jolla_topola
18.10.20, 17:52
Mój krewny w wieku 45 lat stał się nagle dewotem. Z wesołego faceta zmienił się w wycofanego gościa, który na spotkaniach rodzinnych nie ma o czym z nami rozmawiać. To zupełnie inny człowiek. Ożywia się tylko na tematy religijne, cytuje wtedy Pismo Święte jak jakiś nawiedzony prorok, a nas wszystkich traktuje jak grzeszników. Powiedzenie jakiejkolwiek krytycznej opinii o kościele, pedofilii wśród księży wywołuje u niego drgawki, bo przecież o kościele nie można źle mówić.
W efekcie coraz rzadziej się widzimy. Czasami mam wrażenie, że mam do czynienia z kimś, kto wpadł w sidła sekty, która odciąga go od rodziny.
Nic nie stało się takiego w rodzinie, żeby uzasadnić aż taką zmianę w jego zachowaniu.
Mieliście podobne doświadczenia wśród znajomych? Czym to może być spowodowane?