wers-alik
25.02.09, 10:26
W innym wątku opisałem przypadek swego kolegi z liceum. Jako jedyny
okazałem mu przyjaźń, empatię. Przypisuję sobie część rezultatu, że
wyrósł na porządnego człowieka. Podjął ciężką pracę (zecera), z której wywiązywał się nienagannie. Załozył rodzinę, wyremontował dla
niej mieszkanie.
Przyszło mi to na myśl, kiedy czytałem posty pełne ostracyzmu, nawołujące do bojkotu tzw. elementu. Jakich rezultatów spodziewają się ci wylewający z siebie jedynie negację.
Znałem też dziewczynę, b. zdolną, pełną zapału do nauki. Niestety, ze środowiska prostych ludzi. I przytrafiło jej się przy tablicy
powiedzieć "mninus". Trochę gwarowo. Reszta, mająca siebie za nieomylną elitę, tak zaczęła jej dokuczać, przedrzeźniać, że bidula
uciekła z tej szkoły.
Ludzie bywają straszni.