arek_zwawy
18.04.15, 09:51
www.plotek.pl/plotek/1,78649,17726199,Frances_Cobain_pierwszy_raz_publicznie_o_ojcu__Ludzie.html#NiePrzeg
"awsze w takiej sytuacji jest mi żal "potomstwa". Niezależnie od ilości odziedziczonej kasy, ta dziewczyna nigdy już nie pozna smaku szczęśliwego dzieciństwa, nie cofnie się w czasie by usiąść tacie na kolanach i opowiedzieć o zmartwieniach w szkole, nie poczuje jak to jest mieć tarczę ochronną w postaci ojca. Nikt jej tego nie zwróci. I myślę, że właśnie o to chodzi,o ten rodzaj żalu do taty - że tak wybrał.
Wielu z nas nie ma cudownych rodziców, wielu zostało porzuconych w taki czy inny sposób przez rodzica. Jak byście się czuli, gdyby on (ten rodzic) był gloryfikowany, wynoszony na piedestał, na siłę ustanawiany "świętym"? Nie narastałby w was bunt na taki stan rzeczy?
Może więc porobię za adwokata diabła.
A skąd przekonanie, że nie miała szczęśliwego dzieciństwa? Albo z innej beczki, kto je miał mieć? A może żałobę po ojcu ma głównie dlatego bo jej taka bźdzągwa poinformowała, że przez brak ojca nie zaznała szczęsliwego dzieciństwa.
To, że zostawał jej pieniądze to nie jest takie tylko w odróżnieniu do siedzenia na kolanach. Spełnił w tym swoją funkcję, bo mówiąc wulgarnie kupi sobie za nie to co w czym miałby pomóc jej ojciec, pieniądze to jego zamrożona w lodówce władza. wedle klasycznej mądrości że mama ma przytulić, a tata nauczyć radzić w społeczeństwie. Ta panna wygląda na zdrowszą niż jej ojciec, który miał dwójkę.
Jest zadziwiająco dużo osób sierot wojny, którzy radzili sobie bardzo dobrze jako dorośli. Wbrew obiegowej opinii zwłaszcza w kręgach psychoanalitycznych o doniosłości dwojga rodziców. Raczej w drugą stronę częściej można podać przypadki, że więcej rodziców to więcej patologii do odziedziczenia.