Witam. Mam rocznego synka, do niedawna uczęszaliśmy do ww placówki.
Cena przystępna, a ponieważ właścicielami jest małrzeństwo
psychologów zaufałam. Niestety zaczeło się od narzekań że dziecko
(pozostawione z obcymi ludżmi)płacze!!!1 niezwykłe ? Zatrudnili
drugą panią (Ania) aby zajeła się moim synkiem. Nie mogę nażekać -
nosiła Go na rękach, kołysała, ... i bardzo nażekała. Każdego
popołudnia wysłuchiwałam że moje dziesko jest nieprzystosowane, i
że

))(i tu uwaga) nie wyobraża go sobie w "społeczeństwie".
Wysłuchiwałam tych mądrości i tłumaczyłam że dziecko pewnie się
nudzi itp.. Ale zaobserwowałam że popołudnia notorycznie spędzają na
ławeczce przed blokiem a gdy pogoda była gorsza - w kuchni bo sale
zabaw były zamkniete. Odbywały się tam zajęcia z dziećmi starszymi.
Zdażało się że dzieci spoza żłobka przebywały z maluszkami. Po
miesiącu kariery żłobkowej mój synek się rozchorował - byliśmy w
domu dwa tygodnie. Po powrocie z choroby tłumaczyłam że będzie
ciężko i prosiłam o troskliwe traktowanie dziecka. Minął
poniedziałek podobniez nie płakał długo. Krytycznym okazał się
następny dzień - wtorek - przyszłam po synka - przywitały nmie dwie
Panie z grobowymi minami. Siedziały z dieckiem w kuchni i
oświadczyły że syn nie nadaje się bo płacze - ja na to oczywiście że
dwa tygodnie chorowania więc się odzwyczaił. Spytałam dlaczego sale
są pozamykane a mały jest w kuchni!!! usłyszałam: bo są zajęcia !!!!
Wychodząc jak zwykle pani Ania wtłaczała w nas swe mądrości - więc
tłumaczyłam że miał przerwę i teraz tęskni i cierpi, więc ona że nie
daje się przewinąć itp. i że jak tak dalej bedzie to ona zostawi go
w gó...e na cały dzień ........... zdębiałam. Pożegnałam się i
uciekłam natychmiast znalazłam nowy żłobek. Jestesmy tu już tydzień
a mój synek jest już szczęśliwym żłobkowiczem. Je śpi płacze itp i
nikt się temu nie dziwi i nie staszy bo zdają sobie sprawą że on ma
roczek. Akademia smyka ma na stanie jeszcze dwóch chłopców. Leżące
małe dzieci zdane na pastwę niekompetentnych opiekunek i
towazyszącej działalności właścicieli. Cena nie mała 1100 za miesiąc
owszem niższa niż inne na Ursynowie - ale zobowiązuje choć do
dostępności zabawek i sal. Zachowania pani Ani ani nie będę
komentować.