Dodaj do ulubionych

Gdzie hipisi z tamtych lat?

    • Gość: Prawicowiecpolski Wyzdychali od narkotyków i od hiva IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
      Tak się kończy lewakowanie.
      • Gość: terencjusz Re: Wyzdychali od narkotyków i od hiva IP: *.elb.vectranet.pl 17 lat temu
        Tylko tyle masz do powiedzenia/napisania? No to żal mi ciebie człowieku.
        Siedź w domu z betonu i oglądaj Klan oraz wieczorne Wiadomości. Spłacaj pilnie
        kredycik. Bój się o pracę i przyszłość. I nie produkuj się na forum!
        • kretowski Sorry ale ich ideologia nie mogła przetrwać 17 lat temu
          Gość portalu: terencjusz napisał(a):

          > Tylko tyle masz do powiedzenia/napisania? No to żal mi ciebie
          człowieku.
          > Siedź w domu z betonu i oglądaj Klan oraz wieczorne Wiadomości.
          Spłacaj pilnie
          > kredycik. Bój się o pracę i przyszłość. I nie produkuj się na
          forum!

          A telenowele trwają i trwają.
        • Gość: księciunio Re: Wyzdychali od narkotyków i od hiva IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
          Lepiej niech spłaca kredycik niż żebra na dworcu centralnym w Wawie.
          No ale wolność to podstawa, nawet do żebrania i robienia loda
          dilerowi za koleną działkę heroiny.
        • jezoslaw słow kilka... 17 lat temu
          Gość portalu: terencjusz napisał(a):

          > Tylko tyle masz do powiedzenia/napisania? No to żal mi ciebie człowieku.
          > Siedź w domu z betonu i oglądaj Klan oraz wieczorne Wiadomości. Spłacaj pilnie
          > kredycik. Bój się o pracę i przyszłość. I nie produkuj się na forum!

          masz rację terencjusz: wyrosło takie pokolenie, które nawet nie wie jak bardzo
          jest zamanipulowane przez wszech obecną konsumpcję i głupawe media

          Nie są to czasy na żadne idee - widać po tych wszystkich co tak tu plują na
          hippisowanie. Po prostu ten styl życia i myślenia tak głęboko ich oburza bo
          burzy ich samozadowolenie, po prostu nie mieści sie w płytkiej głowie! Dlatego
          plują i szczekają bo sami nie są zdolni wytworzyć niczego sensownego, żadnej
          twórczej myśli, żadnej idei... No cóż, z pustego i Salomon nie naleje

          Tak, spłacajcie kredyt 40 lat, jedzcie produkty koncernów, i łykajcie papkę z TV
          i Internetu. Lokujcie w fundusze i akcje, myślcie o bezpiecznej emeryturze. Nie
          myślcie, bo po co. Nie walczcie, bo o co? Wolność już wywalczyli nasi rodzice i
          dziadkowie a wy już sie zajmijcie bezmyślną, spokojna konsumpcją...
    • Gość: Magda Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.gdynia.mm.pl 17 lat temu
      Hippisi - czyli "dorabiam ideologię do ćpania i kopulacji z
      wszystkim co na drzewo nie ucieka bo nie chce mi się pracować".
      • Gość: szimurina Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.elb.vectranet.pl 17 lat temu
        W Klanie się dowiedziałaś czy w Plebanii?

        jak tam kredyciki? pospłacane?
        żryj paszę i goń za pieniądzem!

        • Gość: Magda Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.gdynia.mm.pl 17 lat temu
          Szimurina, nie mierz ludzi swoją miarą. Zdrowszy będziesz i długi
          łatwiej spłacisz.
          • Gość: watażka Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.adsl.inetia.pl 17 lat temu
            Co ty wiesz o hipisach...
    • Gość: lou Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
      Można znaleźć dziś tych dziwaków nawet we władzach PiSu. I wcale nie
      unikają tam swoich głupawych wojen. Jeden próbował nawet zostać
      prezydentem Krakowa. Na szczęście obeszło się, bo zapowiadał jakąś
      zadymę z przeniesieniem centrum miasta na peryferie.
      • Gość: robak Co? Co?! IP: 93.159.134.* 17 lat temu
        Szkoda, że Ryszard Terlecki nie został prezydentem. Może zmieniłoby się na
        lepsze, kto wie? Bo obserwując prezydenturę pana Majchrowskiego trudno silić się
        na entuzjazm. Choćby te objazdy - kolorowy zawrót głowy, rozkosz stania..

        w korkach !
    • andykon Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu
      de.wikipedia.org/wiki/Hippie
    • andykon Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu
      zgadzam sie z toba ,tak wlasnie bylo.pozdrawaiam
      odp. dla jakohorner
    • Gość: stara strzecha Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17 lat temu
      wiecie skąd ten tytuł? pozdro dla Was wielcy z tamtych lat!
    • andykon Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu
      czasem lubie posluchac piosenki skaldow : za 2 pomidory za pol kilo gruszek
      spiewam bo musze ....
      • Gość: ScomberMix Re: Gdzie z tamtych lat? IP: *.adsl.alicedsl.de 17 lat temu
        Pomysleć, że mi płyty Skaldów stoją grzecznie rządkiem w witrynce zamienione na
        CD w użyciu i mp3 na microSD w nokii z bluetooth, wnuczęta nie dziwią się
        gadgetom dziadka, który wciaż jeszcze ma długie włosy, choć coraz mniej, ale
        jest wciaż na czasie, do przodu i spokoooojny... bo wyżyć się może na chwastach
        na grzadkach, a w domu się nie pali, nie pije i nie uprawia wolnej miłości...
        lecz za to jest miejsce dla każdego, o każdej porze, też komunistów, kleru i
        "starokościelnych". Stara gwardia? Czy stara? Hej. to trzeba poczuć świadomie i
        prawdziwie... Nie tylko makiwarę sąsiada...
    • Gość: Heh Filozofia hipisów IP: *.centertel.pl 17 lat temu
      Naru... się do woli, najarać i nachlać - taka była filozfia
      hipisów. A facet coś bredzi o zapowiedzi Solidarności. Co za debil i
      cymbał.
      • jezoslaw Re: Filozofia hipisów 17 lat temu
        Gość portalu: Heh napisał(a):

        > Naru... się do woli, najarać i nachlać - taka była filozfia
        > hipisów.

        Wiadomo że od seksu lepiej odmawiać pacierze a zamiast LSD lepiej zjeść opłatek
        od kapłana

        ja pierd.ole ile tu w tym wątku zwykłych troglodytów, szkodą że dostep do netu
        jest taki powszechny dla debili i cymbałów
    • nowak11 Kto nie czuł wiatru we włosach... 17 lat temu
      ...a teraz tylko owiewa go wentylatorek z laptopa;), ten nigdy nie zrozumie
      tego, o czym ci ludzie mówią. Ja nie byłem hipisem, ale byłem kiedyś wolny...
      Teraz przygniata mnie debet..;)))
    • jakobhorner Człowieku, wystaw łeb na mróz 17 lat temu
      a potem przeczytaj, to co napisałeś. Cały swój post.
    • Gość: grdi Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.ssp.dialog.net.pl 17 lat temu
      Tacy ci oni hippisi jak z Polski USA ;-D
    • Gość: grdi Polscy hippisi mieli doskonale warunki do życia w IP: *.ssp.dialog.net.pl 17 lat temu
      komunie ;-D Cały hippisowski świat buntowali się przeciwko totalitarnemu
      kapitalizmowi, a nasi? Marzyli o wyjeździe do Stanów :))
      i bynajmniej nie po peyotl ;-D
      • uffo Re: Polscy hippisi mieli doskonale warunki do życ 17 lat temu

        ja ten dylemat przezywalem na wlasnej skorze, i dopiero wiele lat
        pozniej pojalem ze cale to hipisowanie to nic innego tylko
        wzbogacanie i uaktywnianie tworcze jednostki, co nieuchronnie
        wiazalo sie z wrogoscia wobec wszelkiego rodzaju systemu
        opresyjnego, obojetnie jakiego koloru. Tym bardziej ze kapitalizm to
        odwrotna strona tego samego medalu - materializmu. Z jedna roznica
        - spelnionego. I wcale nie musialem pozbywac sie swoich idei,
        przyjezdzajac do Ameryki. To byla kontynuacja rozwoju wlasnego
        czlowieczenstwa, jak tez walka (umyslowa, tworcza) z ujednolicaniem
        i brakiem tolerancji wobec roznorodnosci, wspolczucia, etc. I wcale
        ani ja, ani moi przyjaciele-hipisi, nie pochodzili z bogatych rodzin
        komuchow etc. Polecielismy razem z wiatrem czasu. Oczywiscie ze ruch
        ten popadl w degeneraje, jak kazdy kwiatuszek. Wszystko sie rodzi,
        dojrzewa, i przejrzewa. Ale ziarna zostaly rozsiane. Owszem byl to
        czas nadmiernej zmyslowosci, swawoli raczej niz wolnosci. I dobrze.
        Zlo musialo zostac objawione, azeby moglo byc zwalczone przez
        nastepne pokolenia, szukajace swojej unikalnej ekspresji. Zreszta
        nic nie jest doskonale. Dlatego zycie posiada dynamike rozwojowa.
        Teraz jest czas na szukanie wiekszej rownowagi miedzy cialem a
        duchem. W naszych czasach wolnosc i duchowosc byla raczkowaniem. Ale
        nie ma obawy, rozwoj trwa.
        Co do gliniarzy w czasach PRL-u to owszem inwigilowali nas,
        maluczkich, ale nie szykanowali. Jasne ze elitom dostawalo sie
        regularnie. Np. Bizona ciagle napastowali zeby wyjechal z Polski.
        Ruch ten samym swoim zaistnieniem uderzal w samo serce opresyjnego
        systemu. Zarowno w Stanach, jak i w PRL-u. Obojetnie czy w Stanach
        hipisi marzyli o Lennonowskim komunizmie typu Imagine, czy w komunie
        marzylo sie o tak swobodnym dostepie do sprzetu muzycznego jaki byl
        na Zachodzie,azeby moc sie tworczo wyrazic. U nas wielu poddawalo
        sie z powodu frustracji. Ile razy mozna bylo zdawac do szkoly
        plastycznej i byc odrzucanym z powodu braku plecow, a potem cpac, i
        wracac co roku na idiotyczne egzaminy jak bumerang. Niektorym sie
        udalo, wielu zylo na marginesie, na krawedzi, zepchnieci przez
        system ktory nie akceptowal aktywnej jednostki, i degenerowali sie,
        albo przechodzili do dzialania opozycyjnego. Taki system jak PRL
        bazuje na mentalnosci masowej. W Stanach konsumpcyjnosc i
        materializm to tylko jedna z mozliwosci. Co prawda dominujaca, ale
        jednak dla kogos kto chce, ten ma mozliwosc wyboru. Podobna sytuacja
        jest teraz jak mysle w Polsce. Ale wiekszosc zawsze rzuca sie na
        spelnienie materialne i zyje w bezpiecznym stadzie.


