Gość: Intoksynator
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.03.05, 17:55
I. Wyjazd w góry.
Tydzień przed świętami dowiedziałem się, że wyjeżdżam z rodzicami w góry do
ich znajomych, którzy zaprosili nas na te święta do ich domku w górach.
Właściwie nie bardzo uśmiechał mi się ten wyjazd, bowiem wolałem raczej
święta spędzić w domu w spokoju i ciszy. Święta zazwyczaj kojarzyły mi się z
prezentami, życzeniami, wspólną wigilijną kolacją a nie z podróżą przez
Polskę i łamaniu się opłatkiem z prawie mi obcymi ludźmi. Nie wiedziałem
jeszcze wtedy, że takie święta mogą być naprawdę ciekawe...
Po przyjeździe do znajomych rodziców miałem naprawdę mieszane uczucia. Od
początku mówiłem im, że nie chcę jechać i wolę pozostać w domu - choćby sam -
ale oni byli nieustępliwi i musiałem pod przymusem z nimi pojechać. Przyznać
muszę, że krajobraz jaki zastałem na miejscu mnie zachwycił. Domek leżał
bowiem na jednej z tamtejszych hal pośród zaśnieżonych drzew, łąk, które
przez zimę zamieniły się w śnieżne pustynie, dzikiej, lecz zaspałej przez
zimową porę natury. Cały ten okoliczny widok zwieńczała góra u której stóp
stał owy domek.
Myślałem, że znajomi moich rodziców będą jakimiś starszymi ludźmi, którzy nie
chcieli spędzić samotnie świąt i dlatego zaprosili nas do siebie. Po raz
kolejny moje przypuszczenia zawiodły. Byli to dość młodzi ludzie, którzy
mieli córkę... Była to dziewczyna urodziwa, a klimat jaki panował wewnątrz
domku i jej ubranie nadawało dodatkowo seksownego, pociągającego wyglądu.
Kiedy tylko zobaczyłem ją, mile się zaskoczyłem tym widokiem, a moja czarna
wizja świąt spędzonych z grupką staruszków odeszła w zapomnienie...
II. Przed wigilią.
Do wigilii zostały jeszcze dwa dni. Przez ten czas zdążyliśmy się wszyscy
lepiej poznać. Jej rodzice okazali się bardzo inteligentymi, zabawnymi ludźmi
z którymi mogłem pogadać na wiele tematów. Także i ona bardzo mile mnie
zaskoczyła. Okazało się, że słuchamy tej samej muzyki, mamy te same
zainteresowania, poglądy, a na dodatek świetnie się rozumiemy. Cały ten czas
spędziliśmy razem rozmawiając, bawiąc się i przede wszystkim... flirtując ze
sobą. Wszystko odbywało się w magicznej, jak dla mnie, atmosferze świąt,
której nigdy wcześniej nie doświadczyłem w tak znaczącym stopniu. Już wtedy
zauważyłem, że przypadłem jej do gustu. Joasia - bo tak miała na imię - była
bardzo pewną siebie dziewczyną przez co nieraz zadziwiała mnie swoimi
odważnymi pytaniami, posunięciami, zachowaniami. W ten sposób dała mi
doskonale do zrozumienia, że jest mną zainteresowana...
III. Kolacja wigilijna.
Czas świątecznej kolacji wreszcie nastąpił. Łamaniu się opłatkiem i
kosztowaniu wigilijnych potraw towarzyszył doskonały nastój jaki wywoływał
choćby dźwięk strzelających gałęzi w kominku i obficie padający śnieg za
oknem. Nie dość, że było przyjemnie podczas tego wieczoru, to także było
zabawnie dzięki ciekawym opowiadaniom gospodarzy o tamtejszych zwyczajach i
ich nietypowych przygodach z góralami.
IV. Gra w karty.
Po kolacji rodzice Asi zabrali moich staruszków na spacer, aby oprowadzić ich
po okolicy. Powiedzieli, że nie wrócą za szybko, więc ja i Joasia mam zostać
sami przez ten czas. Początkowo czuliśmy się dość nieswojo będąc sami w domu,
jednak po paru minutach znaleźliśmy sobie zajęcie: Asia postanowiła pograć w
karty. Właściwie było mi to obojętne, co będziemy robić, więc gra w karty
była właściwie dla mnie tylko kolejnym sposobem na zabicie czasu.
- Zagramy w pokera - powiedziała.
Usiedliśmy więc przy kominku popijając czerwone wino i zaczęliśmy grać. W
trakcie gry dowiedziałem się, że nie będzie to zwykły poker. Jak się można
domyślić pewna siebie, odważna i otwarta na nowe doświadczenia Asia, chciała
rozegrać partię rozbieranego pokera. Jako, że była dość dobrym graczem
bezwzględnie przegrywałem pozostając w ostateczności w samych bokserkach. Na
szczęście nie byłem do końca w beznadziejnej sytuacji, bowiem w drodze
eliminiacji udało mi się ściągnąć z niej odświętną bluzeczkę pod którą krył
się "owoc boskiej pracy". Jej dwie, jędrne piersi podtrzymywane przez
koronkowy, czerwony stanik na którym odciskały się fałdy sutków, niemalże
prosiły się o męski dotyk i pieszczoty. Niestety musiałem się nasycić jedynie
ich widokiem. Asia doskonale widzała mój zachwyt wywołany jej pociągającym
widokiem, bowiem mój członek sterczał niczym kij od miotły pod tymi luźnymi
bokserkami. Widziałem, że cały czas się jemu przyglądała jednak nie miała
śmiałości nic powiedzieć. Kiedy przegrałem ostatnią rozgrywkę musiałem pozbyć
się nakrycia mojego przyrodzenia. Zrobiłem to posłusznie, bez żadnych
zbędnych próśb o zakończenie gry. Po prostu ściągnąłem bokserki i ze
sterczącym członkiem usiadłem przy talii kart...
Wtedy Asia pokazała swoje pazurki. Powoli zbliżyła się do mnie jak kocica i
lekko musnęła mojego członka swoimi ciepłymi rękoma po czym zaczęła mnie
całować. Ja nie opierając się jej, potulnie wykonywałem każdą zachciankę.
Kiedy tak całowała mnie czułem jak jedną ręką delikatnie masuje mojego
członka pociągając nim z góry na dół. Czułem się wniebowzięty... Położyła
mnie obok kominka a ja wykorzystując te chwilę, jednym ruchem pozbawiłem ją
stanika. W tak prawie roznegliżowanej pozycji położyła się na moim nagim
ciele całując mnie i dotykając swoimi piersiami mojej klaty. Czułem, że była
cała gorąca i aż płonęła z niej chęć pożądania. Właściwie nie musiałem nic
robić, bowiem ona sama doskonale posługiwała się moim ciałem wędrując rękoma
i wigotnymi, gorącymi ustami po każdym jego zakamarku.
Najpierw całowała mnie onanizując mojego członka swoją ręką. Potem zeszła
ustami powoli ustami do mojego krocza. Przestała go masować i postanowiła
spróbować jego smaku. Lekko dotknęła językiem jego koniec smakując go po czym
pochłonęła go swoimi ustami. Ssając go powoli chciała go niemalże połknąć w
całości. Jednak im głębiej go brała tym bardziej czuła, że już nie może.
Widziałem tylko na jej minie jakby wyraz niezadowolenia z tego faktu. Przez
te kilka dni pojąłem po prostu, że Asia jest bardzo upartą kobietą i każda,
nawet najmniejsza porażka zmusza ją do dalszego działania. Tak też i w tym
przypadku. Nie skończyła swoich pieszczot na tym i poczęła spróbować zabawić
się moim członkiem w bardziej tradycyjny sposób. Zsunęła z siebie koronkowe
majteczki i chciała szybkim ruchem zanurzyć mojego członka w swojej
wygolonej, małej szparce. Kiedy zrozumiałem to, oparłem się jej odsuwając ją
lekko na bok. Na twarzy Asi zobaczyłem zaskoczenie.
- Co ty robisz?! - stanowczo mnie zapytała.
- Nie tak prędko moja droga! - odpowiedziałem.
Mówiąc to, przewróciłem ją pewnym ruchem na plecy aby móc lepiej przyjrzeć
się jej pięknemu ciału. Leżała tak nago zupełnie bezbronna. Po chwili triumfu
nade mną odczuła moją wyższość i poczuła kto teraz rządzi. Jej piersi były
duże i twarde. Lekko rozwarte nogi dały mi w pełni zobaczyć jej małą, lekko
owłosioną szparkię nad którą był mały, nadający większego seksapilu pieprzyk.
W jej pięknych, zielonych oczach widziałem zarówno strach jak i pragnienie
doznania rozkoszy. Obserwowała tak każde moje spojrzenie i ruch.
Po tej chwili zachwytu zszedłem szybko w stronę jej krocza wkładając najpierw
dwa paluszki w jej muszelkę. Poczułe, że wewnątrz jest jeszcze bardziej
gorąca. Palcami spenetrowałem jej wnętrze otwierając drogę do działania
językiem. Zanurzyłem go jak najgłębiej mogłem i zacząłem szybko nim
przewracać. Jej wąska cipka została roznegliżowana. Po chwili namysłu
złapałem za członka ręką, pokryłem swoim ciałem Asię i wepchnąłem go po sam
jego koniec. Widziałem, że poczuła tę rozkosz w pełni. Rozpocząłem wtedy
regularnie wkładać go i wyciągać. Dźwięk strzelających gałązek w kominku
mieszał się z cichym pojękiwaniem Asi, bowiem robiłem to coraz szybiej i
szybciej. Poczułem wtedy, że zaraz eksploduję. Wyciągnąłem go więc z jej
wilgotnej szparki i wypuściłem się jej prosto na b