Gość: marlena dietrich
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21 lat temu
Przeczytałam większość Waszych postów dotyczących „niemania dzieci” (wątek
pt. nie chce dzieci i jestem dyskryminowana przez to). Jestem głęboko
zadziwiona. Usprawiedliwiacie wygodnictwo, a jednocześnie je krytykujecie
(np. angelika: nie będzie mogła robić zakupów, chodzić na imprezy i do
kosmetyczki, zero przyjemności...); wydaje się Wam, że zawsze będziecie
piękne i młode... Jakie to złudne i – niedojrzałe. Rozumiem, że jesteście
jeszcze (w większości) bardzo młodziutkie i nie macie za bardzo pojęcia o czy
piszecie. To Was usprawiedliwia.
Ale napisałam post, który przeszedł bez echa, więc zakładam nowy wątek.
Wypowiedzcie się proszę – co myślicie o EKONOMICZNYCH konsekwencjach dla Was
i całego społeczeństwa/kraju. Bo to, że Wam ma być dobrze, wygodnie, wesoło,
to jedna strona. Jest jeszcze inna – starość, która każdego z nas czeka,
chyba że ktoś chce „żyć szybko, umierać młodo”.
Pozwólcie, że poniżej przytoczę treść mojego postu. Jednocześnie proszę o
Wasze komentarze.
„Obracam się wśród wykładowców wyższych uczelni ekonomicznych - to przez
Rodziców. Często z nimi (tymi wykładowcami) zamieniam tzw. parę słów.
Ostatnio
w TV były informacje o tym, że rodzi się nas coraz mniej. potem były imieniny
mojej Mamy i kolejne spotkanie "drużyny uczelnianej". poruszyli bardzo
ciekawy
wątek, który Wam tutaj podrzucam. Mianowicie - SYSTEM EMERYTALNY.
Otóż - zastępowalność pokoleń (czyli ponoć 2 dzieci na parę) jest gwarancją
stabilności systemu emerytalnego, jaki mamy obecnie. Jeśli rodzi się mniej
dzieci (bo młodzi wolą się dobrze bawić, podróżować, robić karierę, itp.),
system emerytalny zaczyna się walić. Nie, nie w tym momencie! Nasi rodzice
dostaną jeszcze jako-takie emerytury. Ale kiedy to my, osoby
dwudziestoparoletnie, dojdziemy do wieku emerytalnego może się okazać, że
nasze
emerytury są DRASTYCZNIE niższe w porównaniu z emeryturami naszych Rodziców.
Dlaczego? Bo skoro rodzi się coraz mniej dzieci, to siłą rzeczy jest coraz
mniej osób, które pracując będą się "zrzucać" na emerytury osób kończących
pracę. Skoro więc wypłacane obecnie emerytury sa już i tak beznadziejnie
niskie, pomyślcie, co będzie kiedy my skończymy pracę zawodową.
Oczywiście pozostaje nam zawsze drugi filar, trzeci filar, inwestycje w
nieruchomości. Tylko czy osoby korzystające z życia "na maksa", bez dzieci,
myślą o tym, żeby się ubezpieczyć i zabezpieczyć na starość?
No, to tak - spojrzenie na problem z innej perspektywy. Takiej mniej
samolubnej :)”
A oto wyjątki z Waszych postów:
Baśka:
Dlaczego zatem tylu ludzi
woła,że to nie jest normalne i chcą wbić mi do głowy,że każdy kto może
powinien
mieć dzieci?Czy ja nie mogę sama za siebie decydować?
angelika:
ja tez nie chce miecdzieci....... no moze 1 ale to dopiero po tym jak cos
osiagne. nie to ze nie lubie dzieci........lubie tylko kiedy kobieta urodzi
dziecko to jest uziemiona w domu na jakies 3 lata. 0 kosmetyczki 0 kupowania
ciuchów 0 imprez, przyjemności. same zobowiazania. jesli bede dyskryminowana
to
nie przejme sie tym to MOJE zycie i Tobie radze zrobic to samo. nikt nie moze
kierowac Twoim zyciem. buziaki jestem z Tobą:*:*:*
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie,
Marlena Dietrich
P.S. dziękuję Ci, kaniaa2, że napisałaś :
"Jasne, ze kazdy ma prawo do życia po swojemu.
Też mówiłam, ze nie bede miala dzieci..
Teraz jestem mama siedmiomiesiecznej cory.
I zadna z Was mi nie powie, ze po urodzeniu dziecka jest nieszczesliwa, lub
tez
cofnelaby czas i nie dopuscila do ciąży.
W kazdej "normalnej" kobiecie predzej czy pozniej obudzi sie instynkt
macierzynski.
A jezeli ktorejs z Pan decyzja o niecheci dziecka opiera sie na możliwości
przytycia lub nie daj Boże wyglądzie gorszym niz przed ciążą, ... , no to
przepraszam, ale nie jestescie normalne, albo poprostu niedojrzale."