        Gość portalu: grdi napisał(a):

        > komunie ;-D Cały hippisowski świat buntowali się przeciwko
        totalitarnemu
        > kapitalizmowi, a nasi? Marzyli o wyjeździe do Stanów :))
        > i bynajmniej nie po peyotl ;-D

        • jakobhorner "aktywnej jednostki" - a w czym byliście aktywni? 17 lat temu
          To znaczy nie rozumiem.
          Bo mi się wydaje odwrotnie, że propagowana była bierność w dziecinnie wyrażanym
          hedonizmie. Aktywny to był późniejszy punk rock - do it yourself - czy ruchy
          katolicko-narodowe. Ale może się mylę. Inna uwaga, a właściwie pytanie - w
          książce Sipowicza pojawia się wątek ks. Bonieckiego, a gdzieś na forum
          usłyszałem nazwisko Szpak - co księża w Was widzieli? Ćpaliście, mniemane free
          love, często dalecy od instytucjonalnego kościoła, wóda, nieróbstwo itd. co
          widział w Was kościół? (Bo raczej nie chodziło o nawrócenie) Czy nie jakąś formę
          buntu przeciw systemowi? Komunie? Czy w jakimś sensie nie byliście
          wykorzystywani, albo, być może chciano Was wykorzystać przeciw władzą
          centralnym? Piszę z nieukrywanej ciekawości, ten wątek nie jest rozwijany, jak
          wiele ciekawych wątków u Sipowicza, a wydaje się intrygujący. Pozdrawiam!

          Ps. U nas wielu chciałoby zdawać na ASP, nawet dziś (często po 5 i więcej
          razy!). To kwestia talentu i PRACY, nie układów. Osobiście nie cierpię takiego
          skrajnego szukania wroga, gdzie go nie ma, przeciwników, w ludziach uczciwych.
          Zawsze lepiej poszukać problemu w sobie! Pozdrawiam raz jeszcze.

          Ps 2. Może nie synami bonzów partyjnych (w ogóle, stety/niestety, ale za komuny
          było nawet w partii wieeeeeeeeele równiej, zwłaszcza za Gomułki; aparatczycy
          dorobili się kasy, dopiero po jej upadku), ale solidna część z Was na pewno
          pochodziła z tzw. "lepszego światu", trudno temu zaprzeczyć. A na waszą
          wielkomiejskość też nie ma rady. Pamiętajmy też o proporcjach - lepszy świat
          wtedy, a dziś. To jednak coś innego.
          • Gość: uffo Re: "aktywnej jednostki" - a w czym byliście akty IP: *.phlapa.east.verizon.net 17 lat temu
            wszystko ma swoje pozytywne i negatywne skutki uboczne,
            konsekwencje, etc. W tej naiwnej ale autentycznej fascynacji
            wolnoscia, swoboda, mistyczna miloscia wszystkiego co zyje,
            tworczoscia, hedonizm tez mial swoje miejsce. Mistyczne pojmowanie
            ciala jako czesci duszy tez bylo zawarte w tym ruchu. A ze u roznych
            ludzi objawialo sie to rozna intensywnoscia, co niektorzy mogli to
            po prostu wykorzystywac dla czysto egoistycznych celow. Ale to wcale
            nie umiejsza pozytywnych wartosci ogolnych. Nadmiar swiadczy o
            obecnosci energii. Taka jest natura mlodziezy. Ale nie dziwie sie ze
            ksieza bardzo chcieli pomagac nam, czy tez w jakis sposob
            wchlaniac.To byla ich misyjnosc wzgledem spolecznych 'czarnych
            owieczek'. Zalezalo im na mlodziezy. Wydaje mi sie ze ruch
            hipisowski mial posmak prawdziwej uniwersalnej mistyki, choc
            oscylowala ona bardziej w strone Buddyzmu, szczegolnie Zen, niz
            Chrescijanstwa, wiec nie dziwie sie ze ksieza czuli pewna
            koniecznosc angazowania sie. Motywy mogly byc rozne.
            To w srodowisku hipisowskim powstaly pierwsze tlumaczenia tekstow
            buddyjskich Zen, Strzepujac Popiol na Budde, etc. Co do koumn,
            wolnej milosci, to powiem szczerze ze te przyjemnosci jakos mnie
            ominely. W moim srodowisku np. spotykalismy sie w kilkanascie osob
            regularnie, sluchac muzyki, tej niedostepnej. Ktos mial dostep do
            plyt, wiec gromadzilo sie jak najwiecej osob. Cale sesje nocne
            przegrywan, etc. Ale z tego podmuchu osluchiwania sie z muzyka,
            wchlaniania tej energii, zrodzilo sie nastepnie wlasne dzialanie
            tworcze. Zaczelismy zakladac rozne teatry, prawie ze kazdy skrobal
            jakies wiersze. Ja np. nauczylem sie grac na flecie. Zaczelismy
            spotykac sie na sesje muzyczne, improwizacyjne. Zaczely powstawac
            amatorskie grupy muzyczne. To wszystko roslo jak na drozdzach. A
            kto tu byl pasywny? Ludzie, sasiedzi, rodziny, wychowawcy chcieli
            nas zadziobywac, jak kury, bo sie wyroznialismy z tlumu.Nie mowie ze
            wszyscy. Ale nie uwzam zeby to co robilismy czy nie robilismy bylo
            pasywnoscia. 'Tyran karmi sie umyslowa biernoscia swoich
            poddanych,'jak mawia poeta niezbyt pasywny. Dzialanie tworcze,
            chocby w minimalnym, amatorskim, a nawet grafomanskim zakresie, jest
            niezwykle istotne dla rozwoju osobowosci. A w Polsce do dzisiaj czci
            sie Bogow, a nie umie wychowywac i pielegnowac tworczego podejscia
            do zycia. Rozwoj dzialania tworczego zmniejsza frustracje,
            wewnetrzne napiecia, daje poczucie spelnienia, likwiduje zawisc czy
            zazdrosc wzgledem innych,itd., etc. Konsekwencji jest tu bezlik. Nie
            bede wchodzil w szczegoly. Wedle C.G. Junga, ktory rowniez w jakis
            sposob wpisal sie w ten czas, przynajmniej w moim srowdowisku,
            'Jakosc spoleczenstwa zalezy od jakosci jednostek, nie vice versa.'
            Dlatego ani instytucje, czy to panstwowe czy koscielne, ani komuny,
            chocby najbardziej radosnie kopulujace, nie daly tego, co daje
            skupienie na wewnetrznym rozwoju tworczym, ale, oczywiscie, w
            kontekscie wspoldzialania, wspolodczuwania z innymi istotami. Tu
            szczegolnie przy-jazn w znaczeniu w jakim pojmowal ja filozof
            romantyczny Trentowski, miala istotne zadanie. Zreszta sa tacy
            histrycy ktorzy lacza ruch hipisowski, a w szczegolnosci civil
            rights movement, z Romantyzmem.
            Komuny nie sprawdzily sie, z tego co mi wiadomo, bo jak raczej
            wiadomo z doswiadczenia, w kazdej komunie nastepuje predzej czy
            pozniej stopniowy zanik aktywnosci (umyslowej/rozwojowej) jednostek.
            Wytwarza sie jakas struktura hierarchiczno-dogmatyczna, i wszelkie
            tegoz konsekwencje. Dlatego dla mnie osobiscie, caly ten obecnie
            nazywany ogolnie 'ruch hipisowski' posiadal wartosc pozytywna
            glownie na poziomie konkrentej indywidualizacji osobowosci.
            Wyroznienia sie sposrod tlumu, rozwiniecia aspektu unikalnego, jak
            tez wdrozenia go w koegzystencje, szczegolnie w kontekscie
            przy-jazni, no i uniwersalnej tolerancji wzgledem innosci. Jednosc w
            roznorodnosci. a nie jednosc ujednolicajaca i hierarchiczna.
            Ja np. szylem sobie wlasne ubrania, wlasne torby. Indywidualnosc i
            niezaleznosc, jak tez otwartosc wobec drugich byly dla mnie bardzo
            wazne. I uwazam ze nie bylo tu miejsca na zbyt duza pasywnosc. W tym
            czasie struktury opozycyjne byly jeszcze w powijakach. Czlowiek
            czul sie totalnie osaczony z kazdej strony. Nawet nie mozna bylo
            wykopac tunelu zeby uciec z tego bajora zaklamania i sezonowej
            'aktywnosci' ('papu,rozmnazanie i do roboty trupie ganianie'). Mysmy
            chcieli odkrywac, spelniac i rozwijac swoje pasje. I to byl postep,
            bo przynajmniej nikt z nas, przynajmniej z tego co pamietam, nie
            oblewal sie benzyna i nie podpalal pod domem partii. Owszem
            kompociki, trzesawki, zanik mozgu, ekstazy-jady, ale wszystko ma
            swoja cene. Byli za to tacy jak ja, ktorzy widzac co sie dzieje z
            przyjaciolmi, ktorzy albo przedawkowali albo sie powoli staczali,
            przestawali cpac bezmyslnie. W koncu pojalem ze cpanie to tylko
            chwilowy dotyk duchowego wymiaru, ktory w dzialaniu tworczym rozwija
            sie w cos co trwa. postanowilem 'wytwarzac' wewnetrznie te
            substancje biochemiczne, dajace rozne odjazdy, w taki sposob ze nikt
            mnie nie zaciagnie do wariatkowa. To co Ty nazywasz nierobstwem to
            wydaje mi sie byl pierwszy pozytywny opor wobec systemu, ktory w
            kazdym innym przypadku, przejechalby sie bezlitosnie po swoim wrogu,
            a w tym przypadku, czul tylko ze cos tu nie gra, ale przeciwnik taki
            jakis bezsilny, wiec co mu mozna zrobic?Oskarzyc o 'biernosc' czyli
            nieposluszenstwo? Na tym bazowala chyba tez pozniejsza Pomaranczowa
            Alternatywa - rozbrojenie wroga z wrogosci poprzez zyczliwosc. Czy
            taka tworcza dzialalnosc nie byla aktywnoscia, rozbrajajaca z powagi
            konfliktowosci, strachu i agresji? Punkc-rock to juz nie moje
            doswiadczenie, ale nie watpie iz byl aktywny, i ze aktywnosc swoja
            potem utracil. Zycie to cyklicznosc, choc kazdemu dane cos innego.
            Nazwa zespolu the Doors, pochodzi od wiersza Williama Blake'a,
            mistycznego poety, ktorym zapewne Morison byl zafascynowany. Blake
            mowil iz 'tam gdzie zaczyna sie instytucja koscielna, tam konczy sie
            autentyczne uczucie religijne', a zaczyna dogmat. Mysmy to czuli,
            nie wiedzielismy nic o tym. Ale nawet jeszcze w czasie stanu
            wojennego, pamietam w czasie pasterki w 1981 roku, ksiadz rozdawal
            oplatki w katedrze wroclawskiej, zyczac kazdemu z osobna 'wolnosci',
            wiec mozna sobie wybrazic iz byly rozne intencje i motywy. Owszem,
            Owszem bylismy 'durni i chmurni' i owszem, co nam sie nie podoba w
            innych, zazwyczaj swiadczy od wlasnych, nieuswiadomionych
            problemach. I najlepiej poprawia sie innych poprzez poprawianie
            samego siebie. Alez wlasnie mowie o tym poprawianiu siebie, a nie
            szukaniu winnych na zewnatrz. Cala pozytywnosc tego ruchu skupiala
            sie na poprawianiu i uaktywnianiu wnetrza, osoby. Dlatego
            apolitycznosc (przynajmniej w moim wypadku), milosc (zbyt totalna
            zeby byla realna) do wszystkiego co zyje (lacznie z zaczatkami
            ekologii, jak tez wegetarianizm etc.), i podnoszenie jaakosci
            wlasnej osobowosci. Reszta to skutek uboczny tegoz. Pozdrawiam.
          • Gość: uffo Re: "aktywnej jednostki" - jeszcze kilka uwag IP: *.phlapa.east.verizon.net 17 lat temu
            nic mi nie wiadomo o tym czy istniala jakas manipulacyjnosc ze
            strony kosciola wzgledem hipisow. Mysle ze hipisi byli porzuceni
            przez spoleczenstwo jak jakies bekarty, lub sami przybierali taka
            role outsiderow, emigracji wewnetrznej (eskapizm lub 'biernosc'
            ktora byla poszukiwaniem Krolestwa nie z Tego swiata). Ja widzialem
            tylko cos w rodzaju teraputycznego zaangazowania ze strony ksiezy w
            mlodziez z marginesu, ktora nie posiadala aspektu agresywnego, i
            reprezentowala cos w rodzaju wczesnego, spontanicznego
            chrzescijanstwa, jak to zdaje sie okreslal Eliade. Lagodne czarne
            owieczki, ktore nie byly wilkami, ani wezami, tylko wlasnie
            owieczkami, ktore byc moze mozna ukierunkowac na wlasciwa sciezynke.
            Wielu z nas mialo urazy nie tylko do komuny ale do tradycyjnej
            religijnosci, wiec to byla swietna okazja do konfrontacji i wymiany
            idei wschodu i zachodu. Miewalismy czesto koncerty czy tez czasem
            wystepy naszej trupy teatralnej w oazach dla katechizowanej
            mlodziezy. Po wystepach byly dyskusje. Jakby wzajemne oswajanie.

            Nie bylo w tym ruchu zadnej programowosci, jednolitego manifestu,
            ani hierarchii. W moim odczuciu ruch ten samo-okreslal sie
            spontanicznoscia, wedle zasady 'tam skarb twoj gdzie serce'. Ksieza
            historycznie pelnili role terapeutow, opiekunow. A wsrod ksiezy jak
            wsrod ludzi, jeden drugiemu nie rowny. Nie odczuwalem jakiejs
            jednolitej dyrektywy, jakkolwiek byc moze jest to prawdpodobne ze
            Kosciol wyczuwal jakas realna mozliwosc przemiany spolecznej w tym
            ruchu. W kazdym razie non-violence Gandhiego, Tolstoja, czy M.L.
            Kinga miescily sie chyba w linii samozachowawczej przyjetej przez
            Kosciol wzgledem komuny. Tylko ze w przypadku Kosciola, byla to
            chyba maksymalna ostroznosc.
            W takim ruchu jakim byl ruch hipisowski, ruchu spontanicznym, brak
            autentycznej spontanicznosci ze strony ksiezy bylby raczej
            odczuwalny. Poza tym nie wszyscy ksieza sie angazowali w opiekowanie
            sie hipisami.
            Glowne autorytety hipisowskie powstawaly spontanicznie, czy tez
            dzieki swobodnej dostepnosci do Zachodu (obywatele swiata,
            posiadacze paszportow konsularnych, czy dwoch obywatelstw, etc. bez
            granic, bez bycia kontrolowanymi przez rzady), jak tez dzieki
            wiedzy, czy edukacji (np. Wskazowa, o ktorym mowiono ze studiowal
            Religioznawstwo w Stanach), dostep do muzyki, etc.
            Psychiatrzy, jak Dabrowski czy Kepinski, mieli rowniez powazny
            autorytet, poniewaz dostarczali intelektualnej akceptacji 'odpadow'
            spolecznych. Szczegolnie Dabrowski mial wielkie powazanie.

            Mowisz woda, cpanie. A ja powiem woda nie. Woda kojarzyla mi sie
            zawsze z konwencjonalnym tradycjonalizmem od ktorego przeciez
            uciekalismy. Ale nie moge mowic za wszystkich. Niemniej tylko jeden
            z wielu moich przyjaciol czy znajomych hipisow, ktory byc moze nawet
            wolalby nie nazywac sie hipisem, nawet jesli nim byl z ciala i
            duszy, popadl w nalogowy alkoholizm. Glownie to byly dragi, nawet
            klej butaprem byl uwazany za lepszy niz wodzia.
            Owszem, 'talent i praca' ale ja o tej trudnosci mowie w porownaniu
            do zachodu, gdzie dostepnosc do szkol artystycznych nie jest tak
            utrudniona i ograniczona. Ja np. zupelnie nie pasowalem do
            polskiego, czy tez PRL-owskiego systemu edukacyjnego. A usilujac
            dostac sie do szkoly muzycznej ciagle dostawalem odpowiedz negatywna
            ze albo nie mam sluchu, albo ze jestem za chudy. A czy ktos tam w
            tej szkole slyszal jak gra John Cage? Z tym ze za te wytrwalosc i
            wiernosc wlasnej pasji placilo sie w Polsce niebytem spolecznym,
            brakiem papieru, dochodow, a w konsekwencji potem mowia, ze nieroby,
            brudasy i pijacy. Nieroby, brudasy i pijacy budowali punktowce,
            ktore teraz sie rozpadaja. Osobiscie nie cierpie jak ktos sugeruje
            iz dla chcacego nic trudnego, tak jakbym chcial zeby mi wszystko
            podano pod nos. W Polsce zbyt czesto jeszcze popada sie ze
            skrajnosci w skrajnosc. A krzyzowanie indywidualizmu pod pretekstem
            chciejstwa lekkobytu, jest typowym wyrazem mentalnosci masowej, zbyt
            leniwej by zaczac sie w koncu indywidualizowac. Postep kultury i
            cywilizacji zawsze pochodzil z wielkomiejskich centrow, szczegolnie
            portow nadmorskich. Tam gdzie byla najintensywiejsza wymiana
            informacji i towarow z najroznorodniejszych stron swiata. Tam zawsze
            rodzi sie otwartosc. Amsterdam, Nowy Jork, czy Wenecja. A co w tym
            zlego? Nie umniejsza to wplywom na przemiane calych narodow. Tylko
            niektorzy maja odwage manifestowac to co czuja i mysla, reszta dba o
            wlasne tylki. Do czasu.
            'Biernosc' to rowniez byla mozliwosc uczenia sie medytacji, ktora na
            zewnatrz mogla wydawac sie fizyczna biernoscia. Kosciol odrzucil
            mistyke indywidualna ze strachu o wlasne przetrwanie, po Reformacji,
            i zamknal sie w swoim powierzchownym, materialistycznym samobycie i
            zewnetrznych rytualach.Ale jako ze nic nie ginie w naturze, od czasu
            do czasu, nastepuje ekspresja kompensacyjna, np. w postaci, jak
            mniemam, ruchu hipisowskiego, poza-instytucjonalnego. Czy Kosciol
            tak w ogole przygotowal ludzi przez wieki dominacji na pokusy
            wynikajace ze stanu Wolnosci? Nie, bo zaniedbal rozwijania
            duchowosci indywidualnej. Mentalnosc katolicka i komunistyczna sa
            tej samej natury. Politycy stali sie kaplanami. Panstwo (socjalne)
            Bogiem Jedynym, ktory zawsze DA, a ludek pozostal baranami, ktore
            dostawszy wolnosc, zaczely objawiac swoje utajone zwierzece
            instynkty. Coz bolesna jest przemiana z moralnosci nakazowo-
            zakazowej do moralnosci z pragnienia i z milosci. Chociaz niektorym
            sni sie jakies neosredniowiecze.


            • mikewodzowski O to właśnie mi chodziło. 17 lat temu
              Podpisuje się pod tym co Napisałeś.
            • jakobhorner Racja ale buddyzm przyszedł później 17 lat temu
              Ruch w Polsce, z tego co się naczytałem (a więc wiedza akademicka nie
              empiryczna) i prawdy który głosisz, skądinąd w dużej mierze słuszne, wybuchł w
              67 a dogasał w 73/4. Doświadczenia, ta filozofia, medytacja, samodoskonalenie,
              podróż w głąb siebie, Osjan z Ostaszewskim, bynajmniej w tego co wiem, nie były
              zaczątkiem i lepiszem tych pierwszych hippisów. To chyba przyszło później,
              dotyczy młodszego pokolenia hippisów (którzy nie wiem czy się sami tak
              postrzegali) oraz tych nielicznych Polskich hippisów którzy
              wytrwali(skostniali?) w formie. Masz rację każdy ruch się wypala i/lub ewoluuje,
              ale wtenczas to już inny ruch. Kiedy Forman nakręcił "Hair" w 79r, na podstawie
              wcześniejszego musicalu, był to już film wspomnieniowy nawet w USA, i chyba tym
              bardziej w Polsce.
              • Gość: uffo Re: Racja ale buddyzm przyszedł później IP: *.phlapa.east.verizon.net 17 lat temu
                prawdopodobnie tak, moja mlodosc hipisowska przypada na poczatek lat
                siedemdziesiatych, do polowy, wiec w kontekscie ogolnym to pewnie
                koncowka, ale z dyskusji ze starszymi hipisami, np. A.Dudek,
                wspolzalozyciel jednej z pierwszych komun (wspolnie z A.
                Urbanowiczem) to wlasnie w tamtym srodowisku powstawaly pierwsze
                tlumaczenia tekstow buddyjskich Zen (z angielskiego na polski), w
                Katowicach zdaje sie. Natomiast troche pozniej w Jeleniej Gorze byl
                bardzo dziwny czlowiek ktory zajmowal sie 'podziemna' sprzedaza
                amatorsko produkowanych kopii przedwojennych ksiazek o buddyzmie
                tybetanskim, spirytualizmie, teozofii, etc. (odziedziczyl on po kims
                jakis spory ksiegozbior tego rodzaju ksiazek), ale owszem, to byla
                juz chyba polowa lat siedemdziesiatych, moze nawet troche pozniej.
                Niemniej tak jakos ewoluowalem, z hipisowania w dzialanie tworcze i
                jakis rodzaj niezaleznego New Age. Inni wchodzili w struktury
                opozycyjne, albo w dzialanie tworcze. W kazdym razie takich
                'Kaczkowskich' bylo paru, ktorzy zaplodnili wielu. I jak z tego
                wynika nie trzeba wielu, zeby zrobic wiele dobrego. A to dowodzi
                jaki wplyw moze miec jednostka na rzesze. Nie tylko negatywny.
                Ossjan mial spory wplyw na moje pokolenie. Nasze muzykowanie w duzej
                mierze wzorowalo sie na Ossjan, bo bylo tanie, wymagalo jedynie paru
                akustycznych instrumentow, ja pisalem wiersze ktore recytowalem i
                gralem na fletach. Na bebnach gral Wojtek Mazurek, ktory byl
                przyjacielem Bizona, a pozniej zostal menagerem Porter Band. Na
                koncu, juz w drugiej polowie lat siedemdziesiatych pojawil sie
                przelotnie Jasiu Borysewicz, zwiastujacy nowe pokolenie, bardziej
                agresywne. byc moze zirytowane nasza 'biernoscia'? Ale Jasiu
                wywodzil sie z tragicznej rodziny, jego bunt czy tez agresywnosc,
                wywodzily sie z osobistych tragedii. Mielismy wspolna akustyczna
                sesje u mnie w mieszkaniu we Wroclawiu, przed jego wyjazdem do
                Lublina do Budki Suflera. Ale to fakt, pierwsze uderzenie
                hipisowskiej fali, wolnosci, to bylo pokolenie wczesniejsze, przede
                mna, zreszta nawet Jimmi czy Janis Joplin nie przemawialy do mnie
                tak mocno, jak muzyka bardziej poetycka, wyobrazniowa, jak King
                Crimson, wczesne Genesis (z Gabrielem), Jefferson Airplane, Joni
                Mitchell, wczesny Pink Floyd (szczegolnie UmmaGumma),a potem Yes,
                etc.
                Z ksiazkami jak z kazdym intelektualnym, ogolnym opisem czy
                definiowaniem, trzeba im wybaczac, bo sa niedoskonale z natury
                werbalnosci tak w ogole, no i natury ludzkiej jako takiej, raczej
                przedstawiajacej subiektywny punkt widzenia, lub subiektywnie
                wybrany. Hipisowanie trudno zdefiniowac, bo jak mysle, jego natura
                bylo uciekanie od definiowania, wchodzenie pod prad, dlatego tak
                wiele roznych osob moze sie z nim utozsamiac. Ja np. instynktownie
                uciekalem od grupowosci, pozostawalem zawsze jakims tam outsiderem,
                obserwatorem, co byc moze rowniez przyczynilo sie w pewnej mierze do
                tego ze nie popadlem nalog, i bylem w ciaglym stanie intensywnej
                ewolucji umyslowej.
                Jeszcze co do dzieci bogatych rodzicow, to owszem, byli to ci ktorzy
                mieli dostep do plyt z zachodu, ale nie mieli gdzie ich sluchac,
                albo szukali pozycji w srodowisku, wiec tacy jak ja, z
                dysfunkcjonalnego plebsu mieszczanskiego, ktorzy mieli maksymalna
                wolnosc (samotna matka z trojka dzieci, pracujaca na akord)
                dostarczali lokum na doswiadczanie grupowych ekstaz muzyczno-
                tworczych, ktore byly zaczatkami stanow medytacyjnych, bo godzinami
                siedzielismy w skupieniu sluchajac szalenczych dzwiekow. A trawka w
                tym czasie, na poczatku lat siedemdziesiatych czesto jeszcze nie
                byla odrozniana od zwyklego tytoniu ani przez rodzicow ani przez
                milicje. Ludzie hodowali Maryske w doniczkach bez zadnego leku. Ale
                to szybko sie zmienilo.


                jakobhorner napisał:

                > Ruch w Polsce, z tego co się naczytałem (a więc wiedza akademicka
                nie
                > empiryczna) i prawdy który głosisz, skądinąd w dużej mierze
                słuszne, wybuchł w
                > 67 a dogasał w 73/4. Doświadczenia, ta filozofia, medytacja,
                samodoskonalenie,
                > podróż w głąb siebie, Osjan z Ostaszewskim, bynajmniej w tego co
                wiem, nie były
                > zaczątkiem i lepiszem tych pierwszych hippisów. To chyba przyszło
                później,
                > dotyczy młodszego pokolenia hippisów (którzy nie wiem czy się sami
                tak
                > postrzegali) oraz tych nielicznych Polskich hippisów którzy
                > wytrwali(skostniali?) w formie. Masz rację każdy ruch się wypala
                i/lub ewoluuje
                > ,
                > ale wtenczas to już inny ruch. Kiedy Forman nakręcił "Hair" w 79r,
                na podstawie
                > wcześniejszego musicalu, był to już film wspomnieniowy nawet w
                USA, i chyba tym
                > bardziej w Polsce.


