Dodaj do ulubionych

medytacje dla swarnej rzyci...

12.05.03, 17:45

Przystępując do medytacji, wycisz się i przyjmij odpowiednią postawę.
W tej medytacji wspominać będziesz jezuitę, św. Stanisława Kostkę, który
narodził się 450 lat temu. Wiele w jego młodym życiu dokonał Chrystus. Dał mu
udział w swojej świętości, której wciąż udziela Kościołowi, a więc także i
tobie. Chłopiec ten zdecydowanie odpowiedział na wezwanie do doskonałości
ewangelicznej.
Na początku modlitwy poproś, aby przykład życia tego Świętego
pociągnął i dziś wielu młodych do Boga i aby oni potrafili być odważnymi
chrześcijanami w czasie, kiedy ludzkość przekracza próg nowego tysiąclecia.

Św. Stanisław dał swoją odpowiedź na wezwanie Pana, który wszystkich
ludzi - aczkolwiek w rożny sposób - powołuje do świętości. Jednych wzywa do
małżeństwa, a innych do zachowania rad ewangelicznych. Życie 18-letniego
Świętego ukazuje ci, jak Stwórca wciąż dzieli się ze stworzeniami swoją
świętością, nie zatrzymując jej tylko dla siebie. Chłopiec ten jest dowodem
na to, że świętość można osiągnąć w każdym wieku, miejscu i czasie. Odbiera
on chwałę na ołtarzach Kościoła katolickiego. Rozsławia przez wieki imię
Polski, bo wielu ludzi zwraca uwagę na jej szlachetnego syna.
Żyjesz w nowoczesnym świecie, korzystasz z jego zdobyczy. Uczysz się,
pracujesz, wypoczywasz, może jeździsz szybkim samochodem, oglądasz cyfrową
telewizję i używasz wysokiej klasy komputera. Szczycisz się pewnie panującą w
społeczeństwie demokracją i tolerancją. Czy możliwym jest, abyś tego Świętego
dzisiaj naśladował? Pewnie tak, tylko wypracować powinieneś swój własny model
świętości, angażując weń swą mądrość i kondycję ducha. Pomyśl, jak to
uczynisz. Podpatruj tego Świętego! Jak on to czynił? Trafił bowiem na
burzliwy wiek historii, miał także temperament, zdolności, zamiłowania,
przeżywał trudności, pokusy i cierpiał też od innych. Był odważny i
stanowczy. Odznaczał się niezłomną wolą w podejmowaniu decyzji, wytrwałością
w dążeniu do celu, bystrością umysłu, zapałem do nauki, umiłowaniem
Eucharystii, synowskim nabożeństwem do Matki Bożej i wielką dojrzałą wiarą.
Imponowało mu życie szlachetne, czyste, wzniosłe, dlatego pragnął realizować
swoje powołanie w zakonie jezuitów.
Przywołaj w swej wyobraźni sylwetkę św. Stanisława, studenta
wiedeńskiego gimnazjum, młodzieńca, niezłomnego w obliczu trudów i nie
godzącego się z bylejakością życia. Upływ czasu jakby zatarł prawdziwe
oblicze jego świętości często rozpowszechnianymi tandetnymi obrazkami i
naiwnymi życiorysami, kodującymi w wielu młodych umysłach niejako falsyfikat
jego świętości. Postaraj się uwolnić od takiego naiwnego obrazu tego
dzielnego, wysportowanego młodzieńca, konsekwentnego w realizowaniu swych
planów dążenia do świętości.

Św. Stanisław jest patronem młodzieży, mającej wielkie ideały i
pragnienia, płynące z hojności ich serc, nierzadko jednak łamiącej się przy
pierwszych trudnościach czy pokusach. Patronuje naszym czasom, w których
wiele spraw bywa rozmazywanych. Zastanów się, co możesz podpatrzyć u tego
Świętego? Zwróć uwagę na wychowanie, jakie wyniósł z rodzinnego domu w
Rostkowie: na przywiązanie do wiary katolickiej, na pobożność, uczciwość i
szlachetność. Medytując zapytaj siebie, jakie wartości wyniosłeś z rodzinnego
domu. Czy jesteś im wierny, mieszkając w akademiku czy na stancji? Co dał ci
dom rodzinny? Czy - gdy jesteś poza nim - nie narażasz się zbyt lekkomyślnie
na wpływy ludzi, których sposób myślenia i styl życia zdecydowanie odbiegają
od chrześcijaństwa? Jak korzystasz z danego ci czasu, z przyjaźni, z mass-
mediów, jakie świadectwo o sobie dajesz w gronie rówieśników, co i jak
mówisz? Czy sam należycie troszczysz się o swoją formację? Pomyśl o twoim
wysiłku intelektualnym, duchowym, fizycznym, podjętym dla siebie, dla
bliźnich i dla Boga. Jak często czynisz coś dobrego i ile cię to tak naprawdę
kosztuje?

Nie było łatwo Stanisławowi pozostawić rodzinny dom i zamieszkać na
stancji w Wiedniu u nietolerancyjnego luteranina. Nauka w obcym kraju nie
szła mu z początku łatwo, bo nie miał dostatecznego przygotowania, ale pod
koniec trzeciego roku studium należał do najlepszych uczniów. Zachowały się
do naszych czasów - zapisane pięknym pismem - jego uczniowskie zeszyty,
listy, notatki, świadczące o jego staranności i o wielkiej pracowitości.
Posługiwał się biegle trzema językami, żarliwie się modlił, mimo że napotykał
na duże trudności ze strony najbliższego otoczenia, wyśmiewającego jego
pobożność. By móc zrealizować swoje powołanie, przeszedł pieszo 1500 km przez
Alpy i Apeniny (tyle wynosiła trasa z Wiednia do Rzymu). Uciekł od brata i od
rodziny, którzy próbowali odwieść go od zamiaru wstąpienia do zakonu
jezuitów. Chciano narzucić mu styl życia większości, czyli przeciętność. On
jednak zachował swą inność i uparcie jej bronił, płacąc za nią wiele. Pisał
do rozzłoszczonego ojca, by raczej dziękował Bogu za powołanie syna, niż by
go odwodził od tej dojrzałej decyzji.
Pomyśl, czy choć raz powiedziałeś tak na serio - jak ten Święty - że
do wyższych rzeczy jesteś stworzony i dla nich winieneś żyć? Świętość jest
zawsze wymagająca! Pomyśl o twej świętości, o umiłowaniu Chrystusa i o tym,
do jakiego celu jesteś stworzony. Poweźmij postanowienie i zakończ je
pytaniem: Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię? Co mam zamiar uczynić? W
odpowiedzi na te pytania kryje się sekret twojego nawracania się i udanego
życia. Tak często mówisz, że chcesz być szczęśliwy, a ten Święty chce ci w
tym pomóc i dlatego zaprasza cię do powiększenia wspólnoty świętych na ziemi
i w niebie.

ks. Stanisław Groń SJ
Obserwuj wątek
    • swarozyc Re: widzicie oni celebruja zdrajce! ntx 12.05.03, 17:48

      • Gość: przecinack Re: widzicie oni celebruja zdrajce! ntx IP: 213.17.250.* 12.05.03, 17:50
        sfarorzyc ciagle cytuje:
        > "Nie wazne jaka Polska bedzie, biedna czy bogata,
        > wazne aby byla katolicka i chora"

        to pewnie swiatly cytat z jakiejs chorej
        broszurki niklota :))))

        • swarozyc Re: przecinak 12.05.03, 17:52
          Glupszys bardziej niz myslalem.
          • peteen parafia św. stanisława kostki w szczecinie... 12.05.03, 17:57



            W 1874 r. komitet organizacyjny - zawiązany wcześniej w protestanckiej parafii
            św. Piotra i Pawła w Szczecinie - zakupił działkę pod budowę kościoła. Teren
            ten znajdował się na skraju położonego na stoku wzgórza cmentarza założonego w
            1846 r. (i istniejącego do 1946 r.) Lokalizacja kościoła wydawała się właściwa.
            Przemysłowo - robotnicze Grabowo potrzebowało stałego duchowego wsparcia, a
            Rynek Grabowski /Markt Platz - dziś Plac Matki Teresy z Kalkuty/ i usytuowany
            obok kościół stanowiły centrum samodzielnego miasta.


            Starania o kościół w Grabowie sięgają 1843 r., kiedy to mieszkańcy chcieli
            wybudować nowy kościół na miejscu dawnego klasztornego, ale nie otrzymali
            zezwolenia. Nabożeństwa były odprawiane w sali Szkoły Nawigacji. W
            opracowaniach dotyczących Grabowa znajdują się nieścisłe, szczątkowe informacje
            że już w 1855 r. zbudowano tu kościół. Być może chodzi o kaplicę dla zmarłych
            leżącą opodal pobliskiego cmentarza.

            Pierwszy projekt kościoła został wykonany w 1857 r. przez inspektora
            budowlanego Hermanna, ale z niewiadomych przyczyn nie został zrealizowany. Plac
            pod budowę kościoła zaznaczony jest na planie rozbudowy miasta z 1879 r.
            Projekt według którego prowadzono budowę wykonał w 1882 r. radca budowlany Bohl
            z Berlina, a aktualizował szczeciński inspektor budowlany Konig. Kamień
            węgielny został położony 18 września 1888 r. Prace nadzorował inspektor Konig i
            technik C. Schmidt ze Szczecina. Mistrzem murarskim był Klinge z Grabowa,
            roboty ciesielskie wykonywał C. Gerloff. Budowę ukończono w 1890 r. Uroczyste
            poświęcenie miało miejsce 21 maja tegoż roku. Dla samodzielnej, powstałej 1885
            r. parafii, było to wielkie wydarzenie. Koszt budowy wyniósł 200.000 marek.
            Neogotyckiej budowli nadano wezwanie Friedenskirche - kościoła Pokoju.
            Świątynia otrzymała bogate wyposażenie: ołtarz główny z obrazem "Ukrzyżowanie
            Chrystusa" i reliefami przedstawiającymi św. Piotra i Pawła, chrzcielnicę z
            białego i czarnego marmuru, ambonę, organy firmy Gruneberg. Ściany pokryto
            polichromiami i cytatami z Pisma Świętego. Rzeźbiarsko - malarski wystrój
            zaprojektował prof. dr Friedrich Pfannschmidt. W oknach osadzono witraże. W
            wieży zawieszono trzy dzwony.

            Przez ponad pół wieku świątynia służyła mieszkańcom Grabowa.
            • swarozyc Re: parafia św. stanisława kostki w szczecinie... 12.05.03, 18:02
              Brawo petent! jak pomyslisz to i tobie cos wyjdzie...
              Jak masz cos o szczecinie to przyslij, ci co szukaja swoich 'korzeni' w
              niemieckim Szczecinie beda Ci wdzieczni...
              • peteen Re: parafia św. stanisława kostki w szczecinie... 12.05.03, 18:08
                św. Stanisław

                (ok. 1030 - 1079)



                Święty Stanisław, Biskup i Męczennik, jeden z głównych Patronów Polski
                urodził się w Szczepanowie k.Bochni ok. 1030 r. Przypuszczalnie ukończył
                szkołę, katedralną w Krakowie, przeznaczoną dla wykształcenia przyszłych
                duchownych, potem podróżując po Europie kontynuował swoją edukację. Biskup Suła-
                Lambert powierzył mu pracą w kancelarii książęcej na Wawelu, zaś król Bolesław
                Śmiały w 1072 r. zdecydował, iż zostanie biskupem w Krakowie.
                Diecezja Krakowska obejmowała wówczas obszar niemal 55.000 km2,
                zamieszkany przez 200 tyś. ludzi, wśród których duszpasterzowało ok. 200
                księży. W trosce o powierzoną diecezję św. Stanisław zakładał dalsze parafie,
                starając się o nowe fundacje kościelne. Drugim nurtem jego działalności stało
                się odnowienie struktur kościelnych po okresie wewnętrznej wojny, jak i
                niszczycielskiego najazdu Czechów (lata 1034-1038). W czasie zarządzania
                diecezją przez św. Stanisława biskupstwo krakowskie przodowało w dziele odnowy
                i umocnienia polskiego Kościoła.

                Działalność biskupa zakończyła się. ostrym konfliktem z królem Bolesławem
                Śmiałym. W 1079 r. bp Stanisław poniósł męczeńską śmierć, natomiast król
                utracił tron i musiał opuścić Polskę.

                Od ponad stu lat trwa spór historyków dążących do wyjaśnienia przyczyn
                zatargu. Najbliższa wydarzeniom "Kronika polska" Galia Anonima, spisana w 40
                lat po tragicznych wydarzeniach, poświęca relacji zaledwie trzy zdania,
                zawierając poważne niedomówienia:

                "Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo byłoby o tym
                mówić; tyle wszakże moina powiedzieć, te sam będąc pomazańcem [Bożym] nie
                powinien był [drugiego] pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie. Wiele mu to
                bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał
                biskupa na obcięcie członków. My zaś ani nie usprawiedliwiamy biskupa-zdrajcy,
                ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw." (tł. M.
                Grodzicki)

                Kronikarz nie usprawiedliwia biskupa, łagodnie traktuje zdradę i grzech,
                ostro natomiast potępia postępowanie króla, którego działanie przyczyniło się
                do wypędzenia z kraju. Warto odnotować, że "Kronika" powstawała ku chwale króla
                Bolesława Krzywoustego, syna Władysława Hermana, który doszedł do władzy dzięki
                wypędzeniu Bolesława Śmiałego.

                Kronika Wincentego Kadłubka spisana w sto lat później daje szerszy opis
                wydarzeń. Wynika z niej, że św. Stanisław napominał króla w sprawie
                krzywdzącego postępowania wobec swoich poddanych, szczególnie rycerstwa i ich
                rodzin; w końcu obłożył go klątwą. Bolesław Śmiały wysłał siepaczy, aby zabili
                biskupa - jednakże nie zdołali tego uczynić. Wyrok wykonał osobiście król - 11
                kwietnia 1079 r., przypuszczalnie na Skałce. Doprowadziło to do odsunięcia
                króla od władzy, który był zmuszony opuścić Polskę i schronić się na Węgrzech,
                gdzie zmarł w dwa lata później.

                W 1904 r. historyk Tadeusz Wojciechowski w książce pt. "Szkice historyczne
                XI w." omawiając dzieje upadku króla Bolesława nazwał biskupa zdrajcą,
                popierającego najazd na Polskę króla czeskiego Wratysława. "Pojawienie się
                książki Wojciechowskiego wywołało jedną z największych batalii polemicznych w
                dziejach naszej historiografii /.../ pogląd na sprawę św. Stanisława stawał się
                niemal automatycznie legitymacją świadczącą o stanowisku politycznym i
                światopoglądowym tego, który go wygłaszał". (opinia prof. M.Plezi) Przy
                aktualnym stanie badań w krytycznych publikacjach interpretuje się, iż
                przyczyną zatargu między królem Bolesławem a biskupem Stanisławem stały się
                skrytobójstwa popełnione na rozkaz królewski, jak i zabijanie dzieci zrodzonych
                w pozamałżeńskich związkach rodzin rycerzy podejmujących wyprawy wojenne.
                Biskup stający w obronie zasady moralności zabraniającej przelewania krwi
                niewinnej godził w wolę króla, co poczytano za zdradę nie państwa, lecz władcy.

                Kult św. Stanisława

                Ciało św. Stanisława pochowano na Skałce w kościele św.Michała, następnie
                w połowie XII w. przeniesiono je do Katedry Wawelskiej (starsza historiografia
                podaje rok 1088). Dnia 17 września 1253 r. papież Innocenty IV dokonał
                kanonizacji, ogłoszenie jej w Polsce zaplanowano na rok następny. Dnia 8 maja
                1254 r. w Krakowie odbyły się uroczystości połączone z podniesieniem relikwii i
                umieszczeniem ich na środku prezbiterium Katedry Wawelskiej w obecności książąt
                piastowskich: Bolesława Wstydliwego, Kazimierza, Przemysława I, Ziemowita,
                Władysława, rzesz rycerstwa i wiernych z całego kraju. W wieku XVII bp Marcin
                Szyszkowski ufundował nowy grób św.Stanisława: w latach 1626-1629 stanął
                baldachimowy, wolno stojący ołtarz św. Stanisława. Pośrodku konfesji na
                ołtarzu, na ramionach czterech klęczących aniołów umieszczono w 1631 r. srebrną
                trumnę z prochami Świętego. Osobno jest przechowywany relikwiarz czaszki
                Świętego. Podczas potopu szwedzkiego katedra została splądrowana, relikwie
                zbeszczeszczono, kosztowności wraz z trumną zagrabiono. Po zakończeniu wojny
                postarano się o godne złożenie relikwii w nowej srebrnej trumnie (1671 r.).
                Najbardziej znanym opisywanym cudem św. Stanisława, przedstawianym powszechnie
                w ikonografii jest wskrzeszenie Piotrawiny. Mianowicie św. Stanisław
                powiększając dobra biskupstwa krakowskiego kupił wieś od rycerza Piotra. Po
                jego śmierci spadkobiercy zaczęli się domagać zwrotu majątku. Żaden ze
                świadków, z obawy przed represjami niechętnego już wówczas biskupowi króla, nie
                chciał zeznawać w obronie św.Stanisława. Wówczas biskup po trzydniowych
                modlitwach i poście odprawił Mszę św., udał się w pontyfikalnych szatach na
                przykościelny cmentarz, polecił rozkopać mogiłę zmarłego przed 3 laty rycerza,
                dotknął go biskupim pastorałem dokonując cudu wskrzeszenia. Tak cudownie
                przywrócony do życia rycerz złożył świadectwo przed sądem broniąc racji Biskupa
                Stanisława.

                W "Żywocie Św. Stanisława" napisanym przez Wincentego z Kielc odnajdujemy
                opis cudownych znaków następujących po śmierci Świętego. Jego posiekane ciało
                było strzeżone przez cztery orły wysłane przez Boga, które chroniły relikwii
                przed sępami i innymi krwiożerczymi ptakami. W nocy porozrzucane cząstki ciała
                rozbłysły przedziwnym światłem, następnie zaś cudownie się zrosły. Modlącym się
                przy grobie objawiał się Biskup celebrujący Mszę św., śpiewający psalmy,
                niekiedy pouczający i udzielający pocieszenia.

                Od czasu kanonizacji św. Stanisław wszedł na stałe do dziejów Polski. Stał
                się obrońcą Polski i Polaków nazywanym "Pater Patriae" (Ojciec Ojczyzny). Do
                jego grobu pielgrzymowały tak liczne rzesze wiernych, iż wkrótce Katedra
                Wawelska została uznana pierwszą polską świątynią. Opisywane cudowne zrośnięcie
                się jego porąbanego mieczem ciała będzie symbolizowało scalenie Polski po
                rozbiciu dzielnicowym. W ciągu wieków kilkakrotnie składano tu wojenne trofea,
                m.in. krzyżackie sztandary po zwycięstwie pod Grunwaldem w 1410 r., a po
                odsieczy wiedeńskiej w 1683 r. król Jan III Sobieski umieścił przy grobie
                wielką chorągiew wezyra. W 1765 r. ustanowiono order św. Stanisława nadawany
                corocznie podczas majowych uroczystości w kościele św. Krzyża w Warszawie.

                W liturgicznym kalendarzu powszechnym wspomnienie św. Stanisława przypada
                11 kwietnia. Jednakże w Polsce przyjęto jako datę święta dzień 8 maja, pamiątkę
                ogłoszenia jego kanonizacji w Polsce. Powodem utrzymywania tego terminu obok
                tradycji jest pragnienie, aby świętowaniu nigdy nie przeszkodził okres
                Wielkiego Postu. W średniowieczu obchodzono je we wszystkich diecezjach
                polskich (poza kamieniecką) jako święto nakazane, wolne od pracy fizycznej,
                nauki i rozpraw sadowych. Każdego roku organizowana jest majowa uroczysta
                procesja z Wawelu na Skałkę, gdzie przed kościołem św. Michała i klasztorem OO.
                Paulinów odprawiana jest Msza św. z udziałem przedstawicieli Episkopatu Polski
                i
                • swarozyc Re: parafia św. stanisława kostki w szczecinie... 12.05.03, 18:17
                  a to juz, nie na temat...
                  • peteen katolicki szczecin... 12.05.03, 18:20
                    Początki architektury sakralnej na Pomorzu Zachodnim sięgają wieku XII i
                    związane są bezpośrednio z misją chrystianizacyjną biskupa Ottona z Bambergu
                    (1124/25 i 1128 r.). W każdym grodzie, w którym Pomorzanie przyjmowali chrzest,
                    budował on świątynie misyjne. Początkowo była to architektura drewniana. Małe
                    (zapewne salowe) kościółki-kaplice, wznoszono podczas trwania misji lub
                    bezpośrednio po jej zakończeniu, niejednokrotnie na miejscu dawnego kultu
                    pogańskiego. W sumie powstało ich co najmniej 14.



                    Z chwilą ustanowienia w roku 1140 biskupstwa w Wolinie, przeniesionego później
                    do Kamienia (1176 r.), rozpoczęło się budowanie organizacji kościelnej, czego
                    materialnym wyrazem stawały się świątynie murowane powstające w grodach
                    książęcych. Najwcześniejszym przykładem tej architektury są najstarsze,
                    granitowe fragmenty transeptu katedry św. Jana Chrzciciela w Kamieniu
                    Pomorskim, oraz cysterski kościół klasztorny w Kołbaczu wzniesiony całkowicie z
                    cegły. Wzory architektoniczne i stylistyczne czerpano obficie z państw
                    ościennych, które okresowo zaznaczały swą hegemonię na terenie Pomorza (Dania,
                    Brandenburgia, Meklemburgia, Nowa Marchia, Polska). Swój wkład miały również
                    zakony (cystersi, norbertanie, benedyktyni, premonstratensi, templariusze,
                    joannici ...), które przenosiły na tereny Pomorza własne wzory, stając się
                    prekursorami gotyckiej architektury ceglanej, nazywanej też często ceramiczną.



                    Koniec XII wieku naznaczony był licznymi wojnami, które Pomorzanie toczyli ze
                    swoimi sąsiadami (Danią, Meklemburgią, Brandenburgią, Nową Marchią i Polską).
                    Konsekwencją toczących się walk było osłabienie gospodarcze księstwa i zastój w
                    budownictwie. Po ustaniu wojennych zmagań, na teren wyludnionego Pomorza
                    zaczęli napływać osadnicy duńscy i niemieccy kuszeni lokacją miast i wsi na
                    prawie niemieckim, oraz licznymi zwolnieniami ze strony książąt Pomorskich.
                    Procesy kolonizacyjne były tak dynamiczne, że w przeciągu XIII i XIV wieku
                    Pomorze pokryło się dość gęstą siecią miast i osad wiejskich. W konsekwencji
                    doprowadziło to do rozwoju sieci parafialnej i w sposób pośredni przyczyniło
                    się do pobudzenia budownictwa, w tym szczególnie sakralnego.




                    UKŁAD PRZESTRZENNY I TWORZYWO



                    Przyglądając się rozwojowi architektury sakralnej Pomorza, można zauważyć
                    ciekawe zjawisko - pewnego zróżnicowania typów ukształtowania przestrzennego. W
                    ośrodkach miejskich bardziej zasobniejszych w środki materialne powstawały
                    budowle o formie złożonej. Zazwyczaj były to kościoły bazylikowe, halowe, fary,
                    kościoły zakonne (wielonawowe), wznoszone w stylu gotyckim. Materiał stanowiła
                    zazwyczaj cegła, elementy granitowe pochodziły najczęściej z formy pierwotnej i
                    zachowały się jako relikty, bądź były powtórnie wykorzystywane.



                    Mniej zamożna społeczność wiejska, wspólnym wysiłkiem, wznosiła świątynie
                    salowe w formie wydłużonego prostokąta o różnych układach przestrzennych.
                    Budulcem były tu zawsze głazy narzutowe w formie mniej lub bardziej ociosanych
                    kwadr granitowych z niewielką domieszką elementu ceramicznego. Choć były to
                    kościoły skromniejsze, proste, wręcz monumentalne, to jednak właśnie one
                    stanowią wizytówkę tych ziem nad Odrą i Bałtykiem, nie tylko z racji swej
                    liczby, ale i uroku jaki nadaje im mieniący się wszystkimi kolorami granit.

                    Zapraszam więc do wędrówki
                    szlakiem granitowych i ceglanych klejnotów Pomorza Zachodniego.
                    • swarozyc Re: petent 12.05.03, 18:22
                      no prosze, jak chcesz to potrafisz! Moze jeszcze wyjdziesz na ludzi?...
                      • peteen szczecin zawsze katolicki... 12.05.03, 18:28
                        SZCZECIN
                        Pomorzany


                        woj. zachodniopomorskie
                        pow. szczeciński (grodzki)
                        gm. Szczecin (miasto)

                        archidiecezja szczecińsko-kamieńska
                        dekanat Pomorzany
                        parafia pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego

                        Źródła

                        Pomorzany były w średniowieczu niewielką wsią rybacko-rolniczą o kształcie
                        owalnicy, usytuowaną na wyniosłym (10-15 m nad poziom rzeki) tarasie stromo
                        opadającym ku dolinie Odry. W XIX wieku zmieniła swój charakter na bardziej
                        przemysłowy za sprawą lokowanych nad Odrą zakładów przemysłowych (największa w
                        Prusach fabryka chemiczna, browar) zniszczonych podczas nalotów dywanowych w
                        1943 roku i walk o Szczecin w 1945 roku. W latach powojennych wybudowano tu
                        elektrociepłownię węglową "Pomorzany", browar "Bosman", szpital kliniczny
                        Pomorskiej Akademii Medycznej, a w latach 1965-72 wzniesiono nowoczesne osiedle
                        mieszkaniowe.

                        - Rada miejska Szczecina w 1253 r. nabyła wieś od księcia pomorskiego Barnima I.
                        - Pod rokiem 1445 wymienia się kościół jako filię parafii w Ustowie.
                        - W XVII wieku został spalony przez Szwedów, a następnie w XVIII wieku
                        odbudowany z niewielkimi zmianami.
                        - W 1945 roku kościół uległ zniszczeniu i pozostawał wypaloną ruiną do roku
                        1972.
                        - Po odbudowie, 30 grudnia 1973 roku kościół poświęcono i przywrócono do kultu.




                        Architektura



                        Kościół na Pomorzanach wybudowany na początku XV wieku założony został na
                        planie prostokąta zamkniętego od wschodu 5-bocznie. Od zachodu wybudowano na
                        planie kwadratu 2-członową, 3-kondygnacyjną wieżę zwieńczoną stożkowym,
                        ośmiobocznym hełmem. W górnej partii wieża posiada konstrukcję ryglową
                        wypełniona cegłą. Dolna elewacja wieży jak i elewacje całego kościoła wykonana
                        jest w formie warstwowego wiązania gotyckiego, z cegły przekładanej warstwami
                        kamienia narzutowego. Całość budowli osadzona jest na fundamencie z głazów
                        granitowych, nakryta dwuspadowym ceramicznym dachem, zamkniętym od wschodu
                        pięciobocznie.

                        Główne wejście do świątyni usytuowane jest w wieży. Znajduje się tu gotycki
                        portal ostrołukowy o profilowanych ościeżach wykonanych z kształtki
                        ceramicznej, glazurowanej. Drugi portal ostrołukowy z cegły nieglazurowanej
                        usytuowany jest w elewacji południowej. Okna prostokątne w obramieniu
                        ceramicznym, zapewne późniejsze. Wnętrze jednoprzestrzenne z wybudowaną od
                        zachodu drewnianą emporą chórową.

                        Położenie kościoła w obrębie dawnej twierdzy Szczecin było powodem jego
                        wielokrotnego niszczenia szczególnie w latach 1632 i 1677. W 1765 kościół
                        przemurowano, a następnie w drugiej połowie XIX wieku restaurowano i dodano
                        górną ryglową partię wieży.

                        Po 1945 roku władze państwowe prowadzące początkowo na ziemiach odzyskanych
                        politykę rabunkową sprzeciwiły się użytkowaniu kościoła przyczyniając się
                        pośrednio do jego dewastacji. Dopiero 1972 r. władze kościelne przejmując
                        obiekt przystąpiły do jego odbudowy. Wtedy też od północy dobudowano zakrystię
                        krytą dachem pulpitowym.

                        Dzięki wieloletnim wysiłkom wspólnoty parafialnej i jej kolejnych duszpasterzy
                        świątynia ta nie tylko została odbudowana, lecz stanowi dziś architektoniczną
                        perełkę Szczecina.
                        • swarozyc Re: szczecin zawsze katolicki... 12.05.03, 18:32
                          Cholera, zazdroszcze ci tej pewnosci! Ja nie wiem co bede jesc na obiad za dwa
                          dni, a ty wiesz co bedzie zawsze!
                          Wiara gory przenosi! Tylko cholera drog w polsce nie moze zbudowac...
                          • peteen Re: szczecin zawsze katolicki... 12.05.03, 18:39
                            JAK ZAŁOŻYLIŚMY PIERWSZY KRĄG RUCHU DOMOWEGO KOŚCIOŁA W SZCZECINIE

                            Propozycja wzięcia udziału w wakacyjnych rekolekcjach Oazy Rodzin w Krościenku
                            wyszła od naszych przyjaciół z Torunia, Eli i Leszka Polakiewiczów, którzy
                            obecnie redagują wtorkową audycję dla małżonków w Radiu Maryja.
                            Był sierpień 1980 roku. Wyjeżdżając w tym czasie na rekolekcje, czuliśmy
                            rosnące napięcie w kraju. Protestowały załogi zakładów w Lublinie, Gdańsku, na
                            Śląsku.
                            Nasza rodzina była pięcioosobowa. Wyruszaliśmy z 8 letnim Jakubem, który
                            obecnie ma o 20 lat więcej i jako brat Jakub przygotowuje się do stanu
                            kapłańskiego u oo. Dominikanów w Krakowie, z 6 letnim Marcinem i 2 letnią
                            Natalią. Podróżowaliśmy dzielnym małym Fiatkiem, który po dwóch dniach dotarł
                            do Kopiej Górki w Krościenku. Tu s. Jadwiga Skudro witała gości i lokowała w
                            różnych prywatnych domach rozrzuconych po całym Krościenku. Nam przypadł u
                            udziale pokój gęsto zastawiony zdezelowanymi łóżkami z wc na podwórku. Po wodę
                            do mycia schodziliśmy do restauracji na parterze budynku. Ku uciesze naszych
                            dzieci, w podwórku były klatki z nutriami.
                            Siostra Jadwiga od pierwszego do piętnastego dnia rekolekcji bardzo dbała o to,
                            by nasz czas był szczelnie wypełniony różnymi zajęciami. Dzień rozpoczynał się
                            o siódmej, od Jutrzni, na którą trzeba było zdążyć z całym rozespanym jeszcze
                            drobiazgiem. Potem śniadanie, katecheza, praca w kręgach, Msza św. w kaplicy
                            Dobrego Pasterza lub na Kopiej Górce wśród zieleni drzew. Przerwa na obiad
                            wynosiła dwie godziny, po czym odbywały się zajęcia popołudniowe jak szkoła
                            modlitwy, no i pogodny wieczór. Kiedy byliśmy już bliscy "przeciążenia
                            materiału", s. Jadwiga zafundowała nam wspaniały spływ Przełomem Dunajca.
                            Oprócz dyscyplinowania nas, s. Jadwiga na codziennych zajęciach otwierała nam
                            oczy na inną rzeczywistość. Mówiła o duchowości małżeńskiej i rodzinnej,
                            prowadziła szkołę modlitwy, opowiadała o ekipach Notre Dame we Francji.
                            Osobną "instytucją" był ks. Józef Blachnicki. Odprawiał codziennie Mszę św.
                            przeważnie w kaplicy Dobrego Pasterza i wygłaszał bardzo rzeczowe homilie i
                            katechezy dla rodzin i dla młodzieży oazowej, która wtedy dominowała w
                            Krościenku i w jego okolicach. Te homilie i katechezy przyswajane przez nas
                            stawały się fundamentem scalającym naszą nową rekolekcyjną rodzinę rodzin.
                            Wspólnotę tę stanowiło kilkadziesiąt rodzin ze Śląska i Małopolski; jedna
                            rodzina była też z Warszawy, My - jedyni szczecinianie -
                            reprezentowaliśmy "dziki zachód". Na mapie wiszącej w salce Domu Rekolekcyjnego
                            teren naszej diecezji był rozległą białą plamą. Postanowiliśmy zatroszczyć się
                            choćby o jeden punkcik, tj. jeden krąg na tej białej plamie. Kiedy Więc
                            zapytano nas czy przyjmiemy świecę oazową jako symbol zobowiązujący nas do
                            utworzenia kręgu oazy rodzin w Szczecinie, ochoczo przytaknęliśmy.
                            Na ostatnią rekolekcyjną Mszę św. ks. Blachnicki przygotował 12 dużych świec na
                            rozesłanie. Zapalone wręczał poszczególnym rodzinom, a one w uroczystej
                            procesji odbierały je z jego rąk. Czuliśmy się posłani jak apostołowie.
                            Po zrealizowanym całym 15-dniowym programie I-go stopnia i po serdecznych
                            pożegnaniach, pełni wrażeń, wracaliśmy do domu. Informacje o sytuacji
                            politycznej kraju prawie nie docierały do nas w Krościenku, gdzie byliśmy jakby
                            półlegalnie, dobrowolnie odcięci od TV, radia i prasy. Dojeżdżając do
                            Szczecina, zobaczyliśmy na wysokości Elektrowni Szczecin i Zarządu Portu flagi
                            narodowe i transparenty oznajmiające o strajku załóg. Byliśmy zaszokowani.
                            Później również zaczęło się to samo w zakładach, w których pracowaliśmy: w
                            PPDiUR "Gryf" i w Pracowni Konserwacji Zabytków.
                            Wracając do sprawy uformowania kręgu, jak to się wówczas mówiło, Oazy Rodzin,
                            napotkaliśmy na pewien opór wewnątrz nas -nieśmiałość, jak i opór zewnętrzny.
                            Kiedy na początku 198l roku zgłosiliśmy w naszej parafii Najśw. Zbawiciela chęć
                            założenia kręgu, usłyszeliśmy od księdza o wielkim obciążeniu pracą. Świecę z
                            rozesłania włożyliśmy znów do szuflady. Ukryta, nie dawała nam jednak spokoju.
                            Zaczęliśmy rozważać czy nie udać się do innej parafii, np. Św. Rodziny, w
                            której proboszczem był ks. Wenancjusz Borowicz Tak też zrobiliśmy. Ksiądz
                            powitał nas z radością i wyznał, że rozglądał się już za kimś, kto by
                            zainicjował krąg w jego parafii. Spadliśmy mu po prostu z nieba. W najbliższą
                            niedzielę ogłosił spotkanie chętnych małżonków z nami. Przyszło kilka par
                            małżeńskich. Opowiedzieliśmy im o rekolekcjach letnich w Krościenku,
                            pokazaliśmy przezrocza i z grubsza przedstawiliśmy cele ruchu oraz
                            zobowiązania, które dopiero się konkretyzowały. Na twarzach uczestników
                            zauważyliśmy przestrach. Parę małżeństw odeszło, ale parę pozostało. Nowi
                            przybywali z innych parafii. Powstał pierwszy w Szczecinie krąg oazy rodzin o
                            charakterze międzyparafialnym. Następne lata przyniosły już wiele punkcików na
                            białej plamie i definitywnie usunęły tę biel z mapy naszej diecezji.



                            Wila i Franek Nesterowiczowie
                            • swarozyc Re: szczecin zawsze katolicki... 12.05.03, 18:43
                              no nie petent! juz bylo fajnie ale spieprzyles sprawe, smutas i nudziasz jestes!
                              Mialo byc o kulturze materialnej a ty mi takie farmazony przysylasz. Popraw sie!
                              • peteen na dzisiaj koniec lekcji, ćwicz... 12.05.03, 18:54
                                choć nie wróżę ci świetlanej kariery...
                                nawet w szwecji...
                                • swarozyc Re: na dzisiaj koniec lekcji, ćwicz... 12.05.03, 19:00
                                  ze ty magik katolicki jestes to wiedzialem wczesniej, a teraz dowiaduje sie ze
                                  jeszcze potrafisz wrozyc! Toz za to powinienes dostac doktora na najblizszym
                                  wydziale teologi!
          • Gość: przecinack o medrcze... IP: 213.17.250.* 12.05.03, 20:22
            swarozyc napisała:

            > Glupszys bardziej niz myslalem.

            ... to moze mnie oswiecisz i podasz wreszcie,
            skad wytrzasnales taki interesujacy cytat?

            fakt, glupi jestem jak but,
            teraz to chyba nawet pasuje do niklota...
            jeszcze nie? acha,jeszcze musze alkoholikiem zostac...
            • swarozyc Re: o medrcze... 12.05.03, 20:45
              nie mam przyjemnosci juz dluzej z toba rozmawiac, bos glupi. Komunista nie
              jestem co czesto pisze na tym forum, a dlaczego pisze ze jestes glupim? bo nie
              dociera do ciebie ze mozna byc antykomunista i antykatolikiem Rownoczesnie!!
              Patrz moj Watek "czerwonoczarny" w ktorym chcialem zachecic do rozmowy na temat
              miejsca polakow ktorzy nie sa katolikami i komunistami. Niestety temat byl za
              trudny na to forum i nie bylo ani jednej sensownej odpowiedzi. Sprawdz jak
              chcesz.
              Moja sygnaturka jest cytatem Goryszewskiego z pocz lat 90. bez ostatniego
              slowa 'chora'
              Zegnaj czlowieku malej wiary.
              • Gość: przecinack co za radosc :) IP: 213.17.250.* 12.05.03, 21:43
                swarozyc napisała:

                > nie mam przyjemnosci juz dluzej z toba rozmawiac, bos glupi.

                dzieki, ciesze sie, ze chociaz Ty jestes madry...
                przybywaj do Polski i ucz mlodych pogan, zeby
                byli tak jak Ty inteligentni, madrzy, blyskotliwi,
                elokwentni, dumni, dobrze zbudowani, wyniosli...
                bo narazie sa niestety tylko dobrze zbudowani ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka