Od poniedziałku Martusia chodzi do żłobka, no i w czwartek odebrałam ją
wcześniej z gorączką, dziś do pracy nie poszłam, na poniedziałek też mam
zwolnienie. Piszecie, że dzieci dużo chorują, 60 dni zwolnienia to może być
mało

, ale dla pracodawcy i tak dużo

. Jak sobie z tym radzicie, jak
reagują wasi pracodawcy? Nadmienie, że jestem nauczycielem, więc każda moja
nieobecność odbija się na uczniach. Będę zamieniać się z mężem, ale to
przeciez nie rozwiąże problemu. Jak Wy sobie radzicie?