IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 23:43
Kończą Rosoła !!!!!!!!!. To chyba jedyna dzielnica gdzie wybudowali wszystkie
zaplanowane w tym roku ulice.
Ursynów !!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • jaa_ga Re: Rosoła 05.12.04, 01:19
      U nas mniej się politykuje po prostu, na szczęście:)
      Brawo!
      • Gość: obserwator Re: Rosoła IP: *.atman.pl / *.atman.pl 05.12.04, 10:19
        > U nas mniej się politykuje po prostu, na szczęście:)
        > Brawo!

        Napisała "umoczona" była radna... Teraz rzeczywiście "mniej politykuje"
        bo nikt już jej nie wybierze. Ale nadal dobrze sobie radzi, podtrzymując
        kontakty z "inwestorami".
        • Gość: jaa_ga Re: Rosoła IP: *.acn.waw.pl 05.12.04, 10:28
          Poza tym dobrze sie czujesz?
          Bo kim chciałbyś zostać, jak dorośniesz, nawet nie pytam.
          Tacy nie dorastają nigdy.
    • wozimek Re: Rosoła 05.12.04, 11:29
      w przyszłym roku, podobno, mają ją dociągnąć do Jeżewskiego.
      • Gość: robas Re: Rosoła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 17:15
        Tez tak słyszałem.
        Co to się wyrabia na naszyn Ursynowie.
    • Gość: a Re: Rosoła IP: *.gios.gov.pl / *.gios.gov.pl 10.12.04, 15:34
      Druga nitka autostrady powstanie nieprędko, na razie tranzyt popłynie przez
      warszawski Ursynów
      Ursynowski korytarz

      Za chwilę na forum Rady Ministrów, a potem Sejmu, stanie program budowy
      autostrad, który na lata utrwali kształt drogowej sieci. Jest to ostatni
      moment, aby mądrze rozwiązać narosłe konflikty, w tym najpoważniejszy -
      związany z autostradowym obejściem stolicy.
      Rada Ministrów ma zamiar do stycznia 2005 r. przyjąć program budowy autostrad,
      zawierający ostateczną wersję przebiegu planowanych tras - poinformował Jan
      Kurylczyk, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za drogownictwo.
      Następnie program zostanie przedstawiony do akceptacji Sejmowi. Obecnie jest on
      konsultowany z parlamentarzystami i samorządami poszczególnych województw.
      - W programie zakładamy zbudowanie do 2013 roku 2056 km autostrad -
      poinformował szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA)
      Edward Gajerski. Obecnie mamy ich zaledwie 534 km.
      Wygląda na to, że w kwestii budowy autostrad rząd chciałby przejść od słów do
      czynów. W związku z tym powstała pilna potrzeba wyciszenia lokalnych konfliktów
      wokół planu przebiegu autostrad, na czele z bodaj najpoważniejszym konfliktem
      warszawskim.

      Nowy pomysł?
      Zabrano się do tego dość skutecznie. Pod koniec października stołeczna prasa
      podała wiadomość, że minister Kurylczyk nie traktuje ursynowskiego przebiegu
      autostrady jako wariantu ostatecznego i zamierza jeszcze raz przyjrzeć się
      wszystkim pozostałym. Informacja ta uradowała mieszkańców Włoch, Ursynowa i
      Wilanowa, a bardzo zaniepokoiła władze Warszawy. Prezydent Kaczyński stawia na
      budowę tej trasy, licząc, że rozładuje ona korki w mieście.
      Doszło do rozmów między stołecznym Ratuszem a władzami resortu i GDDKiA, po
      których ukazała się następna krzepiąca informacja: wprawdzie przedłużenie A2
      pobiegnie przez Ursynów, ale resort planuje budowę drugiej, pozamiejskiej nitki
      autostrady, która przejmie ruch tranzytowy. Słowem - koncepcja na medal,
      przeciwnikom autostrady o to właśnie chodziło.
      Jako że jest to ze strony resortu pomysł całkiem nowy - zwróciliśmy się do
      rzecznika prasowego Ministerstwa Infrastruktury o przybliżenie koncepcji.
      Zapytaliśmy m.in., czy zgodnie z zapowiedzią ministra Kurylczyka ministerstwo
      przeanalizowało już różne warianty autostradowej obwodnicy Warszawy, którędy
      będzie przebiegać druga nitka dla ruchu tranzytowego oraz czy będzie ona
      budowana równocześnie z trasą ursynowską. Nasze pytania przekazano do GDDKiA -
      jako najbardziej kompetentnej instytucji.

      Obiecanki...
      Niestety, odpowiedź, która nadeszła, rozwiała nasze nadzieje.
      Dowodzi ona, że wbrew temu, co mówił Kurylczyk, wariant ursynowski jest w
      zasadzie przesądzony. "Trwa przygotowanie opracowań i rozmowy władz rządowych i
      miejskich w sprawie jak najbardziej korzystnego rozwiązania dla mieszkańców" -
      czytamy w piśmie z GDDKiA, choć rzecznik Generalnej Dyrekcji Andrzej
      Maciejewski zastrzega, że jak dotąd nie podpisano z władzami miasta żadnego
      porozumienia w sprawie przeprowadzenia drogi S2 od ulicy Puławskiej dalej na
      wschód.
      Co zaś do drugiej nitki autostrady, która miałaby przejąć tranzyt - z
      odpowiedzi GDDKiA wynika, że sprawa tkwi w powijakach. "Trwa właśnie
      przygotowanie do konkursu na opracowanie koncepcji przeprowadzenia
      alternatywnej nitki przebiegu A2 pomiędzy Skierniewicami a Mińskiem Mazowieckim
      (na wysokości połączenia Wisły i Pilicy)" - napisał rzecznik GDDKiA. W dalszej
      części pisma postawił kropkę nad i, informując, że obie nitki autostrady -
      ursynowska i pozamiejska - nie będą realizowane i oddane do użytku
      jednocześnie, ponieważ pierwsza jest, jak to się mówi, na widelcu, druga zaś -
      w sferze pomysłów.
      Tymczasem dla warszawiaków termin budowy drugiej nitki ma kapitalne znaczenie.
      Odpowiedź GDDKiA oznacza, że przez Ursynów, Wilanów i Wawer pomknie cały ruch
      tranzytowy z autostrady Berlin - Moskwa. Na jak długo - nie wiadomo,
      prowizoryczne rozwiązania mają zwykle długi żywot...
      Moje pytanie, czy przeanalizowano różne warianty autostradowego obejścia
      stolicy, rzecznik dyplomatycznie przemilczał. Po to, żeby coś analizować,
      trzeba mieć do tego podstawy, m.in. ocenę oddziaływania na środowisko dla
      każdego z wariantów. Tymczasem GDDKiA nigdy nie brała na serio pomysłu
      wybudowania pozamiejskiej obwodnicy, po co więc miała przygotowywać
      opracowania. Wychodzi na to, że z pomysłów nowego szefa ministra Kurylczyka
      GDDKiA nic sobie nie robi - jak w starym dowcipie o pieriestrojce na Syberii: W
      Moskwie walą z armat, a tu raptem szyszka spadnie.

      Tajemnicza S2
      Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden interesujący aspekt sprawy. Otóż nie jest
      jasne, co właściwie "władza" zamierza wybudować przez Ursynów. W informacji
      rzecznika GDDKiA trasa przez Ursynów określona została jako droga S2. Władze
      Warszawy nazywają ją często "trasą ekspresową". Tymczasem w rozporządzeniu Rady
      Ministrów z 15 maja br. w sprawie sieci autostrad i dróg ekspresowych (DzU nr
      128 z 4 czerwca 2004 r.) drogi S2 w ogóle nie ma! Jest tam wymienionych 6
      autostrad (A1, A2, A4, A6, A8, A18) i drogi ekspresowe - S1, S3, S5, S6, S7,
      S8, S10, S11, S12, S14, S17, S19, S22, S51, S69, S74.
      S2 w rozporządzeniu nie figuruje. Jaki stąd wniosek? Trasa przez Ursynów jest w
      świetle prawa po prostu AUTOSTRADĄ A2, a nie żadną trasą ekspresową.
      Ma to oczywiście swoje konsekwencje: na tę inwestycję pójdą unijne środki
      przeznaczone na budowę autostrady Wschód - Zachód w korytarzu transportowym
      wyznaczonym w traktacie akcesyjnym. W traktacie tym zaplanowano jednak tylko
      JEDNĄ AUTOSTRADĘ Wschód - Zachód, toteż na drugą Unia nie da pieniędzy. Za co w
      takim razie chce minister Kurylczyk wybudować ową "drugą nitkę autostrady dla
      tranzytu" w tym samym korytarzu transportowym? Oto odpowiedź rzecznika: - Obie
      nitki autostrady A2 [ursynowska i pozamiejska - przyp. red.] będą realizowane z
      wykorzystaniem środków UE (85 proc.), a wkład własny Polski będzie pokryty bądź
      ze środków Krajowego Funduszu Drogowego, bądź z subwencji [a nie kredytów? -
      przyp. red.] Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

      Kiedy druga nitka?
      Wygląda na to, że GDDKiA z rozmysłem wprowadza w błąd opinię publiczną, by
      uśmierzyć protesty. Żadnych pieniędzy z Unii na drugą nitkę nie będzie, zaś
      zasoby Krajowego Funduszu Drogowego przeznaczone na wszystkie inwestycje
      drogowe w kraju wynoszą w tym roku 846 mln zł, a w latach następnych mają
      osiągnąć 1,4 mld zł rocznie. Dla porównania: budowa 1 km autostrady w polu
      kosztuje ok. 4,6 mln euro (ponad 18 mln zł), a przez miasto - nawet 5 razy
      więcej. Na wybudowanie ponad 2 tys. km autostrad trzeba minimum kilkudziesięciu
      miliardów złotych. Pokaźną część tej kwoty resort infrastruktury zamierza
      roztrwonić w Warszawie, budując uciążliwą dla mieszkańców trasę, która nie
      rozwiąże ani problemu miejskich korków, ani kwestii tranzytu.
      Błędnej decyzji można jeszcze zapobiec. Na czwartkowej sesji Rada Warszawy
      zdecyduje, czy przyjąć uchwały przygotowane przez LPR. Pierwsza z nich wzywa
      prezydenta Lecha Kaczyńskiego do zaskarżenia powziętych z naruszeniem prawa
      decyzji lokalizacyjnych, które doprowadziły autostradę A2 do granic stolicy,
      przesądzając tym samym o jej dalszym przebiegu przez tereny wysoko
      zurbanizowane. Druga uchwała wzywa prezydenta, by wystąpił o środki z UE na
      budowę pozamiejskiej autostradowej obwodnicy Warszawy, która zdejmie tranzyt z
      ulic miasta. Niechże Unia sfinansuje pozamiejską autostradę dla
      przejeżdżających tranzytem tirów wraz z łącznicami do stolicy, a Ratusz niech
      zajmie się budową miejskich ulic, w tym pętli warszawskiej, która odciąży
      śródmieście. Przecież na inwestycje miejskie też można uzyskać dofinansowanie z
      unijnych funduszy.
      Małgorzata Goss

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka