Gość: patrycja
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.08.07, 02:27
witam,
w 2005 roku zostalam przyjeta na studia do pewnej szkoly.jednak zaraz po
otrzymaniu pisemnego potwierdzenia o przyjeciu na studia,ze wzgledu na
opieszalosc tej szkoly w dostarczeniu mi decyzji o przyjeciu (odpowiedz
dostalam w polowie pazdziernika i nie czekajac na decyzje zapisalam sie do
innej szkoly) nie wyrazilam checi na korzystanie z uslug dydaktycznych tej
szkoly, o czym niezwlocznie poinformowalam uczelnie skladajac podanie z prosba
o skreslenie z listy studentow i zwrocenie mi dokumentow min.oryginalu
swiadectwa dojrzalosci.dokumenty dostarczono mi poczta.we wtorek tj.7.08.2007
dostalam pismo z firmy windykacyjnej o rzekomym zaleganiu z platnosciami
czesnego w wysokosci 512.27 razem z odsetkami.wczesniej przez te dwa lata
ktore juz minely nie dostawalam zadnych upomnien ani tez ponaglen do
zaplaty.pan z firmy windykacyjnej powiedzial ze za dwa tyg zostane umieszczona
na ogolnopolskiej liscie dluznikow jesli do tej pory nie zaplace zaleglosci.
dzis tj 8.08.2007 zlozylam w tej szkole wniosek do rektora o anulowanie
czesnego.prosbe umotywowalam brakiem wplaty wpisowego, nie odebraniem
legitymacji i indeksu a takze nie zlozeniem slubowania.co moge jeszcze
zrobic?? nie chce znalezc sie na liscie dluznikow zwlaszcza iz dzialanie
szkoly jest w tym momencie uwazam gigantycznym nieporozumieniem, wynikiem
balaganu w papierach, zwazywszy na fakt ze nigdy nie bylam studentka tej
uczelni. ja jedynie zlozylam tam papiery. nie podpisalam zadnej umowy. nie
pamietam rowniez zebym wyrazila zgode na przetwarzanie danych
osobowych.dlaczego szkola bez uprzedniego porozumienia ze mna oddala sprawe w
rece windykatora??czy ma do tego prawo??