z2006
14.06.09, 09:20
mateusz.pl/czytania/2009/20090614.htm
"Tak łatwo odczytać Ewangelię wyłącznie jako zestaw norm ukazujących
ideał człowieka w jego odniesieniu do Boga, ludzi i świata. Ten, kto
tak odbiera wymagania Jezusa, boleśnie rani głowę o realny kształt
chrześcijańskiego życia, nie mogąc się zgodzić na to, co jest,
skoro „powinno być” zupełnie inaczej.
Chrześcijanie „powinni być” sprawiedliwi, prawdomówni, cierpliwi,
miłosierni, przebaczający, kochający, bezinteresowni, odważni,
mądrzy, ubodzy, radośni, itp. Takie bowiem wymagania stawia Jezus
swoim uczniom. Sęk w tym, że daleko im do realizacji tych wymagań w
stu procentach. Wielu współczesnych faryzeuszy chrześcijańskich ma o
to pretensje do dzisiejszych grzeszników i celników żyjących w
Kościele. Czy te pretensje ma również Jezus? Oto pytanie zasadnicze!
Kto uważnie czyta Dobrą Nowinę, odkryje, że Mistrz z Nazaretu nie ma
pretensji o niedoskonałość swoich uczniów. Czasem denerwuje się na
nich, że czegoś nie rozumieją, myśląc zbyt przyziemnie, lub z powodu
słabości ich wiary, gdy bardziej ufają doświadczeniu i swemu
rozumowi niż Jemu. Nie ma natomiast do nich pretensji o to, że nie
są moralnie doskonali. Ze zdumiewającą cierpliwością pomaga im
odkrywać ich niedojrzałość i wędrować drogą doskonalenia przez
następne miesiące i lata. Ta długomyślność Jezusa jest ściśle
związana z Jego wielkim szacunkiem dla prawa rozwoju duchowego,
które jest podobne do praw rządzących życiem w przyrodzie. Ileż
przypowieści Jezusa sięga właśnie do tych praw, by objawić
człowiekowi potrzebę cierpliwego dążenia do dojrzałości, która
owocuje często dopiero pod koniec życia.
Człowiek jest jak ziarno rzucone w ziemię, które czeka długa
przygoda wzrostu, aż nadejdzie czas dojrzewania pełnych kłosów.
Rolnik musi umieć czekać. Nie można mieć pretensji do zboża w maju,
iż nie nadaje się ono do żniwa. Podobnie jest z człowiekiem od
strony życia duchowego. Można jedynie obserwować, czy rośnie. Czas
owocowania nadejdzie.
Człowiek jest podobny do drzewa. Ono ma długi czas na wzrost, zanim
pojawią się na nim owoce. A nawet wówczas, gdy ogrodnik cieszy się
tym drzewem, gdy zrywa jego owoce, nie dziwi się, że niektóre z nich
są małe lub zniszczone przez robaki. Człowiek dojrzały wśród wielu
wspaniałych owoców może wydać i takie, których on sam się wstydzi,
które świadczą o jakiejś jego niedojrzałości. Dojrzałość nie jest
wartością stałą.
ZZdarza się, że ludzie zdumiewający otoczenie swą aktywnością i
sukcesami w jakimś momencie przeżywają głęboki kryzys i stają się
jak drzewo nieurodzajne. Otoczenie często potępia takiego człowieka,
ale czy potępia go Jezus? Dojrzałość nie jest wolna od kryzysów,
tylko sobie nieco łatwiej i spokojniej z nimi radzi.
W Ewangelii trzeba dostrzec piękny ideał człowieka dojrzałego,
pozostającego w harmonii ze Stwórcą, sobą i otoczeniem, ale trzeba
przede wszystkim dostrzec realizm drogi wiodącej do tej dojrzałości.
Wszyscy uczniowie Jezusa są w drodze i żaden z nich tu na ziemi nie
jest w stu procentach doskonały. O jego wartości decyduje to, czy tą
drogą wędruje, czy na niej stoi, czy też zmęczony jej trudem
zawrócił i schodzi w stronę coraz większej niedojrzałości."
Ks. Edward Staniek