Gość: Ania
IP: 62.69.202.*
22.01.07, 22:23
...cóż za cudowne zmiany spotykają ludzi w ostatnim czasie w naszym kraju.
Wszystko dzieje się jak w kalejdoskopie, a radość z prostych rzeczy gaśnie
szybko jak świeczka. Wszystko zaczeło się rok temu od kupna nowego
mieszkania. Jak to na owe czasy przystało mieszkanie oddane zostanie do
użytku dopiero we wrześniu tego roku. Radość była tym większa widząc jak
bardzo ceny mieszkań w tym okresie wzrosły... ale jak się okazuje nie tylko
te nowo zakupione.
List polecony, który znalazłam dziś w mojej skrzynce mówi mi, że cena mojego
mieszkania wzrasta o 20.000zł i na zaakceptowanie nowych warunków umowy mam
dwa tygodnie, inaczej oznaczać to będzie zerwanie umowy. Developer na tym
oczywiście nic nie traci, bo koszt zerwania umowy to 10.000zł., co i tak
zwróci mu się jeśli sprzeda mieszkanie po cenach obecnie panujących na rynku
szczecińskim. A mi po prostu ręcę się załamują, a łzy podchodzą do oczu, bo
marzenia o nowym mieszkaniu rozpłyneły się w powietrzu. Nikt tak naprawdę nie
rozumie, dlaczego mieszkania tak bezsensownie idą w górę. I nic nie stało by
na przeszkodzie, gdybym wiedziała o cenie była mi dana na początku. A teraz
kiedy oszczędności i kredyt składają się na kupno mieszkania, pozostaje mi...
kolejny kredyt brać?
Czuję się jakby to był okup za moje mieszkanie! Czy prawo na to pozwala?
Mam dwa tygodnie na podjęcie decyzji i nie wiem co mam robić. Biorę też pod
uwagę, że to niekoniecznie jest OSTATNIA PODWYŻKA!
Czy umie mi ktoś poradzić co zrobić?
DZIĘKUJĘ !