anna_heche
25.10.08, 19:17
Pracuję i jednym okiem spoglądam na fakty. A tam materiał o ustawie
pozwalającej raz na 10 lat ogłosić bankructwo. Szczerze mówiąc-nic z
tego nie rozumiem. Ktoś kto popadł w długi ma iść do sądu,
przedstawić dokumenty, że wpadł w tarapaty nie z własnej winy
(choroba, zwolnienie przez pracodawce, trwała niezdolność do pracy)
i...właśnie-co dalej? Sąd licytuje jego majątek, łacznie z
mieszkaniem. Zostawie mu tylko kase pozwalającą na wynajem mieszkania
(i oplate czynszu) na 12 miesięcy i robi plan spłaty jego długow na
5 lub 7 lat(w sensie kogo splaca najpierw i w jakiej wysokosci).
Ja tu chyba czegos nie rozumiem bo to wszystko to jest dla mnie
jakis kompletny bezsens. I co ten czlowiek ma zrobic po 12
miesiącach? Skad ma wziac kase na mieszkanie skoro jest chory i nie
pracuje? No i co to za łaska ze strony państwa? Przecież sam może
sobie sprzedać mieszkanie i posplacać dluznikow. Po co do tego ta
ustawa?