Dodaj do ulubionych

Jak się zabić?

IP: *.inet / *.gazeta.pl 15.01.03, 03:29
Jaki sposób samobójstwa polecacie?

Czekam na opinie, niektorzy mówią że najlepiej się powiesić, drudzy wolą
skoczyć z dachu, inni zapijają się na śmierć, a może użyć noża? Odkręcić gaz?
Obserwuj wątek
    • Gość: sevenn Kochany Zdesperowany IP: 212.14.60.* 15.01.03, 09:30
      Stań nad przepaścią, spójrz w dół.Zamknij oczy. Pomyśl długo o sobie i swoim
      życiu. Zastanów się czy nie szkoda Ci będzie dni, których nie przeżyjesz, a
      które mogą być cudowne, że nie spojrzysz więcej w błękitne niebo z
      jasniejącym słoneczkiem.Pomysl Zdesperowany i odkryj w sobie tę cudowną
      nadzieję, którą na pewno gdzieś głęboko ukrytą masz, że będzie lepiej duzo
      lepiej. Przetrzymaj ten stan zawieszenia , on minie zaufaj sobie, temu
      prawdziwemu, chcącemu żyć.......... I nie trać czasu nad rozmysleniami, które
      Ciebie ciagną w dół.
      Pozdr. mocno.
      • Gość: naim Re: Kochany Zdesperowany IP: 62.233.159.* 15.01.03, 13:01
        Sevenn proponuje metodę niepewną i nieopłacalną, bo: o głupotach nad krawędzią
        mysleć nie będzie, tylko fiknie w dół. Potem szukanie rodziny , identyfikacja
        zwłok w medycyie sądowej (a kości i czaszka są tak pogruchotane - tak miękkie
        jak piłka plażowa, jest to kupa sino-fioletowo-czerwonego miesa), co niektórzy
        członkowie rodzin skrzywią się na ten widok. Trwa to ok 2 tygodni. Potem
        koszty pogrzebu , pomnik i coroczne odwiedziny podziemnego żerowiska nekro-
        muszek ( jest ich ok 2-3 miliardów po kilkudziesięciu dniach leżakowania w
        trumnie, potem muszki same się pożerają).
        Znam lepszy (ekonomicznie) sposób na godne zejście:
        Wyszukaj intymne miejsce, np. gdzieś głęboko w lesie, wez z piwnicy nikomu
        niepotrzebny taboret lub krzesło, kup 10 l benzyny i ok. 2,5 mb dobrego
        sznurka. Na drzewie pół-1 metr zawiez sznur , zrób, pętlę stań na taborecie i
        oblej się benzyną. Podpal i kopni ten taboret. Bólu nie poczujesz. Żadnego.
        Przedtem powiadom rodzinę, że odchodzisz i zeby cię nie szukali. Proste i
        ekonomiczne!

      • Gość: naim Re: Kochany Zdesperowany IP: 62.233.159.* 15.01.03, 13:01
        Sevenn proponuje metodę niepewną i nieopłacalną, bo: o głupotach nad krawędzią
        mysleć nie będzie, tylko fiknie w dół. Potem szukanie rodziny , identyfikacja
        zwłok w medycyie sądowej (a kości i czaszka są tak pogruchotane - tak miękkie
        jak piłka plażowa, jest to kupa sino-fioletowo-czerwonego miesa), co niektórzy
        członkowie rodzin skrzywią się na ten widok. Trwa to ok 2 tygodni. Potem
        koszty pogrzebu , pomnik i coroczne odwiedziny podziemnego żerowiska nekro-
        muszek ( jest ich ok 2-3 miliardów po kilkudziesięciu dniach leżakowania w
        trumnie, potem muszki same się pożerają).
        Znam lepszy (ekonomicznie) sposób na godne zejście:
        Wyszukaj intymne miejsce, np. gdzieś głęboko w lesie, wez z piwnicy nikomu
        niepotrzebny taboret lub krzesło, kup 10 l benzyny i ok. 2,5 mb dobrego
        sznurka. Na drzewie pół-1 metr zawiez sznur , zrób, pętlę stań na taborecie i
        oblej się benzyną. Podpal i kopni ten taboret. Bólu nie poczujesz. Żadnego.
        Przedtem powiadom rodzinę, że odchodzisz i zeby cię nie szkali. Proste i
        ekonomiczne!

        • mirelamonika Re: Kochany Zdesperowany 15.01.03, 14:00
          Mój drogi takie rady dajesz? Gdy pytający Cię posłucha jak sie będziesz czuł?
          Jeśli nie macie ludziom szykujacym się ( nawet gdy podejrzewacie,że to dowcip )
          nic do powiedzenia, to chociaż miejcie trochę przyzwoitości... i człowieczeństwa
            • Gość: naim Re: Kochany Zdesperowany IP: 62.233.159.* 15.01.03, 16:48
              Próżnośc ma nie zna granic. Samobójstwo jest największą oznaką tchórzostwa.
              Sztuką jest życ i przeżyć. I nie jest ważne, czy ktoś odsiaduje dożywocie, czy
              też jest osobą niepełnosprawną. Więcej w tym pozerstwa i skupienia na sobie
              uwagi, niż rzeczywistych zamiarów. Ilu tych skoczków rzuciło się z dachów na
              ziemię? Odpuścili i zrozumieli po negocjacjach z psychologiem? Bzdura. Jak
              ktoś chce sobie odebrać życie , niech odbiera. Ale niech nie pszeszkadza
              postronnym obserwatorom i nie zatruwa życia rodzinie narażając ich na koszty
              pogrzebu i przymusowych odwiedzin na cmentarzu.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka