Dodaj do ulubionych

tak sobie mysle

12.04.09, 16:33
tak sobie mysle ze moze nie warto meczyc sie przez 48 tyg... narazac
zdrowie.... i leczyc sie interferonem... skoro z wirusem mozna zyc... to
przychodzi mi mysl zeby zostawic tak jak jest.... moze to strach podpowiada mi
tak.... sama juz nie wiem.....
Obserwuj wątek
    • riki_tiki_ltd Re: tak sobie mysle 12.04.09, 16:37
      jeśli wątroba jest si, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czekać
    • mala.mi2 Re: tak sobie mysle 12.04.09, 16:38
      zawsze warto!!!! ja akurat robię to dla moich dzieci..mam dwie malutkie
      córeczki...one są zdrowe i chciałabym jeszcze wnuczki poniańczyć...póki co
      jestem w połowie drogi czyli po 24 tyg. leczenia.....na razie terapie mi
      przerwano ze wzgl na wyniki badań ale zaczynałam z b. wysoką wiremią a teraz
      wirus jest ledwo wykrywalny...więc suma sumarum warto próbować....nie każdemu
      jest to dane...
      • izzi83 Re: tak sobie mysle 12.04.09, 16:52
        nie zawsze warto!takie jest moje stanowisko.10 lat wiele nie zmieni.przynajmniej
        w Twojej watrobie.a w zyciu moze wydazyc sie mnostwo!:)
        • greenrachela Re: tak sobie mysle 12.04.09, 18:39
          A ja nie powiem czy warto czy nie.
          Bo nie wiem. Z własnego doświadczenia mówię WARTO. U mnie: próby w normie, samopoczucie też. Po (co najmniej 8 latach zakażenia)wiremia maluśka - kilkanaście tyś. Biopsja? nie mam czego się czepiać. Nie wyszła super, ale przyzwoicie. Jestem po leczeniu. Skutki uboczne? Dużo 'nijakich' - tzn. nic konkretnego i poważnego. Minęło 1,5 m-ca od zakończenia terapii, a ja się czuje o niebo lepiej niż przed leczeniem - nawet nie byłam świadoma, że mam aż tyle energii. Po prostu przyzwyczaiłam się do samopoczucia i nie wiedziałam że może być aż tak dobre. A jest. Już zaczynam uprawiać sport. I zupełnie inaczej się meczę niż przed leczeniem. Cóż za frajda.
          Ale za to jak czytam posty, mówiące że: wyniki dobre, samopoczucie też. Rozpoczęcie leczenia i ... tarczyca, potliwość, łysienie plackowate, i jeszcze gorsze poważniejsze choroby. A wirus jak był tak jest i dalej. To myślę sobie: NIE WARTO.
          Łatwo jest ocenić ale po fakcie. Istnieje ryzyko. I musisz sama podjąć decyzje, bo ew. konsekwencje też będziesz ponosić sama. A scenariusz może się okazać różny.
        • greenrachela Re: tak sobie mysle 12.04.09, 18:44
          Ale nie zgodzę się że 10 lat nic nie zmieni. Prawdopodobnie nic nie zmieni. Bo
          jeśli za lat 8 dostaniesz raka wątroby, nie będziesz miała pewności czy HCV nie
          miało na to wpływu. Ryzyko minimalne, wręcz prawie go nie ma. Prawie. Decyzja o
          nierozpoczęciu leczenia też ma swoje konsekwencje - niekoniecznie pozytywne. Po
          drugie nie ma pewności czy wirus nie wpływa na inne narządy, na psychikę,
          samopoczucie - oczywiście w niedużym stopniu, ale mimo wszystko.

          • riki_tiki_ltd Re: tak sobie mysle 12.04.09, 20:28
            a czy da się w jakiś sposób zbadać, czy dana osoba ma predyspozycje do poważnych
            powikłań leczenia interferonem?
            chodzi mi przede wszystkim o choroby autoimmunologiczne, bo chyba one są
            najbardziej upierdliwe w leczeniu, prawda?

            a czy rak wątroby rozwija się niepostrzeżenie? nie daje żadnych objawów?
            nie można robić regularnie np. biopsji?
            to nie jest tak, że najpierw marskość a potem nowotwór?

            czy jeśli HCV przebiega u mnie bezobjawowo, mimo dużej wiremii - to nie znaczy
            że układ odpornościowy daje radę opanować sytuację? i stała się dla organizmu
            taką jakby patofizjologią?
          • dimitri23 Re: tak sobie mysle 12.04.09, 22:34


            greenrachla ja jestem 2m-ce po i cytuje Twoj poprzedni wpis: "Minęło 1,5 m-ca od zakończenia terapii, a ja się czuje o niebo lepiej niż przed leczeniem - nawet nie byłam świadoma, że mam aż tyle energii". Czuje sie swietnie, energia do sprzedania, wiec z mojego punktu widzenia WARTO! Wszystke wyniki wròcily do normy, byl minus na koncu terapi, a poza tym 10 lat to kupa czasu.
    • deletee Re: tak sobie mysle 12.04.09, 21:16
      Owszem można żyć z wirusem,z każdą chorobą da sie żyć
      TYLKO JAK DŁUGO???
      chyba jednak strach Ci podpowiada tak a nie inaczej ,tez się bałem terapi bo sie
      za duzo naczytałem o tych skutkach ubocznych jestem w trakcie terapi i moge
      powiedzieć że jest dobrze czesto zapominam o tym ze jestem w trakcie terapi
      • izzi83 Re: tak sobie mysle 12.04.09, 23:29
        ale nikt z nas nie bierze pod uwage tych powiklan, ktore po leczeniu
        pozostaja!!!kazdy z nas czytajac ulotke mysli "to mnie na pewno nie spotka".ja
        tez tak myslalam i wyladowalam ze zniszczona tarczyca!
        jeszcze rok temu nikt nie mowil np o terapii, podczas ktorej interferon jest
        podawany raz w miesiacu, a tu widze, ze juz sie odzywaja osoby, ktorym takie
        leczenie zaproponowano.skad wiecie,ze za 10 lat nie wymysla leku, ktory nie
        wywoluje tyle spustoszenia co dzisiejszy interferon?nikt z nas nie zna
        odpoweidzi na to pytanie.tak samo jak nie wie czy go samochod nie potraci na
        pierwszym lepszym rogu...podjecie terapii nalezy przemyslec przynajmniej 50 razy
        i nie kierowac sie tym, ze w ciagu 10 lat nagle dopadnie nas rak!!nikt z nas nie
        jest pewien na 100% jak dlugo nosi wirusa w sobie i jak dlugo ma stan zapalny
        watroby.jesli ktos pisze, ze jest chory od 20 lat to sa jego przypuszczenia.moze
        byc HCV+ od urodzenia.wiec wydaje mi sie ze przyjecie postawy wyczekujacej moze
        czasem przyniesc wiecej korzysci niz pochopne rozpoczecie terapii...
        • greenrachela Re: tak sobie mysle 13.04.09, 09:47
          Oczywiście, że może. Ale nie musi. Nie możesz zupełnie wykluczyć, że stanie się odwrotnie. Myślę, że nie ma twardych argumentów za i przeciw. Jest wiele do zyskania, ale wiele do stracenia.
          Nie można kierować się tym, że HCV przez 10 lat może się przyczynić do innej choroby? To czemu kierować się tym, że INF spowoduje tarczyce? Dlaczego przy jednym czarnym scenariuszu być napompowanym optymizmem, a przy drugim struchleć i się nim kierować?
          Może wymyślą a może nie. Jak na razie ulepszają to co i tak jest. A to czy INF jest podany raz w m-cu czy 4 to jak ma spowodować inne choroby to i tak spowoduje, bo INF działa przez całą terapie.

          Po za tym, rak to tylko przykład. Morał, jest taki że nie podjęcie leczenia to też postawa której trzeba ponosić konsekwencje, i nikt nie zagwarantuje że wszystko latami będzie ok.

          Bierzemy pod uwagę czarne scenariusze przy skutkach ubocznych INF?
          To bierzmy również te które wiążą się z długoletnim zakażeniem HCV.

          Izzi83 życzę szczególnie Tobie aby wynaleźli lek który nie będzie niósł takiego ryzyka i będzie skuteczny. pozdrawiam :)
          • izzi83 Re: tak sobie mysle 13.04.09, 15:27
            ja to mam nadzieje, ze zadziala juz ten shit ktory sobie do tej pory wstrzykuje :P
    • riki_tiki_ltd Re: tak sobie mysle 13.04.09, 14:45
      "Agnieszka - koszty mojego zwycięstwa"
      www.hcv-fundacja.pl/index1.php?art=c2
    • kapitandragan Re: tak sobie mysle 13.04.09, 23:22
      z nowotworem tez mozna życ. Krótko. Nie miałem objawów hcv, ale
      podjęcie leczenia było dla mnie oczywistością. Bo widzisz, róznica
      jest taka, że interferon i rybawiryna MOGĄ powodować objawy uboczne,
      niektóre faktycznie bardzo poważne. Ale nie leczone wzw c NA PEWNO
      zniszczy Ci organizm. Na razie nie boli, nieczego nie odczuwasz, ok
      ale za kilka lat może byc inaczej. Pamietaj, że im krótszy czas od
      zarażenia do podjęcia terapi tym wieksze szanse wyleczenia. Nie
      panikuj, jest tutaj na forum grupa osób, które głeboko wierzą w
      rzekome pokojowe współistnienie z wirusem hcv, ale niestety nie mają
      w racji. Wolno, bo wolno ale robi on w organiźmie swoje. Zawsze
      piszę, że w naszej sytuacji wychodzi prawdziwa natura człowieka.
      Jedni maja skłonnośc do ryzyka i podejmują leczenie (wiedząc, że nie
      musi być skuteczne a wręcz może zaszkodzić), inni czekają na cud
      wyleczenia lub na to, że akurat u nich wirus wiele nie zdziała, bo
      bedą przestrzegać kilku zasad - niestety zrobi on swoje, tylko
      wolniej. Jeżeli w ciągu np 2 lat zostanie wynaleziony lek na wzw c,
      który nie ma skutków ubocznych, to ta druga grupa ma rację, ale
      osobiście namawiam Cię na leczenie.
      • spider2812 Re: tak sobie mysle 14.04.09, 10:43
        Po pierwsze "nieleczone WZW napewno zniszczy Ci organizm" powialo
        groza a w medycynie jak w kinie wszystko zdarzyc sie moze wiec slowo
        napewno w twoim zdaniu jest troszke na wyrost. "Int + ryba moga
        powodowac skutki uboczne"- jak jest na tym forum odoba ktora
        takowych nie odczula przez caly okres terapii i po niech sie
        odezwie. Czy za 2 lata wymysla lek bez skutkow ubocznych? raczej nie
        bo wirusa trzeba po prostu wytruc ale juz jest coraz wiecej osob u
        ktorych testuje sie jakies sd-101, debio, abuferon, terepavir itd
        itp. Ja nie neguje potrzeby terapii ale u osob ktore nie maja
        wyjscia tzn- zly stan watroby, choroby towarzyszace czy po prostu
        psychika ktora nie pozwala zyc z mysla o wirusie. ale osoba mloda
        ktora trzyma sie dobrze wg mnie ma czas- moze nie 20 lat ale 5-10.
        no bo co powiesz izzi? Bardzo mi przykro ze na ciebie trafilo - ze
        bedziesz do konca zycia miala niedoczynnosc i bedziesz lykac
        tabletki- NAPEWNO!!!!.dziewczyna chciala leczyc jak najszybciej moze
        gdzies zaslyszala ze jak czlowiek mlody to lepiej, jak dobry stan
        watroby to wieksza szansa i pewnie jej zly humor przejdzie jak za 6
        mcy zobaczy minusa po terapii czego dziewczynie serdecznie zycze .
        aha i porownywanie hcv do nowotworu... to forum czytaja rozni ludzie
        zeby ktorys czasami petli na galaz nie zarzucil jak to przeczyta.
        • kapitandragan Re: tak sobie mysle 14.04.09, 11:15
          do spider2812
          Nadal uważam, że nie leczone WZW C na pewno zniszczy organizm.
          Pytanie tylko po jakim okresie. Być może zdarzają sie przypadki
          osob, które żyja z wirusem kilkadziesiąt lat bez uszkodzenia
          watroby, ale to tylko wyjątki potwierdzające regułę. Jeżeli chodzi o
          skutki uboczne terapii, to badźmy poważni - nie mam na myśli tego,
          że kogoś boli głowa albo ma temperaturę lub jest osłabiony - to
          standard i należy sie z tym pogodzić. Pisałem o poważnych skutkach
          ubocznych, często nieodwracalnych - a te wcale nie sa takie częste,
          aczkolwiek jak wszyscy wiemy moga sie zdarzyć. Młoda osoba, która
          trzyma sie dobze ma czas - nawet więcej niż 5 lat, ale tylko pod
          warunkiem, że zostana opracowane leki o dramatycznie mniejszych
          skutkach uboczych niż dotychczasowe. W przeciwnym razie nie oplaca
          sie czekać - skuteczność terapii niestety spada wraz z wydłuzeniem
          okresu od zakażenia. Masz pewność, że taie lekarstwa będą dostepne?
          Ja nie mam. Poza tym wydaje mi się, że więszość chorych nie ma 20
          lat i nie zaraziła sie tydzień temu - co im powiesz? jak długo moga
          Twoim zdaniem czekać? A jeżeli chodzi o izzi? Powiedziałbym jej, że
          wprawdzie nie zapłaciła za zwycięstwo mało, ale jednak wygrała i
          było warto (zakładam,że terapia się powiedzie, czego z całych sił
          jej życzę).
          • spider2812 Re: tak sobie mysle 14.04.09, 11:42
            A dlaczego maja miec dramatycznie mniejsze skutki? miec nie beda ale
            juz wieksza skutecznosc w uzyskiwaniu SVR tak. Jakbym juz mial jakis
            skutek uboczny do konca zycia to chyba lepiej ze swiadomoscia ze lek
            zadziala w 80% a nie w 50%? Kto powinien sie wg mnie leczyc
            napisalem. osoby starsze to juz maja rodziny i prace i wlasciwie
            smialo powiem ze moga tylko myslec o eliminacji hcv. co innego
            mlodzi ktorzy sa w okresie podejmowania kluczowych decyzji a hcv ich
            w tydzien nie zabije.
        • greenrachela Re: tak sobie mysle 14.04.09, 11:36
          Posty należy czytać ze zrozumieniem. A nie nakręcać się jak bączek. W żadnym
          poście nie jest porównane HCV do nowotwora.

          W medycynie wszystko się może zdarzyć - to nie jest argument. Bo jeśli może to
          również w negatywnym znaczeniu.

          Że jest ryzyko i jakie to wszyscy wiemy. Lekarz, ulotka, internet i dużo innych
          źródeł - z większości korzystają pacjenci zanim podejmą decyzje. I nie traktuj
          tak płytko ludzi, jak możesz pisać że izzi może gdzieś zasłyszała i poleciała na
          terapie?
          A to że młodemu, zdrowemu organizmowi lepiej walczyć z infekcją HCV i skutkami
          ubocznymi jest racjonalne. Czy ta sama osoba 10 lat później lepiej przejdzie
          terapie? Jak będzie konieczna? Nie sądzę.
          • spider2812 Re: tak sobie mysle 14.04.09, 11:57
            Przeczytaj pierwsze zdanie posta kapitandragan i wyobraz sobie ze
            wlasnie masz w reku wynik hcv+ i czytasz z nowotworem tez mozna zyc-
            krotko. a porownanie to jest ewidentne. oczywiscie moze sie tez
            zdarzyc ze w rok po zakazeniu hcv rozwiniesz marskosc kurcze nie
            zawsze sie ma to szczescie. Nie traktuje izzi plytko bo skonczyla 5
            letnie ciezke studia jak i ja i dziewczyna ma pojecie o czym mowi.
            mimo ze jej nie znam to zywie do niej sympatie moze z racji tego ze
            jedziemy na jednym wozku. Sama pisze zeby jeszcze poczekala. Nigdzie
            nie powiedzialem ze mlodemu nie jest latwiej- maja wieksza szanse na
            SVR- droga do minusa stoi otworem. Nie chce byc wrozka ale "10 lat
            pozniej" to o pegylowanym interferonie beda w ksiazkach czytac.
            • greenrachela Re: tak sobie mysle 14.04.09, 12:10
              Obyś miał racje z tym interferonem.
              Post Kapitana nawiązywał do mojego wcześniejszego postu. Myślę, że nie ładnie
              wyciągać z kontekstu jeden motyw. Bo zmienia się jego znaczenie. Przecież to był
              przykład konsekwencji biernej postawy. Z zaznaczeniem że taka sytuacja występuje
              sporadycznie.
              A swoją drogą jak ktoś miał poważne skutki uboczne to reguły będzie żałował tej
              decyzji, a jeśli się "wyleczy" to będzie uważał ją za najtrafniejszą decyzję w
              życiu.
              Wszyscy wiemy, że punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Jesteśmy praktykami
              i często opieramy się na własnych doświadczeniach.
              • spider2812 Re: tak sobie mysle 14.04.09, 12:23
                No tak taka dyskusja leczyc - nie leczyc jest bezcelowa bo kazda
                myszka swoj ogonek chwali:) ci co sie lecza beda namawiac- a ci co
                nie beda mowic zeby czekac. wazne zeby kazdy stosownie do swojego
                stanu podjal decyzje. jak siegam pamiecia to ludzi na przelomie 2000
                roku leczyli tylko interferonem (mala skutecznosc, duzo skutkow
                ubocznych) pozniej dolaczyli rybawiryne (wieksza skutecznosc) teraz
                mamy pegylowany (mniej skutkow) i to wszystko idzie w ta strone.
                rynek hcv jest duzy a klient nasz pan i niestety dla nas klient
                ktory jekby nie patrzec przyparty jest do muru.
    • mala.mi74 Re: tak sobie mysle 14.04.09, 14:52
      maja.1973 napisała:

      > tak sobie mysle ze moze nie warto meczyc sie przez 48 tyg...
      narazac
      > zdrowie.... i leczyc sie interferonem... skoro z wirusem mozna
      zyc... to
      > przychodzi mi mysl zeby zostawic tak jak jest.... moze to strach
      podpowiada mi
      > tak.... sama juz nie wiem.....


      Hm...nie chce sie pchac na afisz, bo jestem tu nowa i guzik wiem,
      ale wydaje mi sie,ze lepiej zaczac sie leczyc kiedy człowiek jest
      jeszcze w miare młody, silny, bez dodatkowych wiekszych chorób (co
      bedzie jak przyjdzie nastepna?), w miare dobrym stanem ogólnym.
      Nowe leki moga sie ukazac ale i nie musza, wydaje się, ze trzeba
      patrzec na chwile obecna, a nie w przyszłosc ,która jest niewiadoma.
      Tez boje sie leczenia i nastepstw,ale trudno-trzeba sie ratowac na
      ile sa w tej chwili srodki i mozliwosci. Ja sie nie bede wahac i od
      razu sie zaczne leczyc jak mi tylko dadza szanse.
      Majka, strach jest złym doradca, zawsze i wszedzie ,we wszystkich
      sprawach.
      • riki_tiki_ltd Re: tak sobie mysle 14.04.09, 15:25
        a ja myślę, że i masz rację - i jej nie masz
        bo strach jest zazwyczaj dobrym doradcą, często ratuje życie
        często też nie jest dobrym doradcą, ponieważ blokuje w działaniu
        leczyć szybko? i tak, i nie - tak: szansa na pozbycie się gnoja szybko, nie:
        możliwość nie przerodzenia się zapalenia w stan zagrażający życiu latami
        a biorąc pod uwagę to, że zazwyczaj - tak jest przynajmniej w moim przypadku -
        od nas bardzo niewiele zależy "czy leczyć szybko, czy czekać" bo te decyzje
        podejmują lekarze - więc to nie ma znaczenia czy chcesz szybko, czy chcesz potem
        trzeba się regularnie badać, monitorować stan wątroby - żeby wychwycić moment,
        kiedy będzie źle
        to jedno jest pewne :) dla mnie
      • riki_tiki_ltd btw 14.04.09, 15:29
        co do chorób, które mogą się ujawnić w czasie czekania na leczenie - to równie
        dobrze może je aktywować i przyspieszyć ich rozwój interferon
        bo "co ma być to będzie" a "co się odwlecze, to nie uciecze"
        a interferon to sucz nieziemska, i tak jak potrafi pomóc - tak też potrafi
        zaszkodzić
        • izzi83 Re: btw 14.04.09, 16:30
          alez dyskusja rozgorzala!:)
          i jak to dziwnie czytac o sobie w osobie trzeciej:P
          ja nie chce nikogo odwlekac od leczenia.nikogo nie chce zniechecac!chce tylko
          zachecic do doglebnego przemyslenia wszystkich "za"i "przeciw".po sobie wiem,jak
          wygladalo podjecie decyzji o leczeniu.Pani doktor powiedziala-"prosze Pani, z
          racji zawodu(dentysta) zaczynamy leczenie jak najszybciej.chyba chce Pani podjac
          specjalizacje chirurgiczna-ta ktora sobie Pani wymarzyla?bo z wirusem to marnie
          widze ta specjalizacje..."powiedziala kilka slow o skutkach ubocznych-glownie o
          chudnieciu,bolach miesni,kosci,goraczce,oslabieniu.dala ulotke-"Pani sobie
          poczyta..."i wsio-zastrzyk.dla mnie-im szybciej tym lepiej-bylo jedyna opcja,
          ktora bralam pod uwage wlasnie ze wzgledu na zawod, a co za tym idzie przyszlosc.
          dzis juz wiem, ze badania nad interferonem ida bardzo szybko na przod, poniewaz
          co raz wiecej jednostek jest nim wlasnie leczonych.widac jak w ciagu ostatnich
          7-10 lat terapia sie zmienila,wiec wierze, ze w ciagu kolejnych badania pojda
          jeszcze bardziej na przod w pozytywnym sensie.
          mam kontakt z dziewczynami po 30tce(czyli starszymi ode mnie o te 5-7
          lat)-terapie znosimy bardzo
          roznorodnie.jedna-fatalnie,druga-neutralnie,trzecia-calkiem dobrze...takze nie
          mozna mowic, ze mlody zniesie leczenie lagodniej.to jest niestety indywidualne.
          • bananarama-live Re: btw 14.04.09, 16:54
            Różnie przechodzimy, ale jeśli ktoś histeryzuje z powodu kataru, skutki uboczne
            przy terapii,to koniec swiata. Nie zastanawiałem się ani przez chwilę. Po
            pierwszym zastrzyku pomyślałem - no to ku----wskie robaczki , mam was.
            • dimitri23 Re: btw 14.04.09, 22:01
              Kazdy w inny sposob podejmuje decyzje, jedni nie zastanawiaja sie ani sekundy, inni potrzebuja czasu, wiec nie ma co sie spieszyc. Lepiej dobrze sie zastanowic. Ja podjelam natychmiastowa decyzje, ze trzeba cos z tym fantem zrobic, a przynajmniej spròbowac. Alat po latach normy podskoczyl do 70 i lekarz zaproponowal leczenie. Jezeli ma sie okazje to nie ma na co czekac zwlaszcza, ze lata leca, w moim przypadku 37. Nikt nie zagwarantuje braku powiklan skutkow ubocznych etc. ani minusa, ale mozna poprawic stan watroby.
          • spider2812 Re: btw 14.04.09, 17:24
            no i to jest wlasciwe podejscie. wcale ci sie nie dziwie ze podjelas
            sie terapii po takiej argumentacji lekarki jakby mi ktos po tylu
            latach zapie... powiedzial "no panie kiepsko widze ta
            specjalizacje z wirusem" to bralbym ten interferon chocby mi mial
            ogon urosnac:) ps uzasadnila chociaz dlaczego tak uwaza?
            • maja.1973 Re: btw 14.04.09, 18:00
              nie chcialam wywolac wojny.....
              • greenrachela Re: btw 14.04.09, 19:33
                Nie wywołałaś.
                Forum żyje. To chyba dobrze :D
                • izzi83 Re: btw 14.04.09, 23:42
                  uzasadnila to rozmijaniem sie prawa jakie istnieje w Polsce z
                  rzeczywistoscia.nikt nie chce miec w swojej druzynie lekarza-chirurga, ktory ma
                  HCV.proste...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka