asqe
09.03.09, 14:07
jakis czas temu. cos, czego tak naprawde nigdy bym sie po sobie nie
spodziewala. od miesiecy drecza mnie wyrzuty sumienia i koszmarne
sny, ale zasluzylam na to. wiedziala o tym tylko moja przyjaciolka i
nikt wiecej nigdy nie mial sie dowiedziec.
a wczoraj w zlosci, nie chyba nawet nie w zlosci, w olbrzymim
zdenerwowaniu rzucilam tym komus w twarz, chyba tylko po to, zeby
sprawic bol, zranic. obiecalam sobie, ze TEGO akurat nigdy nie
zrobie, bo bylo by to bardzo okrutne i zupelnie niepotrzebne. fakt,
ze poczulam sie troche sprowokowana, ale nic nie tlumaczy mojego
postepku. teraz chcialbym o tym rozmawiac, probowac tlumaczyc,
pokazac moje powody i moj tok myslenia, ale wiem, ze nie ma to sensu.
placze dzis od 5 rano i dalej nie moge przestac.
boze, dlaczego jesli juz to zrobilam nie moglam przynajmniej trzymac
jezyka za zebami?