Dodaj do ulubionych

o cyckach :)

16.11.09, 22:49
Owoc codziennej pielgrzymki na Pudla - wypowiedź niejakiej Mandaryny na temat
jej nowych sztucznych piersi, uwaga:

"Duże piersi sprawiają, że kobieta czuje się kochana przez mężczyznę, z którym
sypia."

Właśnie dziś dowiedziałam się, że nigdy nie czułam się naprawde kochana. I już
nigdy się nie poczuję.
Obserwuj wątek
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:51
      > Właśnie dziś dowiedziałam się, że nigdy nie czułam się naprawde kochana. I już
      > nigdy się nie poczuję.

      W takim razie powinnaś sobie to kompensować częstym zmienianiem mężczyzn...
      poczekaj, podam adres :D :D
    • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:52
      Ja jeszcze mam szansę. Tylko muszę zacząć sypiać :D
      Ale ty za to jesteś chuda i masz zajebiście :P
      • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:54
        * sypiać z mężczyzną oczywiście. Bo na razie pluszowy bernardyn wrócił do łask.

        A w ogóle to chyba jestem GG-zaufania. Dzisiaj jedna koleżanka przez 30 minut
        opisywała mi swoje wielokrotne orgazmy. Muszę przewartościować listę znajomych
        chyba :P
        • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:55
          a sama je sobie robi czy z kimś i gdzie mieszka ten ktoś?
          • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:58
            Ma jakiegoś Portugalczyka czy innego Hiszpana na noce.
            Żeby cię dobić powiem, że nie jestem pewna, czy rzecz nie dzieje się w twym
            mieście rodzinnym, bo ona tam jakiś czas rezydowała :) Co mnie utwierdza w
            przekonaniu, że jeśli szukać, to tylko tam :D
            • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:06
              A to nie wiem, czy mnie to dobija ;) Jakimś trafem moje koleżanki niezależnie od
              siebie miały przygody z Hiszpanami, Meksykanami i Portugalczykami i nigdy nic
              dobrego z tego nie wyszło. A poza tym ja chyba nie jestem zdolna do relacji z
              cudzoziemcem - lubię zabawę słowem, żarty językowe, jestem wrażliwa na słowo, a
              wychodzi mi to tylko w ojczystym języku. I seks seksem, ale ja potrzebuję tego
              jak dopalacza i afrodyzjaku... Chyba że po raz kolejny mylę się co do siebie i
              swojej natury ;)
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:12
                > Chyba że po raz kolejny mylę się co do siebie i
                > swojej natury ;)

                No chyba nie, bo inaczej byś tego hiszpana, włocha czy jakiegoś habibi, a
                rozumiem ze Ci się nie trafił.
                Zresztą wcale się nie dziwię, bo jednak fajnie jak przy śniadaniu można
                porozmawiać o czymś więcej niż tylko o tym czy chcesz jajka czy twarożek...
                • baba_krk jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:21
                  g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                  > Zresztą wcale się nie dziwię, bo jednak fajnie jak przy śniadaniu można
                  > porozmawiać o czymś więcej niż tylko o tym czy chcesz jajka czy twarożek...

                  myślisz, że nie ma możliwości opanowania języka obcego na dosyć wysokim
                  poziomie, żeby można było rozmawiać swobodnie na (prawie) wszystkie tematy?
                  • hsirk Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:25
                    mozna. ale jak ktos sie nie urodzil tam gdzies albo dlugo nie
                    mieszkal, to nawet jak bedzie rozumial nie bedzie czul odcieni.

                    czyli taka rozmowa na migi troche.

                    nie wspomne ze pogadanie o oligomeryzacji izobutylenu w obecnosci
                    katalizatorow jonowymiennych w ogole raczej w gre nie wchodzi...
                    • baba_krk Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:28
                      nie trzeba się gdzieś tam urodzić, czy mieszkać pół życia, by mieć stały kontakt
                      z językiem... czy to mówionym czy pisanym :P

                      a o oligomeryzacji to nawet po polsku bym nie porozmawiała, bo nie dyskutuję na
                      tematy, o których nie mam pojęcia :)
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:26
                    baba_krk napisała:
                    > myślisz, że nie ma możliwości opanowania języka obcego na dosyć wysokim
                    > poziomie, żeby można było rozmawiać swobodnie na (prawie) wszystkie tematy?

                    Na pewno jest różnica pomiędzy językiem wyuczonym a językiem z którego się wyrosło.
                    Ale istotniejsze jest o że gdy ceni się w kimś możliwość tej szczerej rozmowy to
                    nie zauważa się już z jakiego kraju pochodzi i jakim językiem mówi.
                    • baba_krk Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:34
                      tak czy siak chciałam tylko napisać, że gry słowne są możliwe w obcym języku, poruszanie istotnych kwestii (poza magicznym co na obiad?) też :)
                      • 2szarozielone Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:39
                        ja nie wykluczam, że są, znam też bardzo szczęśliwe "mieszane" pary. Ale ja nie
                        będę nigdy w stanie, choć po angielsku pogadać przy piwie, i to o życiu nawet,
                        to potrafię :) Nie nauczę się angielskiego w odpowiednim stopniu, talentu mi brak.
                        • 2szarozielone Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:41
                          Ba! Moi dziadkowie to własnie taka para, do końca byli szczęśliwym małżeństwem,
                          a dla babci język polski był zdecydowanie drugim językiem, wyuczonym w wieku
                          nastoletnim. Do końca życia śniła po niemiecku.
                          • hsirk Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:47
                            ale oni byli wychowani w innych realiach i czasach.

                            ja sie opieram na opinii faceta co od 20 lat mieszka w anglii. i on
                            definitywnie twierdzi ze zdecydowana wiekszosc malzenstw mieszanych
                            konczy sie zle. nielicznym jednostkowym sie udaje.
                        • baba_krk Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:48
                          talent talentem, ale trzeba być też wystarczająco zdeterminowanym

                          ps: po alko to i mnie pogawędki w j.ang. całkiem dobrze idą ;)
                          • 2szarozielone Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:52
                            No ale o tym mówię - wątpię czy komuś udałoby się we mnie wywołać taką
                            determinację ;) Nie zaiskrzy.
                            • baba_krk Re: jeśli mogę się wtrącić 17.11.09, 00:03
                              To nie musi być ktoś. To może być coś, a ktoś najwyżej przyjdzie później, lub nie ;)
                      • stedo Re: jeśli mogę się wtrącić 16.11.09, 23:55
                        Może i są możliwe, ale z pewnością w ograniczonym zakresie. I często w takiej sytuacji prowadzą do nieporozumień.Ot chociażby sytuacja ostatnia z wywiadem z Isabel w TVNie.Ona mówiła o brzydkich sukienkach w jakich ją poprzednio pokazywano.I dlatego udzieliła wywiadu VIVIE, by pokazać się w ładniejszej, swojej.No i o co jej chodziło, jak myślicie?No chyba nie o sukienki dosłownie. Aż taką imbecylką chyba nie jest. Otóż wg mnie chodziło jej o wizerunek.Nie wiem jak to może być po angielsku, na tyle nie znam, ale może coś z sukienką/dress??/ i ona to przetłumaczyła dosłownie, bo zapomniała że po polsku ten termin z ubraniem nie ma wiele wspólnego, ale bardziej z wyglądem, obrazem. I takich sytuacji w rozmowie dwojga w sytuacji intymnej może być wiele.
                        • baba_krk Re: jeśli mogę się wtrącić 17.11.09, 00:01
                          Chyba trochę o czym innym mówimy.

                          Nie wiem o co chodziło Isabel, ale jeśli o to, o czym piszesz to jest to dla
                          mnie na zasadzie ja mieszkać rok w juesej, ja zapomnieć mowa polska.
                          Chyba każdy, kto uczy się obcego języka po coś więcej niż tylko, żeby się
                          dogadać na wakacjach, uczy się go tak jak trzeba, a nie tłumacząc wszystko
                          dosłownie jak thanks from the mountain.
                          Nieporozumienia i dwuznaczności mogą się pojawić w każdym języku, łącznie z
                          ojczystym.
                          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: jeśli mogę się wtrącić 17.11.09, 00:06
                            Skąd wy w ogóle wiecie co ta Izabela w TV mówiła?
                            • baba_krk Re: jeśli mogę się wtrącić 17.11.09, 00:10
                              chyba nawet to ja linkowałam ją gdzieś Puszkowi ostatnio
                        • 2szarozielone Re: jeśli mogę się wtrącić 17.11.09, 00:07
                          Nelly Rokita jest chyba jeszcze lepszym przykładem. Mój tata zawsze mówił, że
                          patrzy na to, co mówi Nelly, przez palce, bo jej sposób ubierania myśli w słowa
                          bardzo mu się kojarzy z jego matką - a moją babcią. Babcia przez dłuuuugie lata
                          w Polsce nauczyła się mówić po polsku świetnie, ale wciąż gubiła się w
                          niuansach, częściej mówiła coś "prosto z mostu", słowa dobierała poprawnie, ale
                          często bez taktu i wyczucia (a to kochana osoba była, na pewno nie chciała
                          nikomu specjalnie przykrości robić). I to nie były różnice kulturowe, ale
                          językowe właśnie.
                          Co oczywiście nie przekreśla szansy na "mieszany" związek - ale zawsze będzie
                          jakimś tam problemem :)

              • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:12
                Wiesz, ja dałam się zbałamucić Włochowi na ruinach zamku Maurów :) Też nic z
                tego nie wyszło, ale myślę, że - ponieważ zaraz potem była epidemia grypy we
                Włoszech - on nie żyje i dlatego przestał odpisywać na maila :)

                Poza tym wolę słowiańską krew (matko, brzmi jak wyznanie wampira :) Poza tym
                seks seksem, ale ja muszę najpierw z kimś pogadać o życiu w postaci barowej
                rozmowy o czwartej nad ranem. Po angielsku o życiu mi nie wychodzi :)
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:24
                  > Wiesz, ja dałam się zbałamucić Włochowi na ruinach zamku Maurów :)

                  Oh, please, do tell... :)

                  > Poza tym wolę słowiańską krew (matko, brzmi jak wyznanie wampira :) Poza tym
                  > seks seksem, ale ja muszę najpierw z kimś pogadać o życiu w postaci barowej
                  > rozmowy o czwartej nad ranem. Po angielsku o życiu mi nie wychodzi :)

                  Bo angielski do wódki nie pasuje. A inny alkohol do rozmowy o sensie życia się
                  nie nadaje.
                  • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:28
                    No, właśnie. A fiński jeszcze znam za mało. A włoski to pasuje do ruin zamku
                    Maurów, a nie zadymionej knajpy, dokładnie takiej, jaką kocham.
                  • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:48
                    A o Włochu nie opowiem. Zresztą, on ze mną rozmawiał w dziwnej mieszaninie
                    włoskiego z francuskim i nie wszystko rozumiałam :D
          • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:00
            jak opisywala na gg znaczy ze ich nie ma. znaczy pewnie cos tam ja
            swierzbilo i wywnioskowala ze to musza byc te wieloktrotne orgazmy
            • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:02
              hsirk napisał:

              > jak opisywala na gg znaczy ze ich nie ma. znaczy pewnie cos tam ja
              > swierzbilo i wywnioskowala ze to musza byc te wieloktrotne orgazmy

              Dziękuję, Krzysiu. W takich sytuacjach zawsze wiesz, co powiedzieć, żeby
              kobiecie zrobiło się dobrze.
              • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:05
                bo kobieta, ktora wie naprawde co to ORGAZM (nawet pojedynczy) nie
                bedzie sie publicznie chwalic, chociazby, by nie zapeszyc na
                przyszlosc.
                • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:08
                  chrzanisz ;) to nie święty graal ani kwiat paproci i nie zniknie od gadania. a
                  kobiety gadają o seksie. i na gg to nie publicznie, tylko prywatnie.
                  • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:14
                    i chwalisz sie kolezankom, "i wtedy jak mi dopchnal, to poczylam pod
                    watroba, a darlam sie az do trzeciego pietra"???


                    faceci tez gadaja ze soba o seksie. podobno. bo ja nie.
                    • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:18
                      Ale ona tak nie mówiła. Tylko że ją sąsiedzi słyszeli. I jej pierwszy raz jest
                      tak dobrze.
                      • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:22
                        sorry. blad z mojej strony. kiedys tez zdarzylo mi sie tak mowic.
                        jako troche mlodsze szczenie. sluzylo to tylko temu, zeby sie
                        pochwalic komus i zapewnic samego siebie jaki to ja dobry jestem. by
                        stlumic strach ze ktos mnie po prostu tylko rucha i zaraz sie to
                        skonczy bo mu sie znudzi.


                        nie ma innego wyjasnienia. STRACH i niepewnosc.
                        • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:36
                          są inne wyjaśnienia. poza tym rozmowy o seksie to nie tylko chwalenie się tylko
                          czasem próby rozkminienia jakiegoś problemu. a czasem prośba o poradę albo
                          inspirację. a czasem radosne plotkarstwo, niekoniecznie może chlubne, ale dość
                          normalne. używany język i glębokość wchodzenia w szczegóły oraz powaga
                          zachowywana przy rozmowie zależą właśnie od motywacji ;) które baaaardzo różne
                          mogą być.
                          No ok, seks to sprawa intymna, ale też nie święta, raczej krąg profanum niż
                          sacrum. Ma też swoje aspekty techniczne które czasem dobrze jest obgadać. A
                          czasem to po prostu zabawne. Pamiętam, jak znajomy w knajpie się kiedyś
                          rozpędził i zaczął opowiadać o swoich próbach z seksem tantrycznym - i o tym,
                          jak dał sobie spokój, bo mu to strasznie dużo czasu zabierało i prawie go z
                          roboty wyrzucili :-D
                          • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:44
                            nie zgodze sie. ale coz. nie musimy byc jednomyslni. na razie :D
                        • thank_you Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:54
                          Pieprzysz jak potłuczony. :-)
                          • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:57
                            ok. jak pani sobie winszuje. nie bede sie spieral.
                            • thank_you Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:01
                              A jak tam sobie uważasz. :-)))
                          • stedo Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:20
                            No i co z takim porąbańcem robić?;))Jak wahadło albo chochoł w swym chocholim tańcu;)
                    • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:19
                      Używam innego języka :) Ale tak - rozmawiam. Nie z każdym i nie o wszystkim, ale
                      z niektórymi bardzo szczerze.
              • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:06
                krzysiu...


                och, jak ladnie mozna wymawiac czyjes imie...
                • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:13
                  Żałuj, że nie słyszałeś jak ładnie umiem to wyszeptać nocną porą.
                  • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:17
                    hk...hmmmm...
              • eilenn_ardenn Re: o cyckach :) 17.11.09, 10:25
                liisa.valo napisała:

                > Dziękuję, Krzysiu. W takich sytuacjach zawsze wiesz, co powiedzieć, żeby
                > kobiecie zrobiło się dobrze.

                Orgazmy od samego mówienia ;)? Jak Yeti - podobno jest, ale nigdy nie widziałam.
                • liisa.valo Re: o cyckach :) 17.11.09, 10:39
                  eilenn_ardenn napisała:
                  >
                  > Orgazmy od samego mówienia ;)? Jak Yeti - podobno jest, ale nigdy nie widziałam

                  Raaaany, sami zboczeńcy. Po prostu dzięki Krzysiowi poczułam się lepiej. Teraz
                  bez skojarzeń? :)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:57
          >
          > A w ogóle to chyba jestem GG-zaufania. Dzisiaj jedna koleżanka przez 30 minut
          > opisywała mi swoje wielokrotne orgazmy. Muszę przewartościować listę znajomych
          > chyba :P

          A wiedziała o bernardynie? Bo jeśli tak, to była to czysta złośliwość.
          Coś, czego w podobnej sytuacji facet kumplowi by nie zrobił :D
          • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:01
            Wie, że jedynymi żywymi stworzeniami płci męskiej w moim domu jest pies rady
            mieszanej i kot rasy dachowej. A chłop się zdematerializował z tą, co ma nogi do
            nieba. Więc mogła być i złośliwa... Cholera... Ta ma latino lovera, a ja
            wszystko sama muszę robić :D
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:08
              > Wie, że jedynymi żywymi stworzeniami płci męskiej w moim domu jest pies rady
              > mieszanej i kot rasy dachowej.

              Czyli czysta złośliwość, podyktowana najpewniej chęcią lepszego przeżycia
              swojego "szczęścia".

              > Ta ma latino lovera, a ja
              > wszystko sama muszę robić :D

              Nie ma to jak odrobina dyskrecji... Miłej zabawy :D
              • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:14
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
                > Nie ma to jak odrobina dyskrecji... Miłej zabawy :D

                Ale dźwiganie zakupów nie jest miłą zabawą, a zawsze to robił mój wielkolud.
                Odkąd się zmył, dygam sama na to poddasze zakichane.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:21
                  > Ale dźwiganie zakupów nie jest miłą zabawą, a zawsze to robił mój wielkolud.
                  > Odkąd się zmył, dygam sama na to poddasze zakichane.

                  Taaaaa, a koleżanka to o 2 zgrzewkach wody mineralnej i 3kg ziemniaków się
                  zwierzała...
                  • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:25
                    Ja się przejęłam radami Krzysia i się już nie będę zwierzać, chyba że Szarej
                    przy Mojito, jeśli będzie miała cierpliwość.
                    • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:27
                      Zresztą, się zwierzę.
                      Dzisiaj mi kot podlazł pod nogi na schodach, więc upuściłam siatkę i mi się
                      jabłka poturlały po całym pionie, że o mandarynkach już nie wspomnę, i pękła
                      tytka z brokułami. Dobrze, że jajek nie kupowałam.
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:37
                      > Ja się przejęłam radami Krzysia i się już nie będę zwierzać,

                      Mhm, a ja mam uwierzyć że to o radzeniu sobie na własną rękę, to tak przypadkiem
                      wyszło :) Palce nie język i same nie piszą co im ślina przyniesie.
                      • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:49
                        Nie, to nie był zapis podświadomości. Zabieg celowy, ale chyba niepotrzebny.
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:53
                          > Nie, to nie był zapis podświadomości. Zabieg celowy, ale chyba
                          > niepotrzebny.

                          Potrzebny, niepotrzebny. Ważne że zabawny. O tej godzinie cenię to najbardziej.
            • eilenn_ardenn Re: o cyckach :) 17.11.09, 10:33
              Znajome, które miały południowe przygody twierdzą, że latino lover to nic specjalnego. Ot, taki stereotyp. Więc albo (poza dociekaniem Grafa) ten lovelas koleżanki to wyjątek (może matka jego z Północy?), albo ona pobudliwa jest.
    • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:54
      Właśnie dziś dowiedziałam się, że nigdy nie czułam się naprawde
      kochana. I już
      nigdy się nie poczuję.



      poczekaj, poczekaj... !
      • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:55
        one już nie urosną, a operacji się boję. ja się nawet dentysty boję. i
        pobierania krwi.
        • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:58
          a czy ja powiedzialem ze urosna?
          • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:02
            No ale tak logicznie :) Bez cycków nie poczuję, to na co mam czekać?
            • hsirk Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:09
              zeby sie przekonac ze to pierdolenie mandaryny czy tam kogos.

              co do cyckow: urosna, ale wtedy juz to nie bedzie wazne. wtedy juz
              albo sie bedziesz czula kochana, albo nie.

              mojej siostrze ostatnio urosly.
              • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:15
                Eeeeech, a Ty na poważnie, a ja chciałam pokpić sobie. I się smętnie zrobiło ;)
                • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:50
                  Wcale nie jest smętnie.
                  A propos smętności, dziś mi Bromboszcz poeta powiedział, że mam najsmutniejsze
                  oczy, jakie widział :)
        • liisa.valo Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:03
          2szarozielone napisała:
          > i pobierania krwi.

          A ja umiem sama sobie robić zastrzyki :))))))
    • niski.oktan Re: o cyckach :) 16.11.09, 22:56
      A ty musisz tak ciągle robotę do domu zabierać? :D

      Fuck it!
      • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:02
        Tylko te elementy z gwiazdami i kosmetykami. I z "Bravo Girl". Banki i inne
        instytucje finansowe zostawiam w biurze :)
        • niski.oktan Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:18
          Przecież widzę, że nie z Wittgensteinem. :D

          I zapomniałaś o nawiasie - powinno być: elementy z "gwiazdami".
          • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:22
            to cudzysłów nie nawias, aż tak mnie pudel nie ogłupił :-D

            • niski.oktan Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:32
              Na razie zdałaś. Ale to tylko kwestia czasu. :D
    • mason_i_cyklista Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:14
      aaa pamietasz co ci mowiłem na ostatniej imprezie?
      • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:23
        a Tyyy pamiętasz? :-D
        • mason_i_cyklista Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:28
          a chcesz ff tubę?
          • 2szarozielone Re: o cyckach :) 16.11.09, 23:42
            Fffff Tubie to jeszcze nie byłam, ale nie chcę. Wolę już obok, do Bazyla ;] I
            Dzika obiecałeś.
            • mason_i_cyklista Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:34
              ano, trafim kiedyś do dzika. ale też się nie ma co spieszyć, przy domówkach
              wymięka. a u bazyla to z kolei ja nigdy nie byłem
              • liisa.valo Re: o cyckach :) 17.11.09, 08:48
                mason_i_cyklista napisał:
                > a u bazyla to z kolei ja nigdy nie byłem

                Nie masz powodu do popadania w rozpacz... :) Chociaż są rzeczywiście doznania
                niepowtarzalne.
                Aczkolwiek odkąd mój przyjaciel Bartosz jest "BARDZO WAŻNY I ZAPRACOWANY" też
                nie byłam :)
      • zloty.strzal Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:05
        mason_i_cyklista napisał:

        > aaa pamietasz co ci mowiłem na ostatniej imprezie?

        To wy tak balujecie razem?
        • 2szarozielone Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:09
          i to jak ;)
    • puszysta_gimnazjalistka Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:06
      Głowa do góry, może jak w ciążę zajdziesz to piersi Ci dramatycznie urosną.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:07
        > Głowa do góry, może jak w ciążę zajdziesz to piersi Ci dramatycznie urosną.

        Ale proporcja obwodu w piersi do obwodu w pasie się bynajmniej nie poprawi.
        • puszysta_gimnazjalistka Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:13
          Rzeczywiście, o tym nie pomyślałem.
        • zloty.strzal Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:15
          > Ale proporcja obwodu w piersi do obwodu w pasie się bynajmniej nie poprawi.

          Na inszym forum znalazłam właśnie gifa jak to pan pani o słoniowych rozmiarach w
          pępek ładuje i chyba wolę mieć mały biust niż warunki do takiej zabawy.
          • 2szarozielone Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:19
            to musi łaskotać :-D
            • zloty.strzal Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:20
              Nie wiem, jej cały tłuszcz zaczyna falować.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:21
            > Na inszym forum znalazłam właśnie gifa jak to[...]
            Listości....
            BTW to na lobby biuściastych było? :)
            • zloty.strzal Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:26
              Nie. Tutaj.
      • 2szarozielone Re: o cyckach :) 17.11.09, 00:09
        Ty masz puszyste piersi i dlatego mnie tak z litości pocieszasz :( Nie potrafisz
        się solidaryzować.
      • mala_mee Re: o cyckach :) 17.11.09, 09:00
        Taaa... Może czasem rosną. Ale bolą a potem obwisają... Zajebisty
        interes...
    • mala_mee Re: o cyckach :) 17.11.09, 08:52
      No to albo mi jej szkoda albo na mega młotów trafiała...
    • eilenn_ardenn Re: o cyckach :) 17.11.09, 10:14
      W takim razie czyżbym była wyjątkiem potwierdzającym regułę? Ja dużych nie mam, a czułam się kochana, podobno w kilku wypadkach całkiem słusznie :)
      • liisa.valo Re: o cyckach :) 17.11.09, 10:18
        Dajże spokój, ja mam duże cycki, a nie czułam się kochana. O, i masz... :)
    • gate.of.delirium Znowu o cyckach ? 17.11.09, 10:20
      2szarozielone napisała:

      ...zabierajcie je z sobą na randki i po problemie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka