barbaramich
18.10.08, 23:44
Nie jest to niestety dobry hotel.Najwiekszą zaletą jest niezła rafa.
Bardzo słaba obsługa sprawiła, że nie czuliśmy się mile widzianymi
gośćmi.Już w trakcie transferu z lotniska arabski rezydent Sky Club
dał nam do zrozumienia, że aby dostać dobry pokój należy wręczyć
bakszysz. Byliśmy w dwie pary i zależało nam na pokojach w
sąsiedztwie. Wręczyliśmy więc w paszportach pieniądze, po czym
recepcjonista dał nam bez mrugnięcia okiem pokoje z przydzielnika w
odległych częściach hotelu.Interwencja u pilota sprawiła, że
otrzymaliśmy pokoje blisko, ale nie obok. Przy kolejnej interwncji
rezydent stał się wręcz arogancki. W restauracji obrusy na stołach
tylko w czasie kolacji, przy czym serwetki były nie wyprasowane!
Mogliby sobie je darować. Jedzenie średnie, w porównaniu z innymi
hotelami mały wybór i niektóre dania po prostu niesmaczne. Po napoje
trzeba się przespacerować, podpisać na liście i wrócić triumfalnie
do stolika ze szklaneczką ciepłego piwa czy wina. Aby napić się wina
do kolacji w kieliszku też należy się one dolar. Alkohole w
restauracji, a raczej stołówce i w barkach na plaży i przy basenie
są ciepłe i podawane w plastiku. Kelner wciska w dłoń ledwo
schłodzoną puszkę, aby udowodnić, że jest zimna i nalewa z niej
ciepłe piwo. Przy jakości ich alkoholu, temperatura, w której jest
podawany czyni go nie do przełknięcia. Jedynie napoje z automatów
były zimne, ale cola zdarzała się rozcieńczona wodą. Obsługa
hotelowa z wszystkiego robiła problem, np z takiego drobiazgu jak
wymiana ręczników na basanie rano zamiast wieczorem. Posiłki na
wycieczki pakowane były w torby w których natychmiast rwały się
rączki. Nie było wody butelkowanej itp. Oczywiście to wszystko są
drobiazgi, ale jak potykasz się co chwilę o takie drobiazgi, to może
to troszkę zepsuć nastrój. Jak dotąd nie spotkaliśmy się z tak złą i
wymuszającą za wszystko napiwki obsługą hotelową. Poza tym biuro Sky
Club, też wyraźnie przypomina o swoich związkach z Triadą. Ten
rezydent arab..., dopłaty paliwowe w momencie wyraźnego spadku cen
ropy no i wycieczki, które były porażką. Szczęśliwie zdecydowaliśmy
się na wycieczki z Abaa Sharm, ale relacjonowali nam swoje przygody
inni. Na wyjazd do Jerozolimy pazerny rezydent zabrał wiecej osób
niż było zgłoszone i skończyło się to czterogodzinną odprawą na
granicy izraelskiej w środku nocy. Gdy już przebrnęli przez odprawę
grupa się zbuntowała w obawie, że będzie za mało czasu na zwiedzanie
i wrócili do hotelu! Wyjazd następnego dnia też nie był udany. Słaby
przewodnik, dodatkowo płatny obiad i okłamana grupa, że Grób Dawida
i Wieczernik są zamknięte. No cóż, ale rafa niezła, ogród hotelowy
pełen kwiatów i widok na wyspę Tiran piękny.