14.11.11, 19:00

... Gubernatorskiej Rady Komisarzy Ludowych miasta Saratów „O skasowaniu prawa własności prywatnej w stosunku do kobiet” (1918), w którym przeczytamy, że: «Wszystkie kobiety objęte tym Dekretem, nie pozostają nadal własnością prywatną », lecz stają się własnością całej klasy robotniczej. Prawo przydziału do korzystania z uwolnionych kobiet posiada Rada żołnierskich, chłopskich i robotniczych Deputatów miast i wsi. Obywatele mężczyźni, jeżeli akceptują warunki tego Dekretu, mają prawo korzystać z kobiety nie częściej niż cztery razy w tygodniu i nie dłużej niż przez trzy godziny. Każdy członek kolektywu robotniczego ma obowiązek wpłacać 2% od swej pensji na konto funduszu edukacji ludowej. Każdy mężczyzna, chcąc skorzystać z egzemplarza mienia ludowego (to jest kobiety...), musi przedstawić wydany przez związek zawodowy lub przez fabryczny komitet robotniczy dowód swej przynależności klasowej”.
Więcej szczegółów na wystawie w Muzeum Erotyki:
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10639785,Odwazna_wystawa_tylko_dla_doroslych__seks_w_ZSRR.html
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: Dekret... 14.11.11, 19:44
      Ale to naprawdę czy ktoś sobie jaja robi?
      • stedo Re: Dekret... 14.11.11, 21:13
        Ale co naprawdę? Muzeum jest naprawdę, eksponaty też, większość podobno kopie, więc ten dekret też pewnie w formie kopi. Ja nie do końca rozumiem o co im chodzi. Chyba jest tu mowa o prywatnych burdelach, które upaństwowiono i klasa robotnicza mogła wykupić abonament za 2% pensji i w ramach tego abonamentu używać 4x/ tydzień po mx 3h. Chyba tak to miało wyglądać;)))Niektóre ciekawostki historyczne są intrygujące i zabawne. W ramach Święta Niepodległości trochę surfowałam w necie coby coś znależć ciekawego n/t. I dowiedziałam się, że ojciec narodu marszałek Piłsudski był niezły kozak i pies na kobiety.2 z nich popełniły samobójstwo,o pierwsza żonę rywalizował z Dmowskim i dlatego m.in. tamten go całe życie nienawidził.Zostawił ją zresztą po kilku latach i związał się z niejaką Oleńką , z którą miał 2 dzieci zanim zawarł z nią małżeństwo ,, bo 1sza żona nie chciała dać mu rozwodu.Musieli czekać z tym aż do jej śmierci. Co nie przeszkodziło mu mieć jeszcze do śmierci 2 "przyjaciółki" duuużo młodsze.:
        deser.pl/deser/56,111858,10537679,Wszystkie_kobiety_marszalka_Pilsudskiego.html
        • berta-death Re: Dekret... 15.11.11, 18:08
          A to o burdel chodziło? Nie załapałam. ;D
          • stedo Re: Dekret... 16.11.11, 21:09
            Jednak nie o burdel okazuje się, a o życie przeciętnej kobiety na dalekim wschodzie Rosji. Człowiekowi wyobrażni nie starcza jednak;))
    • qw994 Re: Dekret... 15.11.11, 06:59
      Zawsze wiedziałam, że nie lubię komunistów ;)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dekret... 15.11.11, 15:26
      Deputat na baby. To mi się podoba :D :D
    • redundant Po 17... 16.11.11, 16:22
      ... godzinie rozmawiane będzie w temacie.
      www.polskieradio.pl/8,Dwojka
      Kliknąć trzeba głośniczek, na górze strony po lewej, obok napisu "Wybieram Dwójkę".
      • stedo Re: Po 17... 16.11.11, 21:06
        No pacz pan jakiej rangi wydarzenie "kulturalne";)) Nawet Dwójka wzięła je " na tapetę".Wyższa kultura mocium panie;)) A zaraz potem o madame Curie. Dla każdego "coś" miłego;))
    • forumowicz_pospolity Re: Dekret... 17.11.11, 23:14
      niezłe
      aż dziw że komunizm upadł i faceci do tego ręke przyłozyli ;]
      • redundant Re: Dekret... 18.11.11, 11:13
        Kiedy system okrzepł, stał się (przynajmniej oficjalnie :P) purytański jak Nowa Anglia w XVII wieku.

        Do tego stopnia, że w PRL-u lud układał do melodii powszechnie znanej klik strofy w stylu:

        Na huj nam swaboda ruskiego naroda
        Gdzie nie ma co palić i nie ma co pić
        Burdele zamknięte, kurewki wyrżnięte
        To jak ma czieławiek sawieckij tam żyć
        • forumowicz_pospolity Re: Dekret... 18.11.11, 13:09
          redundant napisał:

          > Kiedy system okrzepł, stał się (przynajmniej oficjalnie :P) purytański jak Nowa
          > Anglia w XVII wieku.
          >
          > Do tego stopnia, że w PRL-u lud układał do melodii powszechnie znanej klik strofy w stylu:
          >
          > Na huj nam swaboda ruskiego naroda
          > Gdzie nie ma co palić i nie ma co pić
          > Burdele zamknięte, kurewki wyrżnięte
          > To jak ma czieławiek sawieckij tam żyć

          >

          no wiec własnie, musiał być rozziew w któryms momencie miedzy literą prawa a realiami
          i tak system stracił mocny punkt podparcia

          lidl zyje i ma sie dobrze, o czym swiadczy fakt ze poszli w agresywna reklame w tv (z fajna piesnią)
          ale
          nie sledze promocji i tyg tematycznych
          mam tylko radar ustawiony na rowerowe ale to pózniej bedzie
        • stedo Re: Dekret... 18.11.11, 13:37
          ;)))))))))))
          Trochem bardziej , bardziej wiekowa niż kolega, a nie słyszałam tego "hitu";)) To w jakimś "Złym" było, czy jak?
          • redundant Re: Dekret... 18.11.11, 15:25
            Najwyraźniej nie miałaś styczności z ludem. Ja to znam z życia. :P

            Ani nie wiem, kto to ułożył, ani, czy w ogóle wiadomo, kto. "Złego" czytałem bardzo dawno temu, ale hymn ZSRR à la Polonaise na pewno znałem dużo wcześniej.
            I nie wyobrażam sobie, że odwilż po 1956 roku była na tyle głęboka, aby takie teksty mogły ukazywać się drukiem.
      • redundant PS. 18.11.11, 11:16
        A tak w ogóle, to co tam w Lidlu słychać, dobry człowieku? :)
        Nie szykują się na dniach jakieś egzotyczne tygodnie/weekendy? Albo nawet bez okazji coś ciekawego na półkach?
        • wilowka Re: PS. 18.11.11, 18:42
          To ja Ci powiem, że powiem, że dawno włóczek nie było, a czekam na nie i maszyna do chleba Lidloska mnie się spierdutała, ale mają gwarancję w stylu angielskim (czyli dor Tudor) więc mam ją kurierowi oddać o czekać na finał.
          • redundant Re: PS. 21.11.11, 11:59
            Nie może to być - nigdzie nie ma?! W żadnym ze wszystkich 20 Lidli, które odwiedzasz wracając z fabryki do lokalu mieszkalnego??? =O

            Uważaj też na mikser de Lidl, gdyż powiadają, że kiepsko ciasto miesi.
            'naczy podobnież jest w misie strefa, do której nie sięga mieszadło, i znakiem tego zalegająca tamże breja - niezależnie od czasu mieszenia - trwa niemieszona.

            A kurierzy niech się gonią w szmaty. :> Poczty kurierskie to jedno z moich największych (a w ogóle nielicznych) rozczarowań kapitalizmem.
            Poczta Polska oczywiście niech się zrestrukturyzuje i przestanie być studnią bez dna trzymaną na krótkiej smyczy przez związki zawodowe. Ale niech zostanie tak jak jest fsęsie, że jak dostanę awizo, to se będę mógł sam odebrać paczkę wtedy, kiedy mnie będzie to odpowiadało. W miejscu nieodległym i czynnym od rana do nocy.
            • stedo Re: PS. 21.11.11, 13:36
              A co masz do kurierów? Oni też nie obligują Cię terminem tylko przyjeżdżają do us..j śmierci, dopóki Cię nie zastaną. Jedyny kłopot, że zawsze musisz mieć w kieszeni te parę złotych, bo z kart nie pobierają.Ostatnio miałam okazję "mieć przyjemność" z takim.Przyjechał wieczorem, tuż przed 20tą. Bardzo się ucieszył jak mnie zobaczył, bo jak rzekł "jest pani dzisiaj pierwsza , którą zastałem". Miałam zapłacić 180zł, a miałam 200zł. On mówi że ma tylko 10zł drobnych, no bo jak wyzej, byłam pierwsza. No cobyście zrobili na takie dictum? Dałam mu to koszyczkowe;)
              • redundant Re: PS. 22.11.11, 01:07
                Do kurierów personalnie mam to, że często są zmanierowanymi gówniarzami, którzy - mówiąc delikatnie - dalej srają, niż widzą. Wydaje im się, że są na tym świecie bardzo ważni (i to nie w życzliwym stylu skłonnego do medytacji wiejskiego listonosza), a już na pewno ważniejsi od klientów, którzy, jakby nie było, dają im jeść.

                Z kolei w systemie nie podoba mi się asymetria.
                Mnie to, co obstalowałem, jest z reguły autentycznie potrzebne (czasami nawet szybko, a czasami wręcz tego pragnę), za to kurierowi potrzebna jest tylko parafka na jakimś kwicie, i ma na jej zdobycie np. 7 dni. Innymi słowy, płacę za uzyskanie "przywileju" bycia zależnym od kogoś, komu mniej zależy na załatwieniu sprawy.

                W praktyce asymetria przejawia się tak, że np. jestem umówiony (od przedwczoraj!) na odbiór między 13 a 15, a kurier już o 16:30 łaskawie się odzywa i informuje, że jest na drugim końcu miasta, a zasadniczo to jeździ do 17 i dzisiaj to na pewno do mnie nie zdąży. A jutro to ma czas od 9 do 11, a jak ja nie mogę, to może pojutrze?...
                I nie jest to przypadek ekstremalny, laski skarżyły się tu na forum na kurierskie akcje w stylu zawalania terminów i zostawiania przesyłek u sąsiadów (u jednego z sąsiadów - bez informowania adresata, u których konkretnie sąsiadów!) etc.

                Poza tym nie jest nawet ważne, kto na kogo poluje i kto nawala. Jeśli nawet kurier jeździ za mną do usranej śmierci, to i tak mnie to nie urządza - sprawa pozostaje niezałatwiona, wciąż nie mam oczekiwanej przesyłki.
                Do dupy z taką wygodą, zasadniczo. :>

                Dlatego rutynowo żądam od każdego sklepu wysłania towaru do paczkomatu (jeśli nie współpracują z InPostem, zawsze opieprzam od góry do dołu, że tkwią w mrokach Średniowiecza :D), albo przez Pocztę Polską.
                I kiedy później spedytor informuje, że przesyłka jest, to znaczy, że naprawdę jest. Czeka. I mogę ją odebrać i dzisiaj, i jutro, i pojutrze, i po pojutrzó, itd. I codziennie przynajmniej przez 12 godzin na dobę.
                I dopiero to jest wygoda.
                • thank_you Re: PS. 22.11.11, 13:48
                  Paczpanie, co to się porobiło. Ja mam szczęście do kurierów - różne zamówienia przywożą następnego dnia. Za to sprzedawcy - ech, sk..., oszuści...
                  • thank_you Re: PS. 22.11.11, 13:52
                    Na PP wielka zmiana - proponują rachunki.
                    Ino kilka listów mi zgubili.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka