Gość: Zawiedziony
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.08.06, 14:18
Największa mitologia, że ludzie wyjeżdzają z kraju bo nie ma pracy, albo, że
chcą dużo zarabiać ( choć tak też bywa ), tego typu argumentacja w rozmowach
z absolwentami jest drugorzędna. Oni chcą przedewszystkim pracy na normalnych
warunkach bez kanciarstwa i z normalnymi ludźmi. Czyli chcą zarabiać na
cywilizowanych umowach gwarantujących osłonę socjalną-minimalną-chorobowe,
płatny urlop etc. A co do pensji to nie jest tak, ze każdy z nich chce
jeździć Jaguarem. Chcą poprostu kończąc studia zaczać pracę, ktora w Polsce
jest, ale po dwóch 5-4 latach kupować na raty mieszkanie i się nie wykończyć
finansowo. Sami mowią, zę gdyby w Polsce po studiach nie placono 90 procentom
absolwentów 1200-1600 złotych ale 2500-3000 netto to by nie emigrowali. Tak
naprawdę wiele im nie czeba. Mlodzie ludzie nie są roszczeniowii ale zaradni.
I teraz tak jak mają pracować bez umowy w Polsce za grosze to wolą ryzykować
na Wyspach. Tak to wygląda w Praktyce. Podstawowy argument. WOLE BYĆ
EMIGRANTEM NIŻ PRACOWAĆ ZA GROSZE ( 1600 nett )BEZ UMOWY ( Czyli na umowę o
dzieło ) W POLSCE!!! Prawie wszyscy znajomi tak argumentują!!!