Czy Wasze niedawno żłobkujące dzieci tez się tak zachowują? Jak myślicie czy
to taki milczący protest pt: ja nie chcę iść do żłobka?
Codziennie rano jak jedziemy do żłobka, Oli się nie odzywa, czasem jak Go
mocno zagaduję to odpowie, ale tak to siedzi i patrzy w okno. A jak Olinka
odbiorę ze żłobka, to wracamy i idzie sobie podskakując obok mnie. Minę ma
zadowoloną, ale niespecjalnie chce gadać. Dopiero po jakimś czasie gada jak
zazwyczaj.
Rozmawianie po jego stronie to nie taka "prawdziwa" rozmowa, bo jeszcze nie
gada, ale porozumiewa się ze mną pojedyńczymi słowami
Jak uważacie, czy to protest, czy jest obrażony, a może po prostu potrzebuje
czasu żeby się przestawić na tryb żłobek i tryb mama

?