pia.ed
16.03.08, 11:18
Czy ktos wie cos wiecej o tej sprawie?
Moze byla dyskusja na ten temat na forum szczecinskim?
Prosze w takim tazie o link, lub podanie daty tej dyskusji,
to sama znajde.
Mariusz O. ( 26 l.) byl pogodnym chlopakiem, do szalenstwa
zakochanym w Anecie; Aneta Ch. ( 32 l.) byla w 4. miesiącu ciązy.
Osierocila dwoje dzieci z poprzedniego związku
Mlodzi i piękni, przed nimi bylo cale zycie. A jednak wybrali
straszną smierc. Kochankowie Aneta Ch. ( 32 l.) i Mariusz O. ( 26
l.) ze Stargardu Szczecinskiego (woj. zachodniopomorskie), trzymając
się za ręce, skoczyli z dachu 11-piętrowego wiezowca! Oboje zginęli.
A razem z nimi ich nienarodzone malenstwo."
- Dlaczego to zrobili! Dlaczego?! - przez lzy pyta pani Irena (54
l.), matka Anety Ch. Serce zrozpaczonej matki rozdziera bol.
- Przeciez byli szczęsliwi! Moze bali się, ze stanie się cos
strasznego i nie będą mogli byc razem... - zastanawia się kobieta.
Tuz przed samobojczym skokiem Aneta wyslala jej wstrząsającego SMS-
a: "Mamo, pochowaj mnie obok Mariusza. Przepraszam".
Mariusz i Aneta znali się od dziecka, wychowywali na jednej
dzielnicy. Ich drogi na dobre i na zle polączyly się dwa lata temu.
Aneta byla męzatką w separacji. Z tego nieudanego związku miala
corkę (14 l.) i synka (4 l.). Pracowala w sklepie. Mariusz byl
sympatycznym, przez wszystkich lubianym chlopakiem. Utrzymywal się z
renty po mamie i z prac dorywczych. Milosc Anety i Mariusza kwitla
bez przeszkod. Snuli wspolne plany na przyszlosc...
- Oni rozkochali się w sobie do granic mozliwosci. Na zaboj... -
mowi Dorota (29 l.), ich przyjaciolka.
Nic nie wskazywalo na to, ze dojdzie do takiej tragedii! Aneta
spodziewala się dziecka, byla w czwartym miesiącu ciązy.
- Wszędzie chodzili razem i zawsze byli usmiechnięci! Razem
planowali wspolną przyszlosc. Mariusz byl dla Anetki naprawdę bardzo
dobry - wspomina pani Irena.
Ostatni raz rodzina widziala ich ok. godz. 22. Powiedzieli, ze idą
na pogotowie, bo Aneta ma jakies bole.
- Kiedy wychodzili, przytulala się do Mariusza. Nic nie zapowiadalo,
ze juz nigdy do domu nie wrocą - opowiada wstrząsnięty 20-letni brat
Mariusza.
Mlodzi kochankowie nie dotarli na pogotowie. Poszli kilka ulic dalej
i weszli na dach jedenastopiętrowego wiezowca. Przypadkowy
przechodzien widzial, jak spadli. Na krawędzi dachu, z ktorego
skoczyli, policjanci znalezli rowniutko ulozone komorki i torebkę
Anety.
Bliscy kochankow zastanawiają się, dlaczego wybrali smierc. Moze
przerazily ich problemy dnia codziennego?! Dziecko to lawina
obowiązkow. A oni chodzili z glowami w oblokach.
- Jedno jest pewne, ze kochali się bezgranicznie i chcieli w tej
samej chwili zakonczyc zycie - mowi brat Mariusza.
Ostatnia wola tragicznych kochankow zostanie spelniona - w sobotę
spoczną obok siebie.