już bezpośrednio do Wadi Mousa i Petry. Wreszcie w oddali pojawia się
poszarpany rózowawy masyw górski z białym grzybiem na jednym ze szczytów - to
grób Aarona, brata Mojżesza. Po krótkiej sesji zdjęciowej zjeżdżamy w dolinę
do parkingu przy Rest House, gdzie odbiera nas anglojęzyczny przeowdnik.
Rosjanie ida ze swoim a Włosi ze swoim.
    • miriam_73 PETRA c.d. 08.09.04, 22:03
      Dostajemy do reki bilety wstepu i informację o której "w razie zagubienia"
      spotykamy sie do wyjazdu. Koniecznie trzeba się przed wejściem zaopatrzyc w
      dużą wodę, bo na trasie na terenie Petry picie jest bardzo drogie.
      Zaczynamy schodzić w dłó. Po drodze mijamy Bab al Siq i grobowiec obeliskowy,
      oraz pierwsze nisamowite formy skalne, na razie dośc jednolite kolorystycznie.
      Przy wejści zaczepiacze oferują konie lub osiołki, ale lepiej sobie taką
      przejażdżkę zostawić na powrót - idzie się w upale i pod górę, wiec jesli ktoś
      jest zmęczony to za pare dinarów można podjechać. Docieramy do początku wąwozu
      Siq. W dole po prawej stronie widac odrestaurowany nabatejski kanał
      odwadniający, który w czasie gwałtownych opadów zabezpiecza przez całkowitym
      zalaniem dołu. W l. 60-tych, zanim go udrozniono na dole zginęła grupka
      Francuzów.
      Wchodzimy w Siq. Otaczają nas kilkudziesięciometrowe skalne urwiska w
      bajecznych kolorach. Gra światła i cienia, gdzieniegdzie wplecione w urwiska
      kepki zieleni, dekoracje naskalne, nisze, wykusze.... Siq liczy sobie ok. 1,5
      km. Idzie się głównie w cieniu, jest lekki przyjemny wietrzyk. wreszcie w
      przeświecie pojawia się zarys fragmentów Skarbca. Z półcienia wychodziny na
      zalany słoncem plac i skapaną w słońcu fasadę Skarbca. Jest rzeczywiście
      różowy, przepiękny. Dłuższy przystanek, bo trzeba wszystko obejrzeć, zrobić
      zdjęcia, podejść pod wejście do środka. Potem idziemy dalej w dół. Mijamy
      kolejne grobowce, jaskinie i wykusze. Niestety nie ma czasu by "odbić" w bok do
      tzw. Garden Tomb, ale myslę że uda się kiedyś do Petry powrócić. Oglądamy
      niesamowicie kolorowe skały a nastepnie, minąwszy rzymski teatr wspinamy się do
      grobowców królewskich, pod tzw. bazylikę. Potem wracamy w dół i droga kolumnową
      docieramy do łuku triumfalnego i Quasr al Bint. Na dole w jednej z restauracji
      czeka na nas lunch. Niestety nie ma czasu aby zapuścic się dalej, szczególnie
      do największego grobowca zwanego deir lub Klasztorem, to jeszcze min. 1,5 godz.
      Na dole doliny niedaleko restauracji jest stare i nowe muzeum, z wieloma
      wspaniałymi znaleziskami z miasta Nabatejczyków.
      Powoli trzeba piąć się w górę... Postanawiam zabawić się w Indianę Jones'a więc
      targuje konia. Na szczęście nie jest drań narowisty, chociaż nie bardzo chce
      słuchać komend i np. choć troche przyspieszyć :(
      Po raz kolejny podziwiając cuda natury w Siqu zmierzamy do parkingu.
      Na górze jest jeszcze chwilka czasu, więc można się troche odświżyć w
      bezpłatnych toaletach w centrum turystycznym, kupic kartki i albumy (polecam
      księgarnię Jeff's - koniecznie trzeba się targować) i wysłac pocztówki - przy
      centrum jest poczta. Mozna płacic wszystki, nawet egipskimi funtami.
      Pełni wrażeń w końcu wsiadamy do autobusu i wracamy na lotnisko, skąd o 18.15
      wylatujemy z powrotem do SSH. Z pokładu samolotu podziwiamy bajeczny zachód
      słońca nad Synajem.
      A o 2 nad ranem wracam do zimnej Polski, brrr...
      • Gość: puma Re: PETRA c.d. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.04, 08:44
        Super wycieczka,ja też marzyłam o Petrze ,chciałam w tym roku z Sharm ale
        ponieważ Alfa miała taką wycieczkę tylko autokarową i to też za ponad 200$
        uradzilismy,że w tym roku sobie odpuścimy, a wybierzemy się kiedyś docelowo do
        Taby i stamtąd dopiero do Jordanii,ale pewnie gdybym wiedziała o takiej
        wycieczce jak twoja to bym się skusiła.Napewno tam pojadę,bo Twoja opowieść
        tylko jeszcze bardziej mnie w tym utwierdziła.POzdrowionka ;-))
      • imonate Re: PETRA 09.09.04, 09:54
        Cudna wyprawa miriam. Strasznie Ci zazdroszczę :D
    • miriam_73 Re: PETRA 09.09.04, 19:33
      Jeszcze tylko kilka uwag praktycznych. Bilety kupuje się w Petra Tourist Centre
      przy parkingu(w przypadku wycieczki zorganizowanej bilet jest w cenie)i przy
      wejściu stemplują je datownikiem (ważne w przypadku biletów dłuższych niż na 1
      dzień).
      Temperatury w pocz. września, zwłaszcza do 13-14 są bardzo znośne, potem trochę
      skwarzy, ale jest sporo cienia zwłaszcza w Siq-u i lekki powiew. Koniecznie
      jednak trzeba wziąć ze sobą wodę, bo w środku napoje sa b. drogie - 1 USD za
      małą wodę mineralną, w restauracji za colę chcieli 2,5 USD. Niedaleko za
      Skarbcem, prawie na wysokości schodów do Bazyliki jest ładny zacieniony punkt
      widokowy oraz naprzeciw niego czyste, bezpłatne toalety z bieżącą wodą. Toalety
      sa też na samym dole przy restauracjach.

      Lunch który jest w programie jest w typie bufetu, bardzo smaczny, tylko
      właśnie - problem ceny napojów :(

      Droga jest poczynając od Skarbca bardzo pylista, co polecam pod rozwage przy
      wyborze butów.
      Zarówno w środku jak i przed wejściem na teren miasta mozna kupić piękne
      przewodniki i albumy - jeśli ktoś zna francuski to polecam super album o Petrze
      zawierający folie które nakłada się na oecnie istniejące budowle i obieknty,
      żeby zobaczyć ich rekonstrukcje - bardzo ciekawe. Są wydawnictwa nie tylko o
      samej Petrze ale też i o Jordanii, co polecam uwadze bo u nas oprócz Pascala,
      gdzie jest kawałek o Jordanii w zasadzie nie ma nic o tym kraju. Ceny do
      negocjacji w przedziale 8-15 USD w zalezności od wydania.
      • marieia Re: PETRA 09.09.04, 21:00
        ladnie napisane....
        moze uda mi sie za rok to zobaczyc?
        pozdr
Pełna wersja