                • jakobhorner Dziękuję za miłą relację 17 lat temu
                  Pozdrawiam serdecznie!
                  • Gość: uffo Dzieki za okazje do wspominek i refleksji IP: *.phlapa.east.verizon.net 17 lat temu
                    i rowniez Pozdrawiam!
          • tanczacy.z.myslami Re: "aktywnej jednostki" - a w czym byliście akty 17 lat temu
            jakobhorner napisał:

            > co księża w Was widzieli? Ćpaliście, mniemane free
            > love, często dalecy od instytucjonalnego kościoła, wóda, nieróbstwo itd. co
            > widział w Was kościół?

            Ksiądz Szpak na takie pytania odpowiadał zazwyczaj odpowiednim cytatem, czyli
            "Zdrowi nie potrzebują lekarza"
            :)
    • antrejka Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu
      Pies - Ryszard Terlecki, przywódca krakowskich hipisów, uczestnik zlotów i
      wydarzeń marcowych, obecnie szef krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci
      Narodowej, poseł PiS ?! Jak to możliwe?!!!
    • Gość: rok77 Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.noname.net.icm.edu.pl 17 lat temu
      jestem zażenowana przypisami. Jak mozna zakładać, że czytąjacy ten artykuł nie
      bedą wiedzieli kto to Komeda czy Kantor? Przecież temat hipisów nie
      zainteresuje tepego osiłka czy dyskotekowej lali! Żenada
    • Gość: opolanin Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: 83.18.240.* 17 lat temu
      a jak zachoruja ,to reszta ograniczonych ludzi dołoży się na darmowe
      leczonko i rentkę dla tych lewusów.super.
    • Gość: Jercy Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.idf52.nettete.pl 17 lat temu
      Dzień dobry
      Czy mogę zaproponowacć małą ankietę dotyczącą wieku wszystkich wypowiadających się dotychczas w tym wątku
      Do widzenia
      • jakobhorner A co to ma zaznaczenie? 17 lat temu
        Jeżeli pouczy mnie dziecko, to przyznam mu racje. Czy o faszyzmie mogą mówić
        tylko ofiary getta i byli SSmani?
    • rakowiaczek36 Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu
      www.bowbelt.za.pl/A1/
    • Gość: jercy Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.idf52.nettete.pl 17 lat temu
      Dzień dobry,

      Przepraszam, że molesuję, ale ja w kwestii tego wieku dyskutantów. Nie, żebym tworzył jakieś bazy danych dla marketingu :) (nr IP i wiek to jescze nie wyrok). Po prostu myślę, źe więcej zrozumiem.

      Do widzenia
      • jakobhorner Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? 17 lat temu
        Po przeczytaniu wszystkich postów, łatwo określić - od 30tki do 60tki. Młodszych
        mało, starszych chyba brak.
    • Gość: "Kamil" z Łodzi Re: Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17 lat temu
      Mając niejakie przeczucie, że dyskusja z człowiekiem, który recenzję swoją
      rozpoczyna od dictum: "dęta lipa", może do pewnego stopnia przypominać kopanie
      się z koniem, spróbuję wszakże wykazać Panu, że wypowiedź Jego jest, co
      najwyżej, ilustracją słów Tadeusza Kotarbińskiego: "Krytyku, twój sąd o dziele,
      O dziele mówi mało, o krytyku wiele..."
      No bo skąd niby wzięły się wnioski, które raczył Pan sformułować: "książka
      pisana pod tezę...", "podstarzali hipisi"( a jacy niby mają być?), "100 czy 200
      osób w (...) 30 milionowym kraju"(skąd ta liczba?),"w każdym kraju gdzie
      pojawiali się hipisi następowało starcie z aparatem władzy"( proszę podać źródła
      skąd czerpie Pan taką wiedzę i zadać sobie samemu pytanie, czy można postawić
      znak równości między władzą np "GB" a "prl". I na koniec - mowa i będące jej
      składnikami słowa mają służyć porozumiewaniu się. Nigdy zaś nie powinny służyć
      jako pałka lub inna maczuga. I tym przesłaniem pragnę zakończyć - ku Pańskiej
      refleksji.
    • Gość: Nightmare Gdzie hipisi z tamtych lat? IP: *.adsl.inetia.pl 16 lat temu
      Tak, hipisi i emo to rozpieszczone dzieciaki (dla mnie ci pierwsi byli autentycznym CUDEM współczesności - brakuje mi ich podejścia do życia i poglądów), a wśród skinheadz`ów są sami inteligenci i profesorowie.
      Weź sie kretynie ogarnij i wypi******* stąd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka