peteen
12.05.03, 17:45
Przystępując do medytacji, wycisz się i przyjmij odpowiednią postawę.
W tej medytacji wspominać będziesz jezuitę, św. Stanisława Kostkę, który
narodził się 450 lat temu. Wiele w jego młodym życiu dokonał Chrystus. Dał mu
udział w swojej świętości, której wciąż udziela Kościołowi, a więc także i
tobie. Chłopiec ten zdecydowanie odpowiedział na wezwanie do doskonałości
ewangelicznej.
Na początku modlitwy poproś, aby przykład życia tego Świętego
pociągnął i dziś wielu młodych do Boga i aby oni potrafili być odważnymi
chrześcijanami w czasie, kiedy ludzkość przekracza próg nowego tysiąclecia.
Św. Stanisław dał swoją odpowiedź na wezwanie Pana, który wszystkich
ludzi - aczkolwiek w rożny sposób - powołuje do świętości. Jednych wzywa do
małżeństwa, a innych do zachowania rad ewangelicznych. Życie 18-letniego
Świętego ukazuje ci, jak Stwórca wciąż dzieli się ze stworzeniami swoją
świętością, nie zatrzymując jej tylko dla siebie. Chłopiec ten jest dowodem
na to, że świętość można osiągnąć w każdym wieku, miejscu i czasie. Odbiera
on chwałę na ołtarzach Kościoła katolickiego. Rozsławia przez wieki imię
Polski, bo wielu ludzi zwraca uwagę na jej szlachetnego syna.
Żyjesz w nowoczesnym świecie, korzystasz z jego zdobyczy. Uczysz się,
pracujesz, wypoczywasz, może jeździsz szybkim samochodem, oglądasz cyfrową
telewizję i używasz wysokiej klasy komputera. Szczycisz się pewnie panującą w
społeczeństwie demokracją i tolerancją. Czy możliwym jest, abyś tego Świętego
dzisiaj naśladował? Pewnie tak, tylko wypracować powinieneś swój własny model
świętości, angażując weń swą mądrość i kondycję ducha. Pomyśl, jak to
uczynisz. Podpatruj tego Świętego! Jak on to czynił? Trafił bowiem na
burzliwy wiek historii, miał także temperament, zdolności, zamiłowania,
przeżywał trudności, pokusy i cierpiał też od innych. Był odważny i
stanowczy. Odznaczał się niezłomną wolą w podejmowaniu decyzji, wytrwałością
w dążeniu do celu, bystrością umysłu, zapałem do nauki, umiłowaniem
Eucharystii, synowskim nabożeństwem do Matki Bożej i wielką dojrzałą wiarą.
Imponowało mu życie szlachetne, czyste, wzniosłe, dlatego pragnął realizować
swoje powołanie w zakonie jezuitów.
Przywołaj w swej wyobraźni sylwetkę św. Stanisława, studenta
wiedeńskiego gimnazjum, młodzieńca, niezłomnego w obliczu trudów i nie
godzącego się z bylejakością życia. Upływ czasu jakby zatarł prawdziwe
oblicze jego świętości często rozpowszechnianymi tandetnymi obrazkami i
naiwnymi życiorysami, kodującymi w wielu młodych umysłach niejako falsyfikat
jego świętości. Postaraj się uwolnić od takiego naiwnego obrazu tego
dzielnego, wysportowanego młodzieńca, konsekwentnego w realizowaniu swych
planów dążenia do świętości.
Św. Stanisław jest patronem młodzieży, mającej wielkie ideały i
pragnienia, płynące z hojności ich serc, nierzadko jednak łamiącej się przy
pierwszych trudnościach czy pokusach. Patronuje naszym czasom, w których
wiele spraw bywa rozmazywanych. Zastanów się, co możesz podpatrzyć u tego
Świętego? Zwróć uwagę na wychowanie, jakie wyniósł z rodzinnego domu w
Rostkowie: na przywiązanie do wiary katolickiej, na pobożność, uczciwość i
szlachetność. Medytując zapytaj siebie, jakie wartości wyniosłeś z rodzinnego
domu. Czy jesteś im wierny, mieszkając w akademiku czy na stancji? Co dał ci
dom rodzinny? Czy - gdy jesteś poza nim - nie narażasz się zbyt lekkomyślnie
na wpływy ludzi, których sposób myślenia i styl życia zdecydowanie odbiegają
od chrześcijaństwa? Jak korzystasz z danego ci czasu, z przyjaźni, z mass-
mediów, jakie świadectwo o sobie dajesz w gronie rówieśników, co i jak
mówisz? Czy sam należycie troszczysz się o swoją formację? Pomyśl o twoim
wysiłku intelektualnym, duchowym, fizycznym, podjętym dla siebie, dla
bliźnich i dla Boga. Jak często czynisz coś dobrego i ile cię to tak naprawdę
kosztuje?
Nie było łatwo Stanisławowi pozostawić rodzinny dom i zamieszkać na
stancji w Wiedniu u nietolerancyjnego luteranina. Nauka w obcym kraju nie
szła mu z początku łatwo, bo nie miał dostatecznego przygotowania, ale pod
koniec trzeciego roku studium należał do najlepszych uczniów. Zachowały się
do naszych czasów - zapisane pięknym pismem - jego uczniowskie zeszyty,
listy, notatki, świadczące o jego staranności i o wielkiej pracowitości.
Posługiwał się biegle trzema językami, żarliwie się modlił, mimo że napotykał
na duże trudności ze strony najbliższego otoczenia, wyśmiewającego jego
pobożność. By móc zrealizować swoje powołanie, przeszedł pieszo 1500 km przez
Alpy i Apeniny (tyle wynosiła trasa z Wiednia do Rzymu). Uciekł od brata i od
rodziny, którzy próbowali odwieść go od zamiaru wstąpienia do zakonu
jezuitów. Chciano narzucić mu styl życia większości, czyli przeciętność. On
jednak zachował swą inność i uparcie jej bronił, płacąc za nią wiele. Pisał
do rozzłoszczonego ojca, by raczej dziękował Bogu za powołanie syna, niż by
go odwodził od tej dojrzałej decyzji.
Pomyśl, czy choć raz powiedziałeś tak na serio - jak ten Święty - że
do wyższych rzeczy jesteś stworzony i dla nich winieneś żyć? Świętość jest
zawsze wymagająca! Pomyśl o twej świętości, o umiłowaniu Chrystusa i o tym,
do jakiego celu jesteś stworzony. Poweźmij postanowienie i zakończ je
pytaniem: Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię? Co mam zamiar uczynić? W
odpowiedzi na te pytania kryje się sekret twojego nawracania się i udanego
życia. Tak często mówisz, że chcesz być szczęśliwy, a ten Święty chce ci w
tym pomóc i dlatego zaprasza cię do powiększenia wspólnoty świętych na ziemi
i w niebie.
ks. Stanisław Groń SJ