opinia_publiczna_online Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 18:08 Nie przekonywać. Dorośnie to zmieni zdanie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
smutny_foksterier Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 18:15 Ale dlaczego to ona ma dla wszystkich gotować? My gotujemy razem, czasem na zmianę, czasem każdy sobie, czasem jemy kanapki. jakbym miała do konca życia mieć "obowiązek" gotowania facetowi tego co chce, zwiałabym gdzie pieprz rośnie.. Oboje pracujemy, dlaczego ja mam gotować, sprzątać i nie wiem co jeszcze? On nie wybudował chałupy z drewnianych bali, nie pracuje w polu, nie poluje.. Takie czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolibrzuszek Może ma problemy gastryczne? IP: 212.183.140.* 31.03.10, 19:06 Ja na przykład unikam warzyw i owoców, przede wszystkim surowych. Mój organizm nie toleruje ich. Surówka czy sałatka prowadzi do wiatrów, wzdęć i biegunki nie mówiąc już o pasludnym samopoczuciu, gdy kiszki skręcają się i wydają odgłosy. Mogę jednak jeść marynowane albo kwaszone. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielafrancuz Re: Może ma problemy gastryczne? 31.03.10, 19:09 Nie, on uważa, że warzywa są niemęskie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niebolibrzuszek Re: Może ma problemy gastryczne? IP: 212.76.37.* 31.03.10, 23:31 To dziwne, bo ludzie właśnie dużo gorzej trawią mięso - to przez to mamy zaparcia i inne problemy. Słyszalam, że nie nalezy rownież łączyć pokarmów roślinnych i mięsnych, może spróbuj jeść je osobno. Odpowiedz Link Zgłoś
phoven Bleeeeh, jest tylko jedna rada. 31.03.10, 20:03 Musisz go przygłodzić. Powiedzenie "Jestem tak głodny, że zjadłbym nawet warzywa nie bierze się znikąd" :P A tak serio - facet to facet, w szczególności młody (czyli do 3x) musi jeść mięso. Jeśli już koniecznie chcesz go naprawiać na siłę to spróbuj innych warzyw, np. zielonej fasolki albo kiszonych ogórków zamiast jakichś sałatek. Sałatka dla niego do jak golonka dla Ciebie - mało przyjemne danie. :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fasolka Re: Bleeeeh, jest tylko jedna rada. IP: *.acn.waw.pl 31.03.10, 20:48 golonka jest super :) zwłaszcza w sosie chrzanowym. mój sposób na mięsożercę jest taki: kurczak+ grillowana lub smażona papryka i bakłażan+ pomidor + fasola z puszki i kukurydza+ sałaty mix + jogurt z czosnkiem + placki tortilla :D zajada aż się kurzy mimo, że oddzielnie wszystkie składniki uważa za żarcie dla królików... Odpowiedz Link Zgłoś
phoven Re: Bleeeeh, jest tylko jedna rada. 31.03.10, 22:41 Dokładnie. Trzeba tylko znaleść danie które za którym dana osoba przepada. Najlepiej pytając ją wprost o jakieś ulubione wieloskładnikowe danie. Z dużą ilością mięsa ofc. :) Odpowiedz Link Zgłoś
aldovar Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 20:56 Cieszę się, że jestem wegetarianinem już 27 lat, a mam 50. Nie choruję, dbam o zdrowie w ogóle (ruch fizyczny i nie za dużo jedzenia :)). Wszystkim życzę, aby zostali wegetarianami, ale wiem, że tak nie bedzie, bo apetyt jest silniejszy niż ludzkie postanowienia. Smutne to. A z drugiej strony wiem, że jest wielu wegetarian. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: v Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.10, 23:09 a czemu smutne? znam wiele osób z normalnym apetytem (normalny nie równa się "jem niewiele" ) które zdrowe są i kilkadziesiąt lat na karku mają ba, znam takie, które na mięsie przeżyły 90 lat ni emam nic przeciwko wegetarianom czy weganom ale teoria, że sama "trawka" zaspokoi potrzeby ludzkiego organizmu jest po prostu nieprawdziwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Solari Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: 212.76.37.* 31.03.10, 23:28 "Trawka" nie zaspokoi potrzeb ludzkiego organizmu, dlatego wegetarianie jedzą jajka, przetwory mleczne, wszelkie rodzaje makaronów (i podobnych), soję etc. (Niektórzy wegetarianie nie jedzą jajek lub mleka, ale jest ich mniej) Jestem wegetarianką dopiero od pół roku, na początku podchodziłam do tego sceptycznie bo wydawało mi się, że mogę mieć z tego powodu jakieś niedobory. Na razie jestem zdrowa, a są ludzie którzy całe życie miesa nie jedzą i również są zdrowi. Może warto zastanowić się nad jednym... skoro mamy wybór (czy jeść mięso czy nie) to może warto z niego skorzystać i zastanowić się czy zwierzęta rzeczywiście muszą ginąć dla naszej kulinarnej zachcianki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: v Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 07:46 nie kulinarne zachcianki, a naturalna potrzeba zwierzęta jakoś się nie roztkliwiają tylko zżerają się nawzajem, a ludzie muszą koniecznie dopisywać do tego ideologię Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 02.04.10, 19:22 bez ideologii, jestem weganką i świetnie sobie radzę, wyniki badań mam super, reszta - to co piszecie - to mity, wszystko jest w głowie, jak uwierzycie w konieczność napychania się białkiem pochodzenia zwierzęcego, to na samej trawce dostaniecie anemii :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.chello.pl 03.04.10, 10:00 > Wszystkim życzę, aby zostali wegetarianami, ale wiem, > że tak nie bedzie, bo apetyt jest silniejszy niż ludzkie > postanowienia. Smutne to. To nie jest kwestia apetytu, tylko zrównoważonej diety. Akurat tak się składa, że niektóre rośliny mogą przynieść więcej szkody niż pożytku (vide soja, w przypadku mężczyzn mogąca prowadzić do tzw. ginekomastii oraz zaburzeń potencji). Poza tym paradoksalnie pozbycie sie z diety mięsa sprzyja otyłości (wegerarianie zwykle są bardziej "pulchni", większość moich znajomych przytyła po przejściu na dietę wegetariańską) itd., itp. Podsumowując, smutne jest raczej to, że ludzie naginają dietę do światopoglądu nie bacząc na skutki zdrowotne. Ja np. wiem, że dieta wegetariańska mi zwyczajnie nie służy. Nie gardzę warzywami, acz nie potrzebuję ich w mojej diecie zbyt dużo. W naszym klimacie brak mięsa sprawia, że po prostu gorzej funkcjonuję (np. szybciej marznę). Z kolei w cieplejszym klimacie (np. południowe kraje Europy) moje zapotrzebowanie na mięso gwałtownie spada - mogę się wtedy żywić niemal wyłącznie zieleniną, przetworami mlecznymi i ewentualnie rybami. Wniosek - trzeba słuchać własnego organizmu zamiast żalić się, że nie wszyscy podzielają nasz światopogląd dietetyczny. Na marginesie, trafiłem kiedyś na relację gościa, który wyrugował ze swojej diety rośliny (nie licząc ziemniaków i zbóż). Żywił się tak ładnych parę lat a potem zrobił dokładne badania. Lekarz opracowujący wyniki stwierdził coś w stylu "być może twoja dieta nie jest idealna w przypadku stosowania w długim okresie, ale ogólnie to jesteś tak samo zdrowy jak nasi klienci wegetarianie". Autor tekstu zaczął się wtedy zastanawiać co w takim razie oznacza pojęcie "zdrowy" w przypadku wegetarian ;") Odpowiedz Link Zgłoś
lashqueen Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 21:12 Lubie mieso i troche rozumiem Twojego meza, ale dla mnie nie lubienie warzyw to jakas abstrakcja. A moze mu algi zaserwujesz? Moze akurat przypadna mu do gustu? Sa pyszne i bardzo zdrowe :) -- italia-od-kuchni.blogspot.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lavinka z nielogu Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.warszawa.mm.pl 31.03.10, 21:27 No i? A chciałabyś by on Cię zmuszał do jedzenia mięsa? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Solari Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: 212.76.37.* 31.03.10, 23:22 Spróbuj dać mu kiedyś kotlet sojowy ale nie mów z czego jest. Istnieje duża szansa że się nie połapie. Jeżeli się zorientuje, to powiedz że to był tylko taki eksperyment. A tak poza tym to z jakiej racji ty masz mu gotować? Faceci do garów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miejscowy Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.chello.pl 01.04.10, 04:19 Slusznie! Jak nie odpowiada mu Twoje gotowanie, to niech sam wykaze sie inicjatywa.Z drugiej strony,od czasu do czasu, mozesz ugotowac tez cos dla niego.W koncu to Twoj facet.Ja na szczescie, jestem bezkomfliktowy.Lubie i mieso i warzywa.Razem z zona ustalamy menu i jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lavinka z nielogu Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.warszawa.mm.pl 01.04.10, 11:37 Obawiam się,że jeśli kobieta kiepsko gotuje to faktycznie facet może się nie połapać... przypalona soja smakuje podobnie jak przypalony kotlet(ale obie potrawy muszą być zwęglone). w praktyce nawet pachnie inaczej. Nie wiem co jest z produktami sojowymi ale nieprzytomnie cuchną po przyrządzeniu na gorąco. A od smaku ich dostaję mdłości. Co ciekawe ziarna soi w naturalnej postaci mi smakują... WTF? Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielafrancuz Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 12:02 Mam to samo. Próbowałam niedawno kostki sojowej, podobno z niemodyfikowanej soi - pierwszy i ostatni raz. A ziarna, czy tofu, o zgrozo mi smakują. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 08:55 sueellen napisała: > Moj mezczyzna gardzi warzywami twierdzac, ze naprawde silne, smukle i piekne > zwierzeta jedza mieso np lamparty, pumy, lwy. A rosliny jedza grube krowy, > slonie itp. I jak tu z takim dyskutowac?? > > Zrobilam dzisiaj na kolacje salatke i dla zachety dorzucialm kawalki smazonego > kurczaka. Poszlam nakarmic dziecko, popisalam na forum. wracam, nakladam sobie > salatke i stwierdzam calkowity brak kurczaka. Wyzarl mieso, reszte zostawil > "dla mne". Proponuje przestać szerzyć tę wegetariańska mode, bo jest szkodliwa. Człowiekowi do życia potrzebne jest mięso. Najbardziej zdrowa jest dieta mięsna. Samo mieso. Bez cukru, zboża, owoców i warzyw. Gdyby to mleko, czy zboże było najlepsze, to by nie było czegoś takiego jak skaza białkowa czy skazy glutenowej. Słyzalas kiedyś, żeby ktoś był uczulony na mieso? Nie. A na mleko? Tak Na gluten zawarty w zbożach? Tak Najmniej szkodliwym zbożem jest jęczmień, najbardziej szkodliwym pszenica. Wegetarianie to ślepa odnoga ewolucji, wymrzecie - nomen omen - jak barany :) Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 09:08 Duże znaczenie ma tez grupa krwi. Najstarsza grupa 0 - to typowi miesożercy i dla nich wegetarianizm jest szkodliwy, to cos jakby z mężczyzny robić na siłe pedała. Natomiast grupy które zmutowały się po przejściu ludzi na osiadły tryb życia, uprawe zbóż , picie mleka czyli A B i AB (to raptem kilka tysięcy lat temu) mogą jesć te NIENATURALNE dla człowieka jedzenie, bo się przystosowały. Sprawdź jaką grupe krwi ma twój mąż, jeśłi 0 to go nie truj wegetarianizmem. Nie chce mi się rozwijac wątku, ale soja jest szkodliwa a to przeciez podstawa diety wegetarian. W latach 80 -90 do Polski trafiło z USA ogromne ilości soji podarowanej ZA DARMo, bo po kolejnych modyfikacjach genetycznych nie została dopuszczona do sprzedaży w USA, nawet do skarmiania zwierząt . A polscy wegetarianie zeżarli, samo zdrowie . Jesteście jak lunatycy, chcecie stosowac dietę wegetariańską, stosujcie, ale nie zmuszajcie innych, bo stajecie się jak jacyś islamscy fundamentalisci. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielafrancuz Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 11:54 Ale tu nie chodzi przecież o nawracanie na wegetarianizm, tylko o zbilansowaną dietę, w której jest miejsce dla witamin innych, niż te w mięsie i ewentualnie nabiale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kade Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 09:16 > Słyzalas kiedyś, żeby ktoś > był uczulony na mieso? Nie. > Matko co za brednie. Mięso kurczaka jest jednym z 4 najczęstszych alergenów u dzieci -obok mleka krowiego, jajek i pszenicy. Rzadziej, ale też często spotyka się alergię na wołowinę. U dorosłych te alergie są rzadsze, ale też występują, tyle że często nie są rozpoznawane ze względu na mniej charakterystyczne objawy. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 09:39 Gość portalu: kade napisał(a): > > Słyzalas kiedyś, żeby ktoś > > był uczulony na mieso? Nie. > > > > Matko co za brednie. Mięso kurczaka jest jednym z 4 najczęstszych alergenów u > dzieci -obok mleka krowiego, jajek i pszenicy. Po pierwsze to sama przyznajesz że u dzieci. Dzieci ludzkie, tak jak innych małp, do pewnego wieku żywią sie mlekiem matki, więc pchanie im kurczaczka chudziutkiego czy brokułow bobo vity to głupot.a. Po drugie te kurczaki dostępne w sklepach to nie mięso ylko naszprycowane antybiotykami cos podobnego do mięsa. Zaś te gotowe słoiczki to wyjałowione bezwartosciowe truchło. Spróbuj jajka od kury hodowanej naturalnie, takiej z prawdziwej wsi, a nie takiej co ma napisane 0 w sklepie, to już nigdy nie tkniesz tego gów.na dostępnego w sklepach (nawet z oznaczeniem 0, o wyższych numerach nawet nie mówiąc, gdzie kura nie widzi słońca, szprycuje się ją antybiotykami i barwnikami, żeby żołtko było żółtsze, a karmą sa przemielone zdechłe inne kury) . Często dzieci uczulone na jajka (sklepowe) nie mają uczulenia na jajka od kury hodowanej naturalnie, ale takiej naprawdę naturalnie, a nie tylko z metką "bio". > Rzadziej, ale też często spotyka się alergię na wołowinę. Takiego przypadku, jak żyje, nie spotkałem. Alergia na wołowinę u dorosłego cżłowieka? Może nie na wołowine, a na antybiotyki i chemię w wołowinie psrzedawanej w sklepach? Monsanto już sie postarał, żeby WSZYSTKIE rogate na fermach były PREWENCYJNIE szprycowane antybiotykami. Spróbuj wołowiny z gospodarstwa z zapadłej wsi, innej nie tkniesz. Spróbuj kiełbasy robionej w domowej wedzarni na wsi, to na to świństwo w sklepach co zowia niby kiełbasą, nawet nie spojrzysz. . > U dorosłych te alergie są rzadsze, ale też występują, tyle że często nie są > rozpoznawane ze względu na mniej charakterystyczne objawy. Te alergie to sa na NIENATURALNE składniki, na chemię, antybiotyki, zapełniacze, poprawiacze, a nie na mięso (które w naturalnej formie kupic staje się coraz trudniejsze). Te wegetariańskie diety tez opierają się na szprycowanych chemią i innym świństwem warzywach. Wyhodowanie pomidora bez oprysków, jabłek na masową skalę , jest bardzo drogie. Stąd zalew owoców i warzywa "polepszanych". Wyhoduj sobie w ogródku kilka zagonów ziemniaków bez oprysków (pielenie, pielenie, pielenie), to będziesz wiedzieć o czym piszę. Wyhoduj sobie tryskawki bez oprysków (pielenie, pielenie, pielenie), to zobaczysz ile to wymaga pracy, bolącego krzyża itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lavinka z nielogu Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.warszawa.mm.pl 01.04.10, 11:49 Obawiam się,że na wsi kury karmi się ble czym takoż jak i krowy oraz świnki żrą co popadnie. Także troszkę bredzisz. Jak się ma uczulenie na jaja, to na każde niestety te naturalne też(mój brat miał dość długo). Ale zgadzam się co do czynnika chemii w produktach spożywczych - to w dużej mierze ona przyczynia się do powstawania alergii, a potem jak już człowiek jest uczulony - to nieważne czy ma chemię czy nie. Organizm dostaje sygnał z mózgu i po ptokach. BTW jestem w 100% przekonana że moja alergia na roztocza w kurzu spowodowana została przez serki i jogurty oraz inne tego typu śmiecie. Przez całe życie nie miałam alergii, pojawiła się nagle w okolicy 25 roku życia, gdy przez pół roku żarłam śmieciowe przetworzone żarcie. No i teraz jest za późno, zresztą z serków i jogurtów nie zrezygnowałam. Czytałam o tej diecie związanej z grupa krwi. Dla mnie to trochę naciągane, ale faktycznie jestem bardzo mięso i nabiałożerna, choć nie unikam warzyw to jednak tylko sok z marchwi daje mi energię. I to na krótko. Nic nie zastąpi energii po kotlecie czy kiełbasie. Sądzę,że to przypadek - mam 0 rh+ Zastanawiam się tylko skąd wiadomo,ze grupa 0 jest najstarsza, przecież szczątki ludzi "prehistorycznych" nie zawierają krwi. Pogląd że grupa 0 jest starsza jest dużo starszy niż badania genetyczne... poza tym gen grupy 0 jest recesywny, co zazwyczaj charakterystyczne jest dla mutacji, to stare geny są zazwyczaj dominujące, np. ciemny kolor skóry czy włosów. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 15:10 Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a): > Obawiam się,że na wsi kury karmi się ble czym takoż jak i krowy oraz > świnki żrą co popadnie. Także troszkę bredzisz. Dlatego mam własne kury, wiem czym je karmię, i jakie mam jajka. Tak samo mam troche roślin jako hobby, a mleko kupuje u sąsiada, do którego mam zaufanie. Kiełbasy, szynki, itd, robie sam na urlopie. Sprzedawać tego, to nie sprzedaję, bo nakład pracy jest zbyt duży i nikt by szynki za 120 zł/kg nie kupił. Robię ją tylko na własne potrzeby. Skad taka cena? Stąd że na kg prawdziwej domowej szynki trzeba m.in. 1,7 mięsa. Plus odpowiednie drzewo, przyprawy i kupa roboty. Natomiast na szynke sklepową wiesz ile idzie mięsa? Na kg szynki wystarczy 0,5 kg mięsa (reszta to chemia, zapychacze, sól i woda). Tak, wiem że to może zaskoczyć, że na kg szynki sklepowej starczy 1/2 kg mięsa. Na szynke marketową może jeszcze mniej. Szynka robiona domowo nie gnije, nie pleśnieje i nie śmierdzi tak jak t ze sklepu, nawet ta sklepowa za 50 zł śmierdzi. Dlatego ciesze się że mieszkam na wsi (choc pracuję w mieście), bo mam własny dom, czyste powietrze i las, a nie smród i śmieciowe żarcie z marketu. > Czytałam o tej diecie związanej z grupa krwi. Dla mnie to trochę > naciągane, ale faktycznie jestem bardzo mięso i nabiałożerna, choć > nie unikam warzyw to jednak tylko sok z marchwi daje mi energię. I to > na krótko. Nic nie zastąpi energii po kotlecie czy kiełbasie. > Sądzę,że to przypadek - mam 0 rh+ > > Zastanawiam się tylko skąd wiadomo,ze grupa 0 jest najstarsza, > przecież szczątki ludzi "prehistorycznych" nie zawierają krwi. Poczytać wystarczy różne publikacje, jest tego dużo, grupa AB powstała zaledwie 2000 lat temu, jako mutacja A i B. Poza podstawowymi 0, A B i AB jest jeszcze kilka grup krwi, ale to są JEDNOSTKOWE przykłady na świecie. Moze jak się rozmnożą w większej ilości to powstaną kiedyś nowe grupy krwii Pogląd > że grupa 0 jest starsza jest dużo starszy niż badania genetyczne... > poza tym gen grupy 0 jest recesywny, co zazwyczaj charakterystyczne > jest dla mutacji, to stare geny są zazwyczaj dominujące, np. ciemny > kolor skóry czy włosów. Kolor blond też jest recesywny, niebieskie oczy też, al jednak jest przekazywany. Co do recesywności grupy 0, to pierwsze słysze (musze sprawdzić), ale np. Indianie (nie mieszańcy) maja tylko i wyłącznie grupę 0. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gervazy Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 15:43 >Poczytać wystarczy różne publikacje, jest tego dużo, grupa AB >powstała zaledwie 2000 lat temu, jako mutacja A i B. Litości. Grupy krwi dziedziczą się wg praw Mendla. A więc grupa AB powstała w momencie gdy osobnicy z grupą krwi A zaczęły uprawiać stosunki zapładniające z osobnikami z grupy B. Sądzisz że gatunek homo sapiens wstrzymał się z tym aż do początków naszej ery? :DD Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 15:52 Gość portalu: gervazy napisał(a): > >Poczytać wystarczy różne publikacje, jest tego dużo, grupa AB > >powstała zaledwie 2000 lat temu, jako mutacja A i B. > > Litości. Grupy krwi dziedziczą się wg praw Mendla. A więc grupa AB powstała w > momencie gdy osobnicy z grupą krwi A zaczęły uprawiać stosunki zapładniające z > osobnikami z grupy B. Sądzisz że gatunek homo sapiens wstrzymał się z tym aż do > początków naszej ery? :DD Troche czasu musiało upłynąc zanim samce z grupą B z Himalajów dorwąły się do samicy A gdzieś na Bliskim wschodzie :) i odwrotnie. Kiedyś mniej było wycieczek turystycznych do Egiptu i do Indii :) Rodzaje grup krwi 0 Jest to najstarsza grupa krwi. Z niej wyewoluowały pozostałe grupy. Posiadali ją nasi przodkowie odżywiający się wszelkim dostępnym pokarmem. Dla ludzi posiadających tą grupę wskazane jest spożywanie dużych ilości produktów mięsnych. A Powstała pomiędzy 25 a 15 tys. lat p.n.e. Głównym czynnikiem warunkującym jej powstanie była zmiana warunków życia (osidały tryb - powstanie rolnictwa), a co za tym idzie sposobu odżywania naszych przodków. Dla ludzi posiadających grupę A wskazane jest opieranie menu na daniach pochodząch z roślin. B Powstała w Himalajach między 15-10 tys lat p.n.e. Przyczyną jej pojawienia się były najprawdopodobniej zmiany klimatyczne. Dieta przeznaczona dla osób z tą grupą krwi obejmuje szeroki zakres pokarmów - jest urozmaicona. AB Najmłodsza grupa krwi. Jej początki szacuje się okres około 6 wiek n.e. Powstała w wyniku mieszania się ras. Grupę tą posiada jedynie kilka procent ludzi. W diecie nie powinno zabraknąć ryb. Unikać należy między innymi czerwonego mięsa. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 15:54 To samo z innej strony: W/g Petera J. D'Adamo różnorodność grup krwi jest spowodowana występującymi w dawnych czasach migracjami ludności. Człowiek pierwotny rozwinął się w Afryce i tam powstała pierwsza grupa krwi "0". W czasie gdy człowiek zamieszkiwał rejony dzisiejszej Sahary istniała tylko ta jedna grupa krwi, a pożywienie składało się głównie z mięsa upolowanych zwierząt. Na skutek wyczerpania zasobów łowieckich doszło do ekspansji w kierunku Europy i Azji. Osiadłe na północy ludy po pewnym czasie zmuszone były zająć się zbieractwem i rolnictwem, ponieważ i tu wyczerpały się zapasy zwierzyny. Na bazie wyżywienia roślinnego powstała grupa krwi "A", która w zasadzie najlepiej przystosowana jest do odżywiania wegetariańskiego. W wyniku dalszych wędrówek z Europy na wschód doszło do zasiedlenia obszarów obecnych Indii i Pakistanu, gdzie odżywianie oparte było na mięsie, produktach mlecznych oraz uprawach. Tam wyłoniła się grupa krwi "B". Na skutek mieszania się ludności z grupami "A" i "B" miała powstać nowa, najmłodsza "AB". Każda z obecnie istniejących grup krwi rozwijała się w/g autora w odmiennych warunkach i diametralnie różniło się ich wyżywienie, dlatego obecnie osoby posiadające określoną grupę powinny stosować żywienie takie jak ich protoplaści. Peter J. D'Adamo twierdzi, że spożywanie produktów niewskazanych dla danej grupy może mieć szkodliwy wpływ na ludzkie zdrowie ze względu na obecność tzw. lektyn. Są to glikoproteiny wykryte stosunkowo niedawno na powierzchni komórek odpowiedzialne za łączenie się np. bakterii lub wirusów z błonami komórek różnych tkanek. Lektyny mogły by być więc nazwane "kotwiczkami" komórek. W pożywieniu występują wolne lektyny, które po przedostaniu się do krwi mają powodować aglutynację (zlepienie) czerwonych krwinek. Dochodzi do tego gdy człowiek zjada niezgodne z grupą krwi pożywienie np. osoby z grupą "A" spożywając mięso wieprzowe dostarczają szkodliwe dla siebie lektyny, ponieważ są stworzone do wegetarianizmu. Dodatkowo autor pisze, że żywnościowe lektyny mogą reagować z receptorami powierzchniowymi białych krwinek powodując ich nadmierne namnażanie co prowadzi do leukocytozy. Do wykrywania obecności szkodliwych lektyn Peter J. D' Adamo poleca Test Indican mierzący zawartość w moczu indolu, który przedostał się do krwi z jelit. Wysoki wskaźnik testu świadczyć ma o dużej zawartości szkodliwych lektyn w pokarmach. Poniżej w sposób skrócony przedstawione są ogólne wskazania dla przedstawicieli grup:- "O" (Myśliwy) zalecane są produkty pochodzenia zwierzęcego, unikać jednak należy potraw tłustych gdyż prowadzą do chorób serca i raka. Niewskazane są również produkty mleczne i zbożowe - "A" (Rolnik) - ze względu na złe trawienie mięsa zaleca się spożywanie białek roślinnych (soja) oraz duże ilości warzyw i owoców. Dla osób z grupą krwi "A" najlepszy byłby wegetarianizm oraz duże ilości przypraw - "B" (Typ zrównoważony) - najlepsze są chude mięsa, ryby, nabiał, a także produkty zbożowe oraz wszystkie owoce - "AB" (Enigma) - ze względu na to, że wytworzyła się niespełna 1000 lat temu trudno jest dokładne określenie wskazań należy unikać produktów niewskazanych dla grup "A" i "B". Zalecane są nabiał, ryby, zboże i wszelkie owoce z wyjątkiem południowych. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko grupy krwi 01.04.10, 16:00 To samo z jeszcze innej strony : Najstarszą grupą krwi jest grupa 0. Na początku Ziemi planetę zamieszkiwali ludzie mający wyłącznie taką grupę. Głównym pożywieniem było wówczas mięso, które dostarczało najwięcej kalorii. Z czasem jednak ludzie zaczęli uprawiać rośliny i tak ukształtowała się grupa krwi A, której posiadacze noszą w sobie kod roślinożercy. Grupa krwi B powstała na skutek mutacji genetycznych łączenia się ludzi wędrujących z gorących klimatów do bardziej łagodnych. Pożywienie tych grup koczowników było mieszane. Najmłodszą grupą i najrzadszą jest grupa krwi AB, będąca połączeniem osób z grupą A i B. Istnieje ona około 1500 lat. Grupę krwi określa się na podstawie antygenów występujących na powierzchni czerwonych krwinek. Są ich dwa rodzaje. Jeśli masz antygeny A, masz grupę krwi A, jeżeli zaś masz antygeny B, to taka też masz grupę krwi. Osoby z grupa krwi AB mają oba te antygeny. Jeśli w twojej krwi nie występuje żaden z obu antygenów masz grupę krwi 0. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: grupy krwi 01.04.10, 16:07 Z poniższego wynika, ze naturalna, pierwotna grupa krwi to 0. Pozostałe grupy krwi to mutacje. Natura próbuje walczyć na różne sposoby z mutantami. Jednym z takich sposobów jest konflikt serologiczny. Nie jest tak, że każda kobieta powinna łączyć sie z każdym mężczyzną. Mieszanie się ras, grup krwi, wbrew obowiązującym obecnie sztucznej poprawności politycznej, nie jest wskazana. Skoro ludzie dbają o genotyp psów, kotów, koni, inych zwirząt, poprzez chronieniue ras psów i je udoskonalają, to dlaczego nie robią tak z ludźmi? Moja opinia nie ma charakteru rasistowskiego. To nie tak, że biały jest lepszy od czarnego. Tak samo jak nie mozna powiedzieć, że owczarek jest lepszy od jamnika czy charta. Tylko ,że owczarek jest dobry do pilnowania, jamnik do polowań na zwierzęta w norach, a chart do uganiania się za zajacami. A taki mieszaniec harto-jamnik to do niczego się nie nadaje. Tak samo jest z mieszaniem ras ludzkich. Czy to się komuś podoba czy nie. W sporcie, w bieganiu najlepsze rezultaty odnosza czarni. W nauce, wynalazkach biali. W odtwarzaniu, perfekcji, cierpliwości żołci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gervazy Re: grupy krwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 16:19 hreczko, wszystkie ssaki mają grupy A,B,AB,0. Co obala te kretynskie teorie. PS.Błagam nie tłumacz,że ssaki wędrowały z Afryki do Himalajów i z powrotem. > Najstarszą grupą krwi jest grupa 0. Na początku Ziemi planetę > zamieszkiwali ludzie mający wyłącznie taką grupę Ty wiesz kiedy powstała Ziemia? A kiedy powstał gatunek ludzki? :DD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: grupy krwi IP: *.net.stream.pl 01.04.10, 16:26 On w ogóle bredzi jak potłuczony, dziwię się że macie jeszcze ochotę na takie dyskusje z nim. W jednym poście upiera się że człowiek powinien jeść tylko i wyłącznie mięso a w następnych serwuje nam podział grup krwi i wymienia które grupy powinny być na diecie wegetariańskiej a które na mięsnej. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: grupy krwi 01.04.10, 17:36 Gość portalu: gość napisał(a): > On w ogóle bredzi jak potłuczony, dziwię się że macie jeszcze ochotę na takie > dyskusje z nim. W jednym poście upiera się że człowiek powinien jeść tylko i > wyłącznie mięso a w następnych serwuje nam podział grup krwi i wymienia które > grupy powinny być na diecie wegetariańskiej a które na mięsnej. Człowiek własciwy czyli osoba, która ma grupe krwi O, powinna się żyić mięsem. Tak było na początku. Pozostałe grupy krwi to genetycznie zmodyfikowane osobniki, które dostosowały sie do zmian żywieniowych, dostosowały sie do innych rodzajów jedzenia. Moga się krzyżowac miedzy soba tak jak wilk własciwy może sie krzyżowac z psami (genetycznie zmodyfikowanymi przez człowieka wilkami). Natura się jednak przed tym broni (konflikt serologiczny, feromony, pociągający lub odrażający zapach ciała). Dla ograniczonych wersja uproszczona powyzszej teorii: Samochód z silnikiem na benzynę (mięso) z natury powinien jeździć na benzynę (mięso). Po "genetycznej modyfikacji" samochód będzie jeździł na gaz (zboża, inne), ale całkowicie z benzyny (mięsa) nie mozna zrezygnować, bo zniszczy się silnik. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko suka Hitlera 01.04.10, 17:52 Hitler działał wbrew naturze karmiąc swoją suke owczarka alzackiego tylko warzywami gotowanymi. Dało się? Dało. Ale było wbrew naturze Tak samo Założycielka wątku zmuszając meza do jedzenia warzyw działa wbrew naturze, jeśli maż ma grupe krwi O. Da się zmusic męża, żeby jadł warzywa? Da się. Ale to jest tak samo jak z suka Hitlera. Celibat tez jest wbrew naturze. Da się zyc w celibacie? Da się, ale to jest wbrew naturze. Zyjący w celibacie wyginą jako ślepy zaułek ewolucji. To samo czeka fundamentalistów wegetarian. Bez mięsa i bez seksu nie mozna normalnie funkcjonować. Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: suka Hitlera 01.04.10, 17:57 O seksie wspomniałem nie bez przyczyny. Założycielce wątku proponuje nie używac argumentów wstrzemięźliwości seksualnej przy przekonywaniu męża do jedzenia warzyw. Bo z założycielki wątku "maz nie chce jeśc warzyw" na grupie Kuchnia zmieni się w ząłożycielke szeregu wątków na grupach Mąż mnie zdradza, Mąż ma kochankę, Jak żyć po rozwodzie? Odpowiedz Link Zgłoś
hreczko Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 15:47 To co jedza ludzie prawie wcale nie jest naturalne. Kury hodowane na fermach wielkotowarowych zatraciły nawet instynkt macierzyński. Rasy kur zostały tak wyhodowane, ze nawet jak taką kurę weźmie się do gospodarstwa to ona będzie maszynka do znoszenia jajek, a nie prawdziwa kurą, bo nie da sie z niej zrobic kwoki, która wysiedzi kurczęta. Dla własnej satysfakcji hoduje kury od małego pisklaka, choć to jest nieopłacalne ekonomicznie, bo taniej jest kupić pisklęta z wylegarni. Przynajmniej mam kury takie jak dawniej hodowano (zelononóżki) a nie zmutowane maszynki do znoszenia jajek. Kur się wykończy jeśłi ma znosić codziennie jajko, kury na fermach żyja 1-2 lata, kury w gospodarstwach nawet 10 lat. Nie ma nic lepszego niż szynka ze świni karmionej naturalnie, albo ze świniodzika. Niepopularne obecnie gęsina, własna gęś jest lepsza o niebo od kurczaków, nawet od tych naturalnie wyhodowanych. Własne przetwory , konfitury to tez bez porównania z tymi sklepowymi wynalazkami, nawet jeśłi na etykiecie mają napisano że jak od babci :) Sok malinowy herbapolu, a własny sok zrobiony z własnych malin, to tez zupełnie dwa różne smaki soków. Spróbujcie znaleźć herbatę malinową w sklepie - bez szans. To nie malionwe herbaty, tylko jakieś malinopodobne wyroby. Lepszy wywar niż te sklepowe herbaty malinowe mozna już zrobić z liści malinowych :) Tak tak, z liści i zdrewniałych pedów :) Wątróbka naturalna z cenulą - to poezja. To co kupujesz w sklepie, to nie wątróbka, tylko wątropopodobne coś, wszak karmione są paszami sztucznymi, chemią i antybiotykami, a w podrobach gromadzi się najwięcej szkodliwych substancji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sz Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.10, 23:07 Na tzw chemię dodawaną do jedzenia, o ile nie jest chemicznie białkiem, nie można mieć uczulenia. Uczula TYLKO białko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.net.stream.pl 01.04.10, 14:01 hreczko napisała: > Proponuje przestać szerzyć tę wegetariańska mode, bo jest szkodliwa. > Człowiekowi do życia potrzebne jest mięso. Najbardziej zdrowa jest > dieta mięsna. Samo mieso. Bez cukru, zboża, owoców i warzyw. Gdyby > to mleko, czy zboże było najlepsze, to by nie było czegoś takiego > jak skaza białkowa czy skazy glutenowej. Słyzalas kiedyś, żeby ktoś > był uczulony na mieso? Nie. > > A na mleko? Tak > Na gluten zawarty w zbożach? Tak > > Najmniej szkodliwym zbożem jest jęczmień, najbardziej szkodliwym > pszenica. > Wegetarianie to ślepa odnoga ewolucji, wymrzecie - nomen omen - jak > barany :) "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - S. Lem Odpowiedz Link Zgłoś
very.martini Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 07.04.10, 15:38 > jak skaza białkowa czy skazy glutenowej. Słyzalas kiedyś, żeby ktoś > był uczulony na mieso? Nie. Nietolerancję typu IgG można mieć jak najbardziej. 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: co nie pasuje? Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.04.10, 10:14 Ale o co chodzi? Przeciez wszystko gra, on zjadl mieso(ktore lubi), a Tobie zostawil warzywa (ktore lubisz). Marudzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
antheax Kulinarne poglądy i przesądy 01.04.10, 10:34 A mój mąż uważa, że dorosły chłop nie będzie jadł takich malutkich okrągłych ziarenek jakie są w kaszce kuskus. Duże ziarna - ryż albo kasza gryczana, to tak. Ale kuskus jest dla kobiet i dzieci, bo ziarenka są malutkie Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielafrancuz Re: Kulinarne poglądy i przesądy 01.04.10, 12:03 Ale dziwak. Przepraszam, ale dorabianie ideologii do kaszy czy warzyw jest śmieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
yomisiu Obudzić w nim dobroć, miłość, szlachetność 01.04.10, 11:10 Jak przekonać mięsożercę do zieleniny? A jak przekonać zwolennika krzywdzenia, okrucieństwa, zabijania, do działania z miłością? No, jak takiego przekonać? W tym cały jest ambaras, że każdy może chcieć. Jeśli ktoś chce egoistycznie napychać sobie brzuch mięsem zamęczonych czujących istot, to jak go można przekonać, aby tego nie czynił? Jak przekonać mięsożercę do zieleniny? Obudzić w nim DOBROĆ, MIŁOŚĆ, SZLACHETNOŚĆ :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lavinka z nielogu Re: Obudzić w nim dobroć, miłość, szlachetność IP: *.warszawa.mm.pl 01.04.10, 11:50 Rośliny też mają uczucia. To,że sałata nie umie szczekać nie oznacza że jedząc jej, nie odbierasz jej życia. Otóż zabijasz ją. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Obudzić w nim dobroć, miłość, szlachetność 01.04.10, 13:42 Mój facet: " masz rację. Zabijajac krowe chronisz srodowisko, bo eliminujesz zrodlo gazow cieplarnianych, jedzac rosliny, niszczysz planete poprzez zabijanie producentow tlenu"... Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Obudzić w nim dobroć, miłość, szlachetność 02.04.10, 21:18 Ma troche racji. Co roku wycina sie polacie puszczy amazonskiej, by sadzic soje - wszak w bogatych krajach wegetarianizm jest w modzie, wiec te wszystkie sojowe proszki i granulki to potezny biznes. Troche mnie bawi, ze wystarczy poprosic o przepis na jakies warzywo, by odezwal sie natchniony chorek wyznawcow roznych jedzeniowych religii. Wracajac do zasadniczego tematu - po co z nim dyskutowac? Natretne brzeczenie o korzysciach jedzenia warzyw tylko zwieksza jego niechec do nich. Jesli ma przykry zwyczaj wyzerania calego miesa z salatki lub gulaszu - dziel na porcje i podawaj na talerzach. Jesli narzeka - niech sam gotuje. P.S. Czy moglabys mi dac przepis na kurczaka z porem i pomarancza? Odpowiedz Link Zgłoś
qubraq Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 15:42 Ja to mam skojarzenia... mnie sie slowo "mięsożerca" skojarzylo automatycznie z łacińskim slowem "carnivora" ktore bylo kiedys wykorzystywane za oceanem przez NSA jako kod dostepu do ichniego programu ogólnego podsluchu komunikacji elektronicznej; Carnivore ponoć zaprzestano po wyroku Sądu Najwyższego ale... "czy ten kot tez wie że ja nie jestem myszą?" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta_zza_firanki Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 02.04.10, 13:29 Kolejnym razem. Podziel jedzenie na porcje. I zaznacz jaka porcja jest i dla kogo. Widac do tego doszlo, aby wydzielac jedznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki202 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.limes.com.pl 02.04.10, 19:17 Hreczko, jak ja Ci zazdroszczę. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 02.04.10, 19:24 czego? mózgu jak zapałka? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 02.04.10, 19:20 zostaw, 'mężczyzny nie można zmienić, można go tylko zamienić'.... kiedyś się zapasie, dostanie zawalu, raka, wrzodu dwunastnicy.. poczyta.... będzie błagał o trawę, inny wariant: ulegnie modzie, w domu jest najmądrzejszy, ale jak mu kolega coś powie, albo ładna koleżanka ... może zacznie kombinować.. znam takie przypadki, aczkolwiek nie jest powiedziane, że zacznie dbać o siebie, może to być przypadek zdeterminowanego samobójcy hedonisty :) Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 03.04.10, 10:36 > kiedyś się zapasie, dostanie zawalu, raka, wrzodu dwunastnicy.. > poczyta.... Bzdura. Akurat dieta mięsna sprzyja trzymaniu linii w przeciwieństwie od roślinnej. Oczywiście jest temat tłuszczów, acz okazuje się, że wcale nie jest on taki jednoznaczny (tłusto=zawał, miażdżyca, rak) jakby się wydawało. Sam jem głównie mięso i raczej spore ilości - wszystkie znajome kobiety zazdroszczą mi mojej "linii", zwłaszcza że mogę przy tym jeść dowolne ilości dowolnego pokarmu :") Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 03.04.10, 12:00 Mysle ze najzdrowsza dieta polega na tym, by jesc wszystko. Ani nadmiar jakichs produktow, ani calkowita rezygnacja z nich nie sa korzystne dla zdrowia. Wegetarianie, wbrew ich bunczucznym deklaracjom, okazami zdrowia raczej nie sa. Zawsze mowilam pacjentom, ze bezpiecznie mozna zrezygnowac najwyzej z papierosow - bo nawet cukier i alkohol na cos sie przydaja, oczywiscie w rozsadnych ilosciach. To nieprawda, ze dieta bezmiesna czy beztluszczowa lub z bardzo mala iloscia tych produktow mialaby chronic przed otyloscia czy przed chorobami cywilizacyjnymi. Ostatnio np. cukrzyca i choroby ukladu krazenia zaczynaja zbierac obfite zniwo w Ameryce Pld. Tamtejsza tradycyjna dieta sklada sie glownie ze skrobi i roslin straczkowych, mieso jest drogie wiec uzywane rzadko i w sladowych ilosciach, tluszczu tez uzywa sie bardzo malo. W ostatnich latach sytuacja finansowa w tych krajach poprawila sie i ludzie nie musza juz, jak kiedys, ograniczac jedzenia. Opychaja sie wiec ile wlezie, glownie ryzem, ziemniakami, kukurydza, chlebem i roznymi owocami bo mieso nadal jest rzadkim rarytasem. W efekcie co drugi Latynos nie chodzi tylko sie toczy a ilosc cukrzykow wzrosla w ostatnich latach o kilkaset procent. Tymczasem Eskimosi i inni mieszkancy Polnocy, choc uzywaja duzo tluszczu zwierzecego i miesa, wcale nie choruja na serce czesciej niz ci, ktorzy traktuja maslo czy smalec jak trucuizne. Jedzenie duzej ilosci miesa i ryb i ograniczenie skrobi powoduje zmniejszenie apetytu i ulatwia utrzymanie wagi. Wykorzystal to zjawisko Atkins komponujac popularna diete odchudzajaca (jego plagiatorem w Polsce byl "dr" Kwasniewski). Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 03.04.10, 13:44 > Mysle ze najzdrowsza dieta polega na tym, by jesc wszystko. Ani > nadmiar jakichs produktow, ani calkowita rezygnacja z nich nie sa > korzystne dla zdrowia. Dokładnie. I nie zmuszać się na siłę do rzeczy, których się nie lubi - organizm najczęściej sam wie, co jest dla niego dobre. Moja dziewczyna była jako dziecko zmuszana przez rodziców do jedzenia cebuli (nie jakichś szczególnych ilości, zwykłych dawek obecnych np. w sałatkach) za którą nie przepadała szczególnie. Skończyło się alergią na cebulę A propos Eskimosów, to rolę przy problemach z żywieniem odgrywa również dieta, do której dana grupa jest przygotowana biologicznie. Np. ludzie dalekiej północy (np. Eskimosi) opierają się głównie na diecie mięsnej z racji tego, że trudno jest tam uprawiać rośliny (źródłem witamin jest np. świeża krew zwierzęca). I działa to świetnie, dopóki w takie miejsca nie zawita tzw. "cywilizacja", siłą rzeczy wpływając na zmianę diety. I nagle okazuje się, że pojawiają się choroby, których wcześniej nie było - związane właśnie z żywieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 12:26 abinac-0 napisała: > Wegetarianie, wbrew ich bunczucznym deklaracjom, okazami zdrowia raczej nie sa. . akurat znasz tylu wegetarian by statystycznie ocenic czy sa zdrowsi czy nie od stosujących inne modele odżywiania :))) lepiej korzystac z opracowań specjalistów > Zawsze mowilam pacjentom, ze bezpiecznie mozna zrezygnowac najwyzej z papierosow- bo nawet cukier i alkohol na cos sie przydaja, oczywiscie w rozsadnych ilosci > ach. > .. Jezeli rzeczywisćie jestes lekarzem to stanowisz dosć typowy przykład - posiadania bardzo ograniczonej wiedzy z dziedziny dietetyki ale wypowiadania z ogromnym przekonaniem o ich słusznosći pogladów własnie z tej dziedziny Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 12:39 > lepiej korzystac z opracowań specjalistów To może jakiegoś linka do takowych byś podał? > Jezeli rzeczywisćie jestes lekarzem to stanowisz dosć typowy > przykład - posiadania bardzo ograniczonej wiedzy z dziedziny dietetyki Znowu - może jakiś argument merytoryczny? Jakieś wiarygodne opracowania dietetyczne? Bo rzucać gołosłowne twierdzenia na prawo i lewo każdy potrafi. Konkretów zaś jakoś nie widać... Nawet diecy stwierdzający że wegetarianizm może być zdrowy dla dorosłych osób (acz pod warunkami - np. pilnowania zrównoważonej diety) nie polecają go wszystkim. Vide np. link poniżej i cytat: "...żaden dietetyk nie może z czystym sumieniem polecić ścisłej diety wegetariańskiej u małych dzieci, kobiet w ciąży i matek karmiących." zdrowie.trojmiasto.pl/Dieta-wegetarianska-n22195.html?ed=1 Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 13:06 kwieto napisał: > Jakieś wiarygodne opracowania dietetyczne? > > Bo rzucać gołosłowne twierdzenia na prawo i lewo każdy potrafi. > Konkretów zaś jakoś nie widać... . jest ich pełno sam na forum podałem tak z parę setek linków do najważniejszych i najlepszych opracowań , wyników badan etc. - ale korzystając z wyszukiwarki każdy zainteresowany znajdzie co trzeba np. to: www.eurekalert.org/pub_releases/2009-07/ada-aru070109.php American Dietetic Association ADA releases updated position paper on vegetarian diets ADA's position, published in the July issue of the Journal of the American Dietetic Association, represents the Association's official stance on vegetarian diets: "It is the position of the American Dietetic Association that appropriately planned vegetarian diets, including total vegetarian or vegan diets, are healthful, nutritionally adequate and may provide health benefits in the prevention and treatment of certain diseases. Well-planned vegetarian diets are appropriate for individuals during all stages of the life-cycle including pregnancy, lactation, infancy, childhood and adolescence and for athletes." ADA's position and accompanying paper were written by Winston Craig, PhD, MPH, RD, professor and chair of the department of nutrition and wellness at Andrews University; and Reed Mangels, PhD, RD, nutrition advisor at the Vegetarian Resource Group, Baltimore, M Tak więc w takich krajach jak USA czy Wielka Brytania nie tylko deita wegetarianska ale i weganska sa uważane przez specjalistów za zdrowe w każdej fazie życia poczawszy od ... ciąży ,dzieciństwa. albo to: www.fatfree.com/FAQ/ada-paper 1993 rok Polska jest tu zdecydowania zapóźniona co i widać na tym forum Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 13:28 > Tak więc w takich krajach jak USA czy Wielka Brytania nie tylko deita > wegetarianska ale i weganska sa uważane przez specjalistów za zdrowe w > każdej fazie życia poczawszy od ... ciąży ,dzieciństwa. Uhmmm, tylko dlaczego w takim razie 25% społeczeństwa amerykańskiego ma problem z otyłością (nie "nadwagą", ale już otyłością) a cytując linkowaną tu prezentację z TED "UK jest zaraz za nimi"? Brak tu zresztą konkretów, których jest więcej w tekście linkowanym powyżej przeze mnie: "Restrykcyjne formy diet wegetariańskich mogą wywierać niekorzystny wpływ na organizm rozwijającego się dziecka. Istnieje wówczas niebezpieczeństwo wystąpienia niedokrwistości spowodowanej niedoborem żelaza, witaminy B12 i kwasu foliowego. Niestety, żelazo z produktów roślinnych wchłania się dużo gorzej niż ze zwierzęcych. Niedobory żelaza mogą być także przyczyną raka przełyku. Innym niebezpieczeństwem jest zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia krzywicy spowodowanej niedoborem wapnia i witaminy D. Mimo wszystkich kontrowersyjnych opinii jakie słyszy się o mleku, to produkty mleczne nadal są najbardziej dostępnym źródłem wapnia. Szczególnie niebezpieczne są niedobory witaminy B12, które mogą doprowadzić do pogorszenia funkcjonowania systemu nerwowego, pogorszenia widzenia, kłopotów z pamięcią i zmian osobowościowych. Trzeba więc spożywać produkty mleczne wzbogacone witaminą B12. Dieta wegetariańska zawiera także zbyt mało aminokwasów egzogennych, czyli składników budujących białka. Może to doprowadzić do zahamowania wzrostu, oraz rozwoju fizycznego i psychicznego." > albo to: > www.fatfree.com/FAQ/ada-paper > 1993 rok > > Polska jest tu zdecydowania zapóźniona co i widać na tym forum Uhmmm... w linku który podajesz polecają np. margarynę, o której obecnie wiadomo, że jest źródłem szkodliwych dla zdrowia tłuszczów trans. wyborcza.pl/1,75248,7717475,My_chcemy_masla_a_nie_margaryny.html?as=1&startsz=x I cytat z linka: "Spożycie margaryny aż 10-krotnie zwiększa prawdopodobieństwo miażdżycy w porównaniu ze spożyciem tej samej ilości masła lub smalcu. Dodatkowo margaryna stanowi zagrożenie otyłością, cukrzycą typu 2 i nowotworami." Podobnie niedawno "odczarowano" tłuszcze zwierzęce, stwierdzając, ze wcale nie są one tak szkodliwe jakby się wydawało i wcale nie muszą powodować otyłości (powodują ją raczej węglowodany, zawarte w roślinach) Może więc nie tyle "Polska jest w tyle", co Ty korzystasz z przestarzałych źródeł? Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 14:11 kwieto napisał: Może więc nie tyle "Polska jest w tyle", co Ty korzystasz z > przestarzałych źródeł? .? na pewno nie - porównaj daty: Ja cytowałem opinię Amerykanskiego Stowarzyszenia Dietetyków z 2009 a ty opinię polskiego specjalisty dietetyka z 2007 roku > > > Brak tu zresztą konkretów, których jest więcej w tekście linkowanym > powyżej przeze mnie: .. oczywiście ze w oficjalnym stanowisku ADA brak konkretów bo jest to krotkie podsumowanie stanu wiedzy w tej dziedzinie: a ADA forumułuje takie opinie w oparciu o setki, tysiące prac badawczych bardzo szczegółowych, bardzo konkretnych jak chcesz to ci podam linki do materiałow ktorych studiowanie zajmie ci tak z pare lat - jak dobrze pójdzie ale nie ma sensu ani nie jest to możliwe by amator zastapił specjaliste ! Konsument musi i jest to racjonalne i logiczne korzystąc z opinii specjalistów. > W cytowanym przez ciebie tekście jest sporo błednych opinii - niezgodnych ze swiatowa dietetyką I tak np.,: > "Restrykcyjne formy diet wegetariańskich mogą wywierać niekorzystny > wpływ na organizm rozwijającego się dziecka. ( to hasełko populistyczne ; mozna dodac że restrykcyjne diety mięsne tez mogą wywrzec taki wpływ = np dieta bez warzyw) Istnieje wówczas > niebezpieczeństwo wystąpienia niedokrwistości spowodowanej > niedoborem żelaza, witaminy B12 i kwasu foliowego.Niestety, żelazo > z produktów roślinnych wchłania się dużo gorzej niż ze zwierzęcych . to przestarzały pogląd m.in w latach 80. sprawa przyswajania żelaza była zbadana w jednych najwiekszych w historii medycyny badan na temat zależnosci stanu zdrowia od modelu odzywiania tzw. Chinese Health Project stwierdzono ,że poziom wchlaniania żelaza był odpowiedni u osób na diecie restrykcyjnie ograniczajacej mieso i produkty zwierzece . > Niedobory żelaza mogą być także przyczyną raka przełyku. . po pierwsze patrz wyżej, po drugie - to przykład straszenia rzekomymi niekorzystnymi skutkami diety wegetarianskiej oparty na błednych założeniach > Szczególnie niebezpieczne są niedobory witaminy B12, które mogą > doprowadzić do pogorszenia funkcjonowania systemu nerwowego, > pogorszenia widzenia, kłopotów z pamięcią i zmian osobowościowych. . akurat przy diecie wegetariańskiej w ogóle nie ma ryzyka niedoboru B12 > Trzeba więc spożywać produkty mleczne wzbogacone witaminą B12. .. Dziwne stwierdzenie- przecież produkty mleczne zawierają organicznie B12. To po co jeszcze wbogacac ? > > Dieta wegetariańska zawiera także zbyt mało aminokwasów egzogennych, > czyli składników budujących białka. Może to doprowadzić do > zahamowania wzrostu, oraz rozwoju fizycznego i psychicznego." > .. To już typowy publicystyczny straszak - jaki można spotkać w tekstach polskich dietetyków jeszcze z lat 70. i 80. Dawno zbadano sprawę rzekomego niedoboru aminokwasów egzogennych w diecie wege - to nieprawda. A powszechnie wielu konsumentów nadal błednie uważa , że produkty roslinne nie zawiraja wszystkich aminokwasów egzogennych. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 16:58 > na pewno nie > - porównaj daty: > Ja cytowałem opinię Amerykanskiego Stowarzyszenia Dietetyków z 2009 Odnosiłem się do dokumentu z 1993 roku; poza tym drugi z linków które podawałem (ten o tłuszczach roślinnych vs. zwierzęcych) jest z 2010 roku :") > a ADA forumułuje takie opinie w oparciu o setki, tysiące prac > badawczych bardzo szczegółowych, bardzo konkretnych > jak chcesz to ci podam linki do materiałow ktorych studiowanie > zajmie ci tak z pare lat - jak dobrze pójdzie Ilość nie oznacza jeszcze jakości. Ale podajże te linki, będę miał co robić w wolnym czasie. > Konsument musi i jest to racjonalne i logiczne korzystąc z opinii > specjalistów. Z artykułu na temat masła wynika, że specjaliści wierzą w opinie speców od marketingu. Nie tylko zresztą w tym przypadku. > W cytowanym przez ciebie tekście jest sporo błednych opinii - > niezgodnych ze swiatowa dietetyką Stosowanie zasad "światowej dietetyki" np. w USA doprowadziło do tego, że 25% społeczeństwa to ludzie otyli. W USA w latach 70 uwierzono, że problemy z chorobami serca powoduje tłuszcz. Trochę historii i skutków tego przekoania masz opisanych tutaj: www.menshealth.pl/dieta/Raport-MH-Co-z-tym-tluszczem-3765.html Trochę wyimków: "Rząd USA ogłasza [w latach osiemdziesiątych]zbiór zasad dotyczących żywienia, w którym zaleca oparcie diety na ziemniakach, ryżu, pieczywie, płatkach zbożowych i makaronach. Produkty bogate w tłuszcze i białka zostają przesunięte na szczyt słynnej piramidy żywieniowej, co jest równoznaczne z ostrzeżeniem: unikajcie ich, robiąc swoje posiłki! (...) Począwszy od 1984 roku Narodowy Instytut Zdrowia USA zalecał radykalne zmniejszenie spożycia tłuszczu przez każdego, kto skończył dwa lata. Społeczeństwo było regularnie i systematycznie zachęcane do przyjęcia najgorszego sposobu na uniknięcie nadwagi i otyłości: "Zrezygnuj z mięsa, jedz ziemniaki" (...) We wczesnych latach 70. dieta przeciętnych Amerykanów składała się w 42% z tłuszczu i 47% z węglowodanów. W latach 90. proporcje te się zmieniły - ilość tłuszczu w ich posiłkach wynosiła 38%, a węglowodanów 51%." Efekt? "W 1980 roku około 15% Amerykanów cierpiało z powodu otyłości. Pod koniec tej dekady odsetek ludzi z tym problemem wzrósł o zaledwie 1%, ale już w 1999 roku powiększył się do 27%!" "Rządy poszczególnych krajów [tym razem już europejskich] zastosowały nowe zasady dietetyczne z entuzjazmem, między innymi dlatego, że pozwalały zastąpić drogie mięso tanimi produktami zbożowymi i koszty wyżywienia społeczeństw znacząco się obniżyły. Milczeniem pomijano alarmujące doniesienia, że coraz większa liczba mieszkańców Ameryki i Europy Zachodniej musi kupować ubrania w rozmiarach XXL." I troszkę na temat autorytetów, które budują taką opinię: "...w artykule opublikowanym w 1998 roku w prestiżowym piśmie "American Journal of Clinical Nutrition" dwaj wybitni badacze problemu otyłości dowodzili, że jeśli jedną dziesiątą kalorii pochodzących z tłuszczu zastąpimy kaloriami z innych składników odżywczych, schudniemy każdego dnia o 16 gramów. To oznaczałoby utratę więcej niż 25 kilogramów w ciągu czterech lat. Kiedy jednak epidemiolog Walter Willett z Harvardu zainteresował się tym tematem i zaczął szukać jednoznacznych dowodów na poparcie tych tez, nie znalazł... żadnego. Co więcej, niektóre z długoterminowych badań przynosiły wyniki wręcz przeciwne: waga badanych osób podczas diety niskotłuszczowej wzrastała zamiast maleć!" Willet prowadził m.in. program "nurses health study" który wspomina w swoich wypowiedziach również prof. Cichosz, w tym wywiadzie: wyborcza.pl/1,75248,7717475,My_chcemy_masla_a_nie_margaryny.html?as=1&startsz=x Z rozmowy tej wynika m.in. wniosek, że tłuszcze roślinne są bardziej szkodliwe od zwierzęcych, zaś promocja margaryny i jej zdrowotnych efektów to bardziej efekt działań producentów, niż rzetelnej wiedzy "specjalistów", którzy ją zalecają. "Przeciwnicy spożywania tłuszczów zwierzęcych pomijają fakt, że przy spożyciu masła czy smalcu wzrasta poziom zarówno złego LDL, jak też dobrego HDL cholesterolu. Podczas gdy przy spożyciu sztucznych izomerów trans, czyli margaryn, wzrasta poziom złego LDL i maleje poziom dobrego HDL cholesterolu." :Z nowszych opracowań naukowych wynika, że zaburzenia gospodarki lipidowej w organizmie człowieka są również przyczyną schorzeń neurologicznych. W badaniach francuskich (trwały 17 lat i dotyczyły 6000 osób) oraz holenderskich (trwały 25 lat i dotyczyły 30 tysięcy pacjentów) udowodniono, że podwyższona skłonność do depresji, lęków, agresji, a także wyższy wskaźnik samobójstw ma związek z niskim poziomem cholesterolu." "W odróżnieniu od cukrów tłuszcze zmniejszają apetyt, bo sycą. Kiedy jemy tłusto, to jemy mało. Tłuszcze są trawione w jelicie cienkim, powstają z nich wolne kwasy tłuszczowe, potem ciała ketonowe, które przechodzą do układu krwionośnego. Ich poziom we krwi odczytywany jest przez receptory w mózgu jako jeden z sygnałów sytości." Teraz weźmy sobie cytat z tekstu zachwalającego, dlaczego wegetarianizm jest "dobry": www.vegsoc.org/info/health1.html "A typical vegetarian diet closely matches expert dietary recommendations for healthy eating, being low in saturated fat and high in fibre, complex carbohydrates, and fresh fruit and vegetables." Czyli wegetarianie mają być zdrowsi, bo jedzą mniej tłuszczy, za to więcej węglowodanów - czyli zgodnie z linkami powyżej odżywiają się w sposób wprost prowadzący do otyłości, problemów rakowych itp. Dodajmy jeszcze problem białka, którego źródłem dla wegetarianina jest głównie soja, i mamy kolejny problem - z racji dużej zawartości fitoestrogenów może u mężczyzn spowodować problemy z potencją, ginekomastię i inne tego typu radości... Dlaczego soja jest popularna? Bo jest tania... ze zdrowiem nie ma to nic wspólnego. Podobnie straszenie ludzi skutkami spożywania "tłustego" mięsa. Na marginesie - nie twierdzę, że wegetarianizm to "samo zło". Problem w tym, że aby dieta wegetariańska była zdrowa, musi dostarczać podobne składniki co dieta normalna, mięsno-roślinna. Co jest trudne ze względu na to, że rośliny po prostu zawierają mniej pewnych surowców (tłuszcze, białko), innych zaś zbyt dużo (węglowodany). Ze zdrowotnego więc punktu widzenia nie widzę sensu stawania na głowie i odrzucania części pokarmu (mięsa) skoro powoduje to same kłopoty. EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 20:29 Zasadniczo zgadzam sie z opinia kwieto, jedynie mala uwaga - najsilniejsze dzialanie hamujace apetyt ma bialko, nie tluszcz. Obecnie dla odchudzania poleca sie rozne diety ze zwiekszona iloscia bialka (miesa i ryb), niska zawartoscia cukru i skrobi i normalna iloscia tluszczu. Diety wegetarianskie, weganskie, witarianskie, frutarianskie itp. nie sa polecane dla zdrowia. Ich zwolennicy (a raczej wyznawcy) stosuja je z powodow ideologicznych. Wielu z nich ma powazne niedobory lub uzupelnia brakujace skladniki zazywajac je w tabletkach lub syntetycznych odzywkach. Na takie choroby jak np. nowotwory czy cukrzyca choruja rownie czesto jak inni, wiec lansowana teza ze "mieso powoduje raka" to tylko propaganda. Troche to gorzkie, ale glowna obronczyni tezy ze "wegetarianizm chroni przed rakiem", Linda McCartney, bedac restrykcyjna weganka, zmarla na raka. Moda na wegetarianizm spowodowala ponowne pojawienie sie w krajach rozwinietych tzw kwasiokior czyli niedozywienia bialkowego, zwlaszcza u dzieci. Zespol ten dotychczas spotykany byl w krajach trzeciego swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 06.04.10, 18:36 sabinac-0 napisała: > Moda na wegetarianizm spowodowala ponowne pojawienie sie w krajach rozwinietych tzw kwasiokior czyli niedozywienia bialkowego, zwlaszcza u dzieci. Zespol ten dotychczas spotykany byl w krajach trzeciego swiata. .. nieprawda nic sie nie pojawiło oprócz twojej błednej opinii w tym poście tu jest oficjalna statystyka WHO kwasiorkor za 2004 rok: www.nationmaster.com/graph/mor_kwa-mortality-kwashiorkor > Diety wegetarianskie, weganskie, witarianskie, frutarianskie itp. nie sa > polecane dla zdrowia. . nieprawda to zdrowa dieta do wyboru - np. wchodzi w skład amerykanskich rządowych zalecen dietetycznych - także stanowisko ADA (amerykanskiego i kanadyjskiego stowarzyszenia dietetyków) uznaje diety wegetariańska i weganska za zdrowe w kazdej fazie zycia począwszy od okresu ciaży ( ADA to stowarzyszszenie wszystkich dietetyków bez wzgledu na ich preferencje Żywieniowe_) Ich zwolennicy (a raczej wyznawcy) stosuja je z powodow > ideologicznych. .. nie - wielu zwolenników( a nie - wyznawców) stosuje także ze względów zdrowotnych > Wielu z nich ma powazne niedobory lub uzupelnia brakujace skladniki zazywajac je > w tabletkach lub syntetycznych odzywkach. .. wiele osób na diecie z miesem ma niedobory i stosuje suplementy > Na takie choroby jak np. nowotwory czy cukrzyca choruja rownie czesto jak inni, wiec lansowana teza ze "mieso powoduje raka" to tylko propaganda. . faktem jest że dieta wegetarianska zmniejsza ryzyko zachorowania na raka - setki badan to potwierdzjacych znajdziesz w necie > Troche to gorzkie, ale glowna obrończyni tezy ze "wegetarianizm chroni przed rakiem", Linda McCartney, bedac restrykcyjna weganka, zmarla na raka. . takie zagranie nie jest ani racjonalne ani eleganckie - zmniejszenie ryzyka zachorowania nie oznacza wyeliminowania w każdym przypadku szczególnie że oprócz diety na ryzyko zachorowania maja duży wpływ także inne czynniki - np. genet Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 B***bak znów kłamie 06.04.10, 20:06 b***bak111 napisał: > - np. wchodzi w skład amerykanskich rządowych zalecen dietetycznych Nieprawda, kłamiesz. Dieta wegetariańska nie wchodzi w skład zaleceń, ponieważ zalecaną dietą jest dieta mieszana. Dieta wegetariańska jest jedynie dietą warunkowo akceptowaną. To duża różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soyana Re: B***bak znów kłamie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.10, 08:08 Misiu-1 ma rację. Też mi się te przekłamania rzuciły w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: B***bak znów kłamie 07.04.10, 09:50 W ogóle jest u niego dużo "pomyłek w interpretacji". Przejrzałem podawane przez niego linki i jest sporo nieścisłości. Np. zamiast "ma pozytywny wpływ" [na schorzenia rakowe] jest "może mieć pozytywny wpływ" (czyli tak naprawdę, to wcale nie jest takie pewne) W badaniach nie wyszła wprost zależność między wegetarianizmem, ale między kilkoma czynnikami (np. niskim BMI, biedą). W ten sposób możemy dojśc do wniosku, że najlepszym sposobem na uniknięcie raka jest ubóstwo :") W innym linku jest zestawienie mięsa czerwonego + wysoko przetworzonego z dietą wegetariańską. A gdzie miejsce na mięso białe, ryby itp.? Poza tym wnioski wyciągnięto na podstawie 15 dniowych testów, które wskazały wyższą obecność w organiźmie pewnych związków. Biorąc pod uwagę, że przyczyny raka wcale nie są do końca poznane, nie można na tej podstawie wprost stwierdzić, że ludzie mający wyższy poziom związku "X" zapadną na raka tego a tego organu. Sam raport też używa słowa "może zwiększyć ryzyko raka okrężnicy" a nie "zwiększa ryzyko raka okrężnicy" Przy czym związki o których mowa zawarte są również w rybach (uważanych za zdrowe) a także wodzie i powietrzu... Inne teksty, biorąc pod uwagę tezy wysnuwane przez brumburaka, cytowane są jak przypuszczam bezmyślnie np. ten: "n January of 1999, the New England Journal of Medicine published a study on women which concluded that dietary fiber, from fruits, vegetables and cereals, provided no protective effect against the development of colorectal adenomatous polyps or cancer" Czyli dieta z warzyw, owoców i zboża zawuerającego błonnik nie powoduje żadnych skutków ochronnych przed rakiem [tutaj: rakiem odbytu] Artykuł przywołuje też inne badania - jedne potwierdziły pozytywne skutki, inne ich nie stwierdziły... czyli wnioski są żadne. Inne artykuły nie powołują się na żadne dane, za to powtarzają stwierdzenia, którym przeczą nowsze badania (np. te, które "odczarowują" cholesterol) I tak dalej, i tak dalej... Słowem - mało faktów, za to dużo błędnych interpretacji lub nadinterpretacji, którym przeczą nawet dane zawarte w linkowanych przez brumburaka artykułach. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Hihi - dzisiejsza Wyborcza, dział nauka: 07.04.10, 12:00 "owoce i warzywa raczej słabo chronią przed rakiem" forum.gazeta.pl/forum/03,77,109350853,109708455.html?rep=1&t=1270634134414 Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Hihi - dzisiejsza Wyborcza, dział nauka: 07.04.10, 16:59 Przed rakiem okreznicy najlepiej chronia... papierosy. Serio - nikotyna silnie pobudza ruchy jelit i zapobiega zaparciom. Niemniej nie polecalabym tego rodzaju profilaktyki ze wzgledu na ryzyko raka pluc. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Spożycie warzyw zmniejsza ryzyko raka jelit 07.04.10, 17:51 Cóż , redaktorzy z Gazety nie wgłębili się zbytnio w temat a w komentarzach uwypuklili tylko to co zgodne z ich preferencjami. Wieloletnie badania na temat zachorowalnosci na raka pod egidą Komisji Europejskiej EPIC epic.iarc.fr/keyfindings.php które objeły 520 tysiecy osób wykazały m.in,że "The hypotheses that consumption of red and processed meat increases colorectal cancer risk while intake of fish decreases risk is strongly supported by the EPIC results Hipoteza , że spożycie czerwonego mięsa i wedlin zwiększa ryzyko raka jelit .... znalazło silne potwierdzenia w wynikach badan projektu EPIC. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Spożycie warzyw zmniejsza ryzyko raka jel 09.04.10, 22:04 Tyle ze to "silne" jest troche relatywne. Najbardziej ryzyko raka okreznicy zwieksza... wiek. Najczesciej choruja ludzie po 65-70 r.z. Wsrod chorych w mlodszym wieku najwieksze znaczenie ma genetyka - sa juz wytypowane geny odpowiedzialne za rozne nowotwory. Pozostale czynniki jak dieta, przewlekle zaparcia itp. maja w porownaniu z poprzednimi znaczenie sladowe. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Spożycie warzyw zmniejsza ryzyko raka jel 10.04.10, 20:53 Pamiętajmy też, że mięso "przetworzone" (wędliny) to w bardzo niewielkim stopniu jest tak naprawdę mięso. Na kilogram szynki zużywa się np. 0,5 kg mięsa. Reszta to woda i dodatki chemiczne (fosforany, azotyny) oraz roślinne (karagen, pochodzący z alg morskich, białko sojowe, mąka ziemniaczana itp.) Jeśli więc oprócz "czerwonego mięsa" ryzyko zwiększają wędliny a świeże mięso z którego powstają już niekoniecznie, to logiczny wniosek jest taki, że efekt ten jest spowodowany tym, co dzieje się z mięsem podczas procesu jego przetworzenia. Czyli np. szprycowania go różnymi specyfikami (w tym pochodzącymi z roślin), które z mięsem nie mają zbyt wiele wspólnego. Ciekawa rozmowa dotycząca zawartości wędlin jest tutaj: www.przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,2210.html Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 06.04.10, 20:06 Widzę, że i tak "wiesz lepiej" :") Tyle że nie do końca słuchasz (to mnie nie dziwi) a i dane, które podajesz wybierasz "pod tezę" Weźmy np. to: > tu jest oficjalna statystyka WHO kwasiorkor za 2004 rok: > rel="nofollow">www.nationmaster.com/graph/mor_kwa-mortality- kwashiorkor Tutaj jest statystyka śmiertelności z tego powodu. Wybacz, ale służba zdrowia w krajach rozwiniętych jest na znacząco wyższym poziomie niż np. w Ameryce Południowej. Stąd i śmiertelność niższa. Pytanie zaś brzmi - jaka jest zapadalność na tę przypadłość i jej dynamika w ostatniej dekadzie? Nie dotarłem niestety do takich danych, acz znalazłem coś innego dotyczącego USA, co wiele daje do myślenia: archderm.ama-assn.org/cgi/content/abstract/137/5/630 Na uwagę zasługuje tu fragment "Twelve children were diagnosed as having kwashiorkor (...) Most cases were due to nutritional ignorance, perceived milk intolerance, or food faddism. Half of the cases were the result of a deliberate deviation to a protein- deficient diet because of a perceived intolerance of formula or milk. Financial and social stresses were a factor in only 2 cases" Czyli: na 12 przypadków kwasiokior w USA tylko 2 były spowodowane problemami finansowymi lub socjalnymi, natomiast pozostałe 10 wynikało albo z alergii dziecka na mleko (i złego doboru zastępników) lub stosowania "modnych" (lub jak kto woli "maniackich, bo "fad" ma również takie znaczenie) diet, ubogich w białko (którego najwięcej jest w produktach mlecznych oraz mięsie - czyli tej żywności, którą wegetarianie (ok, mleko nie wszyscy) odrzucają). Jak sobie klikniesz na rozwinięcie artykułu: archderm.ama-assn.org/cgi/content/full/137/5/630 poczytasz o konkretnych przypadkach. Są niezbyt przyjemne zdjęcia plus komentarz odnośnie jednej z leczonych - pięciomiesięcznej dziewczynki: "She had been breastfed for 6 weeks and had been switched to a vegan formula of brown rice emulsion, black strap molasses, chlorophyll, acidophilus extract, flaxseed oil, and vitamins. Her family was vegan. Her 3-year-old brother apparently thrived on the same formula but was breastfed longer." Dla nieznających agnielskiego: dziewczynka 6 miesięcy karmiona piersią, a potem poddana diecie wegańskiej (cała rodzina to weganie) Jest też tabelka z danymi odnośnie diety każdego z wspomnianych 12 przypadków (tabela 1 z artykułu): archderm.ama-assn.org/cgi/content-nw/full/137/5/630/TABLEDOB0016T1 Wynika z niej, że większość dzieci była karmiona dietą wyłącznie lub głównie roślinną. We wszystkich przypadkach podniesienie ilości białka i witamin w diecie spowodowało znaczną poprawę. I tyle w temacie. Co zaś się tyczy ADA, to 1/4 Amerykanów ma nadwagę, która robi się gigantycznym problemem u dzieci. Wynika to z wspomnianych wyżej trendów forsowanych przez organizacje takie jak ADA ("jedz ziemniaki, nie jedz mięsa"). A teraz w USA prowadzone są rozpaczliwe kampanie, takie jak ta: www.chilloutpoint.com/images/2009/march/ad_campaigns/best_ad_campaigns48.jpg www.chilloutpoint.com/images/2009/march/ad_campaigns/best_ad_campaigns49.jpg www.chilloutpoint.com/images/2009/march/ad_campaigns/best_ad_campaigns50.jpg BTW, zabawne jest zestawienie niektórych uwag prof. Cichosz , np. tego, że niedobór cholesterolu może prowadzić do kłopotów psychologicznych (depresja, lęki i tak dalej), z badaniami stwierdzającymi, że ludzie otyli mają większą skłonność do depresji i samobójstw: www.liebertonline.com/doi/abs/10.1089/obe.2007.0114 Potwierdzałoby to tezę, że otyłość powodują węglowodany (przede wszystkim zawarte w roślinach) a nie tłuszcze (głównie mięso). I jeszcze jedno. Zamiast odsyłać do bliżej nieokreślonych danych w sieci, może po prostu podaj linki? Bo jak na razie podałeś jedynie linki do strony ADA, zaś reszta Twoich argumentów to bliżej nieokreślone "badania do znalezienia w necie", których nie potrafisz nawet zalinkować. Dobra. Teraz to już naprawdę EOT z mojej strony. Bo widzę że ja się wysilam i znajduję w sieci źródła potwierdzające stwierdzenia, które tu padły (np. na temat Kwashiorkor), zaś Ty nie za bardzo jesteś w stanie zdobyć kontrargumenty inne niż Twoje głębokie przekonanie :") Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 06.04.10, 20:22 Errata: Oczywiście zamiast: "dziewczynka 6 miesięcy karmiona piersią" powinno być "dziewczynka 6 tygodni karmiona piersią" Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 08.04.10, 17:40 kwieto napisał: > > Weźmy np. to: > > > tu jest oficjalna statystyka WHO kwasiorkor za 2004 rok: > > rel="nofollow">www.nationmaster.com/graph/mor_kwa-mortality- > kwashiorkor > > Tutaj jest statystyka śmiertelności z tego powodu. Wybacz, > ale służba zdrowia w krajach rozwiniętych jest na znacząco wyższym > poziomie niż np. w Ameryce Południowej. Stąd i śmiertelność niższa. > Pytanie zaś brzmi - jaka jest zapadalność na tę przypadłość i > jej dynamika w ostatniej dekadzie? . błędne wnioski wyciagasz służba zdrowia ma tu niewiele wspolnego kwasiorkor nie wymaga leczenia to choroba ze skrajnego niedożywienia dynamika jest żadna - o link spytaj np. lekarza który takie bzdury o rzekomej epidemii kwasiorkoru podaje :))) > > Czyli: na 12 przypadków kwasiokior w USA tylko 2 były spowodowane > problemami finansowymi lub socjalnymi, natomiast pozostałe 10 > wynikało albo z alergii dziecka na mleko (i złego doboru > zastępników) lub stosowania "modnych" (lub jak kto woli "maniackich, > bo "fad" ma również takie znaczenie) diet, ubogich w białko (którego > najwięcej jest w produktach mlecznych oraz mięsie - czyli tej > żywności, którą wegetarianie (ok, mleko nie wszyscy) odrzucają). .. widac ze nie masz pojecia ani o białku ani zapotrzebowaniou na białko i stąd formulujesz tak bezpodstawną opinie zawartośc białka w różnych produktach możesz porównać tu: np. zielony groszek: www.nutritiondata.com/facts/vegetables-and-vegetable-products/2526/2 > > > Dla nieznających agnielskiego: dziewczynka 6 miesięcy karmiona > piersią, a potem poddana diecie wegańskiej (cała rodzina to weganie) > Jest też tabelka z danymi odnośnie diety każdego z wspomnianych 12 > przypadków (tabela 1 z artykułu): > > archderm.ama-assn.org/cgi/content-nw/full/137/5/630/TABLEDOB0016T1 > > Wynika z niej, że większość dzieci była karmiona dietą wyłącznie lub > głównie roślinną. > > We wszystkich przypadkach podniesienie ilości białka i witamin w > diecie spowodowało znaczną poprawę. > > I tyle w temacie. .. coż podajesz wyjątek mogę ci podać przykłady braków składników odzywczyych u dzieci jadajacych mieso podałem niżej opinię ADA na temat diety weganskiej- to zdrowa dieta do wyboru własciwa w każdej fazie zycia poczawszczy od .. ciazy I to tyle w tym temacie > > > Co zaś się tyczy ADA, to 1/4 Amerykanów ma nadwagę, która robi się > gigantycznym problemem u dzieci. > Wynika to z wspomnianych wyżej trendów forsowanych przez organizacje > takie jak ADA ("jedz ziemniaki, nie jedz mięsa"). . błedny wniosek zbadano np. skutecznośc roznych diet odchudzajacych - dieta wegetariańska a z wysokim procentowym udzialem węglowodanów zajeła czołowe miejsce > Bo jak na razie podałeś jedynie linki do strony ADA, zaś reszta > Twoich argumentów to bliżej nieokreślone "badania do znalezienia w > necie", których nie potrafisz nawet zalinkować. . może nie potrafisz otworzyć - linki sa jak trzeba zawartośc linków jest konkretna ale jak cie interesuje jakiś konkretny temat to podam konkretne linki na ten temat Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 08.04.10, 19:22 b***bak napisał: > zbadano np. skutecznośc roznych diet odchudzajacych - dieta > wegetariańska z wysokim procentowym udzialem węglowodanów zajeła > czołowe miejsce W tuczu trzody chlewnej z wielkim powodzeniem od wieków wykorzystuje się z dietę wegetariańską z wysokim procentowym udziałem węglowodanów. Mięsa ani tłuszczu świnki nie dostają, a tyją na potęgę, aż miło popatrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 06.04.10, 18:51 kwieto napisał: > > Ja cytowałem opinię Amerykanskiego Stowarzyszenia Dietetyków z > 2009 > > Odnosiłem się do dokumentu z 1993 roku; poza tym drugi z linków > które podawałem (ten o tłuszczach roślinnych vs. zwierzęcych) jest z > 2010 roku :") .. czyli twierdzisz jakoby w 2010 w wiedzy dietetycznej doszło do dramatycznych zmian - nie takiego nie mialo miejsca ani w 2009 ani w 2010 > > > a ADA forumułuje takie opinie w oparciu o setki, tysiące prac > > badawczych bardzo szczegółowych, bardzo konkretnych > > Ilość nie oznacza jeszcze jakości. . ? Jeżeli twierdzisz( zresztą nie znajac tych badan ) ,ze dietetycy w kraju o najwyzszym poziomie wiedzy w świecie korzystają z niewłasciwych badan to wskaz - gdzie niby takie badania mozna znależc. :))) > Ale podajże te linki, będę miał co robić w wolnym czasie. - podaję na początek:\ www.sciencedaily.com/releases/2007/05/070522081943.htm osoby które regularnie jadaja mieso lub wedliny sa o 50% bardziej narazone na raka jelita niz osoby nie jadjące miesa: www.cancerproject.org/media/commentary/commentary_coloncancer.php www.vegetariannutrition.net/articles/Fiber-and-Colon-Cancer.php nutrition.suite101.com/article.cfm/health_benefits_of_a_vegetarian_diet www.americanheart.org/presenter.jhtml?identifier=4777 June 7, 2008 Protein: You don't need to eat foods from animals to have enough protein in your diet. Plant proteins alone can provide enough of the essential and non-essential amino acids, as long as sources of dietary protein are varied and caloric intake is high enough to meet energy needs. www.dietitians.ca/news/downloads/Vegetarian_Food_Guide_for_NA.pdf Health Canada incl. Vegetarian diet www.hc-sc.gc.ca/fn-an/food-guide-aliment/res/fg_preschoolers-prescolaire_ga_e.html#3 www.cancer.gov/cancertopics/pdq/prevention/colorectal/healthprofessional Epidemiologic, experimental (animal), and clinical investigations suggest that diets high in total fat, protein, calories, alcohol, and meat (both red and white) and low in calcium and folate are associated with an increased incidence of colorectal cancer. www.dietsite.com/dt/Diets/EatingWell/Fiber/DietaryFiber.asp www.coloncancertoday.com/ms/ency/151/main.html mięso zwieksza ryzyko raka www.cancer.gov/cancertopics/factsheet/Risk/heterocyclic-amines Rak jajników www.sciencedaily.com/releases/2005/08/050805064340.htm www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16052536 Rak prostaty epirev.oxfordjournals.org/cgi/reprint/23/1/87.pdf www.ajcn.org/cgi/content/full/74/4/549Cukrzyca www.newscientist.com/channel/health/mg19826553.000-cows-milk-may-increase-the-risk-of-diabetes.html Rak piersi www.rense.com/general35/av.htm preventdisease.com/fitness/nutrition/articles/acid_alkaline.html# A recent seven-year study conducted at the University of California, San Francisco, on 9,000 women showed that those who have chronic acidosis are at greater risk for bone loss than those who have normal pH levels. The scientists who carried out this experiment believe that many of the hip fractures prevalent among middle-aged women are connected to high acidity caused by a diet rich in animal foods and low in vegetables. This is because the body borrows calcium from the bones in order to balance pH. — American Journal of Clinical Nutrition www.diseaseproof.com/archives/27284-print.html ezinearticles.com/?But-Isnt-Meat-Protein-Superior-to-Plant-Protein?&id=179062 www.fatfree.com/FAQ/protein-myths www.getkemistry.com/pdf/Buckwheat_Protein_and_EAA.pdf jn.nutrition.org/cgi/content/abstract/127/5/758 www.fao.org/docrep/U5900t/u5900t07.htm jn.nutrition.org/cgi/content/full/127/9/1842#T1 > > Stosowanie zasad "światowej dietetyki" np. w USA doprowadziło do > tego, że 25% społeczeństwa to ludzie otyli. . nie ma związku przyczynowo-skutkowego Jak sadzisz - jaki procent konstumentów w USA kieruje się w swych wyborach rządowymi zaleceniami dietetycznymi ? > > "W 1980 roku około 15% Amerykanów cierpiało z powodu otyłości. Pod > koniec tej dekady odsetek ludzi z tym problemem wzrósł o zaledwie > 1%, ale już w 1999 roku powiększył się do 27%!" . nie otyłośc bierze sie ze zmiany trybu życia na siedzący( zbyt mało ruchu) i przeżarcia ( zbyt wiele jedzenia) tu chodzi o ilość! Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 06.04.10, 20:18 > Jeżeli twierdzisz( zresztą nie znajac tych badan ) ,ze dietetycy w > kraju o najwyzszym poziomie wiedzy w świecie Uhmmm... niektórzy nie potrafią nawet wymienić państwa, którego nazwa zaczyna się na "U", albo podają "Utah" :") > Jak sadzisz - jaki procent konstumentów w USA kieruje się w swych > wyborach rządowymi zaleceniami dietetycznymi ? Nie wiem, jednak podałem powyżej dane odnośnie zmiany proporcji węglowodany/tłuszcze - cytuję jeszcze raz: " We wczesnych latach 70. dieta przeciętnych Amerykanów składała się w 42% z tłuszczu i 47% z węglowodanów. W latach 90. proporcje te się zmieniły - ilość tłuszczu w ich posiłkach wynosiła 38%, a węglowodanów 51%." To są fakty. Nawiasem mówiąc co jak co, ale szkolne stołówki (główne miejsce żywienia dzieci w wieku szkolnym) powinny stosować się do rządowych zaleceń. Dlaczego więc w USA to dzieci są grupą najbardziej zagrożoną otyłością? > nie > otyłośc bierze sie ze zmiany trybu życia > na siedzący( zbyt mało ruchu) i przeżarcia ( zbyt wiele jedzenia) > tu chodzi o ilość! Gdyby tak było, to ja (spędzając 8h przed komputerem i zżerający w porywach 0.5 kg mięsa (plus drugie tyle ziemniaków/kaszy) na obiad (plus duże śniadanie i kolacja) byłbym toczącą się kulką. A moje BMI jest na dolnym krańcu dopuszczalnego przedziału. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 08.04.10, 17:44 kwieto napisał: > > otyłośc bierze sie ze zmiany trybu życia > > na siedzący( zbyt mało ruchu) i przeżarcia ( zbyt wiele jedzenia) > > tu chodzi o ilość! > > Gdyby tak było, to ja (spędzając 8h przed komputerem i zżerający w > porywach 0.5 kg mięsa (plus drugie tyle ziemniaków/kaszy) na obiad > (plus duże śniadanie i kolacja) byłbym toczącą się kulką. A moje BMI > jest na dolnym krańcu dopuszczalnego przedziału. . Jest tak jak napisałem - to elementarz dietetyki. To co piszesz to twoja wiara że można jeść ile się chce nie zażywć ruchu i być szczupłym. Przed takim stylem jedzenia i braku aktywności dietetycy przestrzegają Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 09.04.10, 22:10 Duza ilosc bialka zawarta w diecie z duza iloscia miesa, drobiu i ryb oraz niestronienie od tluszczu powoduje zmniejszenie apetytu, zatem naprawde mozne jesc ile sie chce i utrzymac prawidlowa wage - bo mniej sie chce. Z kolei dieta z przewaga weglowodanow powoduje wzrost apetytu i tycie nawet u osob ktore staraja sie pilnowac - sa to slynni "grubi i glodni". Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 10.04.10, 00:05 > kwieto napisał: > > Gdyby tak było, to ja (spędzając 8h przed komputerem i zżerający w > > porywach 0.5 kg mięsa (plus drugie tyle ziemniaków/kaszy) na obiad > > (plus duże śniadanie i kolacja) byłbym toczącą się kulką. A moje BMI > > jest na dolnym krańcu dopuszczalnego przedziału. .. po prostu coś się tu nie zgadza w tej opowieści dziwnej treści o,5 kg mięsa + ziemniaki lub kasza w tej ilosci to min. 1600-1800 kcal duże sniadanie i kolacja liczmy po 1000 kcal razem: min 3600 kcal Zapotrzebowanie energetyczne meżczyzny przy umiarkowanym wysiłku fizycznym to ok. 2500 kcal bilans energetyczny się nie zgadza Aby schudnąć 1 kg należy spalić 7000 kcal więcej niż wynosi zapotrzebowanie energetyczne. Taki wynik można osiągnąć, jeśli przez tydzień, każdego dnia dostarczamy organizmowi 1000 kcal mniej niż wynosi nasze zapotrzebowanie aby przytyc 1 kg tygodniowo wystarczy zjadac 1000 kcal dziennie więcej niz wynosi zapotrzebowanie energetyczne 1kg wiecej tygodniowo to plus 49 kg rocznie Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 10.04.10, 21:00 Nic nie poradzę, że Ci się nie zgadza. Owszem, mam szybką przemianę materii. Owszem, poza pracą żyję raczej aktywnie, ale też bez przesady. Moja dieta jest w przeważającej części mięsna - próbując zwiększyć udział roślin (np. w postaci płatków owsianych) dorobiłem się tylko problemów gastrycznych. Obecnie ważę c.a. 64kg przy wzroście 185cm. BMI oblicz sobie sam... Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 23.04.10, 19:11 kwieto napisał: > Nic nie poradzę, że Ci się nie zgadza. Owszem, mam szybką przemianę > materii. Owszem, poza pracą żyję raczej aktywnie, ale też bez > przesady. > > Moja dieta jest w przeważającej części mięsna - próbując zwiększyć > udział roślin (np. w postaci płatków owsianych) dorobiłem się tylko > problemów gastrycznych. > > Obecnie ważę c.a. 64kg przy wzroście 185cm. BMI oblicz sobie sam... . I czego to niby ma dowodzić? Są ludzie którzy jadając mieso dorobili sie problemów gastrycznych, Sa ludzie którzy jadają tylko pokarm roslinny , wiekszośc kalorii w ich diecie pochodzi z weglowodanów i sa bardzo szczupli maja jeszcze niższy BMI i niż ty .. Robiono badania porównawcze skuteczności różnych odmian odżywiania w odchudzaniu i dieta bezmięsna wypadła dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 17:56 W przypadku b***baka nie chodzi o nowe czy stare wiadomości. Jedyne, jakie uważa za rzetelne i wiarygodne to te popierające wegetarianizm, którego b***bak jest ideologicznym zwolennikiem. A wywiad z prof. Cichosz świetny. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 20:07 brumbak111 napisał: > abinac-0 napisała: > > Wegetarianie, wbrew ich bunczucznym deklaracjom, okazami zdrowia raczej n > ie sa. > . > akurat znasz tylu wegetarian by statystycznie ocenic czy sa zdrowsi czy > nie od stosujących inne modele odżywiania :))) > > lepiej korzystac z opracowań specjalistów > Wiesz...no...to znaczy...jak ci wytlumaczyc... no wlasnie jestem specjalista. > Jezeli rzeczywisćie jestes lekarzem to stanowisz dosć typowy przykład > - posiadania bardzo ograniczonej wiedzy z dziedziny dietetyki > ale wypowiadania z ogromnym przekonaniem o ich słusznosći pogladów własnie > z > tej dziedziny > Ty zas, jak kazdy laik, masz niezachwiana pewnosc, ze jesli ktos ma inne zdanie niz ty, na pewno jest ignorantem i wogole sie nie zna. Wszak nie masz madrzejszych niz fanatycy. :P > Odpowiedz Link Zgłoś
mhr-cs Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 03.04.10, 13:15 skrzydlate napisała: ale jak mu > kolega coś powie, albo ładna koleżanka ... może zacznie kombinować.. i zostanie uniej, bo lepiej gotuje i z miesem Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Do lavinka z nielogu itp. - rośliny nie czują 03.04.10, 10:42 aborcyjnokoncepcyjnalustracja napisała: > Nie, rośliny nie czują bólu. Rośliny nie maja uczuć. Mogą rzecz jasna reagować > na różnego rodzaju bodźce, ale nie jest to równoznaczne z subiektywnym odczucie > m bólu. Heh, to samo jakiś czas temu mówiono o zwierzętach... Nie twierdzę że rośliny "czują". Nie zmienia to jednak faktu, że ścinając roślinę zabijasz ją tak samo jak zwierzę - tu nie ma najmniejszej różnicy. > unikacie niewygodnych tematów, wasz taniutki światopogląd znowu > jest bezpieczny, możecie pławić się w swoim przenikliwym > intelekcie zadowoleni jak to sprytnie dowaliliśmy złym > ekoterrorystom ;) Fanatyzm nie jest dobry w każdej postaci. A to co napisałeś(aś) powyżej ociera się o fanatyzm. Skąd pewność, że to "inni" prezentują "taniutki światopogląd", a nie np. Ty? Potrzebujesz coś sobie skompensować, że swój światopogląd traktujesz jako "lepszy" niż cudzy? Na jakiej podstawie z góry zakładasz, że akurat Ty masz rację ("monopol na prawdę"?) ? Żyj i daj żyć innym... Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 04.04.10, 19:52 kwieto napisał: > Heh, to samo jakiś czas temu mówiono o zwierzętach... > > Nie twierdzę że rośliny "czują". Nie zmienia to jednak faktu, że > ścinając roślinę zabijasz ją tak samo jak zwierzę - tu nie ma > najmniejszej różnicy. > . Nie - rośliny nie zabijasz a zwierzę - tak. Zauważ, że powszechnie nie funkcjonuje pojęcie znęcania się nad roślinami (patrz m.in) "Jak to ze lnem było" a funkcjonuje powszechnie pojęcie znęcania się nad zwierzętami. Jest to zrozumiałe dla wszystkich cywilizowanych ludzi - niezależnie od tego co jadają. Spróbuj złamać łodygę rosnącemu brokułowi i złamać nogę rosnącemu królikowi- zauważysz różnicę. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 04.04.10, 21:07 > Zauważ, że powszechnie nie funkcjonuje pojęcie > znęcania się nad roślinami > (patrz m.in) "Jak to ze lnem było" > a funkcjonuje powszechnie pojęcie > znęcania się nad zwierzętami. Owszem. Tyle że "znęcanie się nad zwierzętami" to hasło stosunkowo młode, podobnie jak np. "seksualne molestowanie dzieci". Nie znaczy to jednak wcale, że takie zjawiska kiedyś nie istniały, lecz jedynie tyle, że kiedyś nie postrzegano tego jako problem (powszechne były małżeństwa z kilkunastolatkami, np. Jadwiga żona Jagiełły w chwili zamążpójścia miała 12 lat - i nie było to wyjątkowe wydarzenie w owych czasach). Podobnie jeszcze niedawno odmawiano zwierzętom jakiejkolwiek inteligencji, wszelkie jej przejawy tłumacząc "instynktem". I tak dalej... Wiedza o świecie się zmienia i rzeczy niegdyś uważane za bzdury (np. wspomniana inteligencja zwierząt) teraz uważane są za oczywistość. I vice versa. Rośliny też potrafią zadziwić. Od spraw podstawowych (np. skąd, nie mając oczu czy innych zmysłów wiedzą, gdzie jest słońce i potrafią tak ustawić liście, aby złapać jak najwięcej światła?), po bardziej skomplikowane - np. niektóre gatunki roślin skądś "wiedzą", czy rosną wśród przedstawicieli własnego lub innych gatunków i w zależności od tej "wiedzy" stosują różne strategie wzrostu ("rugując" konkurentów w dostępie do światła lub zostawiając przestrzeń dla pobratymców). Nie twierdzę wcale, że rośliny "myślą" czy działają "świadomie", lecz z drugie strony - w jaki sposób "rozpoznają" co rośnie w pobliżu i "podejmują decyzję" w gdzie i kiedy wypuścić liście? Skąd więc pewność, że rośliny nie mogą czuć? Nie twierdzę zresztą wcale, że czują, po prostu nie odrzucam takiej możliwości. Przy czym sprawa odczuwania jest kwestią wtórną - zwierzę przecież można zabić tak, aby nie cierpiało. Nie sądzę jednak, abym tym argumentem przekonał tych, którzy propagują wegetarianizm z powodów ideologicznych ("nie zabijajmy zwierząt") ;") Natomiast z biologicznego punktu widzenia, wyrywając marchewkę z ziemi, powodujesz jej śmierć (usycha), tak samo jak skręcając kark królikowi. To na ile dla każdego z nich jest to bolesne, tudzież czy w kwestii śmierci świadomość żywej istoty ma znaczenie* jest kwestią wtórną. * - jeśli zabijanie "nieświadomych" roślin nie jest moralnie naganne, zaś "świadomych" zwierząt już tak, to jak z tej perspektywy potraktować choćby na przykład problem podtrzymywania życia ludzi w śpiączce (pozbawionych świadomości) ? Takie dywagacje można by prowadzić jeszcze długo. Problem w tym, że wnioski będą zależeć od światopoglądu dyskutantów. Tym samym dyskusja będzie nie tyle sporem merytorycznym, co ideologicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 05.04.10, 11:53 kwieto napisał: > Skąd więc pewność, że rośliny nie mogą czuć? > Nie twierdzę zresztą wcale, że czują, po prostu nie odrzucam takiej > możliwości. ...... > Natomiast z biologicznego punktu widzenia, wyrywając marchewkę z > ziemi, powodujesz jej śmierć (usycha), tak samo jak skręcając kark > królikowi. >.. nie nie powodujesz śmierci marchewki bo takie pojęcie nie ma tu zastosowania Zdaje się, że starasz się podważyć cała aktualna wiedzę ludzkości :))) -Ale raczej użyj brzytwy Okhama i nie twórz zbędnych bytów. Rozważmy przypadek rosnącej marchewki i rosnącego psa. Gdyby X nazwał swą rosnaca w ogródku czy w doniczce marchewkę np Kicia - dogladał ja , cieszyl się z jej istnienia nazywał przyjacielem gadał do niej a po jej zwiednięciu i zgniciu ze starości zapłakał gorzko i pochował ja w grobiku. - otoczenie zgodnie podejrzewałoby go ze jest stuknięty. - Analogiczne zachowanie ale - w stosunku do psa jest czymś normalnym. ( Jeżeli ktoś psa uważa za zwierze wyjątkowe wystarczy w rozważaniach zastąpić psa np. świnią. ) Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 05.04.10, 12:58 > nie nie powodujesz śmierci marchewki Acha. Czyli zerwana marchewka, pozbawiona dostępu do wody i potrzebnych jej związków organicznych nie obumiera :") Czemu więc kwiaty cięte więdną? Czemu marchewka położona na stole zaczyna gnić, zamiast wypuszczać listki i kwitnąć w najlepsze? > bo takie pojęcie nie ma tu zastosowania A jakie ma? > Rozważmy przypadek rosnącej marchewki i rosnącego psa. Reductio ad absurdum, tyle że odnoszące się do bardzo konkretnych uwarunkowań kulturowych. Zastąp psa stworzeniem mniej popularnym (np. glistą ludzką, wesz itp.) a szybko zobaczysz ludzi kreślących kółka na czole. Cofnij się o sto lat wstecz i okaże się, że za gadanie ze świnią też wylądowałbyś w psychiatryku :") Natomiast ze świętymi drzewami gadano jeszcze w starożytności i nikt nie uważał tego za coś dziwnego. Współcześni "obejmujący drzewa" wywodzą się z podobnego "klimatu" www.thedagger.com/archive/treehug/photos.html healing.about.com/cs/trees/ht/How_hugtree.htm www.treehuggersofamerica.org/ Że Tobie się to w głowie nie mieści? Cóż... Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 06.04.10, 19:36 kwieto napisał: > > nie nie powodujesz śmierci marchewki > Acha. Czyli zerwana marchewka, pozbawiona dostępu do wody i > potrzebnych jej związków organicznych nie obumiera :") .. nie - zupełnie czyms innym jest smierć np. zająca a obumarcie rosliny jest to powszechnie zrozumiałe( powszechnie- nie znaczy : przez wszystkich) > Reductio ad absurdum, tyle że odnoszące się do bardzo konkretnych > uwarunkowań kulturowych. > > Zastąp psa stworzeniem mniej popularnym (np. glistą ludzką, wesz > itp.) a szybko zobaczysz ludzi kreślących kółka na czole. .. to TY probujesz sprowadzic temat do absurdu ja rozważam rzecz racjonalnie i zdroworosądkowo - otóż jeżeli mówimy o znęcaniu sie nad zwierzetami to znów użyje tego okreslenia - powszechnie zrozumiałe jest że nie mówimy tu ani o gliscie ludzkiej ani np o komarze czy szarańczy - to zdroworozsadkowe podejście ma mocne umocowanie w nauce . która dość dokładnie okresliła już stopień rozwoju systemu nerwowego rożnych organizmów Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 06.04.10, 20:37 > nie - zupełnie czyms innym jest smierć np. zająca a obumarcie rosliny > jest to powszechnie zrozumiałe( powszechnie- nie znaczy : przez wszystkich) Efekt jest ten sam - śmierć. Nazewnictwo to kwestia wtórna. > ja rozważam rzecz racjonalnie i zdroworosądkowo > - otóż jeżeli mówimy o znęcaniu sie nad zwierzetami > to znów użyje tego okreslenia > - powszechnie zrozumiałe jest że > nie mówimy tu ani o gliscie ludzkiej ani np o komarze czy szarańczy A dlaczego nie? Zestawiasz psa z marchewką, Dlaczego więc nie komara z dębem? Bo pies merda ogonem i budzi przyjazne uczucia? Próbujesz grać na emocjach, a nie na faktach? > > - to zdroworozsadkowe podejście ma mocne umocowanie w nauce . która dość > dokładnie okresliła już stopień rozwoju systemu nerwowego rożnych organi > zmów Stopień rozwoju systemu nerwowego ma się nijak do uśmiercania. Inaczej zaraz dojdziemy do wniosku, że skręcenie karku delfinowi jest zabójstwem, natomias zrobienie tego samego myszy już nie :") Odpowiedz Link Zgłoś
brumbak111 Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 09.04.10, 17:06 kwieto napisał: > > nie - zupełnie czyms innym jest smierć np. zająca a obumarcie > rosliny > > jest to powszechnie zrozumiałe( powszechnie- nie znaczy : przez > wszystkich) ..... > Efekt jest ten sam - śmierć. Nazewnictwo to kwestia wtórna. nie obumarcie rosliny a smierc zwierzecia to cos zupelnie innego i powszechnie jest własnie tak rozrózniane > > A dlaczego nie? > Zestawiasz psa z marchewką, Dlaczego więc nie komara z dębem? Bo > pies merda ogonem i budzi przyjazne uczucia? > Próbujesz grać na emocjach, a nie na faktach? . rozwazam sprawe rzeczowo i racjonalnie ty usilujesz sprowadzic do absurdu - zajrzyj np, do Ustawy o ochronie praw zwierząt napisanej przez osoby jadajace mięso > Art. 5. Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania. Art. 6. 1. Nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz znęcanie się nad nimi jest zabronione. 2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: 1. umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia, nie stanowiące dozwolonego prawem zabiegu lub doświadczenia na zwierzęciu, 2. doświadczenia na zwierzętach powodujące cierpienie, przeprowadzone z naruszeniem przepisów ustawy, 4. bicie zwierząt przedmiotami twardymi i ostrymi lub zaopatrzonymi w urządzenia obliczone na sprawianie specjalnego bólu, bicie po głowie, dolnej części brzucha, dolnych częściach kończyn, > > Stopień rozwoju systemu nerwowego ma się nijak do uśmiercania. > Inaczej zaraz dojdziemy do wniosku, że skręcenie karku delfinowi > jest zabójstwem, natomias zrobienie tego samego myszy już nie :") '.. otóz stopień rozwoju systemu nerwowego właśnie ma znacznie Dlatego w myśl ustawy można karać za bicie np. krowy ale nie można za bicie dżdżownicy Jest to logiczne i powszechnie zrozumiałe- choć nie znaczy że przez wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 09.04.10, 20:46 B***bak, czy ty w ogóle rozumiesz, co czytasz? > Dlatego w myśl ustawy można karać za bicie np. krowy ale nie można > za bicie dżdżownicy Czy do dżdżownicy nie odnosi się zdanie: "każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania"? Dżdżownica to nie zwierzę? W myśl tej absurdalnej ustawy można by ukarać także za bicie dżdżownicy, tylko że jeszcze wymiar sprawiedliwości aż tak dalece nie zidiociał, żeby to czynić. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: - rośliny nie czują- zwierzeta tak 10.04.10, 20:33 Przyznam, że jedno Ci się udaje. Twój poziom ignorancji jest tak wielki, że czując się w obowiązku prostować głupoty przez Ciebie wypisywane, ciągle się udzielam w tym wątku. > nie obumarcie rosliny a smierc zwierzecia to cos zupelnie innego i > powszechnie jest własnie tak rozrózniane Podaj wykładnię. Bo zaglądam do słownika synonimów wydanego przez PWN w 2008 roku i pod hasłem "obumarły" widzę synonim "martwy". Idąc tym tropem znajduję dalsze synonimy: śnięty, nieżywy, zabity, zdechły, uschnięty. Jeśli "obumarły" nie znaczy martwy, to idąc tym tropem należy uznać, że śnięte ryby (powszechne określenie martwej ryby) i zdechły kot (również powszechne określenie) również nie są martwe? Słownik języka polskiego PWN online: Umrzeć: "zakończyć życie; przestać istnieć" sjp.pwn.pl/lista.php?co=umieranie Obumrzeć: "stać się martwym; stopniowo skończyć się lub przestać istnieć" sjp.pwn.pl/lista.php?co=obumieranie Niezależnie więc od Twojego uznania, definicja słownikowa jest bezlitosna - obumieranie to proces prowadzący do śmierci żywego organizmu. Ergo obumarła roślina = martwa roślina. Niezależnie od tego jak bardzo byś ten fakt negował. > - zajrzyj np, do Ustawy o ochronie praw zwierząt Co ma ustawa o ochronie zwierząt, dzieci, kobiet, pracowników itp. itd. do problemu tego, że aby zjeść roślinę, musisz ją uśmiercić? Nikt tutaj nie mówi o znęcaniu się nad roślinami czy zwierzętami, ale o zadawaniu śmierci jednym i drugim. BTW, ustawa o ochronie roślin definiuje je jako organizmy żywe. A z tą dżdżownicą to już "pojechałeś na maksa". Otóż cytowana przez Ciebie samego ustawa nigdzie nic nie mówi o "stopniu rozwoju systemu nerwowego" i wartościowaniu na tej podstawie zwierząt. Zatem za znęcanie się nad dżdżownicą możesz być ukarany tak samo, jak za znęcanie się nad krową, ich system nerwowy nie ma tu nic do rzeczy. OK, rozumiem, że musisz sobie jakoś uzasadnić kwestię roślin i wytłumaczyć konflikt między problemem uśmiercania roślin i zwierząt. Jednak Twoje interpretacje nie znajdują pokrycia w faktach, ani nawet w źródłach na które się sam powołujesz (co wykazałem wyżej). Jeśli chodzi o Ciebie samego - wierz sobie w co chcesz. Nie wciskaj jednak kitu innym... Odpowiedz Link Zgłoś
springena Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 03.04.10, 11:24 >Wyzarl mieso, reszte zostawil "dla mne". Jeśli będzie Pani nadal głodzić swego męża,ewentualnie gotować tylko to czego on nie lubi,lub zastosuje się Pani do rad zamieszczonych na tym forum np.gotuj tylko dla siebie.To następny Pani post będzie nosił tytuł "Ło Boziu,czemu on mnie zdradza" lub "Kawał drania bo mnie zostawił". Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 03.04.10, 12:05 Uwazasz, ze to autorka ma sie poswiecic i wbrew wlasnym upodobaniom jesc to, co lubi jej facet lub gotowac dwa obiady? W ten sposob co prawda zachowa status "zajetej" ale jej nastepny watek moze sie pojawic na forum "Depresja". Odpowiedz Link Zgłoś
hokan Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 03.04.10, 13:32 Oczywiście że nie powinna się dla nikogo poświęcać,zwłaszcza dla NIEGO. Jasna sprawa że jej EGO jest najwarzniejsze i apsolutnie rzadnych ustępstw,a jak się nie podona to sp..NARZUCE SWOJĄ WOLE. No dobra teraz powaga. Czasami z dzieciństwa wynosi się takie jakieś wstręty do pewnych dań. Może tego pana w dzieciństwie karmiono na siłę kalafiorami? ;)) Ja np.mam wstręt do zupy owocowej a mimo to są tacy co myślą że jeszcze mnie przekonają do tej pomyji(płonne nadzieje). Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 04.04.10, 20:17 Jesli ktos nie lubi jednej potrawy, nie ma sprawy, mozna z niej dla dobra zwiazku zrezygnowac. Gorzej, jesli ktos nie lubi praktycznie niczego co ja lubie - wtedy zaczynaja sie schody. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 03.04.10, 18:52 a w zasadzie w imię czego i jakim prawem chcesz na siłę przerabiać dorosłego człowieka na swoją modłę? po co ma jeść coś, czego nie lubi? bo ty wiesz lepiej czego mu trzeba? Może pozwól, żeby o swoim życiu sam decydował. A co do aspektów zdrowotnych - mój ojciec jest wybitnie mięsożerny, a mimo tego że dobiega 70tki ma dobre wyniki i jest szczupły. Mój mąż obżerający się warzywami i otrębami z odtłuszczonym jogurtem ma niebo gorsze (szczególnie zły cholesterol). Kwestia przemiany materii - ale przede wszystkim poziomu stresu. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinac-0 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 04.04.10, 20:14 skrzydlate napisała: > nie bede dyskutowala z teoretykami, Czemu teoretykami? Wszak wszyscy jemy, kilka razy dziennie na ogol. > klikacie jak nakreceni bo was rozsadza, > latwo jest pleść co ślina na jezyk przyniesie i sie wymądrzac jak nic wam nie > dolega, ale poczekajcie.... Czy moglabys podac na jakiej podstawie uwazasz, ze ci, ktorzy maja zdanie inne niz twoje "plota i sie wymadrzaja" i pewnie niedlugo wymra w meczarniach? > amen > Czy przypadkiem nie mylisz rozmowy o potrawach z modlitwa? Zgubilam sioe - o diecie rozmawiamy czy o religii? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bromba A gdyby tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 10:44 "Próba przekonania wegetarianina do jedzenia mięsa". Od razu by się podniósł krzyk, że jak tak można narzucać, że jesteś bezduszna itp. A tutaj dają porady, jak wymusić... Skandal. Niech je co chce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: figgin1 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.147.237.209.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.04.10, 11:49 ????????? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 21:39 Ech.. miałem się już nie wypowiadać. Widać jednak, że nie przeczytałeś linka, którego podawałem. To że coś zawiera jakiś związek, nie znaczy jeszcze, że organizm ludzki jest w stanie je przyswoić. Znowu cytat z linkowanego wyżej tekstu: "Masło zawiera mniej witaminy E niż oleje czy margaryny. Tylko że obecne w tłuszczach roślinnych formy witaminy E nie są aktywne w temperaturze ciała człowieka. Natomiast witamina E obecna w produktach zwierzęcych jest biologicznie aktywna." Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 05.04.10, 21:44 brumbak111 napisał: > Ja tez jestem specjalistą; ale nie twierdze że jestem lekarzem czy > dietetykiem. Oczywiście. Jesteś przecież specjalistą od sprzedaży stali we wlewkach i rur bez szwu, więc przynajmniej kwestia konsumpcji żelaza nie jest ci obca. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 06.04.10, 04:19 Nie jestem dietetykiem (i przyznam otwarcie, ze dietetyke traktuje prawie ze jak szarlatenerie), ale pozwolcie mi dorzucic jedno: znacie stare powiedzenie "rak nie lubi miesa"? Cos w nim musi byc, bo znam, zeby nie sklamac, 14 przypadkow osob, ktore umarly na raka. 12 z nich bylo wegetarianami... Odpowiedz Link Zgłoś