17.07.10, 22:04
No naprawdę nie wiem...

Czy ktoś wie jak są łamane prawa pracownicze gejów i lesbijek?

Hmmm... Do tej pory myslałem że można łamać prawa pracownicze
okreslonych grup zawodowych.
A tu się okazuje że mniejszości seksualne też jakieś specyficzne
tylko dla nich prawa pracownicze mają....
No chyba że chodzi o dyskryminację w pracy ze względu na orientację
seksualną. Ale to jej najnormalniejsza dyskryminacja własnie a nie
łamanie praw pracowniczych gejów i lesbijek.
PS
Zaczynam siezastanawiać czy geje i lesbijki sa ludźmi? Z tekstów w
GW wynika że jest to jakaś grupa nadludzi ktorym należą sie
szczególne prawa i szczególna ochrona z racji takiej a nie innej
orientacji seksualnej.
Obserwuj wątek
    • parostatek Re: hmmmm.... 17.07.10, 22:13
      Zaczynam siezastanawiać czy geje i lesbijki sa ludźmi? Z tekstów w
      > GW wynika że jest to jakaś grupa nadludzi ktorym należą sie
      > szczególne prawa i szczególna ochrona z racji takiej a nie innej
      > orientacji seksualnej
      Ja tez myslalem ze orientacja seksualna rozpoczyna sie i konczy w
      alkowie ale wybil mnie z tej swiadomosci film amerykanski "Kariera
      przez Lozka"
    • maitresse.d.un.francais Kiedyś czytałam artykuł, z którego wynikało... 17.07.10, 22:33
      ... że związki gejowskie i lesbijskie są lepsze niż heteroseksualne.

      Ja, prosta homofobka, przypisywałabym to lepszemu dogadywaniu się w ramach tej
      samej płci (tak jak kumpel zrozumie kumpla, koleżanka koleżankę), ale artykuł
      sugerował, że wynika to z tajemniczej wyższości homo nad hetero i że powinni oni
      nas uczyć.
      • wkkr A to ciekawe, bo ja czytałem, że 18.07.10, 07:33
        związki leśbijek są najmniej trwałe, potem są homoseksualiści, a
        związki heteroseksualne są najbardziej trwałe.
        • maitresse.d.un.francais Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 18.07.10, 17:34
          wkkr napisał:

          > związki leśbijek są najmniej trwałe, potem są homoseksualiści, a
          > związki heteroseksualne są najbardziej trwałe.

          W "moim" nie chodziło o trwałość, tylko o jakość relacji. Aspektu trwania nie
          poruszano. Hehe.
          • wkkr Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 18.07.10, 18:55
            Jakość osiągana przez zmienność.
            Hmmm... ciekawe i mozliwe.
            PS
            Szkoda że nie porównują "produktywności" związków.
            wszak po to natura je wynalazla.
            • feel_good_inc Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 19.07.10, 08:44
              wkkr napisał:
              > Jakość osiągana przez zmienność.
              > Hmmm... ciekawe i mozliwe.
              > PS
              > Szkoda że nie porównują "produktywności" związków.
              > wszak po to natura je wynalazla.

              To już nie Bóg?
              W ogóle taki paradoks - dlaczego Bóg miałby nie lubić homoseksualistów, skoro sam im dał pociąg do tej samej płci?
              • a000000 Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 19.07.10, 09:47
                feel_good_inc napisał:

                > W ogóle taki paradoks - dlaczego Bóg miałby nie lubić >homoseksualistów, skoro
                sam im dał pociąg do tej samej płci?

                wcale nie dał. Zarodek w zamyśle jest zdrowy i ma konkretną płeć. Dopiero w
                momencie wzrostu ulega wpływom zewnętrznym, gdzie widać pazur szatana....
                Preferencja homo tworzy się podczas wzrostu płodu - na skutek nieprawidłowego
                wydzielania hormonalnego matki niedopasowanego do potrzeb płodu... a skąd się to
                bierze? Biblia mówi, że choroby są wynikiem grzechu - i jeśli kto by zechciał
                wnikliwie przeanalizować to zagadnienie to dojdzie do wniosku, że coś jest na
                rzeczy. Wpływ nie jest widoczny wprost, ale powoli, powoli... kropelka drąży skałę..
                i człowiek się degeneruje biologicznie... A genetyczne dziedziczenie ma miejsce
                i potęguje proces.
                • feel_good_inc Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 19.07.10, 11:00
                  a000000 napisała:
                  > feel_good_inc napisał:
                  >
                  > > W ogóle taki paradoks - dlaczego Bóg miałby nie lubić >homoseksualist
                  > ów, skoro
                  > sam im dał pociąg do tej samej płci?
                  >
                  > wcale nie dał. Zarodek w zamyśle jest zdrowy i ma konkretną płeć. Dopiero w
                  > momencie wzrostu ulega wpływom zewnętrznym, gdzie widać pazur szatana....
                  > Preferencja homo tworzy się podczas wzrostu płodu - na skutek nieprawidłowego
                  > wydzielania hormonalnego matki niedopasowanego do potrzeb płodu...

                  O proszę, forumowy ekspert ds. prenatalnych się odezwał. Połowa świata naukowego nie potrafi znaleźć konkretnej przyczyny homoseksualizmu, a ty zamiast im tak po prostu nakreślić sprawę, to ukrywasz się na jakimś forum.

                  > a skąd się t
                  > o
                  > bierze? Biblia mówi, że choroby są wynikiem grzechu - i jeśli kto by zechciał
                  > wnikliwie przeanalizować to zagadnienie to dojdzie do wniosku, że coś jest na
                  > rzeczy. Wpływ nie jest widoczny wprost, ale powoli, powoli... kropelka drąży sk
                  > ałę..
                  > i człowiek się degeneruje biologicznie... A genetyczne dziedziczenie ma miejsc
                  > e
                  > i potęguje proces.

                  Jezus, Maria, Józef Stalin!
                  Ja rozumiem, że dla wierzącego dowody nie mają znaczenia, ale proszę cię, nie opowiadaj takich bzdur!
                  Gdyby było tak jak mówisz, to następowałby ciągły wzrost liczby ludzi homoseksualnych. Czy jest ich więcej niż w starożytnej Grecji czy Rzymie?
                  Gdyby było tak jak mówisz, każde kolejne pokolenie rodziłoby się głupsze, słabsze i żyłoby krócej od poprzedniego. Czy (nawet pomijając ostatnie sto lat i rewolucję w medycynie) kiedykolwiek panował taki trend?
                  • a000000 Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 19.07.10, 13:46
                    feel_good_inc napisał:

                    > O proszę, forumowy ekspert ds. prenatalnych się odezwał. Połowa świata naukoweg
                    > o nie potrafi znaleźć konkretnej przyczyny homoseksualizmu, a ty zamiast im tak
                    > po prostu nakreślić sprawę, to ukrywasz się na jakimś forum.

                    i po co ta złośliwość? Wystarczy troszkę się interesować tematem, aby wiedzieć,
                    że genetyczne pochodzenie homoseksualizmu nie zostało potwierdzone (jak dotąd),
                    natomiast nauka przypuszcza, że ta anomalia powstaje w wieku płodowym, na skutek
                    nieprawidłowego wydzielania hormonów przez MATKĘ!!!! w ciąży. NIEPRAWIDŁOWEGO -
                    a więc nie jest to coś normalnego.

                    > Gdyby było tak jak mówisz, każde kolejne pokolenie rodziłoby się głupsze,
                    słabsze i żyłoby krócej od poprzedniego.

                    no... gdyby nie stan medycyny, to bardzo byś się zdziwił... i muszę Ci
                    powiedzieć, że chyba nastąpił już kres możliwości medycznych...
                    ALBO - czynniki degenerujące są w znacznej przewadze, bo niestety, przykro mi
                    bardzo, ale społeczeństwa się degenerują, przynajmniej te ucywilizowane. Dzieci
                    rodzą się już alergiczne, słabe, chorowite... istnieje wiele chorób wobec
                    których medycyna jest bezradna, pojawiają się nowe szczepy bakterii coraz
                    bardziej odpornych na dostępne leki...
                    a i mentalnie chyba nastąpił kres rozwoju - bo każde nowe pokolenie jest głupsze
                    od poprzedniego. Czas Mozartów i Einsteinów się skończył... nastał czas Dody i
                    Behemota...

                    Co do wzrostu ilości ludzi homoseksualnych - to nie wiem doprawdy czy
                    przypadkiem nie jesteśmy świadkami wzrostu...

                    • a000000 Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 19.07.10, 20:48
                      > feel_good_inc napisał:


                      > > Gdyby było tak jak mówisz, każde kolejne pokolenie rodziłoby się głupsze,

                      tu masz wizualizację tej tezy:

                      wyborcza.pl/1,87649,8146303,Pomaturalne_refleksje_nauczycielki_polskiego___list.html
                      szkoda, że nie ma analizy egzaminu z matematyki... poziom tego egzaminu to
                      dopiero sromota!!!! A jednak około 10% oblało.
                      • feel_good_inc Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 00:58
                        a000000 napisała:
                        > > feel_good_inc napisał:
                        > > > Gdyby było tak jak mówisz, każde kolejne pokolenie rodziłoby się gł
                        > upsze,
                        >
                        > tu masz wizualizację tej tezy:
                        >
                        wyborcza.pl/1,87649,8146303,Pomaturalne_refleksje_nauczycielki_polskiego___list.html
                        > szkoda, że nie ma analizy egzaminu z matematyki... poziom tego egzaminu to
                        > dopiero sromota!!!! A jednak około 10% oblało.

                        Super. Zacytowałaś list zramolałej polonistki, nie potrafiącej nawet odróżnić skutków od przyczyn i która już dawno powinna przejść na emeryturę z takim stanem umysłu.

                        Przyczyna poziomu matur i maturzystów jest bardzo prosta - jest to efekt programu "matura dla każdego" niesłusznie nazywanego reformą edukacji, która kazała każdemu debilowi ją zdawać. Dawniej odsiew był dużo większy - po podstawówce co głupsi szli do zawodówek, do techników i liceów dostawała się elita. Podobnie było ze studiami, które się obecnie mocno zdewaluowały. I to właśnie w tej masie, niestety, toną ci bardziej inteligentni.
                        • a000000 Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 09:37
                          feel_good_inc napisał:

                          >
                          > Super. Zacytowałaś list zramolałej polonistki, nie potrafiącej nawet >odróżnić
                          skutków od przyczyn i która już dawno powinna przejść na >emeryturę z takim
                          stanem umysłu.

                          a Ty dlaczego obrażasz kogoś, kto nie znasz? bo myśli nie tak jak ty?

                          To Ty nie masz racji... dlaczego programy nauczania zeszły na tak niski poziom?
                          Bo z każdym rokiem coraz mniej uczniów sobie radziło z przyswajaniem wiedzy!!!!
                          Obniżanie lotów następowało powoli....aż doszło do tego:

                          matura 1990:

                          ile to jest 2+2?
                          wynik wpisać w kratkę

                          matura 2000:

                          ile to jest 2+2?
                          wynik wybrać z czterech podanych podpowiedzi i wpisać w kratkę.

                          matura 2010:

                          ile to jest 2+2?
                          wynik wybrać z czterech podanych podpowiedzi i w kratkę wpisać
                          cyfrę 4.

                          Powiadasz że to "reforma" spowodowała upadek nauki... a może to upadek "wymusił"
                          reformę - bo inaczej maturę by zdało kilkoro zaledwie? I cała rzesza pracowników
                          szkół wyższych poszłaby na bezrobocie? Użyję tu Twojego ulubionego powiedzonka:
                          otóż, za moich czasów nie do pomyślenia było dopuszczenie do sesji
                          egzaminacyjnej bez zaliczeń wszystkich laboratoriów i ćwiczeń... a dziś jak
                          słyszę... jakieś warunki można ciągnąć i ciągnąć... Trzeba było mieć czyste
                          konto - wówczas egzaminy: termin pierwszy, poprawkowy, komisyjny... i TRAWKA!!!
                          bez zmiłowania.... a teraz dyplom zdaje... a jakieś jeszcze egzaminy ma do
                          "zaliczenia" - nawet już nie do zdania...

                          Wszystko spsiało. Mam w rodzinie nauczycieli i wiem, między jakim młotem a
                          kowadłem przyszło im pracować...z jednej strony papierowe "wyniki"... a z
                          drugiej strony dzieci, z którymi nie ma jak pracować, bo są niewyuczalne i
                          niezainteresowane...

                          Abyś się nie czepiał to napiszę: owszem, wybitne JEDNOSTKI się zdarzają. Ale
                          ogólna masa jest mierna. I po stronie dzieci i po stronie pedagogów.

                          • feel_good_inc Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 10:41
                            a000000 napisała:
                            > feel_good_inc napisał:
                            >
                            > >
                            > > Super. Zacytowałaś list zramolałej polonistki, nie potrafiącej nawet >
                            > ;odróżnić
                            > skutków od przyczyn i która już dawno powinna przejść na >emeryturę z takim
                            > stanem umysłu.
                            >
                            > a Ty dlaczego obrażasz kogoś, kto nie znasz? bo myśli nie tak jak ty?

                            Nie, bo wypisuje pierdoły.

                            > To Ty nie masz racji... dlaczego programy nauczania zeszły na tak niski poziom?
                            > Bo z każdym rokiem coraz mniej uczniów sobie radziło z przyswajaniem wiedzy!!!!

                            Oczywiście, jak zwykle, masz jakieś dowody na poparcie swojej tezy? Czy też może "silne przekonanie graniczące z pewnością"?

                            > Powiadasz że to "reforma" spowodowała upadek nauki... a może to upadek "wymusił
                            > "
                            > reformę - bo inaczej maturę by zdało kilkoro zaledwie?

                            Czyli tak jak kiedyś?

                            > Użyję tu Twojego ulubionego powiedzonka:
                            > otóż, za moich czasów nie do pomyślenia było dopuszczenie do sesji
                            > egzaminacyjnej bez zaliczeń wszystkich laboratoriów i ćwiczeń... a dziś jak
                            > słyszę... jakieś warunki można ciągnąć i ciągnąć... Trzeba było mieć czyste
                            > konto - wówczas egzaminy: termin pierwszy, poprawkowy, komisyjny... i TRAWKA!!!

                            I oczywiście liczba studentów była taka jak dzisiaj, a nie taka jak najlepszych dzisiaj?

                            > bez zmiłowania.... a teraz dyplom zdaje... a jakieś jeszcze egzaminy ma do
                            > "zaliczenia" - nawet już nie do zdania...

                            Przeczytaj "Dokąd jedzie ten tramwaj" Zajdla, to zrozumiesz, skąd się wziął ten trend. Abiturienci i magistrowie zaczęli być produkowani masowo, bo takie były wymagania rynku pracy.
                            A ty masz pretensje do pierogów z biedronki, że nie smakują tak jak te, które mamusia lepiła ręcznie.

                            > Wszystko spsiało. Mam w rodzinie nauczycieli i wiem, między jakim młotem a
                            > kowadłem przyszło im pracować...z jednej strony papierowe "wyniki"... a z
                            > drugiej strony dzieci, z którymi nie ma jak pracować, bo są niewyuczalne i
                            > niezainteresowane...

                            Po co się uczyć, skoro i tak każdy zdaje? Znowu mylisz wyniki ze skutkami.

                            > Abyś się nie czepiał to napiszę: owszem, wybitne JEDNOSTKI się zdarzają. Ale
                            > ogólna masa jest mierna. I po stronie dzieci i po stronie pedagogów.

                            A ja jeszcze raz napiszę: jest ich tyle samo co za PRL-u, czy jakby trochę więcej?
                    • feel_good_inc Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 00:44
                      a000000 napisała:
                      > genetyczne pochodzenie homoseksualizmu nie zostało potwierdzone (jak dotąd),
                      > natomiast nauka przypuszcza, że ta anomalia powstaje w wieku płodowym, na skute
                      > k
                      > nieprawidłowego wydzielania hormonów przez MATKĘ!!!! w ciąży. NIEPRAWIDŁOWEGO -
                      > a więc nie jest to coś normalnego.

                      Zastanów się może, co piszesz - nauka PRZYPUSZCZA, a ty WIESZ. Nauka też przypuszcza kilka innych przyczyn, ale tobie to jakoś nie przeszkadza w snuciu swoich wizji.

                      > > Gdyby było tak jak mówisz, każde kolejne pokolenie rodziłoby się głupsze,
                      > słabsze i żyłoby krócej od poprzedniego.
                      >
                      > no... gdyby nie stan medycyny, to bardzo byś się zdziwił...

                      Huh? Przed XX wiekiem było dość sporo pokoleń, przez które ludzie mogli się zdegenerować. Tymczasem obserwowaliśmy ciągły rozwój. Dziwne, nie?

                      > i muszę Ci
                      > powiedzieć, że chyba nastąpił już kres możliwości medycznych...
                      > ALBO - czynniki degenerujące są w znacznej przewadze, bo niestety, przykro mi
                      > bardzo, ale społeczeństwa się degenerują, przynajmniej te ucywilizowane. Dzieci
                      > rodzą się już alergiczne, słabe, chorowite...

                      Phi...
                      No proszę cię, nie powtarzaj takich bzdur!
                      Dzieci rodzą się takie "słabe" ponieważ to właśnie medycyna jest w stanie je doprowadzić do urodzenia. W gorszych warunkach po prostu by się nie urodziły, ew. umarłyby we wczesnym niemowlęctwie.

                      > istnieje wiele chorób wobec
                      > których medycyna jest bezradna, pojawiają się nowe szczepy bakterii coraz
                      > bardziej odpornych na dostępne leki...

                      Ej, zaraz, to grzechy miały powodować choroby, a nie jakieś bakterie!

                      > a i mentalnie chyba nastąpił kres rozwoju - bo każde nowe pokolenie jest głupsz
                      > e
                      > od poprzedniego.

                      To się nazywa syndromem "za moich czasów". Kolejny raz powtarzasz zasłyszane bzdury, które przeczą faktom:
                      pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Flynna
                      > Czas Mozartów i Einsteinów się skończył... nastał czas Dody i
                      > Behemota...

                      Kolejne bzdury. To, że atakuje cię pop-kultura z mediów masowych, nie znaczy, że zniknęła kultura wysoka. Nauka zaś zaszła tak daleko, że obecnie prawie nikt samodzielnie nie jest w stanie prowadzić samodzielnie badań - już nawet nagrody Nobla dostają zespoły.

                      > Co do wzrostu ilości ludzi homoseksualnych - to nie wiem doprawdy czy
                      > przypadkiem nie jesteśmy świadkami wzrostu...

                      Może poczytaj sobie na ten przykład o Spartanach czy Tebańczykach - jakie stosunki łączyły praktycznie całą populację męską w ich armii. Wtedy porozmawiamy o tym, czy obecnie jest ich więcej, czy mniej.
                      • a000000 Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 09:18
                        feel_good_inc napisał:

                        Nauka też przypu
                        > szcza kilka innych przyczyn, ale tobie to jakoś nie przeszkadza w snuciu
                        swoich wizji.

                        JAKICH? zamiast atakować personalnie może byś tak je podał?

                        > Huh? Przed XX wiekiem było dość sporo pokoleń, przez które ludzie mogli się zde
                        > generować. Tymczasem obserwowaliśmy ciągły rozwój. Dziwne, nie?

                        nie, całkowicie nie dziwne. NIGDY dotąd nie było tak bardzo zatrute i pożywienie
                        i środowisko.

                        > Ej, zaraz, to grzechy miały powodować choroby, a nie jakieś bakterie!

                        nie sprowadzaj ad absurdum! łańcuch przyczynowo-skutkowy jest bardzo długi.

                        To, że atakuje cię pop-kultura z mediów masowych, nie znaczy, ż
                        > e zniknęła kultura wysoka.

                        Niestety, zmartwię Cię. Znika w tempie zastraszającym. To widać po poziomie
                        uczniów szkół muzycznych, po poziomie niewielu jeszcze istniejących orkiestr
                        symfonicznych... a i również po poziomie kultury masowej, która jest odpryskiem
                        kultury wysokiej. Pamiętaj, że większość wykonawców pop kultury to absolwenci
                        wyższych szkół muzycznych.


                        >Nauka zaś zaszła tak daleko, że obecnie prawie nikt
                        > samodzielnie nie jest w stanie prowadzić samodzielnie badań - już >nawet
                        nagrody Nobla dostają zespoły.

                        to nie nauka zaszła tylko człowiek skarlał...dziś bez kalkulatora, komputera
                        mało kto sobie poradzi...

                        > Może poczytaj sobie na ten przykład o Spartanach czy Tebańczykach - >jakie
                        stosunki łączyły praktycznie całą populację męską w ich armii. >Wtedy
                        porozmawiamy o tym, czy obecnie jest ich więcej, czy mniej.

                        Ech, Spartanie byli ludźmi głęboko zdemoralizowanymi.... oni PRZYUCZALI młodych
                        chłopców do homoseksualizmu, nie bacząc czy mają skłonność, czy nie. A chorych i
                        starych traktowali swoistą eutanazją.
                        Żyjące w tym samym czasie obok inne ludy greckie stroniły od homoseksualizmu.
                        Rzym starożytny - czy homoseksualistą czy rozpustnikiem nazwiesz człowieka,
                        który ma żonę i dzieci - ale chodzi na uczty do pałacu magnata i tam oddaje się
                        "nobilitującym" czynnościom? Podkreślam: czynnościom, bez podbudowy
                        emocjonalnej. Wówczas rozpusta w kręgach magnackich była powszechna - uprawiali
                        seks z cudzymi żonami, z facetami, ze zwierzętami.... i była to czynność
                        fizjologiczna. Tego nie można nazwać preferencją seksualną. To zwykła rozpusta.

                        • feel_good_inc Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 10:24
                          a000000 napisała:
                          > feel_good_inc napisał:
                          >
                          >> Nauka też przypu
                          > > szcza kilka innych przyczyn, ale tobie to jakoś nie przeszkadza w snuciu
                          >> swoich wizji.
                          > JAKICH? zamiast atakować personalnie może byś tak je podał?

                          To nie atak, to stwierdzenie faktu. To przecież ty stwierdziłaś tonem autorytarnym, że za homoseksualizm odpowiada nierównowaga hormonalna w ciąży, chociaż nie masz żadnych dowodów na poparcie tej tezy.

                          > > Huh? Przed XX wiekiem było dość sporo pokoleń, przez które ludzie mogli s
                          > ię zde
                          > > generować. Tymczasem obserwowaliśmy ciągły rozwój. Dziwne, nie?
                          >
                          > nie, całkowicie nie dziwne. NIGDY dotąd nie było tak bardzo zatrute i pożywieni
                          > e
                          > i środowisko.

                          Tylko tak udajesz, prawda?
                          Przeczytaj jeszcze raz - pytałem o rozwój ludzkości od rzekomego stworzenia do początków XX wieku, świadomie pomijając rewolucję medyczną i przemysłową. Wskaż w źródłach historycznych dowody na degenerację rasy ludzkiej w tym czasie. No, chyba że grzech to wymysł XX wieku.

                          > > Ej, zaraz, to grzechy miały powodować choroby, a nie jakieś bakterie!
                          >
                          > nie sprowadzaj ad absurdum! łańcuch przyczynowo-skutkowy jest bardzo długi.

                          Co nie zmienia faktu, że nie ma w nim miejsca na twoje teorie.

                          > To, że atakuje cię pop-kultura z mediów masowych, nie znaczy, ż
                          > > e zniknęła kultura wysoka.
                          >
                          > Niestety, zmartwię Cię. Znika w tempie zastraszającym. To widać po poziomie
                          > uczniów szkół muzycznych, po poziomie niewielu jeszcze istniejących orkiestr
                          > symfonicznych... a i również po poziomie kultury masowej, która jest odpryskiem
                          > kultury wysokiej.

                          To przerażające, w jak wąskich ścianach się zamykasz!
                          Czy podrzynający sobie gardła gladiatorzy i pawiany gwałcące nieletnie Germanki w Koloseum na pokaz gawiedzi (tzw. kultura popularna) wskazują na znacząco wyższy poziom sztuki wysokiej niż Lady Gaga?

                          > Pamiętaj, że większość wykonawców pop kultury to absolwenci
                          > wyższych szkół muzycznych.

                          To jakieś rewelacje mają być?
                          1. Żeby coś grać/spiewać, trzeba się najpierw tego nauczyć. Nauka w szkole zazwyczaj daje lepsze efekty niż samodzielna.
                          2. Szkoły wyższe są obecnie bardzo dostępne - nie idą do nich tylko najlepsi.
                          3. Kultura popularna się sprzedaje, a kultura wysoka jest tworzona dla elit - jak zawsze zresztą.

                          > >Nauka zaś zaszła tak daleko, że obecnie prawie nikt
                          > > samodzielnie nie jest w stanie prowadzić samodzielnie badań - już >na
                          > wet
                          > nagrody Nobla dostają zespoły.
                          >
                          > to nie nauka zaszła tylko człowiek skarlał...dziś bez kalkulatora, komputera
                          > mało kto sobie poradzi...

                          Widzę, że o badaniach naukowych wiesz zastraszająco mało.
                          Badania naukowe obecnie prowadzone są na takim poziomie, że nie wystarczy tablica i biurko zastawione kolbami. Nie wystarcza też umysł jednego człowieka. I tak, poprawiają teorię Einsteina.

                          > > Może poczytaj sobie na ten przykład o Spartanach czy Tebańczykach - >
                          > jakie
                          > stosunki łączyły praktycznie całą populację męską w ich armii. >Wtedy
                          > porozmawiamy o tym, czy obecnie jest ich więcej, czy mniej.
                          >
                          > Ech, Spartanie byli ludźmi głęboko zdemoralizowanymi.... oni PRZYUCZALI młodych
                          > chłopców do homoseksualizmu, nie bacząc czy mają skłonność, czy nie. A chorych
                          > i
                          > starych traktowali swoistą eutanazją.
                          > Żyjące w tym samym czasie obok inne ludy greckie stroniły od homoseksualizmu.

                          O, tworzysz też nową historię :)

                          > Rzym starożytny - czy homoseksualistą czy rozpustnikiem nazwiesz człowieka,
                          > który ma żonę i dzieci - ale chodzi na uczty do pałacu magnata i tam oddaje się
                          > "nobilitującym" czynnościom? Podkreślam: czynnościom, bez podbudowy
                          > emocjonalnej. Wówczas rozpusta w kręgach magnackich była powszechna - uprawiali
                          > seks z cudzymi żonami, z facetami, ze zwierzętami.... i była to czynność
                          > fizjologiczna. Tego nie można nazwać preferencją seksualną. To zwykła rozpusta.

                          A co powiesz o mężczyźnie, który żonę wziął sobie, bo bezdzietność jest napiętnowana przez społeczeństwo, natomiast chodzi do domu magnata, żeby realizować swoje prawdziwe żądze z innymi mężczyznami/zwierzętami/łotewer?
                          • maria421 Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 11:06
                            Wtrace sie w Wasza rozmowe i powiem tak- ogolny poziom wyksztalecenia ludzi jest
                            niewatpliwie wyzszy niz przed wiekiem a to za sprawa powszechnego dostepu do
                            nauki. W czasach Reymonta malo kto na wsi potrafil pisac i czytac, dzisiaj
                            trudno znalezc kogos kto by tego nie potrafil.

                            Powszechny dostep do nauki sprawil ze poziom nauczania sie splaszczyl,
                            dostosowal sie do tego zeby kazdy mogl dostac "papierek" bez ktorego nie mialby
                            szans na zadna prace.

                            Z drugiej strony, rozwoj mas mediow spowodowal ze informacja traktowana jako
                            usluga, jako biznes, jest dobrem konsumpcyjnym. Jest podana gotowa jak fast food
                            jakis. Ktos kto sam zboze sieje, zbiera, mloci, chleb zarabia i piecze wie jak
                            powstaje chleb, z czego sie sklada, ktos kto go kupuje w opakowaniu w
                            supermarkecie nie musi tego wiedziec. To samo jest z informacja ktora czlowiek
                            dostaje w odpowiednim opakowaniu i polyka nie zadajac sobie trudu analizy, nie
                            wlaczajac wlasnego myslenia.

                            Czlowiek zrobil sie wygodnicki i nie chce sam myslec- niech to robia inni za
                            niego, niech mysla za niego i niech mu mowia co on ma myslec.

                            Na tym, moim zdaniem, polega degeneracja inteligencji, o ktorej Azerka pisze. Na
                            konformizmie uznawanym za postep. Na strojeniu sie w modne idee, na mysleniu tak
                            jak to jest wlasnie lansowane.
                            • feel_good_inc Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 11:44
                              maria421 napisała:
                              > Czlowiek zrobil sie wygodnicki i nie chce sam myslec- niech to robia inni za
                              > niego, niech mysla za niego i niech mu mowia co on ma myslec.
                              >
                              > Na tym, moim zdaniem, polega degeneracja inteligencji, o ktorej Azerka pisze. N
                              > a
                              > konformizmie uznawanym za postep. Na strojeniu sie w modne idee, na mysleniu ta
                              > k
                              > jak to jest wlasnie lansowane.

                              Tylko to akurat nigdy się nie zmieniło. Te masy, które nie potrafiły czytać i grzebały w ziemi patykiem, obecnie czytać potrafią i grzebią łapką po pilocie od TV. Elity są zaś przeniosły się do prywatnych i elitarnych szkół dla bogatych.
                              Telewizor to też kiedyś był produkt dla elity - we wsi miał go kiedyś tylko sołtys. Teraz jest to towar pierwszej potrzeby dla każdego menela w mieszkaniu socjalnym (dzieci idą głodne do szkoły, ale w domu stoi 40" plazma). Stosując rozumowanie azerki należy przyjąć, że sołtys jest menelem.
                              • maria421 Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 11:51
                                feel_good_inc napisał:

                                > Tylko to akurat nigdy się nie zmieniło. Te masy, które nie potrafiły czytać i g
                                > rzebały w ziemi patykiem, obecnie czytać potrafią i grzebią łapką po pilocie od
                                > TV. Elity są zaś przeniosły się do prywatnych i elitarnych szkół dla bogatych.
                                > Telewizor to też kiedyś był produkt dla elity - we wsi miał go kiedyś tylko soł
                                > tys. Teraz jest to towar pierwszej potrzeby dla każdego menela w mieszkaniu soc
                                > jalnym (dzieci idą głodne do szkoły, ale w domu stoi 40" plazma). Stosując rozu
                                > mowanie azerki należy przyjąć, że sołtys jest menelem.
                                >
                                Wydaje mi sie ze nie zrozumiales o co mi chodzi.
                            • a000000 Re: A to ciekawe, bo ja czytałem, że 20.07.10, 12:29
                              maria421 napisała:

                              > Na tym, moim zdaniem, polega degeneracja inteligencji, o ktorej >Azerka pisze.
                              Na konformizmie uznawanym za postep. Na strojeniu sie w >modne idee, na mysleniu
                              tak jak to jest wlasnie lansowane.

                              dokładnie tak to widzę.
                • wkkr Poglad że źródłem chorób jest grzech 19.07.10, 20:08
                  już dawno został porzucony. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość że
                  choroby wywołują Bakterie, wirusy (takie małe żyjątka), pasożyty,
                  związki chemiczne. choroby powstają także w wyniku błędów
                  genetycznych.
                  Kościół Katolicki akceptuje to stanowisko.
                  PS
                  Choroby też nie są karą za grzechy.
                  • a000000 Re: Poglad że źródłem chorób jest grzech 19.07.10, 20:20
                    wkkr napisał:

                    > Choroby też nie są karą za grzechy.

                    karą nie, ale konsekwencją. Na przykład: pijak. To nie wirusy ani bakterie
                    powodują marskość jego wątroby. Ani ociężałość umysłową dzieci w pijanym widzie
                    spłodzonych. A także coraz to słabszy układ immunologiczny wykończony rozpustnym
                    (naukowo: niehigienicznym) trybem życia.
                    Oczywiście bezpośredniego związku nie widać... ale pytanie powstaje - dlaczego
                    jeden Jasio ciągle choruje a drugi nie? Odpowiedź: bo jeden ma słabszą
                    odporność. A DLACZEGO?

                    W wyniku błędów genetycznych nie powstają choroby tylko kalectwo. Nieuleczalne.
                    • wkkr mylisz się 19.07.10, 21:04
                      choroby nie są karą za grzechy ani ich konsekwencją tylko zwykłym
                      nieszczęściem. W równym stopniu dotykają one sprawiedliwych i
                      grzesznych.
                      • a000000 Re: mylisz się 19.07.10, 21:31
                        wkkr napisał:

                        .....

                        a czego konsekwencją jest "zwykłe" nieszczęście? Czyż nie konsekwencją grzechu
                        nieposłuszeństwa? (Biblia, księga rodzaju).

                        Co do sprawiedliwych: poczytaj sobie Dekalog, przykazanie II:

                        Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani
                        żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko,
                        ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie
                        będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który
                        karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych,
                        którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym,
                        którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

                        Tu masz o konsekwencjach grzechu.
                        • maria421 Re: mylisz się 19.07.10, 21:47
                          Azerko, tak naprawde nie mozna...

                          Choroba moze byc konsekwencja nieposluszenstwa dziecka wobec rodzicow kiedy
                          dziecko upiera sie biegac z gola glowa na mrozie, moze byc konsekwencja
                          nieposluszenstwa pacjenta wobec zalecen lekarza, ale nie zadnej relacji miedzy
                          nieposluszenstwem a np. stwardnieniem rozsianym, Parkinsonem itp. itd.

                        • wkkr twoja interpretacja jest błędna 20.07.10, 13:02
                          Pamiętaj że niezbadane sa wyroki Boga.
                          Skąd możesz wiedzieć co jest dla ciebie łaską a co karą?
                          Nie mozna wykluczyc że to co obierasz jako nieszczęście jest własnie
                          łaską, a to co uznajesz ża błogosławieństwo - przekleństwem!
                          W tym sensie nie można twierdzić że choroba jest karą za grzechy lub
                          też jej przyczyna tkwi w grzechu.
                    • maria421 Re: Poglad że źródłem chorób jest grzech 19.07.10, 21:52
                      a000000 napisała:

                      > karą nie, ale konsekwencją. Na przykład: pijak. To nie wirusy ani bakterie
                      > powodują marskość jego wątroby. Ani ociężałość umysłową dzieci w pijanym widzie
                      > spłodzonych. A także coraz to słabszy układ immunologiczny wykończony rozpustny
                      > m
                      > (naukowo: niehigienicznym) trybem życia.
                      > Oczywiście bezpośredniego związku nie widać...

                      A jezeli ma marskosc watroby bo przez cale zycie musi brac leki to zycie
                      podtrzymujace?
                      A jezeli ma marskosc watroby bo kiedys zostal przypadkowo zarazony zoltaczka C???

                      ale pytanie powstaje - dlaczego
                      > jeden Jasio ciągle choruje a drugi nie? Odpowiedź: bo jeden ma słabszą
                      > odporność. A DLACZEGO?

                      No chyba nie dlatego ze zgrzeszyl?
                      • maitresse.d.un.francais Re: Poglad że źródłem chorób jest grzech 19.07.10, 21:59

                        >
                        > A jezeli ma marskosc watroby bo przez cale zycie musi brac leki to zycie
                        > podtrzymujace?
                        > A jezeli ma marskosc watroby bo kiedys zostal przypadkowo zarazony zoltaczka C?
                        > ??
                        >
                        A jeżeli, toutes proportiones gardees, wątroba zwyczajnie rąbie, bo jej
                        właścicielka żre antydepresanty? Hę?
                        • maria421 A to juz konsekwencja 20.07.10, 18:54
                          grzechu, nieposluszenstwa, glupoty:

                          lodzkie.naszemiasto.pl/artykul/492200,rzezaczka-lub-kila-wstydliwe-pamiatki-lodzian-z-wakacji,id,t.html
              • wkkr Bóg lubi wszystkich 19.07.10, 10:02
                Natura jest dziełem Boga.
                • feel_good_inc A masz na to... 19.07.10, 10:37
                  wkkr napisał:
                  > Natura jest dziełem Boga.

                  ...jakieś dowody? ;)
                  • wkkr Re: A masz na to... 19.07.10, 14:59
                    feel_good_inc napisał:

                    > wkkr napisał:
                    > > Natura jest dziełem Boga.
                    >
                    > ...jakieś dowody? ;)
                    ===========================
                    Silne przekonanie graniczące z pewnościa.
                    • feel_good_inc Re: A masz na to... 20.07.10, 00:21
                      wkkr napisał:

                      > feel_good_inc napisał:
                      >
                      > > wkkr napisał:
                      > > > Natura jest dziełem Boga.
                      > >
                      > > ...jakieś dowody? ;)
                      > ===========================
                      > Silne przekonanie graniczące z pewnościa.

                      No ba, a jakbyś się urodził tysiąc lat temu, to miałbyś silne przekonanie o tym, że świat stworzył Weles ze Swarogiem, a oni sami zostali stworzeni przez Światowida. Mam o tym silne przekonanie graniczące z pewnością ;)
                      • 0golone_jajka Re: A masz na to... 20.07.10, 09:29
                        Przedmiot silnego przekonania graniczacego z pewnoscia jest niezwykle
                        silnie skorelowany z miejscem i czasem. Zadziwiajace. A podobno tylko
                        jeden przedmiot przekonania jest prawdziwy. A tu tyle roznych
                        przekonan....graniczacych z pewnoscia, oczywiscie.
                        • a000000 Re: A masz na to... 20.07.10, 09:42
                          0golone_jajka napisał:

                          A podobno tylko
                          > jeden przedmiot przekonania jest prawdziwy. A tu tyle roznych
                          > przekonan....graniczacych z pewnoscia, oczywiscie.

                          te przekonania dotyczą RÓŻNYCH ludzi... każdy człowiek to inny świat.
                          Gdyby jeden człowiek miał kilka wykluczających się przekonań to byłoby dziwne...

                          • 0golone_jajka Re: A masz na to... 20.07.10, 11:31
                            > te przekonania dotyczą RÓŻNYCH ludzi... każdy człowiek to inny
                            świat.
                            > Gdyby jeden człowiek miał kilka wykluczających się przekonań to
                            byłoby dziwne..

                            Zgadza sie. Nie mozna wiec powiedziec, ktore z tych przekonan sa
                            obiektywnie najlepsze (co niektorzy bardzo bardzo przekonani staraja
                            sie robic). Kazde jest najlepsze dla jego wlasciciela, ale dla innych
                            niekoniecznie.
    • maria421 Re: hmmmm.... 17.07.10, 22:51
      Nie tylko nie mam pojecia jak sa lamane ich prawa pracownicze, ale w ogole
      pojecia nie mam jakie inne prawa jakie ja mam im nie przysluguja.
      • hawela Re: hmmmm.... 19.07.10, 09:30
        Chodzi o prawo do noszenia obrączki. To ich najbardziej boli
        • a000000 Re: hmmmm.... 19.07.10, 09:50
          hawela napisała:

          > Chodzi o prawo do noszenia obrączki. To ich najbardziej boli

          to też. Ale myślę, że najbardziej ich boli słowo: zboczony. Wiedzą, że tak jest
          (z autopsji), ale sami sobie chcą wmówić że niczym się nie różnią od
          pozostałych. Stąd ta wojna o akceptację.
          • 0golone_jajka Re: hmmmm.... 20.07.10, 09:26
            Slowo 'zboczony' ma negatywny wydzwiek, wiec co sie dziwisz, ze nie
            chca byc nim okreslani? Niepelnosprawny nie chce by na niego mowic
            kaleka, niedorozwiniety umyslowo nie chce byc nazywany debilem, katolik
            nie chce byc nazywany katolem. Jestes w stanie to pojac i uszanowac?
            • a000000 Re: hmmmm.... 20.07.10, 09:39
              0golone_jajka napisał:

              > Slowo 'zboczony' ma negatywny wydzwiek,

              to słowo odzwierciedla stan faktyczny.

              Słowo kaleka to też opis faktu, debil - to jednostka chorobowa... a KATOL to
              wyzwisko.

              jesteś w stanie to pojąć?
              • 0golone_jajka Re: hmmmm.... 20.07.10, 11:35
                Katol to pejoratywne okreslenie konserwatywnego katolika. Dla Ciebie
                to wyzwisko, dla innych slowo odzwierciedlajace stan faktyczny.
                Ja uznaje fakt, ze nie lubisz byc tytulowana katolem, wiec tego nie
                robie. Uznaj wiec fakt, ze homoseksualisci nie lubia byc okreslani
                zboczencami. Dasz rade?

                > Słowo kaleka to też opis faktu, debil - to jednostka chorobowa...

                I co? Jak widzisz faceta na wozku, to mowisz o nim per kaleka? Jak
                widzisz uposledzonego to mowisz o nim debil??? Dlaczego?
                • hawela Re: hmmmm.... 20.07.10, 12:17
                  "kaleka" chyba nie ma zabarwienia pejoratywnego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka