bertrada
03.02.09, 17:16
"Daniel Pharr swój pierwszy skok na spadochronie zapamięta z pewnością do
końca życia. Miłośnik sportów ekstremalnych unosił się tysiące metrów nad
powierzchnią Południowej Karoliny, kiedy trzymający się jego pleców i wydający
polecenia instruktor, nagle przestał się do niego odzywać. Jak się później
okazało, pechowy nauczyciel... zmarł w trakcie spadania."
I to się nazywa ekstremalna przygoda. A nie jakieś tam narty czy deska. ;P
tiny.pl/v4dg