Gość: wrona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.03.07, 12:34
Przyjaciel wracał wczoraj ze Sztokholmu:
- poinformowano pasażerów o opóznieniu półgodzinnym, lot był opózniony ponad
godzinę
- do jedzenia zaserwowano chleb, masło i pasztet
- po wylądowaniu pasażerowie stali w samolocie dwadzieśćia minut bo schody
nie przyjechały, a jak juz dojechały, okazało się że muszą czekać dalej, bo
nie ma autobusu.
- na bagaże pasażerowie czekali 45 minut. Kiedy ktoś interweniował u obsługi
facet rozłożył ręce i kazał czekać.
ot LOT!