Dodaj do ulubionych

Knut pamięci nad miastem

17.10.08, 21:16
Ciekawy tekst, szkoda że nie zamieszczony na głównej stronie, tylko ukryty w opiniach.

miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34937,5820347,Knut_pamieci_nad_miastem.html
Obserwuj wątek
    • felix_edmundowicz Re: Knut pamięci nad miastem 17.10.08, 21:27
      tak, jan M. Piskorski nosi intelektualne walonki i nie przykryje tego nawet
      swoją elegancką muszką....
      • taglinda Knot polityki historycznej IPN-u 19.10.08, 21:04
        kilka uwag do tekstu:

        1. forma.
        Nie jestem pewien, czy pan doktor życzyłby sobie, żeby ktoś prowadząc z nim
        dyskusję aspirującą do miana merytorycznej odwoływał się jednocześnie do
        argumentu jego młodego wieku, znikomego dorobku naukowego oraz generalnego braku
        wiedzy i doświadczenia.

        No chyba że dyskusja jest tylko pozornie merytoryczna, a rzecz cała idzie o
        wykazanie młodego wieku, znikomego dorobku naukowego oraz generalnego braku
        wiedzy i doświadczenia pana doktora (lub przeciwnie: podeszłego wieku,
        rusofilstwa i "stalinolubstwa" oraz przesiąknięcia miazmatami propagandy
        socjalistycznej kiedyś i poprawności politycznej dziś).

        W takim przypadku proponuję panu doktorowi podstawić sobie pod nogi taboret, bo
        może okazać się, że chcąc protekcjonalnie i lekceważąco poklepać pana profesora
        po ramieniu nie sięga mu nawet do łokcia.

        2. treść.
        Pan doktor może nie wie, a może tylko nie rozumie, że wojenna i tuż-powojenna
        historia Szczecina jednak różni się się od analogicznych dziejów Krakowa. Można
        oczywiście uznać, że Szczecin został zdobyty przez partyzantów NSZ i przyłączony
        do Polski decyzją Churchilla. Zdaje się, że w opinii pana doktora jeśli fakty
        mówią co innego, tym gorzej dla nich. Zgodnie z tym, co pan doktor pisze,
        właśnie niewygodne fakty tworzą jakieś "trzęsawisko", wobec czego pan doktor
        woli je ominąć.
        Nikomu, a tym bardziej prof. Piskorskiemu nie chodzi o apologetykę Stalina i
        Armii Czerwonej, co z wdziękiem Wildsteina sugeruje pan doktor. Stalin nie miał
        sentymentów - grał swoją grę; przez przypadek w tym właśnie miejscu jej efekt
        był korzystny dla nas. Nic więcej.

        Sądzę, że najlepszym podsumowaniem wypowiedzi pana doktora będzie cytat z jego
        własnego tekstu: pan doktor mówi frazą prymitywnej propagandy
        nacjonał-bolszewickiej. Do tego nie mając specjalnie istotnych argumentów
        merytorycznych przypisuje interlokutorowi a to twierdzenia, które nigdy nie
        padły, a to postawy czy motywacje, które nie mają nic wspólnego z
        rzeczywistością. Żenujące to i żałosne.

        Na koniec jako ćwiczenie intelektualne proponuję panu doktorowi napisanie apelu
        o rewizję zachodniej granicy - w końcu ten ołówek kreślący linię na mapie
        trzymał w ręku Stalin... Pan doktor przynajmniej będzie wtedy konsekwentny - to,
        że głupio i szkodliwie, to inna rzecz....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka