30.10.08, 12:19
jestem straszna beksa i bardzo chcialabym to zmienic, ale nie wiem
jak. pojecia nie mam. placze czesto z byle powodu albo i bez.
cokolwiek, najmniejsza pierdola moze wywolac u mnie placz. rycze
kiedy jestem smutna, zla, zdenerwowana, sfrustrowana. kiedys
miewalam ataki takiej histerii, ktore trwaly po kila godzin i np.
uniemozliwialy mi pojscie na uczelnie. kiedy bardzo sie staram udaje
mi sie powstrzymac placz przez chwile, ale na dluzsza mete to nie
pomaga(i tak zaczynam ryczec w dodatu bardziej). teraz wyglada to
tak, ze z moim chlopakiem nie jestesmy w stanie przeprowdzic zadnej
powaznej rozmowy na temat "kondycji" naszego zwiazku, bo ja od razu
rycze(nawet kiedy mowie o pierdolach, ktore zdarzyly sie rok temu) i
wtedy on sie zacina, bo bardzo nie lubi kiedy ja placze(przez
niego). on ma tego dosyc, ja mam tego dosyc. a w sumie zawsze, odkad
tylko pamietam(czasy przedszkolne) taka bylam (w szkole podst.
maialam wlasnie przezwisko beksa).
kurcze, macie jakiekolwiek pojecie co mozna z tym zrobic?
Obserwuj wątek
    • tora83 Re: beksa 30.10.08, 12:21
      Hmmm, mysle, ze na pewno nie tlumic placzu.
      Bo co jak co, ale lzy sa jednak oczyszczajace, a jak bedziesz je w
      sobie kumulowac, razem z zebranymi emocjami, to jak kiedys pier***,
      to dopiero bedzie :)
      Chyba trzeba po prostu zgodzic sie na to, ze "tak masz" ... i
      zaakceptowac ten fakt.
    • razzmatazzy Re: beksa 30.10.08, 12:24
      Troszkę tak miałam kiedyś, przez parę miesięcy i było to wywołane dużym stresem.
      Też nie byłam w stanie przeprowadzić poważnej rozmowy, bo od razu była niezła
      Niagara. W moim przypadku to był stan wyjątkowy i gdy stres ustąpił, wszystko
      minęło. Może Ty tak po prostu masz - a płacz potrafi przynieść ulgę. A jak już
      dłużej nie możesz, to spróbuj opanować oddech - zrobić kilka głębokich wdechów,
      zapatrzeć się w jeden punkt, skoncentrować się właśnie na oddychaniu.
      • asqe Re: beksa 30.10.08, 12:33
        nie, nic nie pomaga, tzn moze na chwilke, ale potem to
        wraca.generalnie nie jestem zestresowana, bo wtedy to juz masakra.
        zdarza mi sie tez ryczec publicznie, kiedy np zaczne myslec o
        czyms "ciezszym"(ale co tak naprawde placzu nie usprawiedliwia)i to
        jest bardzo krepujace, kiedy ludzie pytaja czy wszystko w porzadku
        albo czy potrzebuje jakiejs pomocy.
        moj placz nie przynosi ulgi tylko bol glowy najczesciej.
        jak juz napisalam zdarzaly mi sie w przeszlosci kilkugodzinne ataki,
        absolutnie wyczerpujace, z zanoszeniem sie, wyciem i niemoznoscia
        zlapania oddechu. ja juz tak nie chce dluzej!
        • tora83 Re: beksa 30.10.08, 12:36
          Heemmmm, to ja bym Cie zaprosila na sesje integracji oddechem :)
          Mogloby pomoc :)
        • razzmatazzy Re: beksa 30.10.08, 12:44
          No to nie wiem - a jakieś wyciszająco-relaksujące zajęcia, joga, medytacja? Albo
          może zapytać psychologa czy lekarza skąd to się bierze?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka