Dodaj do ulubionych

Bo jakoś tak bez sensu...

06.04.09, 21:22
Bo sobie uprzytomniłam, że nie miałabym z czym iść do programu Mam talent.
Jestem głupia. Nawet magisterki nie umiem napisać. Jestem zmęczona. I nikt
mnie nie kocha. I nawet nie wiem, gdzie by takiego osła znaleźć, co by się we
mnie zakochał. Bo oni mnie tylko lubią albo przespać się chcą. I nie mogę
schudnąć dalej. I jestem durna.
Obserwuj wątek
    • wiarusik Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:25
      mam to samo
      zobaczyłem na youtube jakie zajebiste rzeczy budują ludzie z klocków
      lego,aż mnie oko zbielało
      ja tak nie potrafię
      jestem głupi,głupi,głupi
      • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:26
        No, właśnie. Z klocków lego nie umiem. Fantastycznych figur z piasku nie umiem.
        Nawet nożyczkami ciąć prosto nie potrafię...
        • wiarusik Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:32
          www.kmfl.fora.pl/stare-dzieje,3/
          jestem głupi,głupi,głupi
    • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:38
      Oj weź mnie nie denerwuj. Nawet oryginalnego postu nie umiem napisać :(

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64121&w=93759012&a=93760220
      • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:39
        posta?

        nawet tego nie wiem :(
        • mason_i_cyklista Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:45
          wiosenna deprecha?
          • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:45
            nom :(
            • mason_i_cyklista Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:48
              www.youtube.com/watch?v=d61gbsPTEqc
              • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:51
                mnie takie rzeczy teraz wzruszają i mogę się rozryczeć :(
                • mason_i_cyklista Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:53
                  o choroba, to cięższa sprawa. a to powód jakiś określony, czy klasyczny
                  przypadek rozmemłania
                  • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:56
                    nie wiem...

                    impulsem była taka jedna płyta. I podziękowania na niej. Nic takiego. aaa - i
                    jeszcze pewna rozmowa dziś. i tak jakoś :(

                    Przejdzie pewnie, potem wróci, potem znów przejdzie, a potem umrę :(
                    • mason_i_cyklista Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:59
                      nooo, na taki stan to już chyba nic nie poradzę. oglaszam białą flagę.

                      ale się trzymaj, bo ja ciągle nadzieję mam na piwsko i rolki.
                      • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:01
                        piwsko po świętach na 100% :-D w ogródku albo plenerze koniecznie.
      • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:40
        Hehe, ja dokonałam plagiatu twojego posta :)
        • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:45
          Ble. Mam dziś przemyślenia pt. "szczytem mych możliwości jest wylądowanie na
          szarym końcu podziękowań w czyimś udanym dziele". I: "już nikt nigdy mnie nie
          pokocha na tyle, by chcieć to publicznie wyznać". I: "nigdy nie będę w stanie
          nikogo nawet zainspirować - a już najmniej siebie". I: "jestem tak żałosna, że
          potrafię być na radosnym haju z powodu czyichś pijackich wyznań, choć wiem, że
          to bullshit".

          Zły dzień.
          • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:49
            O, to masz podobne jak ja.
            Tylko u mnie:
            "nigdy nie będę dla kogoś inspiracją, więc i dla dzieła sztuki nie",
            "nigdy nikt mnie nie pokocha na tyle, żeby mnie to powiedzieć",
            i wreszcie:
            "muszę mieć w czubie, żeby poczuć się szczęśliwa".
            • mason_i_cyklista Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:54
              aleście się dobrały, po prostu wieje optymizmem...
            • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:55
              :( niby wiem, że doły przychodzą i mijają... ale czuję że mam problem ze sobą :(
              straciłam gdzieś całą pewność siebie... kurka wodna, cholera, no :(
              • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 21:58
                Ja się boję przyszłości. I życia się boję.
                Boję się tego, co będzie za miesiąc, dwa, pół roku, rok... czy ja sobie poradzę,
                ostatnie pięć lat to były studia, jak sobie poradzę bez nich, co z tymi
                doktoranckimi, co z pracą... Ja nie chcę...
                • wiarusik Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:01
                  szoruj do butiku pracować
                  a jak nie to do warzywniaka
                  akurat absolwenci polonistyki mają kwalifikacje by rozmawiać z
                  warzywem o młodej polsce
                  • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:02
                    W handlu nie mogę pracować.
                    • wiarusik Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:05
                      no to w burdelu
                      chociaż nie...to też handel
                      zostaje ci tylko wyciągnąć rękę
                • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:03
                  Dasz radę i będzie ok :) Studia z głowy to nawet ulga :)
                  • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:05
                    A na dodatek w tym obserwatorium astronimicznym sobie pomyślałam, że zobacz...
                    oni, ci ludzie, robią coś ważnego, coś co ma wpływ na świat. A ja jakieś książki
                    czytam tylko... i kogo to obchodzi...
                    • mason_i_cyklista Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:06
                      taaaa astronomowie to naprawdę robią tyle ważnego... bez nich to świat w dwa dni
                      by się rozpadł na kawałeczki.
                      • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:09
                        Przynajmniej zajmują się czymś co istnieje. A nie kategoriami literackimi.
                        • mason_i_cyklista Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:11
                          w sumie średnie pocieszenie.
                        • wiarusik Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:11
                          oj tak tak...
                    • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:10
                      Mnie astronomia akurat nie rusza :) abstrakcja...
                      Ale mam dzis podobny nastrój - ale nie zazdroszczę, że ktoś zrobił Coś Ważnego,
                      tylko Coś Pięknego :) A ja najwyżej czasem zrobię Coś Potrzebnego. I to pewnie
                      tez nie do końca...

                      nikogo nie inspiruję, dla nikogo nie jestem ważna - i jak zniknę to nikt nie
                      zauważy :(
                      • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 23:17
                        Ja zauważę, bo nie będę miała z kim pójść na kawę i ciacho :P
                        • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 23:26
                          trzeba będzie iść niedługo :) albo pobiegać razem :) znalazłam las koło domu :P
                          • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 23:29
                            Trzeba będzie. Pojęczymy sobie razem do filiżanki :)
                            Ja dziś byłam na spacerze ze współlokatorką, na łęgi polazłyśmy, potem z
                            ciekawości taką ścieżką i prawie pod Luboń.
                            Spotkałyśmy młodego jędrnego bruneta, który biegał i miał profesjonalny strój
                            razem z frotką na ręce. Ja muszę jutro buty do biegania kupić, bo stare dokonały
                            żywota.
    • 2szarozielone Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:02
      heh, dzięki :)
      troszkę stawia.
      ale jakoś za dużo dziś...
    • silic Witam w życiu. 06.04.09, 22:16
      "Wszyscy zostaliśmy wychowani na telewizji aby wierzyć, że pewnego dnia
      zostaniemy milionerami, gwiazdami filmu i rocka. Ale nie zostaniemy. "
      • mason_i_cyklista Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:17
        o - sorry
        ja zostanę.

        mam już plan
      • wiarusik Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:20
        kurwa,kim to ja nie chciałem być...
        nawet...i teraz zdradzę wam mój sekrecik,ufam wam dlatego to mówię-
        PREZYDENTEM tego grajdoła
        • wiarusik Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:35
          no i dobrze
          teraz patrząc na głowę państwa,z całą odpowiedzialnością można
          stwierdzić:jaki grajdoł,taki prezydent
          dla kartofli-kartofle
          • mason_i_cyklista Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:37
            szefie, jak Ci się tak Polska nie podoba to zmykaj do Peru, droga wolna
            • 2szarozielone Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:39
              Peru to chyba ojczyzna kartofli :((
              • mason_i_cyklista Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:44
                obu?
                • 2szarozielone Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:48
                  nie wiem. wszystkich chyba. boże, ja nie myślę :(
            • wiarusik Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:46
              szanuję Wojciecha Cejowskiego
              uważam go za jednego z mądrzejszych polaków
              ciekawe czy już jest obywatelem ekwadoru?
              myślałem raczej o argentynie
              peru to dla naszego mistrza bajeru,nadawałby się do pasienia lam
              kiedyś przecież pracował na wysokościach
      • 2szarozielone Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:34
        a kiedy takie wrażenie wywołali w Tobie przyjaciele, rodzina, kochankowie - i
        oni TAM są, a ty zostajesz TU... a telewizor ci nawet nie działa, bo go
        zepsułaś, bo wszystko psujesz?
        • silic Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:47
          Wystarczy, że uświadomisz sobie, że tam to nie jest lepiej niż tu.
          Na ile wydaje mi się , że rozumiałem wypowiedź. Możliwe też jest , że jej nie
          zrozumiałem.
          • 2szarozielone Re: Witam w życiu. 06.04.09, 22:52
            hmmm... tak wprost... byłam młoda i myślałam, że jestem kimś wyjątkowym. I
            miałam (nadal mam) przyjaciół, którzy mysleli tak samo. O mnie i o sobie. I oni
            s kims wyjątkowym, a ja nie jestem. I ja się strasznie cieszę, że oni są, ale
            nagle przestałam wiedzieć kim ja jestem. Co ciekawe - są wyjątkowi i wspaniali w
            różnych dziedzinach :)

            I nawet nie chodzi o jakieś super zewnętrzne uznanie i splendor, i high life.
            ale ja się nie mam czym pochwalić :(
            • silic Re: Witam w życiu. 06.04.09, 23:05
              Sam fakt bycia w grupie wyjątkowych osób tą jedyną niewyjątkową czyni cię
              wyjątkową. Słaba konstrukcja - ale zawsze.
              Prawie każdy jest wyjątkowy, to zleży jakie kryteria przyjąć. Albo prawie nikt
              nie jest. Nie ma sensu porównywać się do innych a już tym bardziej przejmować
              się brakiem powodu do chwalenia się. To nie o to chodzi w życiu.
              • 2szarozielone Re: Witam w życiu. 06.04.09, 23:14
                Eeech, ale dziś czuję się, jakbym kogoś ważnego zawiodła i rozczarowała. A
                przede wszystkim jakbym rozczarowała siebie. Bo to nie jest tak, że się nie da -
                widze przecież, że się da. To po prostu ja nie potrafię zrobić tego, co bym
                chciała. Ba - nie umiem nawet zacząć.
                Już z paru rzeczy w życiu zrezygnowałam po czasie - "bo się do tego nie nadaję,
                poszukam dalej". Jestem bliska zrezygnowania z kolejnej. Miotam się :( i to nie
                jest produktywne miotanie się :(
                • silic Re: Witam w życiu. 06.04.09, 23:44
                  Nie będę tu wciskał kawałków z filmu karate o odszukaniu wewnętrznego ja,
                  szybkości jastrzębia i siły tygrysa. Jasne, że ciągłe motanie się do niczego nie
                  prowadzi bo tkwi się bez rezultatu. Jednak jeśli z czegoś zrezygnowałaś to
                  widocznie nie czułaś się w tym najlepiej - więc nie ma czego żałować.
                  • 2szarozielone Re: Witam w życiu. 06.04.09, 23:52
                    akurat dzisiaj - nie wiem. wczoraj pewnie bym się z Tobą zgodziła.

                    Hmmm... Niedawno zaczełam biegac po długiej przerwie. I na początku jest tak, że
                    mięśnie nawet nie odczuwają wysiłku - a kondycja siada, oddech się urywa,
                    zadyszka dusi. Po jakimś czasie to wraca do normy, proporcje się zmieniają,
                    można biegać aż do zmęczenia mięśni, a oddech się nie urywa.

                    Ja się w zyciu czuje tak, jakbym miała zejebiście sprawne mięśnie i nie była
                    poza tym wystarczająco sprawna, żeby to wykorzystać. Zadyszka, pot, fale gorąca,
                    mroczki przed oczami, koniec.

                    I poprawianie kondycji idzie mi cholernie opornie, łatwiej mi zmienic dyscyplinę
                    "bo i tak nic z tego nie wychodzi"... No i nic nie wychodzi :( I jeszcze jestem
                    ułomnym typem, który potrzebuje trenera, kogoś, kto pokrzyczy, ale będzie
                    wierzyl, zdopinguje, nie pozwoli zrezygnować i zabroni mi słabości. I - jak to w
                    życiu - nie ma nikogo takiego. Już nie ma. staram się teraz, kurna, udźwignąć to
                    sama, ale czasem jest jak dziś :((( Do dupy czyli. Wiem, że ten stan mi
                    przejdzie. Ale też wiem, że wróci :(
      • liisa.valo Re: Witam w życiu. 06.04.09, 23:16
        Ja nie chcę być milionerką ani gwiazdą filmu. Ja bym chciała być dla kogoś ważna
        i wyjątkowa, czuć się wyjątkową w czyichś oczach. Czuć się ważna, czuć, że mam
        na coś wpływ. A czuję się rozmemłana.
        • silic Re: Witam w życiu. 06.04.09, 23:54
          Odwieczny egzystencjalny ból w całej krasie.
          Żeby ktoś przytulił, pocałował w czoło.
          Albo patrzył z zachwytem lub ufał.
          Niestety, nie ma lekko. Za to może przy następnej okazji będzie łatwiej uchwycić
          początek złotej nitki prowadzącej do wyjścia.
          • liisa.valo Re: Witam w życiu. 07.04.09, 00:07
            i żeby nie mieć wrażenia, że sprawia się zawód wszystkim naokoło, ze sobą na czele.
            • 2szarozielone Re: Witam w życiu. 07.04.09, 00:10
              po swiętach na piwo idziemy :) i odkryjemy wtedy coś ważnego. Odpowiedź na
              pytanie o zycie, wszechświat i całą resztę. albo coś takiego. O! :)
            • 2szarozielone Re: Witam w życiu. 07.04.09, 00:13
              Aaaa, i jeszcze takie trochę przewrotne pocieszenie... Chyba to, co czujemy, to
              jest 100% banał, dotykający większości ludzi na naszym etapie życia. I dopiero
              jak przestaniemy to czuć tak w ogóle - to znaczy, że ugrzęzłyśmy do reszty. I
              jesteśmy wyjałowione. I bezmyślne. Ewentualnie popadłyśmy w samozachwyt. Teraz
              chcemy więcej. Każdy zawsze chce więcej. To zdrowe.

              Chyba że się chce osiągnąć nirwanę, ale mnie to nigdy nie przekonywało, bo
              wydawało się nieludzkie.
              • liisa.valo Re: Witam w życiu. 07.04.09, 00:19
                No, tak. Życie rozumiejące w odróżnieniu od automatyzmu egzystencji. Nie
                jesteśmy Heideggerowskim Się. No, czyżby na coś się te studia przydawały? :)
    • etwas-geheimnis Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 22:45
      Zakochał to pół bidy ,jakiś się znajdzie ,ale skąd takiego, co by na ciebie
      zarabiał?;-)
    • hsirk wez bo ci jebne 06.04.09, 22:55
      no.
      • liisa.valo Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 22:59
        myślisz, ze to mi poprawi humor?
        • hsirk Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:04
          moze nie. ale moze powstrzyma cie przed pierdoleniem od rzeczy.
          • liisa.valo Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:14
            Bo to mi przypomina dowcip o tej kurze, którą trzeba zabić na rosół, bo jakaś
            smutna chodzi :)
            No. I nie pierdolę od rzeczy tylko czuję się taka mało ważna. Że dla nikogo nie
            jestem ważna.
            • hsirk Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:15
              bo nie czujesz sie wazna dla siebie. inni sa tu tylko dla zmylenia
              obrazka.
              • 2szarozielone Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:17
                taka swiadomość tylko pogłębia doła. ja np. ją mam i mi przez to gorzej.
                • liisa.valo Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:23
                  Jeszcze z radia dobiegło Myslovitz: "Spójrz na siebie - powiedz, kim ty
                  jesteś...". Się potnę dziś i nie doczekam rana :)
                  • hsirk Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:27
                    i jeszcze cytujesz tych debili, co ani grac ani spiewac nie umieja
                    ni w zab a teksty napuszone wala jakby cos o zyciu wiedzieli. a to
                    tylko lektura streszczen popularnonaukowych skryptow. zreszta podana
                    w GRAFOMANSKI sposob.
                    • liisa.valo Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:30
                      Ja lubię Myslovitz, chociaż zdaję sobie sprawę, że to grafomania i że kopię
                      sobie głębszy dół :)
                      • 2szarozielone Re: wez bo ci jebne 07.04.09, 00:01
                        a mnie właśnie Sofa śpiewa "takie życie w stylu summer sale - o 50% mniej"... :/
                        Z płyty, w radiu pewnie nigdy nie puszczą.
                • hsirk Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:40
                  tobie tez odjebalo?
              • liisa.valo Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:18
                No, nie wiem. Chyba nie. Jakoś zawsze moje potrzeby były na dalszym planie. Po
                wszystkich pieskach, kotkach, siostrach, mamach. Nawet ostatnio w pewnej
                sytuacji dotyczącej mnie bezpośrednio pomyślałam, co by mama pomyślała...
                • hsirk Re: wez bo ci jebne 06.04.09, 23:28
                  skoro mowisz chyba nie, to znaczy TAK.
    • llatarnik Re: Bo jakoś tak bez sensu... 06.04.09, 23:27
      Co Was nie zabije, to Was wzmocni...

      Wersja z importu:

      www.youtube.com/watch?v=qB-S19hx5mc
      ////////////

      Wersja krajowa:

      No futuraaaaa!

      Gdy życie wam zbrzydnie i stanie się piekłem...

      www.youtube.com/watch?v=lVNlfEusMcc
    • etwas-geheimnis Re: Bo jakoś tak bez sensu... 07.04.09, 00:11
      A ta przyczyna twojego doła, ma jakoś na imię?
      • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 07.04.09, 00:16
        Nie. Nawet nie wiem, gdzie mniej więcej szukać tej przyczyny.
    • barshtchu Re: Bo jakoś tak bez sensu... 07.04.09, 08:55
      Jak by ktoś do was powiedział "kocham cię", to naprawdopodobniej
      usłyszałby "spierdalaj, debilu!", albo "ale za co mnie kochasz?
      Przecież jestem brzydka i beznadziejna..."
      • liisa.valo Re: Bo jakoś tak bez sensu... 07.04.09, 11:08
        barshtchu napisał:

        > Jak by ktoś do was powiedział "kocham cię", to naprawdopodobniej
        > usłyszałby "spierdalaj, debilu!"

        Pod pewnymi warunkami nie :)

        > albo "ale za co mnie kochasz?
        > Przecież jestem brzydka i beznadziejna..."

        Tego na pewno nie. Ja tak nie mówię.
    • forumowicz_pospolity Re: Bo jakoś tak bez sensu... 07.04.09, 09:45
      halo Poznań!
      proszę sie nie rozklejać
      dawać laski do przodu, nie smęcić:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka