liisa.valo 11.05.09, 00:44 w sensie, że jak już się wie, czego się chce i się myśli o tym tak, jakby się już miało, to to się stanie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 00:47 i tak i nie. Nie wierzę w poradniki akwizytora, ale wierzę w istnienie Kogoś ponad... Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 00:50 ponad akwizytorem? Odpowiedz Link
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 00:52 między innymi ponad nimi Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 00:53 a czyli jeszcze wyżej? to prezes pewnie. u nas w firmie też wszyscy wierzą w prezesa. bo ma dużo kasy, dużo w życiu osiągnął, jest elegancki i mało mówi. Odpowiedz Link
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 00:56 a prezes po cichu marzy, by być znowu młodym, ubogim akwizytorem? Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 00:57 trudno powiedzieć. ma młodą żonę więc pewnie nie narzeka. Odpowiedz Link
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:00 jest taka piękna baśń Andersena a pewnej koszuli... Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:02 choroba, zniszczyłeś mi dzieciństwo kojarze +/- baśń, coś mi świta, ale za diabła sobie nie przypomnę puenty, ani dokładnego przebiegu:/ Odpowiedz Link
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:17 To chyba nie jest oryginalna wersja, ale oddaje sens baśni: Był sobie pewien król, bardzo bogaty. Miał liczne pałace, wypełnione bogactwem skarbce, piękną i mądrą żonę, oraz uroczą córkę i przystojnego syna Miał też liczną służbę. Na jego dworze często odbywały się bale i turnieje rycerskie. Wszystkim ludziom w królestwie powodziło się dobrze, bo król dbał o swych poddanych. Wieści mądrym i hojnym królu rozchodziły się po całym świecie. Odwiedzali go inni królowie, przysyłali ambasadorów. Ponieważ król miał bogactwo i wielu przyjaciół coraz więcej mocarzy pragnęło mieć króla za Sojusznika. Czas upływał królowi na polowaniach, konferencjach, turniejach, ucztach i balach. Całe królestwo wyglądało na szczęśliwe. Ludzie żyli dostatnio, mieli prace, mogli się kształcić i bawić. Pewnego dnia król zapadł na nieznaną chorobę. Stracił apetyt i szybko tracił na wadze. Przestały bawić go bale, polowania, niechętnie przyjmował delegacje. Wszyscy w królestwie ubolewali z tego powodu, ale nadal żyli w dostatku i bezpieczeństwie. Zwołano wszystkich medyków w kraju, ale nikt nie miał leku. Król był coraz słabszy i coraz smutniejszy. Na pomoc przybyli też inni królowie przysyłając swych najlepszych medyków. Żaden nie potrafił znaleźć powodu choroby ani leku. Rozesłano wieści, że kto uzdrowi króla dostanie pół królestwa. Zjechali wtedy medycy, czarownicy, uzdrowiciele i inni biegli w leczeniu z całego świata. Żaden jednak nie mógł znaleźć. Podawano królowi różne cud eliksiry, przystawiano pijawki, stosowano kąpiele i nic. Pewnego dnia zjawił się starzec z długą brodą, w podartej kapocie, ze startym od drogi kosturem. Poprosił o kubek wody. Służba podała mu wodę bez żadnych problemów, w zamian za to starzec zobowiązał się dać receptę na chorobę króla. Z jednej strony zabłysło wśród dworzan światełko nadziei, z drugiej zakiełkowało ziarno zwątpienia. Skoro tacy sławni lekarze nie mieli leku to co może wiedzieć wędrowiec żebrak. Jednak skoro już wykorzystali wszystkie znane im możliwości uznali, że nie ma już nic do stracenia i można sprawdzić. Dopuścili starca do króla. Ten popatrzył na Władcę i powiedział. Król jest chory na brak szczęścia. Jedynym lekiem, który mu pomoże jest koszula szczęśliwego człowieka. Król musi włożyć na siebie koszulę szczęśliwego człowieka. Zdziwienie zapanowało ogólne. Jak to król ten co ma wszystko; bogactwo, armie, wiedze, jest nieszczęśliwy. Król po namyśle odparł, że starzec ma rację. Właściwie to teraz i on odczuwa przyczynę choroby. Znudziło go bogactwo, bale, polowania i wszystkie inne przywileje królewskie. Przestał czerpać radość z życia. Skoro znana była diagnoza z radością stwierdzili dworzanie, że uzdrowić króla jest prosto. W takim królestwie wszyscy są szczęśliwi. Jednak, aby zachować odpowiedni prestiż zwrócili się o koszulę do premiera, jako drugiego po królu. Niestety, premier był człowiekiem wielce nieszczęśliwym, właśnie ostatnio zaczął mocno łysieć i nie pasowała na niego żadna peruka. Poszli więc dworzanie do hetmana. Ten z kolei miał inne nieszczęście. Od ciągłego przesiadywania na ucztach strasznie się roztył i jego złota zbroja zrobiła się zbyt ciasna. Przeszli dworzanie od ministra do ministra. Każdy był nieszczęśliwy z jakiegoś powodu. Jednego bolały zęby, drugi miał chroniczny katar, trzeci tracił z wolna wzrok, innego żona nie miała już 20 lat, jak w dniu ślubu. Ruszyli dworzanie szukać szczęśliwego człowieka w kraju. Okazało się że wszyscy są z jakiegoś powodu wielce nieszczęśliwi. Ów miał mniej od sąsiada, inny był za młody. Ktoś miał za mało, inny za dużo. Po wielu tygodniach szukania wracali dworzanie zmęczeni, znużeni, zawiedzeni. Kilka wiorst od zamku zatrzymali się na postój, żeby przygotować się do przekazania złych wieści i zdać sprawę z nieudanej misji. Gdy tak siedzieli ponuro przechodził koło nich podśpiewując parobek. Z uśmiechniętą twarzą skłonił się nisko panom. Dworzan rozdrażnił pogodny wygląd pachołka, wtedy gdy cały kraj taki nieszczęśliwy i w żałobie. Jeden z dworzan grubiańsko spytał - i z czego się śmiejesz chamie? W odpowiedzi usłyszał - bo jestem Szczęśliwy. Zdziwili się wielce dworzanie? Jak to, ty taki parobek jesteś szczęśliwy. Taki biedak, a z czego tyś taki szczęśliwy. Jak to panie - odrzekł parobek - słońce dziś pięknie świeci, a mnie do siana. Ptaszki miło świergocą i drogi ubywa. No dobrze - rzekli - dziś wydaje ci się, że jesteś szczęśliwy, a jak jutro spadnie deszcz. Panie, też będę szczęśliwy. Ziemia da lepsze plony, a ja odpocznę sobie. Uświadomili sobie, że właśnie znaleźli to czego szukali. Cudowny lek dla króla jest tuż obok nich, nie wrócą z pustymi rękoma. Ucieszyli się wielce. Zapytali więc ile chce pieniędzy za swoją koszulę. Wyjęli sakwę złotych monet, za którą mógłby kupić całą wieś. Opowiedzieli o królu i swojej misji. Wtedy znikł uśmiech z twarzy pachołka. Oddałbym królowi wszystko darmo - powiedział - ale koszuli nie mam. Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:24 aaa to ja inną kojarzyłem z koszulą. no nic bajkę na dobranoc już usłyszałem to czas spać widocznie dzięki i dobranoc Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 00:52 ja nie wierzę. wierzę że jak dwie osoby chcą to wtedy moze zadziałać. zresztą prawa Murphiego są jakieś takie bardziej życiowe... Odpowiedz Link
liisa.valo Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:03 A czemu dwie osoby? Ja tu niekoniecznie mam kwestie związkowe na myśli. Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:05 to co Ty chcesz przyciągać? kota? to to już od razu Ci mogę powiedzieć: nie zadziała. Odpowiedz Link
liisa.valo Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:12 Ja napisałam, że wiem CZEGO chcę, a nie KOGO. Mason, dla mnie szczęście to nie tylko facet, naprawdę. Mam skonkretyzowane wyobrażenie o szczęściu, sprowadzone do dwóch konkretnych życiowych celów i one nie mają nic wspólnego z mężczyzną. Odpowiedz Link
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:19 To masz o jeden cel za mało, kurde Odpowiedz Link
liisa.valo Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:23 Ale dlaczego? Mężczyzna nie jest warunkiem sine qua non do tego, by być szczęśliwym. Koleś od Andersena nie ma koszuli, a ja nie mam faceta. Głównie dlatego, że niedawno zdałam sobie sprawę, że mnie zależy tylko na jednym mężczyźnie, a tak się składa, że z nim nie będę, bo jemu jest dobrze tak jak jest i nie będę mu w tym mieszać. W związku z tym mam inne priorytety teraz. Odpowiedz Link
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:28 Kiedyś czytałem, że np samice psów gdy nie mają nigdy szczeniąt popadają w pewien rodzaj depresji. Myślę, że ludzie mają podobnie, tylko kobiety umieją to ukrywać... Odpowiedz Link
liisa.valo Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:30 No, tyle, że ja mam szczeniaka. Właściwie teraz jest już całkiem dużym psem, ale dzięki niemu w depresję nie wpadnę. Odpowiedz Link
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:51 Może tak a może nie. Na szczęście wiem, że jeszcze do jesieni Ci się to odmieni... Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:25 łe, ale tera to taki bezpłciowy ten wątek się zrobił. to już bym wolał żebyś faceta przyciągała, byłoby o czym plotkować przynajmniej... Odpowiedz Link
liisa.valo Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 01:31 Na razie daję sobie z tym spokój, tym bardziej, że zrozumiałam, w czym tkwi mój błąd i że nie za bardzo da się z tym coś zrobić. Więc trza zignorować. Odpowiedz Link
gapuchna NIE! 11.05.09, 01:22 Miesiące przyciągałam, modliłam się, jęczałam, żebrałam o cud - i nie zdarzył się. Nie wierze. Zresztą, w nic nie wierzę. Odpowiedz Link
mason_i_cyklista Re: NIE! 11.05.09, 01:26 bo trzeba było od razu powiedzieć że nie o faceta chodzi. Odpowiedz Link
liisa.valo Re: NIE! 11.05.09, 01:32 Napisałam wyraźnie: COŚ, a nie KTOŚ. To chyba dość oczywiste. Odpowiedz Link
liisa.valo Re: NIE! 11.05.09, 01:39 Właśnie, że miłość to jest ktoś. W moim przypadku nawet ktoś bardzo konkretny, a ostatnio zdałam sobie sprawę, że to o niego mi chodzi od kilku lat, a wszystkie Macieje, Elfy i inne tałatajstwa byli mniej lub bardziej zbliżonymi do tego oryginały kopiami. Problem w tym, że po kilku latach znajomości nie mogę gościa mającego sprawy osobiste poukładane bombardować takimi rewelacjami. Więc próbuję coś zrobić ze swoim własnym życiem, zamiast z cudzym. Odpowiedz Link
gapuchna Re: NIE! 11.05.09, 09:14 To i tak masz nieźle, bo w jakichś tam dziwny sposób - ale jednak - masz go dla siebie. Choćby jako przyjaciela. Można nawet tego nie mieć. Odpowiedz Link
liisa.valo Re: NIE! 11.05.09, 13:07 Masz rację. Zawsze coś, chociaż w sumie też mogłam mieć "swój" czas. Cóż, czasem nic się nie poradzi :) Odpowiedz Link
gapuchna Re: NIE! 11.05.09, 14:04 Ponieważ ja tego nie mam, to wydaje mi się, że chciałabym mieć tak, jak ty. Ale tak do końca to nie wiem, czy to jest dobry układ, może daje więcej bólu, niż całkowite zniknięcie z oczu? W każdym razie - Liska - pokochaj ty kogoś już tak na amen, bez perturbacji - ja ci tego życzę z całego serca i z niecierpliwością :) A ty życz mi tego samego :) Odpowiedz Link
liisa.valo Re: NIE! 11.05.09, 14:17 Życzę Ci tego, Gapciu. Naprawdę. A co do mojego układu, myślę, że dopóki koleś nie stanie na ślubnym kobiercu, albo coś innego ostatecznego się nie stanie, ja się jeszcze troszkę łudzić będę, że może kiedyś on się ocknie tak, jak ja się ocknęłam i będzie mój ... Odpowiedz Link
gapuchna Re: NIE! 11.05.09, 14:29 To życząc ci ogólnie, szczegółowo życzę ci, byś zrobiła ty, lub on, coś lub cokolwiek i jakkolwiek, ale co jego odwlecze od ołtarza z inną, a ciebie i jego do tegoż ołtarza (nawet może być dosłowność) - dowlecze :DDD OBY! :) Odpowiedz Link
gapuchna Re: NIE! 11.05.09, 09:16 Cześć Kicia :) - niestety, tabletka położyła mi kres dalszej konwersacji :)))))) Odpowiedz Link
drzejms-buond tak! 12.05.09, 12:25 sprawdzam od roku ("sekret" czytał) sie sprawdza! tylko trzeba dobrze wizualizować! Odpowiedz Link
g.r.a.f.z.e.r.o Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 08:59 Wierzę, ale rzecz jasna do pewnych granic. Dzięki koncentracji myśli świadomych oraz głównie nieświadomych można osiągnąć wiele celów(z własnego przykładu wielokrotnie zdarzało mi się wpadać na rozwiązanie jakiegoś zadania programistycznego w sytuacji gdy wcale o tym nie myślałem, ot nagle się pojawiało rozwiązanie). Tak samo jest z innymi rzeczami - jeśli marzymy o ferrari to może niekoniecznie następnego dnia wjedzie nam ono do ogródka, ale z czasem będziemy widzieć nowe możliwości które nas do owego ferrari zaprowadzą. I rzecz jasna od nas zależy czy z tych możliwości skorzystamy. Odpowiedz Link
gapuchna Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 09:23 g.r.a.f.z.e.r.o napisał: > Dzięki koncentracji myśli świadomych oraz głównie nieświadomych można osiągnąć > wiele celów(z własnego przykładu wielokrotnie zdarzało mi się wpadać na > rozwiązanie jakiegoś zadania programistycznego w sytuacji gdy wcale o tym nie > myślałem, ot nagle się pojawiało rozwiązanie). = tak, ale ty opisujesz coś innego. Ty po prostu użyłeś swej wiedzy informatycznej, logicznej, matematycznej, by wyprowadzić jakiś tam wzór na jakieś tam rozwiązanie. A Liska mówi chyba o czymś nieco innym :) Odpowiedz Link
g.r.a.f.z.e.r.o Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 09:44 > innego. Ty po prostu użyłeś swej wiedzy informatycznej, logicznej, > matematycznej, by wyprowadzić jakiś tam wzór na jakieś tam rozwiązanie. A Liska > mówi chyba o czymś nieco innym :) No, jeśli ma na myśli że jak o czymś myślimy to "się samo spełni" to faktycznie nie wierzę że tak to działa. Ale dzięki odpowiedniemu "zaprogramowaniu" mózgu na na określony cel nasza podświadomość będzie w stanie wyłapać z otoczenia wszystko to co będzie istotne dla osiągnięcia tego celu, rzeczy których wcześnie w ogóle nie zauważaliśmy. Odpowiedz Link
gapuchna Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 10:37 Ja mam - powiedzmy ... taką metodę: mówię sobie, jak bardzo CHCĘ i chcę, a nie muszę czy powinnam. Ponoć lepiej działa na psychikę. Dopiero teraz doczytałam - masz świetną sygnaturkę! Bardzo ładna myśl:) Odpowiedz Link
liisa.valo Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 12:36 Gapusia, jeśli ty moje myślenie widzisz tak, że wyobrażam sobie, że siedzę na tapczanie, dupy nie ruszam i projektuję sobie świetlaną przyszłość to nie - nie to miałam na myśli. Odpowiedz Link
gapuchna Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 14:05 Nie nie, ja chyba dobrze ciebie zrozumiałam :) A może masz jakiś pomysł, by siedząc w necie, na dupsku nie siedzieć? Toż rozlezie mi się na boki...... :DDD Odpowiedz Link
ursyda Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 10:42 pamiętaj, że prawo przyciągania mówi również, że nie można mówić np : nie chcę być biedna, bo cośtamcośtam odczytuje to jako : chcę być biedna i tu się kurwa u mnie zgadza bo paru rzeczy w życiu mocno nie chciałam:) Odpowiedz Link
gapuchna Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 10:52 Ursyda - nie załapałam? Odpowiedz Link
i.nes Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 11:03 Ólka ma rację! Podobno ludzki mózg nie koduje słówka "NIE", więc zamiast mówić "NIE chcę być chora" zapamiętuje "Chcę być chora". Dlatego wszelkie postanowienia nie mogą być zaprzeczeniami. Czyli "Chcę być zdrowa, piękna i bogata" :D Odpowiedz Link
ursyda Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 15:29 tam na dole, ines Ci wyjaśniła czyli po prostu jak mówisz: nie chcę być biedna to prawo przyciągania odczytuje to jako "chcę być biedna" kwestia zmiany myślenia Odpowiedz Link
i.nes Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 12.05.09, 12:57 ursyda napisała: > tam na dole, ines Ci wyjaśniła z mojego punktu widzenia - na górze ;P Odpowiedz Link
conena Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 11:39 wierzę w siłę pozytywnego myślenia, ale nie myślę na zasadzie "tak, jakby się wymarzone coś już miało", tylko wyobrażam sobie pełną sukcesów drogę zdobywania czegoś. w moich wyobrażeniach zawsze pięknie wyglądam;-) sprawdza się na zasadzie maszyny losującej, nigdy nie wiem kiedy mi zadziała, np. za czasów szkolnych przy występach recytatorskich nigdy nie zadziałało:/ ale teraz działa przy niektórych rozmowach biznesowych. nie wiem, czy o to konkretnie chodziło, w każdym razie, pozytywne myślenie krzepi. Odpowiedz Link
razzmatazzy Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 12:34 Ogólnie wierzę w pozytywne myślenie. Pewne rzeczy sobie projektuję czasami, ale raczej ostrożnie, bo jak się człowiek na bardzo na coś nakręci, to potem upadek z wyżyn złudzeń bywa bolesny. Odpowiedz Link
kitek_maly Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 13:34 Wielokrotnie sprawdziłam, że w moim przypadku to nie działa. Ile razy dzielę już skórę na niedźwiedziu (którego mam w zasięgu ręki), to za każdym razem na dzieleniu się kończy. :) Odpowiedz Link
lacido Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 14:05 myślałam, że będzie coś o przeciwnych biegunach a tu masz ;) Odpowiedz Link
llatarnik Re: A wierzycie w prawo przyciągania? 11.05.09, 17:53 Z tą podświadomością to rzeczywiście niebezpieczna zabawa. Ktoś będzie wizualizował np czerwone ferrari i po kilku latach taki samochód potrąci go na przejściu. To ja może zacznę od dzisiaj wizualizować was, Forumki? Za kilka lat jak znalazł. Jak przesadzę w tą wizualizacją i nie podołam 'obowiązkom', to zawsze będę mógł uciec na jakąś zagubioną wyspę na Pacyfiku... Najzabawniejsze jest to, że można wizualizować kosztowne fury, luksusowe domy, ale szczęścia nie da się zwizualizować, he he he There is no way to happiness. Happiness is the way... Odpowiedz Link