Gość: Prawicowiecpolski Wyzdychali od narkotyków i od hiva IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu Tak się kończy lewakowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: terencjusz Re: Wyzdychali od narkotyków i od hiva IP: *.elb.vectranet.pl 17 lat temu Tylko tyle masz do powiedzenia/napisania? No to żal mi ciebie człowieku. Siedź w domu z betonu i oglądaj Klan oraz wieczorne Wiadomości. Spłacaj pilnie kredycik. Bój się o pracę i przyszłość. I nie produkuj się na forum! Odpowiedz Link Zgłoś
kretowski Sorry ale ich ideologia nie mogła przetrwać 17 lat temu Gość portalu: terencjusz napisał(a): > Tylko tyle masz do powiedzenia/napisania? No to żal mi ciebie człowieku. > Siedź w domu z betonu i oglądaj Klan oraz wieczorne Wiadomości. Spłacaj pilnie > kredycik. Bój się o pracę i przyszłość. I nie produkuj się na forum! A telenowele trwają i trwają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: księciunio Re: Wyzdychali od narkotyków i od hiva IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu Lepiej niech spłaca kredycik niż żebra na dworcu centralnym w Wawie. No ale wolność to podstawa, nawet do żebrania i robienia loda dilerowi za koleną działkę heroiny. Odpowiedz Link Zgłoś
jezoslaw słow kilka... 17 lat temu Gość portalu: terencjusz napisał(a): > Tylko tyle masz do powiedzenia/napisania? No to żal mi ciebie człowieku. > Siedź w domu z betonu i oglądaj Klan oraz wieczorne Wiadomości. Spłacaj pilnie > kredycik. Bój się o pracę i przyszłość. I nie produkuj się na forum! masz rację terencjusz: wyrosło takie pokolenie, które nawet nie wie jak bardzo jest zamanipulowane przez wszech obecną konsumpcję i głupawe media Nie są to czasy na żadne idee - widać po tych wszystkich co tak tu plują na hippisowanie. Po prostu ten styl życia i myślenia tak głęboko ich oburza bo burzy ich samozadowolenie, po prostu nie mieści sie w płytkiej głowie! Dlatego plują i szczekają bo sami nie są zdolni wytworzyć niczego sensownego, żadnej twórczej myśli, żadnej idei... No cóż, z pustego i Salomon nie naleje Tak, spłacajcie kredyt 40 lat, jedzcie produkty koncernów, i łykajcie papkę z TV i Internetu. Lokujcie w fundusze i akcje, myślcie o bezpiecznej emeryturze. Nie myślcie, bo po co. Nie walczcie, bo o co? Wolność już wywalczyli nasi rodzice i dziadkowie a wy już sie zajmijcie bezmyślną, spokojna konsumpcją... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.gdynia.mm.pl 17 lat temu Hippisi - czyli "dorabiam ideologię do ćpania i kopulacji z wszystkim co na drzewo nie ucieka bo nie chce mi się pracować". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szimurina Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.elb.vectranet.pl 17 lat temu W Klanie się dowiedziałaś czy w Plebanii? jak tam kredyciki? pospłacane? żryj paszę i goń za pieniądzem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.gdynia.mm.pl 17 lat temu Szimurina, nie mierz ludzi swoją miarą. Zdrowszy będziesz i długi łatwiej spłacisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: watażka Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.adsl.inetia.pl 17 lat temu Co ty wiesz o hipisach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lou Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu Można znaleźć dziś tych dziwaków nawet we władzach PiSu. I wcale nie unikają tam swoich głupawych wojen. Jeden próbował nawet zostać prezydentem Krakowa. Na szczęście obeszło się, bo zapowiadał jakąś zadymę z przeniesieniem centrum miasta na peryferie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robak Co? Co?! IP: 93.159.134.* 17 lat temu Szkoda, że Ryszard Terlecki nie został prezydentem. Może zmieniłoby się na lepsze, kto wie? Bo obserwując prezydenturę pana Majchrowskiego trudno silić się na entuzjazm. Choćby te objazdy - kolorowy zawrót głowy, rozkosz stania.. w korkach ! Odpowiedz Link Zgłoś
andykon Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu zgadzam sie z toba ,tak wlasnie bylo.pozdrawaiam odp. dla jakohorner Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stara strzecha Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu wiecie skąd ten tytuł? pozdro dla Was wielcy z tamtych lat! Odpowiedz Link Zgłoś
andykon Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu czasem lubie posluchac piosenki skaldow : za 2 pomidory za pol kilo gruszek spiewam bo musze .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ScomberMix Re: Gdzie z tamtych lat? IP: *.adsl.alicedsl.de 17 lat temu Pomysleć, że mi płyty Skaldów stoją grzecznie rządkiem w witrynce zamienione na CD w użyciu i mp3 na microSD w nokii z bluetooth, wnuczęta nie dziwią się gadgetom dziadka, który wciaż jeszcze ma długie włosy, choć coraz mniej, ale jest wciaż na czasie, do przodu i spokoooojny... bo wyżyć się może na chwastach na grzadkach, a w domu się nie pali, nie pije i nie uprawia wolnej miłości... lecz za to jest miejsce dla każdego, o każdej porze, też komunistów, kleru i "starokościelnych". Stara gwardia? Czy stara? Hej. to trzeba poczuć świadomie i prawdziwie... Nie tylko makiwarę sąsiada... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Heh Filozofia hipisów IP: *.centertel.pl 17 lat temu Naru... się do woli, najarać i nachlać - taka była filozfia hipisów. A facet coś bredzi o zapowiedzi Solidarności. Co za debil i cymbał. Odpowiedz Link Zgłoś
jezoslaw Re: Filozofia hipisów 17 lat temu Gość portalu: Heh napisał(a): > Naru... się do woli, najarać i nachlać - taka była filozfia > hipisów. Wiadomo że od seksu lepiej odmawiać pacierze a zamiast LSD lepiej zjeść opłatek od kapłana ja pierd.ole ile tu w tym wątku zwykłych troglodytów, szkodą że dostep do netu jest taki powszechny dla debili i cymbałów Odpowiedz Link Zgłoś
nowak11 Kto nie czuł wiatru we włosach... 17 lat temu ...a teraz tylko owiewa go wentylatorek z laptopa;), ten nigdy nie zrozumie tego, o czym ci ludzie mówią. Ja nie byłem hipisem, ale byłem kiedyś wolny... Teraz przygniata mnie debet..;))) Odpowiedz Link Zgłoś
jakobhorner Człowieku, wystaw łeb na mróz 17 lat temu a potem przeczytaj, to co napisałeś. Cały swój post. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grdi Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.ssp.dialog.net.pl 17 lat temu Tacy ci oni hippisi jak z Polski USA ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grdi Polscy hippisi mieli doskonale warunki do życia w IP: *.ssp.dialog.net.pl 17 lat temu komunie ;-D Cały hippisowski świat buntowali się przeciwko totalitarnemu kapitalizmowi, a nasi? Marzyli o wyjeździe do Stanów :)) i bynajmniej nie po peyotl ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
uffo Re: Polscy hippisi mieli doskonale warunki do życ 17 lat temu ja ten dylemat przezywalem na wlasnej skorze, i dopiero wiele lat pozniej pojalem ze cale to hipisowanie to nic innego tylko wzbogacanie i uaktywnianie tworcze jednostki, co nieuchronnie wiazalo sie z wrogoscia wobec wszelkiego rodzaju systemu opresyjnego, obojetnie jakiego koloru. Tym bardziej ze kapitalizm to odwrotna strona tego samego medalu - materializmu. Z jedna roznica - spelnionego. I wcale nie musialem pozbywac sie swoich idei, przyjezdzajac do Ameryki. To byla kontynuacja rozwoju wlasnego czlowieczenstwa, jak tez walka (umyslowa, tworcza) z ujednolicaniem i brakiem tolerancji wobec roznorodnosci, wspolczucia, etc. I wcale ani ja, ani moi przyjaciele-hipisi, nie pochodzili z bogatych rodzin komuchow etc. Polecielismy razem z wiatrem czasu. Oczywiscie ze ruch ten popadl w degeneraje, jak kazdy kwiatuszek. Wszystko sie rodzi, dojrzewa, i przejrzewa. Ale ziarna zostaly rozsiane. Owszem byl to czas nadmiernej zmyslowosci, swawoli raczej niz wolnosci. I dobrze. Zlo musialo zostac objawione, azeby moglo byc zwalczone przez nastepne pokolenia, szukajace swojej unikalnej ekspresji. Zreszta nic nie jest doskonale. Dlatego zycie posiada dynamike rozwojowa. Teraz jest czas na szukanie wiekszej rownowagi miedzy cialem a duchem. W naszych czasach wolnosc i duchowosc byla raczkowaniem. Ale nie ma obawy, rozwoj trwa. Co do gliniarzy w czasach PRL-u to owszem inwigilowali nas, maluczkich, ale nie szykanowali. Jasne ze elitom dostawalo sie regularnie. Np. Bizona ciagle napastowali zeby wyjechal z Polski. Ruch ten samym swoim zaistnieniem uderzal w samo serce opresyjnego systemu. Zarowno w Stanach, jak i w PRL-u. Obojetnie czy w Stanach hipisi marzyli o Lennonowskim komunizmie typu Imagine, czy w komunie marzylo sie o tak swobodnym dostepie do sprzetu muzycznego jaki byl na Zachodzie,azeby moc sie tworczo wyrazic. U nas wielu poddawalo sie z powodu frustracji. Ile razy mozna bylo zdawac do szkoly plastycznej i byc odrzucanym z powodu braku plecow, a potem cpac, i wracac co roku na idiotyczne egzaminy jak bumerang. Niektorym sie udalo, wielu zylo na marginesie, na krawedzi, zepchnieci przez system ktory nie akceptowal aktywnej jednostki, i degenerowali sie, albo przechodzili do dzialania opozycyjnego. Taki system jak PRL bazuje na mentalnosci masowej. W Stanach konsumpcyjnosc i materializm to tylko jedna z mozliwosci. Co prawda dominujaca, ale jednak dla kogos kto chce, ten ma mozliwosc wyboru. Podobna sytuacja jest teraz jak mysle w Polsce. Ale wiekszosc zawsze rzuca sie na spelnienie materialne i zyje w bezpiecznym stadzie. Gość portalu: grdi napisał(a): > komunie ;-D Cały hippisowski świat buntowali się przeciwko totalitarnemu > kapitalizmowi, a nasi? Marzyli o wyjeździe do Stanów :)) > i bynajmniej nie po peyotl ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
jakobhorner "aktywnej jednostki" - a w czym byliście aktywni? 17 lat temu To znaczy nie rozumiem. Bo mi się wydaje odwrotnie, że propagowana była bierność w dziecinnie wyrażanym hedonizmie. Aktywny to był późniejszy punk rock - do it yourself - czy ruchy katolicko-narodowe. Ale może się mylę. Inna uwaga, a właściwie pytanie - w książce Sipowicza pojawia się wątek ks. Bonieckiego, a gdzieś na forum usłyszałem nazwisko Szpak - co księża w Was widzieli? Ćpaliście, mniemane free love, często dalecy od instytucjonalnego kościoła, wóda, nieróbstwo itd. co widział w Was kościół? (Bo raczej nie chodziło o nawrócenie) Czy nie jakąś formę buntu przeciw systemowi? Komunie? Czy w jakimś sensie nie byliście wykorzystywani, albo, być może chciano Was wykorzystać przeciw władzą centralnym? Piszę z nieukrywanej ciekawości, ten wątek nie jest rozwijany, jak wiele ciekawych wątków u Sipowicza, a wydaje się intrygujący. Pozdrawiam! Ps. U nas wielu chciałoby zdawać na ASP, nawet dziś (często po 5 i więcej razy!). To kwestia talentu i PRACY, nie układów. Osobiście nie cierpię takiego skrajnego szukania wroga, gdzie go nie ma, przeciwników, w ludziach uczciwych. Zawsze lepiej poszukać problemu w sobie! Pozdrawiam raz jeszcze. Ps 2. Może nie synami bonzów partyjnych (w ogóle, stety/niestety, ale za komuny było nawet w partii wieeeeeeeeele równiej, zwłaszcza za Gomułki; aparatczycy dorobili się kasy, dopiero po jej upadku), ale solidna część z Was na pewno pochodziła z tzw. "lepszego światu", trudno temu zaprzeczyć. A na waszą wielkomiejskość też nie ma rady. Pamiętajmy też o proporcjach - lepszy świat wtedy, a dziś. To jednak coś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uffo Re: "aktywnej jednostki" - a w czym byliście akty IP: *.phlapa.east.verizon.net 17 lat temu wszystko ma swoje pozytywne i negatywne skutki uboczne, konsekwencje, etc. W tej naiwnej ale autentycznej fascynacji wolnoscia, swoboda, mistyczna miloscia wszystkiego co zyje, tworczoscia, hedonizm tez mial swoje miejsce. Mistyczne pojmowanie ciala jako czesci duszy tez bylo zawarte w tym ruchu. A ze u roznych ludzi objawialo sie to rozna intensywnoscia, co niektorzy mogli to po prostu wykorzystywac dla czysto egoistycznych celow. Ale to wcale nie umiejsza pozytywnych wartosci ogolnych. Nadmiar swiadczy o obecnosci energii. Taka jest natura mlodziezy. Ale nie dziwie sie ze ksieza bardzo chcieli pomagac nam, czy tez w jakis sposob wchlaniac.To byla ich misyjnosc wzgledem spolecznych 'czarnych owieczek'. Zalezalo im na mlodziezy. Wydaje mi sie ze ruch hipisowski mial posmak prawdziwej uniwersalnej mistyki, choc oscylowala ona bardziej w strone Buddyzmu, szczegolnie Zen, niz Chrescijanstwa, wiec nie dziwie sie ze ksieza czuli pewna koniecznosc angazowania sie. Motywy mogly byc rozne. To w srodowisku hipisowskim powstaly pierwsze tlumaczenia tekstow buddyjskich Zen, Strzepujac Popiol na Budde, etc. Co do koumn, wolnej milosci, to powiem szczerze ze te przyjemnosci jakos mnie ominely. W moim srodowisku np. spotykalismy sie w kilkanascie osob regularnie, sluchac muzyki, tej niedostepnej. Ktos mial dostep do plyt, wiec gromadzilo sie jak najwiecej osob. Cale sesje nocne przegrywan, etc. Ale z tego podmuchu osluchiwania sie z muzyka, wchlaniania tej energii, zrodzilo sie nastepnie wlasne dzialanie tworcze. Zaczelismy zakladac rozne teatry, prawie ze kazdy skrobal jakies wiersze. Ja np. nauczylem sie grac na flecie. Zaczelismy spotykac sie na sesje muzyczne, improwizacyjne. Zaczely powstawac amatorskie grupy muzyczne. To wszystko roslo jak na drozdzach. A kto tu byl pasywny? Ludzie, sasiedzi, rodziny, wychowawcy chcieli nas zadziobywac, jak kury, bo sie wyroznialismy z tlumu.Nie mowie ze wszyscy. Ale nie uwzam zeby to co robilismy czy nie robilismy bylo pasywnoscia. 'Tyran karmi sie umyslowa biernoscia swoich poddanych,'jak mawia poeta niezbyt pasywny. Dzialanie tworcze, chocby w minimalnym, amatorskim, a nawet grafomanskim zakresie, jest niezwykle istotne dla rozwoju osobowosci. A w Polsce do dzisiaj czci sie Bogow, a nie umie wychowywac i pielegnowac tworczego podejscia do zycia. Rozwoj dzialania tworczego zmniejsza frustracje, wewnetrzne napiecia, daje poczucie spelnienia, likwiduje zawisc czy zazdrosc wzgledem innych,itd., etc. Konsekwencji jest tu bezlik. Nie bede wchodzil w szczegoly. Wedle C.G. Junga, ktory rowniez w jakis sposob wpisal sie w ten czas, przynajmniej w moim srowdowisku, 'Jakosc spoleczenstwa zalezy od jakosci jednostek, nie vice versa.' Dlatego ani instytucje, czy to panstwowe czy koscielne, ani komuny, chocby najbardziej radosnie kopulujace, nie daly tego, co daje skupienie na wewnetrznym rozwoju tworczym, ale, oczywiscie, w kontekscie wspoldzialania, wspolodczuwania z innymi istotami. Tu szczegolnie przy-jazn w znaczeniu w jakim pojmowal ja filozof romantyczny Trentowski, miala istotne zadanie. Zreszta sa tacy histrycy ktorzy lacza ruch hipisowski, a w szczegolnosci civil rights movement, z Romantyzmem. Komuny nie sprawdzily sie, z tego co mi wiadomo, bo jak raczej wiadomo z doswiadczenia, w kazdej komunie nastepuje predzej czy pozniej stopniowy zanik aktywnosci (umyslowej/rozwojowej) jednostek. Wytwarza sie jakas struktura hierarchiczno-dogmatyczna, i wszelkie tegoz konsekwencje. Dlatego dla mnie osobiscie, caly ten obecnie nazywany ogolnie 'ruch hipisowski' posiadal wartosc pozytywna glownie na poziomie konkrentej indywidualizacji osobowosci. Wyroznienia sie sposrod tlumu, rozwiniecia aspektu unikalnego, jak tez wdrozenia go w koegzystencje, szczegolnie w kontekscie przy-jazni, no i uniwersalnej tolerancji wzgledem innosci. Jednosc w roznorodnosci. a nie jednosc ujednolicajaca i hierarchiczna. Ja np. szylem sobie wlasne ubrania, wlasne torby. Indywidualnosc i niezaleznosc, jak tez otwartosc wobec drugich byly dla mnie bardzo wazne. I uwazam ze nie bylo tu miejsca na zbyt duza pasywnosc. W tym czasie struktury opozycyjne byly jeszcze w powijakach. Czlowiek czul sie totalnie osaczony z kazdej strony. Nawet nie mozna bylo wykopac tunelu zeby uciec z tego bajora zaklamania i sezonowej 'aktywnosci' ('papu,rozmnazanie i do roboty trupie ganianie'). Mysmy chcieli odkrywac, spelniac i rozwijac swoje pasje. I to byl postep, bo przynajmniej nikt z nas, przynajmniej z tego co pamietam, nie oblewal sie benzyna i nie podpalal pod domem partii. Owszem kompociki, trzesawki, zanik mozgu, ekstazy-jady, ale wszystko ma swoja cene. Byli za to tacy jak ja, ktorzy widzac co sie dzieje z przyjaciolmi, ktorzy albo przedawkowali albo sie powoli staczali, przestawali cpac bezmyslnie. W koncu pojalem ze cpanie to tylko chwilowy dotyk duchowego wymiaru, ktory w dzialaniu tworczym rozwija sie w cos co trwa. postanowilem 'wytwarzac' wewnetrznie te substancje biochemiczne, dajace rozne odjazdy, w taki sposob ze nikt mnie nie zaciagnie do wariatkowa. To co Ty nazywasz nierobstwem to wydaje mi sie byl pierwszy pozytywny opor wobec systemu, ktory w kazdym innym przypadku, przejechalby sie bezlitosnie po swoim wrogu, a w tym przypadku, czul tylko ze cos tu nie gra, ale przeciwnik taki jakis bezsilny, wiec co mu mozna zrobic?Oskarzyc o 'biernosc' czyli nieposluszenstwo? Na tym bazowala chyba tez pozniejsza Pomaranczowa Alternatywa - rozbrojenie wroga z wrogosci poprzez zyczliwosc. Czy taka tworcza dzialalnosc nie byla aktywnoscia, rozbrajajaca z powagi konfliktowosci, strachu i agresji? Punkc-rock to juz nie moje doswiadczenie, ale nie watpie iz byl aktywny, i ze aktywnosc swoja potem utracil. Zycie to cyklicznosc, choc kazdemu dane cos innego. Nazwa zespolu the Doors, pochodzi od wiersza Williama Blake'a, mistycznego poety, ktorym zapewne Morison byl zafascynowany. Blake mowil iz 'tam gdzie zaczyna sie instytucja koscielna, tam konczy sie autentyczne uczucie religijne', a zaczyna dogmat. Mysmy to czuli, nie wiedzielismy nic o tym. Ale nawet jeszcze w czasie stanu wojennego, pamietam w czasie pasterki w 1981 roku, ksiadz rozdawal oplatki w katedrze wroclawskiej, zyczac kazdemu z osobna 'wolnosci', wiec mozna sobie wybrazic iz byly rozne intencje i motywy. Owszem, Owszem bylismy 'durni i chmurni' i owszem, co nam sie nie podoba w innych, zazwyczaj swiadczy od wlasnych, nieuswiadomionych problemach. I najlepiej poprawia sie innych poprzez poprawianie samego siebie. Alez wlasnie mowie o tym poprawianiu siebie, a nie szukaniu winnych na zewnatrz. Cala pozytywnosc tego ruchu skupiala sie na poprawianiu i uaktywnianiu wnetrza, osoby. Dlatego apolitycznosc (przynajmniej w moim wypadku), milosc (zbyt totalna zeby byla realna) do wszystkiego co zyje (lacznie z zaczatkami ekologii, jak tez wegetarianizm etc.), i podnoszenie jaakosci wlasnej osobowosci. Reszta to skutek uboczny tegoz. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uffo Re: "aktywnej jednostki" - jeszcze kilka uwag IP: *.phlapa.east.verizon.net 17 lat temu nic mi nie wiadomo o tym czy istniala jakas manipulacyjnosc ze strony kosciola wzgledem hipisow. Mysle ze hipisi byli porzuceni przez spoleczenstwo jak jakies bekarty, lub sami przybierali taka role outsiderow, emigracji wewnetrznej (eskapizm lub 'biernosc' ktora byla poszukiwaniem Krolestwa nie z Tego swiata). Ja widzialem tylko cos w rodzaju teraputycznego zaangazowania ze strony ksiezy w mlodziez z marginesu, ktora nie posiadala aspektu agresywnego, i reprezentowala cos w rodzaju wczesnego, spontanicznego chrzescijanstwa, jak to zdaje sie okreslal Eliade. Lagodne czarne owieczki, ktore nie byly wilkami, ani wezami, tylko wlasnie owieczkami, ktore byc moze mozna ukierunkowac na wlasciwa sciezynke. Wielu z nas mialo urazy nie tylko do komuny ale do tradycyjnej religijnosci, wiec to byla swietna okazja do konfrontacji i wymiany idei wschodu i zachodu. Miewalismy czesto koncerty czy tez czasem wystepy naszej trupy teatralnej w oazach dla katechizowanej mlodziezy. Po wystepach byly dyskusje. Jakby wzajemne oswajanie. Nie bylo w tym ruchu zadnej programowosci, jednolitego manifestu, ani hierarchii. W moim odczuciu ruch ten samo-okreslal sie spontanicznoscia, wedle zasady 'tam skarb twoj gdzie serce'. Ksieza historycznie pelnili role terapeutow, opiekunow. A wsrod ksiezy jak wsrod ludzi, jeden drugiemu nie rowny. Nie odczuwalem jakiejs jednolitej dyrektywy, jakkolwiek byc moze jest to prawdpodobne ze Kosciol wyczuwal jakas realna mozliwosc przemiany spolecznej w tym ruchu. W kazdym razie non-violence Gandhiego, Tolstoja, czy M.L. Kinga miescily sie chyba w linii samozachowawczej przyjetej przez Kosciol wzgledem komuny. Tylko ze w przypadku Kosciola, byla to chyba maksymalna ostroznosc. W takim ruchu jakim byl ruch hipisowski, ruchu spontanicznym, brak autentycznej spontanicznosci ze strony ksiezy bylby raczej odczuwalny. Poza tym nie wszyscy ksieza sie angazowali w opiekowanie sie hipisami. Glowne autorytety hipisowskie powstawaly spontanicznie, czy tez dzieki swobodnej dostepnosci do Zachodu (obywatele swiata, posiadacze paszportow konsularnych, czy dwoch obywatelstw, etc. bez granic, bez bycia kontrolowanymi przez rzady), jak tez dzieki wiedzy, czy edukacji (np. Wskazowa, o ktorym mowiono ze studiowal Religioznawstwo w Stanach), dostep do muzyki, etc. Psychiatrzy, jak Dabrowski czy Kepinski, mieli rowniez powazny autorytet, poniewaz dostarczali intelektualnej akceptacji 'odpadow' spolecznych. Szczegolnie Dabrowski mial wielkie powazanie. Mowisz woda, cpanie. A ja powiem woda nie. Woda kojarzyla mi sie zawsze z konwencjonalnym tradycjonalizmem od ktorego przeciez uciekalismy. Ale nie moge mowic za wszystkich. Niemniej tylko jeden z wielu moich przyjaciol czy znajomych hipisow, ktory byc moze nawet wolalby nie nazywac sie hipisem, nawet jesli nim byl z ciala i duszy, popadl w nalogowy alkoholizm. Glownie to byly dragi, nawet klej butaprem byl uwazany za lepszy niz wodzia. Owszem, 'talent i praca' ale ja o tej trudnosci mowie w porownaniu do zachodu, gdzie dostepnosc do szkol artystycznych nie jest tak utrudniona i ograniczona. Ja np. zupelnie nie pasowalem do polskiego, czy tez PRL-owskiego systemu edukacyjnego. A usilujac dostac sie do szkoly muzycznej ciagle dostawalem odpowiedz negatywna ze albo nie mam sluchu, albo ze jestem za chudy. A czy ktos tam w tej szkole slyszal jak gra John Cage? Z tym ze za te wytrwalosc i wiernosc wlasnej pasji placilo sie w Polsce niebytem spolecznym, brakiem papieru, dochodow, a w konsekwencji potem mowia, ze nieroby, brudasy i pijacy. Nieroby, brudasy i pijacy budowali punktowce, ktore teraz sie rozpadaja. Osobiscie nie cierpie jak ktos sugeruje iz dla chcacego nic trudnego, tak jakbym chcial zeby mi wszystko podano pod nos. W Polsce zbyt czesto jeszcze popada sie ze skrajnosci w skrajnosc. A krzyzowanie indywidualizmu pod pretekstem chciejstwa lekkobytu, jest typowym wyrazem mentalnosci masowej, zbyt leniwej by zaczac sie w koncu indywidualizowac. Postep kultury i cywilizacji zawsze pochodzil z wielkomiejskich centrow, szczegolnie portow nadmorskich. Tam gdzie byla najintensywiejsza wymiana informacji i towarow z najroznorodniejszych stron swiata. Tam zawsze rodzi sie otwartosc. Amsterdam, Nowy Jork, czy Wenecja. A co w tym zlego? Nie umniejsza to wplywom na przemiane calych narodow. Tylko niektorzy maja odwage manifestowac to co czuja i mysla, reszta dba o wlasne tylki. Do czasu. 'Biernosc' to rowniez byla mozliwosc uczenia sie medytacji, ktora na zewnatrz mogla wydawac sie fizyczna biernoscia. Kosciol odrzucil mistyke indywidualna ze strachu o wlasne przetrwanie, po Reformacji, i zamknal sie w swoim powierzchownym, materialistycznym samobycie i zewnetrznych rytualach.Ale jako ze nic nie ginie w naturze, od czasu do czasu, nastepuje ekspresja kompensacyjna, np. w postaci, jak mniemam, ruchu hipisowskiego, poza-instytucjonalnego. Czy Kosciol tak w ogole przygotowal ludzi przez wieki dominacji na pokusy wynikajace ze stanu Wolnosci? Nie, bo zaniedbal rozwijania duchowosci indywidualnej. Mentalnosc katolicka i komunistyczna sa tej samej natury. Politycy stali sie kaplanami. Panstwo (socjalne) Bogiem Jedynym, ktory zawsze DA, a ludek pozostal baranami, ktore dostawszy wolnosc, zaczely objawiac swoje utajone zwierzece instynkty. Coz bolesna jest przemiana z moralnosci nakazowo- zakazowej do moralnosci z pragnienia i z milosci. Chociaz niektorym sni sie jakies neosredniowiecze. Odpowiedz Link Zgłoś
mikewodzowski O to właśnie mi chodziło. 17 lat temu Podpisuje się pod tym co Napisałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
jakobhorner Racja ale buddyzm przyszedł później 17 lat temu Ruch w Polsce, z tego co się naczytałem (a więc wiedza akademicka nie empiryczna) i prawdy który głosisz, skądinąd w dużej mierze słuszne, wybuchł w 67 a dogasał w 73/4. Doświadczenia, ta filozofia, medytacja, samodoskonalenie, podróż w głąb siebie, Osjan z Ostaszewskim, bynajmniej w tego co wiem, nie były zaczątkiem i lepiszem tych pierwszych hippisów. To chyba przyszło później, dotyczy młodszego pokolenia hippisów (którzy nie wiem czy się sami tak postrzegali) oraz tych nielicznych Polskich hippisów którzy wytrwali(skostniali?) w formie. Masz rację każdy ruch się wypala i/lub ewoluuje, ale wtenczas to już inny ruch. Kiedy Forman nakręcił "Hair" w 79r, na podstawie wcześniejszego musicalu, był to już film wspomnieniowy nawet w USA, i chyba tym bardziej w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uffo Re: Racja ale buddyzm przyszedł później IP: *.phlapa.east.verizon.net 17 lat temu prawdopodobnie tak, moja mlodosc hipisowska przypada na poczatek lat siedemdziesiatych, do polowy, wiec w kontekscie ogolnym to pewnie koncowka, ale z dyskusji ze starszymi hipisami, np. A.Dudek, wspolzalozyciel jednej z pierwszych komun (wspolnie z A. Urbanowiczem) to wlasnie w tamtym srodowisku powstawaly pierwsze tlumaczenia tekstow buddyjskich Zen (z angielskiego na polski), w Katowicach zdaje sie. Natomiast troche pozniej w Jeleniej Gorze byl bardzo dziwny czlowiek ktory zajmowal sie 'podziemna' sprzedaza amatorsko produkowanych kopii przedwojennych ksiazek o buddyzmie tybetanskim, spirytualizmie, teozofii, etc. (odziedziczyl on po kims jakis spory ksiegozbior tego rodzaju ksiazek), ale owszem, to byla juz chyba polowa lat siedemdziesiatych, moze nawet troche pozniej. Niemniej tak jakos ewoluowalem, z hipisowania w dzialanie tworcze i jakis rodzaj niezaleznego New Age. Inni wchodzili w struktury opozycyjne, albo w dzialanie tworcze. W kazdym razie takich 'Kaczkowskich' bylo paru, ktorzy zaplodnili wielu. I jak z tego wynika nie trzeba wielu, zeby zrobic wiele dobrego. A to dowodzi jaki wplyw moze miec jednostka na rzesze. Nie tylko negatywny. Ossjan mial spory wplyw na moje pokolenie. Nasze muzykowanie w duzej mierze wzorowalo sie na Ossjan, bo bylo tanie, wymagalo jedynie paru akustycznych instrumentow, ja pisalem wiersze ktore recytowalem i gralem na fletach. Na bebnach gral Wojtek Mazurek, ktory byl przyjacielem Bizona, a pozniej zostal menagerem Porter Band. Na koncu, juz w drugiej polowie lat siedemdziesiatych pojawil sie przelotnie Jasiu Borysewicz, zwiastujacy nowe pokolenie, bardziej agresywne. byc moze zirytowane nasza 'biernoscia'? Ale Jasiu wywodzil sie z tragicznej rodziny, jego bunt czy tez agresywnosc, wywodzily sie z osobistych tragedii. Mielismy wspolna akustyczna sesje u mnie w mieszkaniu we Wroclawiu, przed jego wyjazdem do Lublina do Budki Suflera. Ale to fakt, pierwsze uderzenie hipisowskiej fali, wolnosci, to bylo pokolenie wczesniejsze, przede mna, zreszta nawet Jimmi czy Janis Joplin nie przemawialy do mnie tak mocno, jak muzyka bardziej poetycka, wyobrazniowa, jak King Crimson, wczesne Genesis (z Gabrielem), Jefferson Airplane, Joni Mitchell, wczesny Pink Floyd (szczegolnie UmmaGumma),a potem Yes, etc. Z ksiazkami jak z kazdym intelektualnym, ogolnym opisem czy definiowaniem, trzeba im wybaczac, bo sa niedoskonale z natury werbalnosci tak w ogole, no i natury ludzkiej jako takiej, raczej przedstawiajacej subiektywny punkt widzenia, lub subiektywnie wybrany. Hipisowanie trudno zdefiniowac, bo jak mysle, jego natura bylo uciekanie od definiowania, wchodzenie pod prad, dlatego tak wiele roznych osob moze sie z nim utozsamiac. Ja np. instynktownie uciekalem od grupowosci, pozostawalem zawsze jakims tam outsiderem, obserwatorem, co byc moze rowniez przyczynilo sie w pewnej mierze do tego ze nie popadlem nalog, i bylem w ciaglym stanie intensywnej ewolucji umyslowej. Jeszcze co do dzieci bogatych rodzicow, to owszem, byli to ci ktorzy mieli dostep do plyt z zachodu, ale nie mieli gdzie ich sluchac, albo szukali pozycji w srodowisku, wiec tacy jak ja, z dysfunkcjonalnego plebsu mieszczanskiego, ktorzy mieli maksymalna wolnosc (samotna matka z trojka dzieci, pracujaca na akord) dostarczali lokum na doswiadczanie grupowych ekstaz muzyczno- tworczych, ktore byly zaczatkami stanow medytacyjnych, bo godzinami siedzielismy w skupieniu sluchajac szalenczych dzwiekow. A trawka w tym czasie, na poczatku lat siedemdziesiatych czesto jeszcze nie byla odrozniana od zwyklego tytoniu ani przez rodzicow ani przez milicje. Ludzie hodowali Maryske w doniczkach bez zadnego leku. Ale to szybko sie zmienilo. jakobhorner napisał: > Ruch w Polsce, z tego co się naczytałem (a więc wiedza akademicka nie > empiryczna) i prawdy który głosisz, skądinąd w dużej mierze słuszne, wybuchł w > 67 a dogasał w 73/4. Doświadczenia, ta filozofia, medytacja, samodoskonalenie, > podróż w głąb siebie, Osjan z Ostaszewskim, bynajmniej w tego co wiem, nie były > zaczątkiem i lepiszem tych pierwszych hippisów. To chyba przyszło później, > dotyczy młodszego pokolenia hippisów (którzy nie wiem czy się sami tak > postrzegali) oraz tych nielicznych Polskich hippisów którzy > wytrwali(skostniali?) w formie. Masz rację każdy ruch się wypala i/lub ewoluuje > , > ale wtenczas to już inny ruch. Kiedy Forman nakręcił "Hair" w 79r, na podstawie > wcześniejszego musicalu, był to już film wspomnieniowy nawet w USA, i chyba tym > bardziej w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uffo Dzieki za okazje do wspominek i refleksji IP: *.phlapa.east.verizon.net 17 lat temu i rowniez Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
tanczacy.z.myslami Re: "aktywnej jednostki" - a w czym byliście akty 17 lat temu jakobhorner napisał: > co księża w Was widzieli? Ćpaliście, mniemane free > love, często dalecy od instytucjonalnego kościoła, wóda, nieróbstwo itd. co > widział w Was kościół? Ksiądz Szpak na takie pytania odpowiadał zazwyczaj odpowiednim cytatem, czyli "Zdrowi nie potrzebują lekarza" :) Odpowiedz Link Zgłoś
antrejka Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu Pies - Ryszard Terlecki, przywódca krakowskich hipisów, uczestnik zlotów i wydarzeń marcowych, obecnie szef krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, poseł PiS ?! Jak to możliwe?!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rok77 Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.noname.net.icm.edu.pl 17 lat temu jestem zażenowana przypisami. Jak mozna zakładać, że czytąjacy ten artykuł nie bedą wiedzieli kto to Komeda czy Kantor? Przecież temat hipisów nie zainteresuje tepego osiłka czy dyskotekowej lali! Żenada Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: opolanin Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: 83.18.240.* 17 lat temu a jak zachoruja ,to reszta ograniczonych ludzi dołoży się na darmowe leczonko i rentkę dla tych lewusów.super. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jercy Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.idf52.nettete.pl 17 lat temu Dzień dobry Czy mogę zaproponowacć małą ankietę dotyczącą wieku wszystkich wypowiadających się dotychczas w tym wątku Do widzenia Odpowiedz Link Zgłoś
jakobhorner A co to ma zaznaczenie? 17 lat temu Jeżeli pouczy mnie dziecko, to przyznam mu racje. Czy o faszyzmie mogą mówić tylko ofiary getta i byli SSmani? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jercy Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.idf52.nettete.pl 17 lat temu Dzień dobry, Przepraszam, że molesuję, ale ja w kwestii tego wieku dyskutantów. Nie, żebym tworzył jakieś bazy danych dla marketingu :) (nr IP i wiek to jescze nie wyrok). Po prostu myślę, źe więcej zrozumiem. Do widzenia Odpowiedz Link Zgłoś
jakobhorner Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu Po przeczytaniu wszystkich postów, łatwo określić - od 30tki do 60tki. Młodszych mało, starszych chyba brak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: "Kamil" z Łodzi Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17 lat temu Mając niejakie przeczucie, że dyskusja z człowiekiem, który recenzję swoją rozpoczyna od dictum: "dęta lipa", może do pewnego stopnia przypominać kopanie się z koniem, spróbuję wszakże wykazać Panu, że wypowiedź Jego jest, co najwyżej, ilustracją słów Tadeusza Kotarbińskiego: "Krytyku, twój sąd o dziele, O dziele mówi mało, o krytyku wiele..." No bo skąd niby wzięły się wnioski, które raczył Pan sformułować: "książka pisana pod tezę...", "podstarzali hipisi"( a jacy niby mają być?), "100 czy 200 osób w (...) 30 milionowym kraju"(skąd ta liczba?),"w każdym kraju gdzie pojawiali się hipisi następowało starcie z aparatem władzy"( proszę podać źródła skąd czerpie Pan taką wiedzę i zadać sobie samemu pytanie, czy można postawić znak równości między władzą np "GB" a "prl". I na koniec - mowa i będące jej składnikami słowa mają służyć porozumiewaniu się. Nigdy zaś nie powinny służyć jako pałka lub inna maczuga. I tym przesłaniem pragnę zakończyć - ku Pańskiej refleksji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nightmare Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.adsl.inetia.pl 16 lat temu Tak, hipisi i emo to rozpieszczone dzieciaki (dla mnie ci pierwsi byli autentycznym CUDEM współczesności - brakuje mi ich podejścia do życia i poglądów), a wśród skinheadz`ów są sami inteligenci i profesorowie. Weź sie kretynie ogarnij i wypi******* stąd Odpowiedz Link Zgłoś