Dodaj do ulubionych

Wybryki młodości.

04.08.08, 13:59
Jakie głupie rzeczy zdarzyło wam się zrobić w czasach młodości. Tylko nie
opowiadajcie, że byliście grzeczni i wasza codzienność to modlitwa i nauka. ;))

Ja oczywiście byłam grzeczna, przyznaje się tylko do biernego okradania grobów. ;)
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 14:06
      Majac 16 lat wybralem sie samiusienki autostopem w Polsce. Ze Slaska
      dojechalem na kaszuby i nad morze i nazad :) Rodzicielka wiedziala,
      ze jestem na obozie wedrownym :)
      • puszysta_gimnazjalistka Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 17:07
        Będąc w tym samym wieku zrobiłem podobnie, ale zamiast tarabanić się gdzieś
        autostopem wypoczywałem w Jarocinie :)

        Czy ktoś to jeszcze pamięta?

        Nie próbuj głową walić w mur
        bo tylko włosy swe okrwawisz
        Jak balon czaszka pęknie twa
        i ślad po tobie nie zostanie
        • kontik_71 Re: Wybryki młodości. 05.08.08, 16:39
          Nigdy nie bylem fanem takich zlotow i tej muzyki.. wolalem szum lasu
          i cisze :)
      • polla.k Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 12:18
        Ze mna podobnie było, rodzice wiedzieli, że jestem pod namiotem w
        Świniujściu, a ja stopem wdłuż wybrzeża :)
    • nexstartelescope Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 14:17
      Jakichś konkretnych wybryków sobie nie przypominam, bo chyba
      chodzenie na wybrane lekcje do wybranych nauczycieli, podrabianie
      usprawiedliwien i wychodzenie w srodku lekcji, jak nauczyciel
      zaczął gadac od rzeczy, to normalka? Nie to, zebym była leserem,
      dobrze się uczyłam, chodziłam sumiennie na przedmioty, które
      lubiłam, tylko czasem mnie szlag trafiał, jak próbowli mnie wcisnąc
      w ramki, to i się buntowałam. Poza tym powroty do domu nad ranem,
      kilkudniowe imprezy i takie tam , ale to chyba każdy przechodził.
      Mój ostatni wybryk - wyjechałam do jukej z chłopakiem którego starzy
      nie znali, o fakcie dowiedzieli się, gdy juz byłam na miejscu.
      Jestem tu do tej pory :)
    • portobello_belle Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 14:41
      uo jezu, naprawde chcesz wiedziec?

      Oto niektore z moich niechlubnych czynów:

      - jazda w nocy samochodem bez papierów po spozyciu (bardzo
      niewielkim na szczescie)
      - zjedzenie narkotycznych nasionek (jedno z moich najgorszych
      wspomnien)
      - chlanie grappy i grzanego wina pól dnia na stoku, a potem
      szalencza jazda na carvingach

      poza tym niezliczone ucieczki z pensjonatów/osrodków kolonijnych ( w
      tym jedna spektakularna- 'wyjscie nocne' uwienczone dzikim
      ogniskiem na srodku drogi gdzies na czeskim odludziu. Niby nic, ale
      jak switalo i postanowilismy wracac, zasypalismy ognisko i
      wstalismy, to zza zakretu wypadl autobus (szerokosci calej drogi
      rzecz jasna). Gdybysmy jeszcze chwile zostali, to by nas zmiotl z
      powierzchi ziemi wraz z naszym ogniskiem.


    • kitek_maly Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 15:11

      Ja oczywiście byłam bardzo grzeczna. Miałam parę wpadek w szkole, ale niestety
      byłam 5kową uczennicą, więc nie zostały jakoś szczególnie uwiecznione. ;-) Choć
      chyba całej klasie w pamięci zostanie jeden z wybryków w liceum, kiedy to wraz z
      koleżanka siłowałyśmy się z polonistką nie chcąc jej wpuścić do klasy
      (trzymałyśmy drzwi od środka). :-)) Hehe pamiętam jak później bałyśmy się, że
      dostaniemy za to po tyłku - i oczywiście cała klasa wymyślała jakieś wymówki - i
      ja miałam mówić, że szłam wyrzucić ogryzek a koleżanka poszła zamknąć drzwi, bo
      przeciąg je otworzył, no i potem ja jej pomagałam.

      Kilka razy zaliczyłam stanie (zamiast siedzenia) przez całą lekcję w ławce.
      Uwagi dziwnej treści - rzuca na lekcji ostrymi przedmiotami (to był długopis).
      ;-) Kurdeeee, fajne to były czasy. Aż się łezka w oku kręci. :-( Mimo tego, że
      m.in. był to dla mnie bardzo stresujący okres, bo wspomniana polonistka mnie
      nienawidziła, to mimo wszystko był to czas fajnej beztroski.

      A z takich pozaszkolnych to chyba tylko samookolczykowanie się przychodzi mi na
      myśl. Oczywiście poza szalonymi imprezkami, ale to raczej norma. ;-)
      • nexstartelescope Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 15:16
        A Wasze matki były wzywane do szkoły? Moja była kilka razy, w końcu
        powiedziała wychowawczyni, ze nie ma czasu przychodzic na każde
        wezwanie i jak nie będzie miała ważnego powodu to niech jejnie
        wzywa, tylko zadzwoni:) nn miała rację rodzicielka, wychowawczyni
        naprawdę miała trochę nie teges pod tym względem, potem dała za
        wygrana ;)
        • kitek_maly Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 15:33

          Moja nigdy... poza jedną sytuacją. :-) Kiedy kończyłam szkołę podstawową dostała
          zaproszenie na rozdanie świadectw - albowiem miałam świadectwo z paskiem i szłam
          w pochodzie - LOL. A zaprawdę powiadam Wam, nie byłam kujonką, tylko taka zdolna
          sama z siebie. :-)

          Na koniec liceum się już nie bawiono w zapraszanie rodziców, o ile dobrze pamiętam.
          • portobello_belle Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 16:01
            kurde, ja wlasnie na zakonczenie podstawówki mialam byc w poczcie
            sztandarowym, ale z uwagi na to, ze pofarbowalam wlosy na burgund,
            odsunieto mnie od tego - bo kto by to widzial, zeby z farbowanymi
            wlosami sztandar niesc! Toz to hanba dla calej szkoly ;)
            I cale szczescie, nienawidzilam tego typu akcji.
        • ciaew Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 17:22
          1. jak byłam w drugiej podstawówki wezwano moją mamę, że palę w toalecie
          papierosy, i że w ogóle fajami śmierdzę i że trzeba ze mną porozmawiać :)
          wzywała wychowawczyni, która jak się później okazało zaczynała chorować na
          schizofrenię i sobie u mnie wymyśliła, że palę. na szczęście mama mądrą kobitą
          jest i nie dała sobie wmówić, że jej 7-letnie dziecko pali

          2. w trzeciej klasie podstawówki znów ją wezwano. tym razem za to, że zostałam
          przyłapana w męskiej toalecie na nieudolnych próbach uprawiania seksu. seksu
          oczywiście żadnego nie było, tylko się dotykaliśmy i trochę całowaliśmy.
          najfajniejsze, że ten chłopak bardziej oberwał, bo wyszli z założenia, że to
          jego pomysł był. a to ja taka głupia byłam wtedy :)
        • speedymika Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 15:14
          moja miala osobistą audiencje u wychowawczyni, na temat mojej plodnosci
          literackiej :)
          mialysmy taka koleżankę, średnio lubianą. ciągle się wszystkim przechwalała,
          chyba jakis kompleks niższości. no to razu pewnego wspólnie z jeszcze jedną
          koleżanką stworzyłyśmy utwór wierszem pisany, dośc niepochlebny dla owej panny
          pamiętam tylko dwa wersy
          'o panczenistko niezwyciężona
          tyś jak ropucha napuszona'

          moja Mama najpierw usłyszała reprymendę na mój temat, a potem na koniec
          nieśmiało dodane 'ale talent to PAni corka ma' (wycho
          • speedymika Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 15:15
            ..wawczyni była polonistka)...:)
    • ursyda Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 15:17
      z koleżanką ukradłyśmy klasówki z klasy (żeby podłożyć inne - te
      napisane dobrze) a potem poszyłyśmy je spalić do nauczycielskiego
      kibla
      spaliłyśmy dechę
      nidgy się do tego nie przyznam
    • karka831 Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 15:43
      Byłam zbuntowaną nastolatką, epoki grunge, co się wiązało z wieloma wybrykami
      oraz częstymi wizytami mojej mamy w szkole. Wizyty dotyczyły m.in takich kwestii
      jak:
      - pani córka jest częścią 'złego towarzystwa' w naszej szkole
      - proszę przypilnować czy córka się myje (hah!) : długie wyciągnięte swetry i
      rozwiązane glany znaczyły jedno: BRUDAS!
      - od córki czuć papierosy
      - wagary itp.
      A najlepsze jest to,że to wszystko nijak się miało do moich ocen. Spawowanie
      miałam najgorsze,ale jednocześnie byłam pasjonatką historii, mistrzem ortografii
      w szkole, uczestniczyłam w wieczorkach poetyckich, prezentując własne wiersze,
      prawie zawsze rozwiązywałam zadania dodatkowe z matematyki czy biologii. Może
      dlatego moja mama była zawsze po mojej stronie, choć często (np.na zebraniach,
      okropnie się wstydziła). To były czasy. ;PP
    • speedymika Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 15:55
      jakie to jest bierne okradanie grobów????

      ja byłam bardo dobra uczennicą, czerwony pasek na świadectwie, zaszczytne
      miejsce w czele pochodu pierwszomajowego...;)
      ale udało mi się w 2 klasie podstawówki zacząć palić papierosy, potem uciekłam z
      domu, ale wieczorem mnie znaleźli.
      w czasach licealnych czyli juz tych bardziej niegrzecznych, to chyba standard..
      wagary, granaty, zioło.
      nic ekstremalnego nie wywinęłam :(
      taka naaapraaawde niegrzeczna dziewczynką stałam się w momencie
      usamodzielnienia.. ale to juz nie były czasy młodości :)
      • dita.von.teese Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 16:05
        ja bylam grzeczna, dobrze sie uczylam, szkola muzyczna tez itd.
        Dopiero pozniej troche zniegrzecznialam;)
      • bertrada Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 16:10
        > jakie to jest bierne okradanie grobów????

        Nie osobiste ale za wiedzą i przyzwoleniem. Niektórzy twierdzili, że nawet za
        namową. Ale to oczywista nieprawda. ;P

        Koledzy zwinęli znicze z grobowców bo potrzebowaliśmy klimatu do zabawy RPGami.
        Teoretycznie mieli je kupić, ale nie chcieli sie wykosztowywać. ;D
        • speedymika Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 16:13
          Ładnie tak Czesiowi światełko zabierac? nunu...
          • bertrada Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 16:19
            Czesio sie zemścił, bo okazało się, że te znicze okrutnie dymią i śmierdzą i o
            mało co nie podusiliśmy się przy nich w małym pokoju. Wietrzenie niewiele
            pomogło. ;D
    • baba_krk Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 16:43
      Na setnych wagarach w liceum, kiedy już obejrzałam wszystkie możliwe
      filmy we wszystkich możliwych kinach i za bardzo nie miałam pomysłu
      co ze sobą począć, poszłam sobie z nudów zrobić tatuaż.
    • ciaew Re: Wybryki młodości. 04.08.08, 17:16
      kiedyś z przyjaciółką obie okłamałyśmy swoich rodziców, że zostajemy u siebie na
      noc, a poszłyśmy pić do klubu. głupie byłyśmy, bo wydawało nam się, że
      przetrwamy do rana i grzecznie w porze śniadaniowej w domach się pokażemy. tylko
      nie wzięłyśmy pod uwagę, że na 15letni organizm dużo alkoholu nie trzeba i jakoś
      w okolicach 23 zakończyłyśmy imprezę :) a potem siedziałyśmy po bramach, bo
      bałyśmy się w domu pokazać, żeby kłamstwo i ilość wypitego alkoholu nie wyszło
      na jaw :)

      a jak 16 lat miałam to wszyscy znajomi wyjechali na przystanek woodstock a mnie
      mama nie chciała puścić. błagałam ją i przekonywałam, że nic głupiego nie zrobię
      cały wieczór i noc, aż nad ranem pozwoliła mi do znajomych dołączyć. ponieważ to
      były czasy, kiedy komórki nie były wśród młodzieży tak rozpowszechnione jak
      dziś, to jej nakłamałam, że mój chłopak gra na mniejszej scenie, że znam godzinę
      koncertu i w ten sposób go znajdę. jak dojechałam na miejsce i zobaczyłam te
      tłumy to się przeraziłam :) głupota straszna to była tam samej jechać, ale jakoś
      przypadkiem i fartem strasznym wpadłam na znajomych po kilku godzinach błądzenia
      po polach.

      a tak to grzeczna byłam. zwyczajne licealno-studenckie życie. imprezy, tanie
      wina i takie tam :)
    • trypel Re: Wybryki młodości. 05.08.08, 16:05
      Jak mielismy 16 lat to z kumplami pojechaliśmy nad morze pod namiot, to nic
      takiego ale pojechalismy na 2 tyg a całą kasę przepilismy drugiego dnia. Było
      cięzko ale pijąc wodę ze studni i jedząc chleb przezylismy resztę czasu.
      Ogólnie moje durnoty wiązały sie głównie z tym że na wszystkich wyjazdach
      upijałem sie w stopniu straszliwym
      Albo np w wieku lat 17 załozyłem sie z kolegą że wypije litra wódki, rozlanego
      na 50tki, dałem rady jakieś 0,6... film mi sie urwał i obudziłem sie na balkonie
      u niego w domu w zamarzniętych ciuchach (zima była i z -10) bo jak obhaftowałem
      chatę to mnie wypłukali pod prysznicem i wystawili na dwór a potem zapomnieli :)
      tak to bywało
      • nexstartelescope Re: Wybryki młodości. 05.08.08, 16:14
        Właśnie! Przypomniałeś mi. Kiedys na imprezie plenerowej mój kumpel
        schlał się jak pekaes i zaniemógł ;) więc go wsadziliśmy do
        samochodu jednego znajomego, zeby się nie plątał. Zapomnieliśmy nie
        tylko o tym delikwencie, ale tez o powiadomieniu znajomego, ze ma z
        tyłu pasażera. Ten nad ranem jak gdyby nigdy nic pojechał do domu ze
        śpiącym kumplem, zaparkował i poszedł spac. Kumpel obudził się pod
        wieczór następnego dnia na obcym osiedlu, w obcym samochodzie,
        zamknięty w nim w dodatku, i z rozładowanym telefonem. Na szczęście
        siostra właściciela samochodu zauważyła w porę, ze ktos w nim siedzi
        (ciekawe, jaką miała minę) :)
      • ciemna_czekoladka Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 10:13
        Moje wybryki też niestety wiązały się ze zbyt dużą ilością alkoholu.

        I tak pewnego razy zwymiotowałam sie w radiowozie...

        A innym razem wracałam z zakrapianej imprezy, byłam "trochę"
        zakręcona, więc postanowiłam, że nie będę dzwonić do drzwi, żeby
        mnie rodzice nie widzieli w tym stanie i weszłam przez małe okienko
        od piwnicy. TYlko niestety mama postawiła tam skrzynkę ze słoikami,
        w które ja wpadłam i narobiłam takiego hałasu, że wszyscy się
        zbiegli ;D
        Oj sporo miałam takich przygód ;)
    • avital84 Re: Wybryki młodości. 05.08.08, 16:08
      Ja tam cały czas jestem młoda i głupota to nie przeszłość. ;D
    • anna_heche Re: Wybryki młodości. 05.08.08, 16:36
      Uciekałam z domu. Kilka razy. Raz, żeby do Jarocina pojechać. I
      buntowałam się straszliwie przeciw wszystkiemu chyba. Wagarowałam aż
      mnie ze szkoły wyrzucili. I głowę na łyso ogoliłam. Matka mało
      zawału nie dostała. I w punkowcu starszym się zakochałam. A poza tym
      byłam grzeczna.
      • nexstartelescope Re: Wybryki młodości. 05.08.08, 16:58
        :) :) :)
    • conena Re: Wybryki młodości. 05.08.08, 22:24
      jak tak czytam o tych ucieczkach, trawach, festiwalach to nie mam się czym
      chwalić:( wśród moich znajomych nikt nie zwiewał a ja chyba zbyt leniwa na to
      byłam, teraz trochę żałuję, byłoby co wspominać:)

      czasy nauki szkolnej i studenckiej wspominam jako czasy największego
      leniuchowania, z reguły moje kłopoty były wypadkową lenistwa, kiedyś leniwie
      przysypiałam na polaju to babka powiedziała mojemu Tacie, że chyba narkotyki
      biorę, bo jestem taka ospała:D a ja byłam wtedy czyściutka jak ta łza. wagary
      też przez tego lenia mojego, bo mi się raczej nigdy zadań domowych robić nie
      chciało. no a teraz karta się odmieniła, pracuję sporo, ale to lubię i wolę
      jednak forsę niż piątki srątki w dzienniczku;)
    • rose-ana Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 10:01
      U mnie był standard - jeżdżenie na stopa, imprezy, Przystanek Woodstock, wagary,
      picie tanich win w parku. Poza tym pyskata i głupia małolata byłam. Dziękuje
      rodzicom, że mnie nie zabili.:)
    • pawel1940 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 10:19
      Ojej, tak na juz mam sobie przypomniec? ;-).
      Teraz skojarzylo mi sie, ze z kumplem w podstawowce mielismy taki zwyczaj, ze
      wybieralismy numery z ksiazki telefonicznej i dzwonilismy robic rozne dowcipy.
      Nie pamietam juz wszystkich, ale utknal mi w pamieci np. wypytywanie jakiejs
      firmy budowlanej czy da rade zrobic garaz na 8 pietrze. Oczywiscie kazdy
      wiedzial, ze dzwoni do nich no tak moze z 10, 11-latek, ale wtedy zdawalo nam
      sie, ze dobrze udajemy ;P. Inny motyw z podobnej serii to cykliczne rozlepianie
      po calym miescie, przystankach itp. irracjonalnych ogloszen, stanowiacych krzywe
      zwierciadlo tych prawdziwych. Szkoda, ze to jeszcze nie byly czasy komorek na
      karte, bo mozna by odsluchiwac czy ktos dzwonil ;-).
      • pawel1940 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 10:41
        A i ogolnie jakies tam wagary w nie za duzych ilosciach, zawsze usprawiedliwione
        to sie w sumie nie liczy (czasem co najciekawsze nawet przez wychowawczynie, tak
        pro forma). Tego, ze zawsze gadalem na lekcjach, przewaznie gralem w statki i
        najczesciej sciagalem tez w sumie nie licze. Specjalnie na potrzeby testow
        nauczylismy sie z teamem kompanow podstaw migowego ;-). W ogole bez sensu, bo
        wiekszosc rzeczy uchodzila mi na sucho. Rodzice przyzwyczaili sie do tego, ze
        zwykle nie wiedza gdzie jestem (np. wyjscie na rower oznaczalo wyprawe rowerem
        do Czech ;-)). Takze spacery z psem byly niezlym alibi na wiele rzeczy. Chyba
        najbardziej stresowaly mnie rachunki telefoniczne, internet byl w tamtych
        czassach baaaardzo drogi ;-).
    • mala_mee Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 12:15
      Jakaś taka grzeczna byłam.
      Nie buntowałam się bo nie miałam po co.
      Piłam jedynie na wycieczkach i obozach ale wtedy to już w ilościach
      hurtowych ten alkohol przyjmowałam.

      Nuuuuuuda...
      • pawel1940 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:01
        Hehe, na wycieczkach, no tak to sie dzialo ;-).
        Na obozach z reszta tez, ale to ogolnie obozy harcerskie byly to wiele mozna
        bylo ;-).
        • pawel1940 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:02
          O, a mnie sie jeszcze przypomnialo zrzucanie balonow z woda z 9 pietra ;-). Nie
          pamietam czy w kogos trafilismy (chyba nie), niestety to nie tak latwo celnie
          zrzucic taka bombe ;-).
          • polla.k Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:06
            fajne były zabawy w zamek strachu - zamykalo się wszystkie wyjścia z
            pwinicy, ktora była na przestrzal pod calym blokiem, gasiło światło,
            kilka osób chowało się po kątach i straszyło tych, którzy
            przebiegali z jednego konca bloku na drugi. Można się było nieźle
            poturbować w tych ciemnościach.

            Aaaa i kiedys postanowilam zjechać na łyżwach z oblodzonej
            osiedlowej górki...skończyło się niemiło.
          • mala_mee Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:06
            Faktycznie.
            My rzucałyśmy z 10 pietra. Kiedyś przechodziła nauczycielka i mało
            jajkiem nie oberwała.
            Teraz to nawet nie chce myśleć co by mogło być jakby komuś jajko na
            łeb z te wysokości spadło.
          • tengoku77 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:47
            O! Przypomniałeś mi coś :))
            Zbierałam do woreczka ślimaki.. tup tup na górę.. i fru.. z
            okna.. :) Uczyłam ślimaki latać.. z 11 piętra :P
            • polla.k Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:49
              To my latem łapaliśmy w torby takie wielkie latające chrząszcze, a
              potem wpuszczaliśmy je przez okno do sal kolonistom w naszej
              szkole :)
              • tengoku77 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:51
                O raju! heheheh Co za niedobre dzieciaki ;P
    • liisa.valo Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 12:22
      Jak na razie to młoda jestem, więc wszystkie głupoty jeszcze przede mną. Do tej
      pory tylko jedną zrobiłam głupotę, ale za to spektakularną. Rodzice nie chcieli
      mnie puścić na objazdówkę po meczach polskich siatkarzy w Polsce, mimo że sama
      zarobiłam sobie kasę na te mecze. No, to ja tak czy siak w odpowiednim momencie
      spakowałam niewielki plecak, wsiadłam rano w pociąg, zostawiłam im kartkę, że
      będę dzwonić, mówić, że wszystko ok i mają się nie martwić.
      I był cyrk, bo np. w Bydgoszczy musiałam spać na dworcu PKS, co miłe nie było, w
      Katowicach przygarnęła mnie grupa kibiców, a w Łodzi sama mieszkałam w
      schronisku. A w czasie między poszczególnymi meczami mieszkałam u mojej
      chrzestnej, która ma do mnie dziwną słabość i zgodziła się siedzieć cicho, w
      sumie to ją zaszantażowałam emocjonalnie. Ha, ale do dziś stwierdzam, że był to
      jeden z lepszych pomysłów na jaki wpadłam. Dodając do tego, iż np. ładowałam
      sobie telefon ładowarką jednego z polskich zawodników, ha! A mama zrozumiała, że
      jak mi bardzo zależy na czymś, to i tak mnie nie zatrzyma. I miałam smycz dłuższą.
    • tengoku77 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 12:23
      Nooo.. np.
      - zrobiłam prockę i skobelki i.. wiadomo.. ;)
      - zrywałam rzepy i.. wiadomo.. :)
      - poszłam na wojnę mojego osiedla z innym osiedlem.. :P

      Wystarczy :P
      • tengoku77 Kurcze.. zapomniałabym.. 06.08.08, 12:26
        Któregoś razu nauczycielka prosiła, żeby przynieść dziennik :))))
        Trochę to trwało, bo trzeba było dopisać jakąś ładną ocenę ;P A
        któregoś razu nauczyciel wyszedł.. To było na koniec roku.. Postawił
        mi DOBRY.. O NIE! Dopisałam B. :))))))))
        • tengoku77 Re: Kurcze.. zapomniałabym.. 06.08.08, 12:35
          I jeszcze kiedyś pod piłeczką pingpongową trzymałam z Bratem
          świeczkę i jak buchnęło to ze strachu kopnęłam ją pod ścianę..
          Ładnie ją okopciło, stracha mieliśmy jak 150! ale.. jakoś domyło
          się :P
          I robiliśmy eksperyment co się stanie z włosem pod wpływem
          ognia.. ;) O raju! Jakiż to był CZAAAAD :P
          • polla.k Re: Kurcze.. zapomniałabym.. 06.08.08, 13:03
            Pamiętam jak podpaliłam papier toaletowy w łazience w mieszkaniu,
            potem narobiłam krzyku oczywiście na cały dom :)
            • tengoku77 Re: Kurcze.. zapomniałabym.. 06.08.08, 13:07
              polla.k napisała:

              > Pamiętam jak podpaliłam papier toaletowy w łazience w mieszkaniu,
              > potem narobiłam krzyku oczywiście na cały dom :)

              Eeee :) No takie coś to nie.. Wiedziałam, że papier się szybko
              spali ;) Ja zawsze szybko ukrywałam jak coś namodziłam i za nic się
              nie przyznawałam :P
              • polla.k Re: Kurcze.. zapomniałabym.. 06.08.08, 13:32
                No...zwlaszcza poutykane w róznych dziwnych miejscach niezjedzone
                kanapki ze szkoły, odkrywane przez domowników gdy trzeba było
                zlokalizować źródlo smrodu :)
                • tengoku77 Re: Kurcze.. zapomniałabym.. 06.08.08, 13:44
                  polla.k napisała:

                  > No...zwlaszcza poutykane w róznych dziwnych miejscach niezjedzone
                  > kanapki ze szkoły, odkrywane przez domowników gdy trzeba było
                  > zlokalizować źródlo smrodu :)

                  Wcześniej miałam kanapę z drewnianę osłonką od ściany.. :) Zawsze na
                  niej przyklejałam tabletki chlorchinaldinu :P A ile razy ogrzewałam
                  termometr przy grzejniku, żeby do szkoły nie iść :P
                  • polla.k Re: Kurcze.. zapomniałabym.. 06.08.08, 13:46
                    A jak znudzil mi się czerowny tornister i chciałam (glupia) mieć
                    torbę na ramię, to pocięłam go żyletką.
                    • tengoku77 Re: Kurcze.. zapomniałabym.. 06.08.08, 13:49
                      Hahaha no ja zazdrościłam koleżance takiego lekkiego różowego
                      plecaczka z eNeRDowa.. ale.. nie zdecydowałam się na taki krok.. bo
                      musiałabym nosić taki pocięty plecak ;P
      • polla.k Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:02
        tengoku77 napisała:

        > Nooo.. np.
        > - zrobiłam prockę i skobelki i.. wiadomo.. ;)
        > - zrywałam rzepy i.. wiadomo.. :)
        > - poszłam na wojnę mojego osiedla z innym osiedlem.. :P
        >

        osiedlowe wojny były cool :))
        > Wystarczy :P
        • tengoku77 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:06
          polla.k napisała:
          > osiedlowe wojny były cool :))

          No patrz jakie z nas niedobruszyska były.. :P Pamiętam, że taka
          jedna, chyba opóźniona w rozwoju, chciała mi spuścić manto.. Chłopcy
          musieli mnie ratować.. a później to krzywo się na mnie gapiła :P W
          ogóle dziwna była i ludzi zaczepiała :P
          Nie wiem jak Ty.. ale ja w rodzinie uchodziłam za aniołka ;P
          • polla.k Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:30
            tengoku77 napisała:

            > Nie wiem jak Ty.. ale ja w rodzinie uchodziłam za aniołka ;P


            me too :) I świadectwa z czerownym paskiem mialam :)
            • tengoku77 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:45
              No patrz :) Zupełnie jak ja ;)
              • polla.k Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:47
                Grunt to dobry kamuflaż :))
                • tengoku77 Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:50
                  Bez niego ani rusz :))
    • liisa.valo Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:11
      No, albo teraz... Jak siedziałam u Meni w Warszawie.
      Rodzice żyli w przekonaniu, że jestem z zupełnie kim innym (tylko Warszawa się
      zgadzała). I do teraz nie wiem: powiedzieć im prawdę - i udowodnić w ten sposób,
      że świat nie jest tak niebezpieczny, jak myślą, czy może siedzieć cicho, skoro
      się nie wydało i nie wyda, bo nie ma szans się wydać.
      • polla.k Re: Wybryki młodości. 06.08.08, 13:32
        siedzieć cicho :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka